Udział w wystawie zwierząt - praca na markę
   
    Zamiłowanie, wiedza, cierpliwość i lata doświadczeń w hodowli mogą przynieść sukces na Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych. Dobry występ na prestiżowej imprezie daje hodowcom satysfakcję, a także korzyści wymierne. Po ich zwierzęta ustawiają się w kolejce inni rolnicy, chcący osiągnąć równie wysokie wyniki w hodowli. Szczególnym powodzeniem cieszą się sztuki najlepsze z najlepszych, a takim jest z pewnością knurek mieszańcowy Roberta Bonieckiego z Małszyc, który otrzymał tytuł superczempiona wystawy wśród trzody.

Knurek mieszańcowy Roberta Bonieckiego z Małszyc wyróżniał się spośród konkurentów bujnym owłosieniem. Na miano superczempiona wystawy zasłużył także innymi względami. Hodowca ma stado liczące 140 sztuk trzody chlewnej. Pasję przejął po ojcu Rafale Bonieckim (na zdjęciu z prawej), który pomaga synowi podczas imprez.
                 fot. Tomasz Rogacz
Knurek mieszańcowy z Gospodarstwa Bagdad wybiegu nie zawojował, ale zdobył puchar za wybitną mięsność
                fot. Tomasz Rogacz

    Pałucka Wystawa Zwierząt Hodowlanych towarzyszy Pałuckim Targom Rolnym od sześciu lat. Podczas tegorocznej edycji imprezy swoje najlepsze zwierzęta zaprezentowało siedemnastu wystawców, którzy należą do grona czołowych hodowców rejonu kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego, zrzeszonych w Polskim Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus. Łącznie publiczność mogła podziwiać 56 sztuk zarodowej trzody chlewnej, 22 knurki i 34 loszki.
    Zanim zwierzęta weszły na żniński ring, przeszły wieloetapową weryfikację. Trzy miesiące przed wystawą hodowcy, przy pomocy specjalistów z Polsusu, selekcjonują stado. Wiedząc ile sztuk chcą zaprezentować, wybierają kilka więcej do dalszej selekcji. Na wystawę dopuszczone są tylko te zwierzęta, które spełniają rygorystyczne kryteria. Na przykład loszki ras białych muszą mieć po siedem sutków z każdej strony, a ras kolorowych po sześć. Ważna jest również mięsność, czyli procent mięsa w tuszy - dla knurków 54%, a loszek 53%. Ponadto średnia liczba prosiąt w miocie dla ras białych musi osiągnąć 8, przy indeksie oceny przeżyciowej minimum 85 punktów, a dla ras kolorowych 6,5 sztuki, przy indeksie 80 punktów.

Knurek „Maks” Mieczysława Gołasia otrzymał od sędziów tylko jedną szóstkę i zszedł z ringu bez tytułu. Trzeba było go pocieszyć.
                 fot. Tomasz Rogacz

    - Na samej już wystawie o tytule czempiona decydował pokrój zwierzęcia - mówi Marek Mońko, kierownik bydgoskiej filii Polsusu i przewodniczący komisji oceniającej trzodę. - Przyznawaliśmy od 4 do 6 punktów. Najlepsze sztuki uzyskiwały maksymalną liczbę punktów - tłumaczy sędzia.     Szefowi komisji pomagali Tomasz Kmuk i Jolanta Krauze z Polsusu oraz Zofia Kozłowska, rolnik indywidualny, członek Zarządu Powiatu w Żninie i Dariusz Kowalewski z Mazowieckiego Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Łowiczu.
    Do występu hodowcy przygotowali zwierzęta znakomicie. Większość z nich ma w tym duże doświadczenie, zdobywali tytuły czempionów na innych wystawach, m.in. Polagrze. Nie popełniano więc błędów takich, jak pozostawienie brudu, za co komisja ma prawo odjąć punkt. Okazałe sztuki wzbudzały aplauz publiczności, a uznanie obserwujących pokrywało się również z werdyktem sędziów.
    Pierwsze na ring wyszły knurki. Tytuł czempiona rasy wielkiej białej polskiej zdobył knur Andrzeja Januszewskiego z Gościeradza w gminie Koronowo, noszący dumną nazwę Don. Hodowca powtórzył sukces z ubiegłego roku. W nagrodę za czempiona rasy wbp otrzymał puchar burmistrza Trzemeszna Krzysztofa Derezińskiego. O tytule wiceczempiona decydowała dogrywka pomiędzy sztuką Jakuba Napierały ze Szczepankowa (gm. Dąbrowa) a pupilem Wandy i Jana Biegniewskich z Wronia (gm. Wąbrzeźno). Wskazaniem sędziów wygrał ten pierwszy. Jakub Napierała za wiceczempiona odebrał puchar przewodniczącego Rady Miejskiej w Trzemesznie Michała Gwiazdy.
    O miano czempiona rasy polskiej białej zwisłouchej rywalizowało 11 knurów, wystawionych przez sześciu hodowców. Wygrał ośmiomiesięczny Ros Roberta Bonieckiego z Małszyc (gm. Ciechocin).

Czasami nie można było po dobroci wyprosić świni z ringu
                 fot. Tomasz Rogacz

    Pucharem uhonorował go burmistrz Barcina Michał Pęziak. Również po dogrywce tytuł wiceczempiona wywalczył knur Marka Obryka z Łowina (gm. Pruszcz), wygrywając z najlepszą sztuką w hodowli Marka Walczaka z Ostrowitego. Puchar za wiceczempiona ufundował przewodniczący Rady Miejskiej w Barcinie Włodzimierz Wełnowski.
    Ostatniej ocenie jury i publiczność poddały się knurki mieszańcowe ras kolorowych. Drugi tytuł czempiona w sobotę trafił do Roberta Bonieckiego. Zdobył go tym razem Jarosz, okazały knur rasy pietrain-hampshire. Zwierzę zawojowało całą wystawę trzody, zdobywając tytuł superczempiona.     Hodowca otrzymał dwa puchary za czempiona i superczempiona od PZHiPTCh Polsus.     Wiceczempionat przypadł knurowi rasy duroc-pietrain Mieczysława Gołasia z Kijewa (gm. Gniewkowo), który również otrzymał puchar od Polsusu.
    Więcej pracy miała komisja przy ocenie loszek. Na wybiegu pokazało się 9 świń rasy wielkiej białej polskiej.

Za czempiona w kategorii loszek WBP Andrzej Kabat z Błędowa otrzymał puchar „Polsusu” i gratulacje od eurodeputowanego Tadeusza Zwiefki
                  fot. Tomasz Togacz

    Przyznając szóstki, sędziowie jednogłośnie uznali, że czempionem tegorocznej wystawy na Pałukach była locha Andrzeja Kabata z Błędowa. Zwyciężczyni wyróżniała się spośród innych konkurentek liczbą sutków, miała ich szesnaście. Andrzej Kabat otrzymał puchar za czempiona od Polsusu. Wiceczempionem została przedstawicielka hodowli Andrzeja Januszewskiego, który drugi puchar zdobyty na imprezie odebrał od Polsusu.
    Aż szesnaście zwierząt rywalizowało w kategorii loszek rasy polskiej białej zwisłouchej. Z maksymalną notą zeszła z ringu sztuka Mieczysława Gołasia, która trafiła na wystawę w zamian za inną zgłoszoną wcześniej świnię. Zwycięzca odebrał w nagrodę puchar od Polsusu. Hodowca miał szansę na podwójny sukces, ponieważ jego druga loszka stanęła do dogrywki o wiceczempionat z kandydatką Romana Napierały ze Szczepankowa. Wygrała jednak loszka Romana Napierały, który otrzymał puchar burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego.
    O puchar za czempiona w kategorii loszek krzyżówkowych burmistrza Łabiszyna Jacka Kaczmarka walczyło sześciu hodowców, którzy wystawili łącznie czternaście najlepszych sztuk. Trzy świnie otrzymały średnią oceny 5,8. Po raz pierwszy na ringu doszło do dogrywki o miano czempiona. Komisja przez głosowanie uznała, że trofeum należy się loszce Dariusza Kaczmarka z Kołodziejewa. Tytuł wiceczempiona przypadł loszce Marcina Tomczaka z Juncewa, w którego ręce trafił puchar przewodniczącej Rady Miejskiej w Łabiszynie Teresy Paliwody.
    Podczas wystawy przyznano też puchary za wybitną mięsność. Wyróżnienie w kategorii knurka rasy wbp trafiło do Jakuba Napierały. Duma jego hodowli miała 60,4% mięsa w tuszy. Jeszcze wyższą mięsnością 62,5% w swojej hodowli mógł pochwalić się Mieczysław Gołaś, który otrzymał puchar za knurka rasy pbz. Trzecie wyróżnienie zdobyło SK Dobrzyniewo Gospodarstwo Bagdad za knura mieszańcowego, którego mięsność wynosiła 63,4%. Wszystkie puchary w tym konkursie ufundował Polsus.
    W ubiegłym roku na Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych knur Roberta Bonieckiego zdobył wiceczempionat wśród mieszańców. Hodowca odebrał również dwa puchary za wybitną mięsność knurów. Przez rok pracował nad poprawą parametrów swojej trzody. Odniósł sukces, wystawiając dwa znakomite okazy czempiona i superczempiona. - Jest to dla mnie ogromna satysfakcja i ukoronowanie pracy - podkreśla Robert Boniecki. - Wyhodowanie sztuki, która może wygrać na dużej wystawie, wymaga wysiłku oraz doświadczenia. Po pierwsze, należy dobrać odpowiedni materiał genetyczny. Najczęściej pozyskuję go ze Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt, ze względu na duży wybór nasienia. Szukałem też matki o dobrych parametrach oceny przeżyciowej. Mój superczempion jest krzyżówką czystej rasy „pietrain” z linii matecznej i czystej rasy „hampshire” z linii ojcowskiej - wyjaśnia hodowca. - Krzyżówki są typowo mięsne. Cechują się też dobrymi walorami smakowymi - dodaje.
    Jarosz z Małszyc nie będzie wykorzystywany do dalszej reprodukcji w hodowli Roberta Bonieckiego. Knurek będzie sprzedany. Znany jest również los jego przyszłego potomstwa, które przeznaczone może być tylko na tucz.
    Najlepsi hodowcy nie mogą narzekać na brak klientów. W czasie trwania wystawy Robert Boniecki zawarł umowę na sprzedaż dwóch prezentowanych knurków.
    - Zdobywając kolejne wyróżnienia pracujemy na markę. Wtedy nie trzeba przekonywać nabywców o jakości zwierząt, ponieważ czempionami mogą zostać tylko najlepsze sztuki - stwierdza hodowca z Małszyc. Zadowolony z poziomu wystawców jest także Marek Mońko. - Wytypowanie czempiona było trudne. Zwierzęta były dobrze przygotowane i często dochodziło do dogrywki. Zdecydowaliśmy się na przyznanie dwóch tytułów czempiona i wiceczempiona, aby mobilizować hodowców do dalszej pracy. Wprowadzenie takiego drobnego elementu konkurencji może w tym pomóc - podsumowuje Marek Mońko.
    Dzięki rodzimym hodowcom i współpracy z Polsusem produkcja trzody chlewnej w województwie kujawsko-pomorskim stoi na wysokim poziomie. Wyniki osiągane przez hodowców plasują się w krajowej czołówce.

    Film z prezentacji trzody

Tomasz Rogacz
Pałuki 863 (35/2008)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry