Młode pokolenie na targach
   
    Znawcy bydła i hodowcy zwiedzający Pałucką Wystawę Zwierząt Hodowlanych emocjonowali się przede wszystkim widokiem wspaniałych krów czempionek. Wzruszenie tłumów budziło jednak ich potomstwo. Po raz trzeci nad Gąsawką zaprezentowały się cielaki, które na ringu prowadzone były przez dzieci i wnuki hodowców.

Dzięki pokazom dzieci łapią bakcyla hodowcy. W przyszłości będą prowadzić dorosłe sztuki z własnej hodowli.
         fot. Magdalena Kruszka 
Mariusz Popielarz ćwiczył przed występem, ale cielę jak to cielę - uparte, chce iść swoją drogą
          fot. Magdalena Kruszka

    Przypominające duże psie budy białe kojce dla cieląt rozstawione były na wystawie tuż za stanowiskami krów. Chociaż znalazły się trochę na uboczu, nie było chyba wśród publiczności kogoś, kto nie zatrzymał się na chwilę przy maluchach. Szczególną radości miały dzieci, które mogły pogłaskać i przytulić zwierzęta.
    Hodowcy przywieźli do Żnina pięć cielaków w wieku od jednego do czterech miesięcy. Najmłodsza była miesięczna Kapa Ryszarda Berki z Królikowa. Maleństwa zaprezentowali także Henryk Karmowski z Królikowa, Aleksander Jurek ze Słębowa, Bogdan Maciejewski z Dąbrówki Barcińskiej oraz Andrzej Pilachowski z Ustaszewa.
    Jak na poprzednich dwóch wystawach, również i tym razem cielaki miały swój wielki dzień z debiutem na ringu. Wystąpiły w niedzielę tuż przed pokazem czempionów. Hodowcy oraz zwiedzający traktują te pierwsze galowe kroki bydlątek z ogromną sympatią. A ten punkt programu imprezy jest przez wszystkich oczekiwany.
    Zgodnie z tradycją na wybiegu cielaki prowadziły dzieci z rodzin hodowców. W przyszłości to one przejmą gospodarstwa i będą kontynuować pracę ojców i dziadków. Stefan Owczarzak z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka jest częstym gościem u rolników. Jak nam powiedział, są to dzieci pełne entuzjazmu i z zamiłowania pomagają rodzicom w gospodarstwach.
    Po raz drugi na Pałuckiej Wystawie wystąpiła ze swoim cielakiem 9-letnia Natalia Berka z Królikowa. Prowadziła Kapę, ale sama mówi czule do malucha Czarnulka. Jest to jej ulubiony cielaczek w hodowli ojca i sama się nim zajmuje. - Poję go, karmię mlekiem i czyszczę - mówi Natalia. - Urodził się w wakacje, dlatego teraz mam dużo czasu, żeby się nim zajmować - dodaje.

    Dziewczynka długo przygotowywała się do wyjścia na ring, ucząc cielaka chodzenia i odpowiedniego zachowania. Na co dzień ma jeszcze kilka obowiązków w gospodarstwie. Pomaga na przykład przy wganianiu krów na halę udojową.

Szymon Cichoński musiał uważać, bo jego cielaczek o imieniu „Ruda” miał wyraźną ochotę na psikusa.
          fot. Magdalena Kruszka

    Małym pomocnikiem w gospodarstwie jest również 7-letni Szymon Cichoński, wnuk Henryka Karmowskiego. Dziecko również poważnie potraktowało żnińską imprezę i długo ćwiczyło z cielakiem. - Wnuczek bardzo interesuje się naszą pracą. Chodzi z nami do krów, chce pomagać. Widać u niego to zamiłowanie - opowiada dziadek Szymona.
    Z wnukiem wystąpił także Andrzej Pilachowski. 4-letni Szymon Słota z Gorzyc był jednak za mały, by samemu prowadzić cielaka, dlatego pomagał mu dziadek.
    - Dzieci są zainteresowane pracą w gospodarstwie. Niestety one urodziły się już w innych czasach. Nasi ojcowie byli gospodarzami i my przejmowaliśmy po nich schedę w naturalny sposób. Teraz liczy się zysk. Trudno przekonać młodzież, żeby została na gospodarstwie, bo to ciężka praca, a opłacalność mała - mówi z żalem Andrzej Pilachowski.
    Cielaka Bogdana Maciejewskiego prowadził syn sąsiada 12-letni Mariusz Popielarz. Sam nie ma gospodarstwa, ale bardzo przejął się swoją rolą na targach. Cały tydzień odwiedzał podopiecznego oseska i razem przygotowywali się do niedzielnego występu.
    Mało wspólnego na co dzień z hodowlą ma również Norbert Jurek (10 lat) z Bydgoszczy, bratanek Aleksandra Jurka. Mieszkając w mieście ma mało kontaktu ze zwierzętami, które bardzo lubi. - Wujek ma bardzo fajne psy. Niektóre krowy też są miłe - stwierdził Norbert Jurek. Podobnie jak jego rówieśnicy, on także ćwiczył przed pokazami. - Bardzo mi się podobało. Miałem trochę tremy, ale potem wszystko poszło dobrze - wyznaje Norbert.
    Cielęta na wystawie nie były oceniane. Mają jednak dobry materiał genetyczny i być może za dwa lata będą walczyć w Żninie o tytuł czempiona. Dzieci prowadzące zwierzęta otrzymały równorzędne nagrody rzeczowe od sponsorów, którzy ustawili się z upominkami w kolejce.

    Film z prezentacji

Tomasz Rogacz
Pałuki 863 (35/2008)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry