Świnie z ośmiu województw i superczempion...
   

   
- Wystawy trzody chlewnej o skali ogólnopolskiej poza poznańską "Polagrą" nie ma. Zatem ta żnińska jest drugą w kraju. I to muszę przyznać, że jak na pierwszy raz, silnie obsadzoną. Prezentują się bowiem knurki i loszki z 8 województw. Fakt, że przede wszystkim z województwa kujawsko-pomorskiego, ale są też okazy z Warmii i Mazur, Pomorza, Mazowsza, Wielkopolski, lubuskiego, łódzkiego, a nawet z Lubelszczyzny - komentował żnińską wystawę jej twórca, Marek Mońko.

    Ogólnopolskiej Wystawie Trzody Chlewnej w Żninie hodowcy z 8 województw zaprezentowali 86 knurów i loszek. Przeprowadzono konkursy na superczempiona, 7 czempionów i cztery oceny mięsności knurów.

W kategorii knurów WBP o tytule wiceczempiona musiała zdecydować dogrywka fot. Karol Gapiński
W kategorii knurów WBP o tytule wiceczempiona musiała zdecydować dogrywka fot. Karol Gapiński

    Opiekę merytoryczną nad I Ogólnopolską Wystawą Trzody Chlewnej sprawował Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus. Przewodniczący filii bydgoskiej Polsusu Marek Mońko przyznał, że i dla jego instytucji to debiut.
    Zanim wyłoniono superczempiona, trzeba było najpierw wybrać czempionów. W sobotnie popołudnie za ogrodzenie wybiegu pałuckiej wystawy zwierząt weszli jurorzy oceniający jedne z najlepszych świń w kraju. Komisję oprócz Marka Mońki stworzyli z ramienia Polsusu jeszcze Ryszard Bogusławski (filia Gdańsk), Ryszard Hołownia (filia Zielona Góra), Mirosław Gamoń (filia Lublin), a skład uzupełniła Zofia Kozłowska, hodowca i radna powiatu żnińskiego. Ocena była jawna, sędziowie oceniali prezentowane sztuki w skali od 1 do 6 pkt, podnosząc tabliczki. Liczyła się średnia uzyskanych punktów. Jeśli były one równe, zarządzano dogrywki. Okazało się, że konkurencja rzeczywiście jest wyrównana i bez takich dogrywek nie obyło się w kilku przypadkach.

Loszka krzyżówkowa Andrzeja Kabata była dobrze przygotowana do wystawy. fot. Remigiusz Konieczka
Loszka krzyżówkowa Andrzeja Kabata była dobrze przygotowana do wystawy. Ochoczo biegała wokół ringu, robiła szybkie zwroty i długie susy, za co zebrała gromkie brawa. fot. Remigiusz Konieczka

    Najpierw zaprezentowały się knury najpopularniejszej z polskich ras: Polskiej białej zwisłouchej. Tytuł czempiona jury przyznało knurowi należącemu do Henryka Lesińskiego z hodowli w Mierzynie. Hodowca otrzymał puchar wiceministra rolnictwa i prezesa Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Wiceczempionem rasy PBZ został knurek Kazimierza Zelmy z miejscowości Omule. Hodowca został nagrodzony pucharem wójta Damasławka Grzegorza Jakubiaka.
    W kolejnej kategorii konkursowej zaprezentowały się knury rasy Wielkiej białej polskiej. Tytuł czempiona uzyskał knur państwa Wandy i Jana Biegniewskich z Wronia. Hodowcy otrzymali puchar ufundowany przez PZHiPT. Wiceczempionem rasy WBP został knurek należący do Mieczysława Gawełka z Zamościa. I ten hodowca został nagrodzony pucharem Polsusu.
     Czempionem w kategorii knurków Duroc został okaz z hodowli Krzysztofa Pietrzaka z Niedrzwicy Kościelnej. Wiceczempiona w tej kategorii nie wybierano, a właściciel czempiona otrzymał puchar od Polsusu.
    Przedsiębiorstwo Inter-Vax Danuty i Wacława Górnych, które jest jednym z organizatorów targów rolnych i wystawy zwierząt ufundowało puchary za czempiona i wiceczempiona w kategorii knurków mieszańcowych.

Andrzej Kabat zdobył na wystawie trzody chlewnej dwa puchary. Na tym zdjęciu prezentuje loszkę WBP, której najwyraźniej nie interesowało to, że została czempionką. Wolała szukać szczęścia gdzie indziej. fot. Remigiusz Konieczka
Andrzej Kabat zdobył na wystawie trzody chlewnej dwa puchary. Na tym zdjęciu prezentuje loszkę WBP, której najwyraźniej nie interesowało to, że została czempionką. Wolała szukać szczęścia gdzie indziej. fot. Remigiusz Konieczka

    Najlepszy okazał się knur z gospodarstwa Bagdad z Dobrzyniewa. Puchar za wiceczempiona odebrał zaś Mieczysław Gawełek z Zamościa. Był to już drugi puchar tego hodowcy za wiceczempiona wystawy. Do rywalizacji o tytuły czempionów i wiceczempionów hodowcy wystawili również loszki w kilku rasach. Puchar burmistrza Łabiszyna Jacka Idziego Kaczmarka w kategorii loszek krzyżówkowych otrzymał hodowca z Błędowa, Andrzej Kabat. Puchar za wiceczempiona w tej kategorii ufundowała przewodnicząca rady Miejskiej Łabiszyna Teresa Paliwoda. Jego zdobywcą okazała się Ferma Borzymie z OHZZ Chodeczek. Dodajmy w tym miejscu, że przez koneserów wieprzowina z ras krzyżówkowych jest traktowana jako bardzo smaczna, a sama hodowla krzyżówek jest jedną z najbardziej ekonomicznych w trzodzie chlewnej.
    W kategorii WBP oprócz knurów zaprezentowały się również loszki. Puchar burmistrz Barcina Ewy Stankiewicz za czempiona w tej kategorii zdobył ponownie Andrzej Kabat z Błędowa. Tytuł wiceczempiona i puchar przewodniczącej Rady Miejskiej w Barcinie Małgorzaty Bohuszewicz decyzją komisji przypadł Andrzejowi Januszewskiemu z Gościeradza. Dodajmy, że okazy z jego hodowli i prezentowane na wystawie ogólnopolskiej cieszyły się wzięciem innych hodowców i były oferowane w przystępnej zdaje się cenie, bo już w sobotni wieczór na boksach ze świniami hodowcy z Gościeradza zawisły tabliczki z napisem: sprzedany.
    Puchar za czempiona w kategorii loszek PBZ ufundował burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński. Trofeum to przypadło w udziale Rafałowi Bonieckiemu z Małszyc. Puchar przewodniczącego Rady Miejskiej Szubina Andrzeja Wrony za wiceczempiona w kategorii loszek PBZ zdobył hodowca z Ostrowitych, Marek Walczak.
    Wcześniej sędziowie przeprowadzili wyliczenia na podstawie tablic mięsności i zdecydowali o kolejnych czterech pucharach za wybitną mięsność. Te puchary też ufundował Polsus. I tak za wybitną mięsność knurka WBP puchar otrzymali Wanda i Jan Biegniewscy, za knurka PBZ Rafał Boniecki, za knurka mieszańcowego Cezary Kącki z Gruduska i za knurka DUROC Henryk Lesiński.
Tytuł najlepszego z najlepszych czyli superczempiona otrzymało za knurka mieszańcowego Gospodarstwo Bagdad z Dobrzyniewa. Puchar za superczempiona ufundował wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper. Tak jak wszystkie puchary, i ten wręczony został podczas gali X Targów Pałuckich i IV Pałuckiej Wystawy Zwierząt Hodowlanych na żnińskim rynku. Ten puchar prezesowi Gospodarstwa Bagdad wręczyła Halina Rutkowska, naczelnik wydziału rynku mięsa, drobiu, jaj i miodu w Ministerstwie Rolnictwa.
- Mięsność jest bardzo istotnym czynnikiem w sprzedaży tuczników na wagę bitą ciepłą, w skrócie WBC. Pod kątem genetycznym o mięsności decydują wyłącznie knurki, a loszki mogą mieć mięsność jedynie do 55% wagi poubojowej. Cała mięsność zależy od ojca. Jeśli knur ma wysoką, to taka też będzie u jego potomków - wyjaśnia Marek Mońko.
    Zdaniem Marleny i Łukasza Kurzejów, Anny i Marka Obryków oraz Tomasza Stachowicza - silnej reprezentacji hodowców stad zarodowych trzody chlewnej z Łowina koło Pruszcza Pomorskiego polscy producenci trzody chlewnej nie mają się czego wstydzić na tle innych krajów. Hodowle są bowiem z reguły wydajne, a mięso najwyższej jakości.
    Dzięki temu mięsu również w dużej mierze swoją wysoką reputację na rynkach pracy w krajach Unii Europejskiej wyrobili sobie polscy masarnicy.
    Marek Mońko przyznaje, że w polskiej rzeczywistości hodowców trzody raczej unikatami są spółdzielnie producenckie dbające o wspólny interes hodowców na rynkach zbytu. - Takie grupy producenckie jako idea są bardzo dobrym pomysłem. Ale ich powstawanie na większą skalę traktuję jako utopię. Niestety mentalność polskiego rolnika jest taka, jaka jest. Po prostu to mentalność typowa dla Polaków: "sam wiem i potrafię lepiej". To dotyczy wszystkich grup zawodowych. Naszą pierwszą ogólnopolską wystawę oceniam dobrze. Oczywiście daleko nam do "Polagry", ale tamta wystawa ma już kilkadziesiąt lat, a my dopiero w ten weekend zrobiliśmy pierwszy krok - powiedział Marek Mońko.
    Zdecydowanie poparł go Idzi Łukaszewski, prezes lubuskiego oddziału Polsusu oraz Eugeniusz Bociański i Krzysztof Pietrzak z oddziału lubelskiego.
    - Jeśli chodzi o dzisiejszą wystawę, to jesteśmy nastawieni pozytywnie. Jest dobrze zorganizowana. Niewiele odbiega organizacyjnie od "Polagry". Byłem tylko w trosce o pracę komisji oceniającej. Tyle godzin na nogach to naprawdę zbyt dużo. Do oceny było w 7 kategoriach 86 sztuk. To już jest elita, ale bardzo liczna, bo z 8 województw. Dlatego myślę, że skoro impreza trwała 2 dni, to część kategorii powinna być przeprowadzona w sobotę, a część w niedzielę, aby sędziowie mogli sobie odpocząć. Ale nie narzekam, zapewne przyjadę tu również za rok, choć odległość, która dzieli moje miejsce zamieszkania od Żnina jest niemała - zakończył prezes lubelskiego Polsusu Krzysztof Pietrzak.


Karol Gapiński
Pałuki nr 759 (35/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry