Drukuj

Przyszłość pałuckiej hodowli bydła
   
    Po raz drugi na Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych zaprezentowały się niedawno narodzone cielaki. Niemal od samego urodzenia były one przygotowywane do tej prezentacji przez pięcioro młodych spadkobierców pałuckiej tradycji hodowców.

maluchy.jpg
Stefan Owczarzak, który przygotowywał tegoroczną wystawę wręcza upominki małym hodowcom
                        
fot. Remigiusz Konieczka

    Prowadzone w ringu przez dzieci (dzieci albo wnuki hodowców) cielaki mają od 1 do 4 miesięcy i są płci żeńskiej. Tym razem do prezentacji małych krówek stanęło pięcioro dzieci, bądź innych młodych krewnych pałuckich hodowców. W przeciwieństwie do zeszłego roku nie wystąpiła żadna para cielęcych bliźniąt. Mimo to prezentacja cielaków była jednym z najbardziej oczekiwanych punktów V Pałuckiej Wystawy Zwierząt Hodowlanych.
    Jak się okazało, większość dzieci zamierza w przyszłości przejąć stada rodziców i zostać dorosłymi hodowcami. Teraz zaś każde z nich na co dzień pomaga w hodowli. Przynajmniej tak deklarowały i dzieci i ich rodziny.
    13-letni Mateusz Sobociński, który jest synem hodowcy z Wójcina Marka, w wakacje wstaje do oprzętu porannego cielaków o 700. W roku szkolnym zaś zajmuje się najmłodszymi przedstawicielami stada, które łącznie liczy 96 sztuk (w tym 30 krów dojnych), wieczorami. Za dojenie krów na razie jeszcze się nie bierze. Planuje natomiast kiedyś w przyszłości prowadzić hodowlę wraz z bratem Michałem, który obecnie liczy sobie 22 lata. Cielę, które prowadził Mateusz, zwie się Ładka i ma 3 miesiące.
    Wśród młodych hodowców bydła mlecznego wystąpiły dwie dziewczynki: Klaudia Jurek, która prowadziła Malinę pochodzącą ze stada Aleksandra Jurka ze Słębowa oraz Natalia Berka. Druga z dziewczynek prowadziła cielaka, który według katalogu nazywa się Kapa 5, ale Natalia nazywa go Milką. Cielaczek pochodzi z hodowli Ryszarda Berki z Królikowa. Zwierzę ma półtora miesiąca i wraz ze swoją opiekunką, 8-letnią Natalią stworzyli najmłodszy duet podczas prezentacji. Wywołał on aplauz licznie zebranej wokół wybiegu publiczności, gdy Milka zerwała się Natalii i zaczęła brykać po placu luzem. Dopiero pomoc Stefana Owczarzaka z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka pozwoliła dziewczynce poprowadzić cielę w dalszej części prezentacji.
    Natalia powiedziała nam jeszcze przed prezentacją, że pomaga zajmować się krowami. Opiekunowie dziewczynki skwitowali to uśmiechem, że tak naprawdę, to ona się tylko bawi z cielakami, a zwłaszcza w ostatnich dniach z Milką.
    Prowadzący prezentację organizatorzy z PFHBiPM podkreślili, że według ich wiedzy, pięcioro dzieci, które prezentowały cielaki na pałuckiej wystawie, przez ostatnie tygodnie dużo ćwiczyło. Niektórzy młodzi hodowcy, a konkretnie wspomniany Mateusz Sobociński oraz jego rówieśnik Przemek Ciszak, mieli już doświadczenie w prowadzeniu cieląt na profesjonalnej prezentacji w ubiegłym roku w Żninie. Przemek prowadził tym razem półtoramiesięczną Tokę ze stada swego taty Grzegorza Ciszaka z Mamlicza. Również Grzegorz w przyszłości chce przejąć rodzinną hodowlę, a niezłomną wiarę, że tak się w przyszłości stanie, wyraziła w rozmowie z nami babcia młodego hodowcy Czesława Ciszak.
    Ostatnim reprezentantem młodych hodowców bydła był Karol Karpiński, który prowadził Lunę, cielaka z hodowli Dariusza Wielgórki, również z Mamlicza.
    Prezentacja cieląt prowadzona przez młodych hodowców była jedyną w ringu pałuckiej wystawy, gdzie zwierząt nie oceniano, mimo iż według fachowców PFHBiPM już nawet w budowie cielaka można odnaleźć przesłanki wskazujące, czy w przyszłości wyrośnie z niego krowa o wysokiej wydajności.
    Dzieci, które prowadziły cielęta na wybiegu wystawy, zostały nagrodzone równorzędnymi upominkami rzeczowymi.

Karol Gapiński
Pałuki nr 811 (35/2007)