Strzeleński ZEC podjął się wykonania inwestycji polegającej na budowie sieci wodociągowej na ul. Mickiewicza i Sienkiewicza. Prace, które trwają już od czterech miesięcy irytują mieszkańców. Twierdzą, że prywatna firma wykonałaby te prace w dwa tygodnie.

       fot. Magdalena Lachowicz

Gmina Strzelno, mieszkańcy, kolektor sanitarny, błoto, ZEC
Sto dwadzieścia dni w błocie irytuje już mieszkańców
    Według mieszkańców ul. Mickiewicza, prywatna firma potrzebowałaby dwóch tygodni na wybudowanie kolektora, a strzeleński ZEC Krzysztofa Szarzyńskiego robi to już 4 miesiące. - Według mnie najlepszym rozwiązaniem jest organizowanie przetargu i nie przeszkadzanie drugiemu uczestniczenia w nim - powiedział dyrektor komunalki Dariusz Sieradzki.

     Gmina Strzelno buduje kolektor sanitarny wraz z przyłączami kanalizacji deszczowej do granic działek przy ul. Mickiewicza i ul. Sienkiewicza. Kolektor został tak zaprojektowany przez firmę Ekosim z Bydgoszczy, by odprowadzać ścieki do istniejącej już kanalizacji w ul. Prusa. W związku ze złym stanem technicznym istniejącej kanalizacji deszczowej w ul. Mickiewicza, od skrzyżowania z ul. Sienkiewicza do ul. Kasprowicza konieczna stała się także przebudowa istniejącego kanału z włączeniem do istniejących studni. Projekt wykonany został w czerwcu 2010 r., jednak do prac budowlanych ze względów finansowych gmina przystąpiła dopiero w tym roku. Prace wykonuje Zakład Energetyki Cieplnej w Strzelnie. Wartość kosztorysowa robót wynosi 653.307,71 zł.
     Gdy w sierpniu na ulicy pojawiły się maszyny, mieszkańcy najpierw ucieszyli się. Teraz ich irytację potęguje wydłużający się czas wykonywanych robót.
21 listopada do naszego reportera zadzwonił jeden mieszkańców (nazwisko znane redakcji) i prosił o pilną interwencję.
     - Oni już robią cztery miesiące i chyba tego nie zrobią. Prywatna firma zrobiłaby to w przeciągu dwóch tygodni. Tu robi czterech ludzi, ciągnik, koparka i ciężarowy samochód, a ile to paliwa zużywają, jeżdżąc w tę i z powrotem. I kto za to płaci, tym się nikt nie martwi, bo płacimy my - mieszkańcy, podatnicy. Dzisiaj znowu przyjechali i na nowo kopią, ani dojść do sklepu, ani przejechać, błoto pod kolana, nic nie można zrobić. A oni kopią non stop w tę i z powrotem rozkopują. Nie wiem, ale oni chyba tego nie umieją zrobić. Proszę pani redaktor, żeby pani tutaj podjechała i spytała, jak długo oni jeszcze będą to robić i czy w ogóle do końca roku to skończą, czy kto inny przyjdzie i to skończy, bo już głowa od tego wszystkiego boli - usłyszeliśmy.
     Napotkany na miejscu inny mieszkaniec powiedział, że może teraz, jak Pałuki się sprawą zajęły, to remont szybko się zakończy. Wspomniał też, że gdyby prace te wykonywała strzeleńska komunalka, byłoby już po wszystkim.
     Kierownik ZEC Krzysztof Szarzyński przekonuje, że budowa trwała praktycznie dwa miesiące we wrześniu i październiku, a w listopadzie trwają już przyłączenia. Stwierdził, że prace są tam skomplikowane. - Nawet Zakład Gospodarki Komunalnej nie chciał się tego zadania podjąć. My się podjęliśmy - mówił.
     Dodał: - Uważam, że mieszkańcy czekali ponad 20 lat, żeby poprawić stan tej ulicy, kanalizacji, której praktycznie nie było, bo funkcjonowała prowizorycznie, to teraz się doczekali. Są tam wszystkie media, które zostały rozdzielone, a więc magistrala kanalizacyjna oraz magistrala deszczowa wraz z przyłączami.
     Zapewnił, że jeszcze w tym tygodniu na budowę wchodzi firma drogowa Henryka Boczka z Inowrocławia, która utwardzi ulicę, dokona wymiany krawężników i pobuduje nowe wjazdy. Według Krzysztofa Szarzyńskiego, ulica zostanie odbudowana do końca listopada lub początku grudnia.
     - Za utrudnienia oczywiście przepraszamy, natomiast czy rzeczywiście firma zewnętrzna zrobiłaby to szybciej, to trudno mi się do tego odnieść. W sumie jest tam 240 m instalacji położonej, więc zadanie jest dość poważne, bo to jest w mieście, w tym natrafianie na przeszkody typu sieci gazowe, wodociągowe, które powodowały sprawy kolizyjne, które trzeba było na etapie projektu uzgadniać, bo projekt nie uwzględniał stanu odkrytego. Mimo tych wszystkich uzgodnień, mimo wszystkich kolizji termin jest dochowany, bo termin wyznaczony jest na koniec miesiąca. Nie ma żadnej zwłoki w budowie tej inwestycji - zapewnił Krzysztof Szarzyński.
     Dyrektor Dariusz Sieradzki potwierdził, że prawdą jest, iż ZGKiM nie chciał podjąć się tego zadania, ale nie ze względu na skalę trudności - bo zdaniem dyrektora wykonują oni o wiele bardziej skomplikowane rzeczy - tylko ze względu na brak odpowiedniego zaplecza technicznego.
     - Ja mam tylko jedną koparkę, a na tego typu przedsięwzięcie powinna przyjść firma dysponująca dwoma wywrotkami i dwoma koparkami. Wtedy dwa tygodnie i robota jest posprzątana. Dlatego teraz mając na względzie, że pan Szarzyński posłużył się firmą zewnętrzną co do koparki, to ja teraz też będę za każdym razem składał ofertę i też będę szukał sobie ludzi, żeby mi pomogli. Według mnie najlepszym rozwiązaniem jest organizowanie przetargu i nieprzeszkadzanie drugiemu uczestniczenia w nim - powiedział dyrektor ZGKiM Dariusz Sieradzki.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1137 (48/2013)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry