Reklama w kalendarzu

Wywar dla bydła, spirytus do Polmosu
   

   
Na IV Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych dużym zainteresowaniem zwiedzających cieszył się kojec z bydłem mięsnym rasy charolaise. Prezentowały się w nim sześcioletnia krowa Madelaine i jej najmłodsze cielę też płci żeńskiej.

    W tym roku w programie wystawy nie było wprawdzie konkursu dla rasy charolaise, ale para, która została sprowadzona do Żnina z Będzitowa w gminie Złotniki Kujawskie jest już w pełnej gotowości do występu konkursowego. Należy zwrócić uwagę, że podczas profesjonalnych konkursów charolaise prezentują się na wybiegu zawsze w parach: krowa wraz z cielakiem.
    Hodowcą charolaise, które zaprezentowano na IV Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych jest Jerzy Magowski. Wystawiana w Żninie krowa o imieniu Madelaine imponowała dorosłym zwiedzającym, zwłaszcza mężczyznom - rolnikom ogromną masą swego ciała. Jak się dowiedzieliśmy od zootechnika Jana Bertlinga, w hodowli, z której Madelaine pochodzi,jest to już sztuka typowo wystawowa, obecnie waży ona 1.100 kg (z kolei wystawowy byk, którego w hodowli pana Magowskiego dopiero się wychowuje, to buhaj nawet o wadze półtora tony), bo średnio matki w stadzie ważą w granicach 800 kg. Z kolei cielę - jak sprawdził osobiście zafascynowany również rasą charolaise Stefan Owczarzak, inspektor ds. hodowli Regionalnego Centrum Hodowli Zwierząt w Bydgoszczy - wzbudzało entuzjazm przede wszystkim najmłodszych zwiedzających.

Stefan Owczarzak, inspektor do spraw w hodowli w RCHZ w Bydgoszczy wprawdzie specjalizuje się w ocenie ras mlecznych bydła, ale cielę mięsnej rasy
Stefan Owczarzak, inspektor do spraw w hodowli w RCHZ w Bydgoszczy wprawdzie specjalizuje się w ocenie ras mlecznych bydła, ale cielę mięsnej rasy charolaise prezentowane w Żninie też wzbudziło jego ogromną sympatię fot. Karol Gapiński

    Większość z nich widziało bowiem pierwszy raz w życiu cielątko o całkowicie białej maści. Ta para miała być prezentowana kilka tygodni wcześniej już na Targach Rolnych w Minikowie, ale wówczas jeszcze zbyt młode było jej cielę (ur. 22 marca 2006 r.). W zastępstwie Madelaine pojechała do Minikowa z hodowli Jerzego Magowskiego krowa Topia, gdyż jej cielę było już gotowe do prezentacji. Wówczas to stado Jerzego Magowskiego stało się przyczyną jednego incydentu słynnego na całą Polskę. Otóż Topia wystraszyła się zakładanego jej przez wicepremiera Andrzeja Leppera wieńca, zaczęła się szarpać w kojcu i obsypała szykowny garnitur notabla trocinami i słomą ze ściółki. Jerzy Bertling dodaje ze śmiechem: - Nic takiego się nie stało, wicepremier się nie przestraszył. Zna się na "charolaise", bo jego syn, Tomasz też je hoduje.
 Stado z Będzitowa obecnie liczy 150 krów - matek i jest drugim największym stadem w kraju. Więcej sztuk liczy sobie tylko pewna hodowla na Śląsku. Byki po osiągnięciu dorosłości, gdy mają już od 800 kg wagi wzwyż, są sprzedawane. Towar ten wędruje w całości na eksport. Wołowina charolaise, zwłaszcza z Polski szczególnie ceniona jest przez konsumentów w Grecji i we Włoszech. Kilka dni wcześniej zresztą Jerzy Magowski sprzedał właśnie do Grecji 15 byków.
    Jerzy Bertling wyjaśnia, dlaczego bydło mięsne z hodowli Jerzego Magowskiego w całości jest eksportowane: - Cała polska produkcja idzie na eksport. W Polsce nie jest możliwa sprzedaż tego towaru, bo nawet dla bogatszych społeczeństw od naszego jest to towar luksusowy. Otóż za kilogram buhaja dorosłego w skupie otrzymujemy 7.50 zł. Oczywiście za byczka odsadka, takiego w wieku 8 do 9 miesięcy odstawionego od krowy jest to cena jeszcze wyższa, bo 12 zł. Można sobie wyobrazić, ile to będzie za kilogram wołowiny już w sklepie. Nie dziwię się jednak smakoszom z krajów śródziemnomorskich i innych, że pomimo takiej ceny dają się skusić na to mięso. Oczywiście miałem je okazje próbować. Wołowina ta jest słodsza w smaku i posiada zdecydowanie mniej tłuszczu, aniżeli ta z ras mlecznych. Przyznaję, że ze względu na cenę tego mięsa nawet nie staraliśmy się sondować możliwości zbytu na rynku krajowym. Obrót i tak byłby minimalny.
    Zootechnik podkreśla, że hodowla charolaise nie jest wcale skomplikowana, a wręcz łatwiejsza niż hodowla ras mlecznych. Jerzy Magowski wcześniej na swoim 1000 hektarowym gospodarstwie hodował bydło mleczne. Myślał jednak o ekonomicznym wykorzystaniu nieczynnej wówczas, a należącej do jego gospodarstwa gorzelni poniemieckiej z 1940 r. Wreszcie w 1997 r. pojawiła się okazja zakupu stada charolaise od kończącego swą działalność hodowcy z okolic Piły, które wcześniej przywędrowało ze Szwecji. Jerzy Magowski kupił to stado i sprowadził je do Będzitowa.
    Stado żywione jest słomą, sianem, 3 kg. paszy treściwej na sztukę dziennie i 80 litrami wywaru zbożowego na sztukę również w skali dziennej. Rocznie wychodzi to około 2.500 litrów wywaru (jest to odciąg z produkcji spirytusu) i około tony paszy na głowę w stadzie. Gorzelnia działa przez 10 miesięcy w roku (z przerwą konserwacyjną i na urlopy pracowników). Oczywiście jest to gorzelnia zalegalizowana i będąca pod stałym nadzorem skarbowym z Urzędu Celnego. Produkuje 60.000 litrów spirytusu na miesiąc. Alkohol ten sprzedawany jest do Polmosu w Toruniu.
    Jerzy Bertling zaznacza, że oczywiście nie trzeba mieć gorzelni, by hodować charolaise. Są bowiem hodowle tego bydła, gdzie priorytetem w żywieniu jest trawa na pastwisku i siano. I takie hodowle też osiągają wysoką wydajność.
     Bydło trzymane jest bezuwięziowo, na głębokiej oborze. To znaczy słoma jest wciąż dościelana, a usuwanie obornika na pryzmy na polach odbywa się jedynie 4 razy w roku.
    Oprócz dorosłych już byków, hodowcy sprzedają również jałówki cielne innym hodowcom. Rozpłód odbywa się w systemie haremowym. Jeden byk charolaise pokrywa jednorazowo 30 krów w okresie rui. - My byki do rozpłodu sprowadzamy najczęściej z województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie te hodowle są dość liczne - mówi Jan Bertling.
   Ciąża trwa podobnie jak w przypadku samic ras bydła mlecznego 9 miesięcy. Już 2 miesiące po porodzie samica znów ma ruję. I tak 8-letnia Madelaine prezentowana w Żninie już 5 razy zostawała matką.
    Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego dopłaca obecnie od 1 krowy matki 300 zł rocznie zrzeszonym hodowcom. Do 2003 r. było to nawet 500 zł, co było potężnym zastrzykiem, gdyż utrzymanie roczne krowy (wyżywienie, energia, robocizna, podatki) w hodowli w Będzitowie, jak obliczył Jerzy Bertling, kosztuje 600 zł.
    Jerzy Bertling dodał, że hodowla charolaise ma szansę przebić się też na Pałukach. Już w 2001 r., jako pierwsze w naszym powiecie 40 jałówek cielnych zakupiło przedsiębiorstwo Cerplon z Cerekwicy. Obecnie stado to liczy już sobie, jak się dowiedzieliśmy, 48 dorosłych matek krów i 30 sztuk młodzieży (na dzień dzisiejszy). Oczywiście cały czas prowadzona też jest sprzedaż odchowanych byczków. Co jakiś czas kupowany jest też z coraz to innego stada byk rozpłodowy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 759 (35/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry