Nagrywać komisje Rady Miejskiej chodzi teraz Krzysztof Krajewski

      fot. Joanna Świetnicka

Krzysztof Krajewski, nagranie, dyktafon, Majcherkiewicz
Nagrali samych siebie
    Dyktafon cyfrowy w rękach pracowników Biura Rady Miejskiej jest bardzo niebezpiecznym przedmiotem. Pozostawiony bez opieki po komisji rolnictwa 28 lipca 2006 r. nagrał rozmowy Przemysława Majcherkiewicza, Pawła Molendy i Jan Barteckiego. Niewykluczone, że nagranie przyczyniło się do tego, iż Majcherkiewicz został odwołany kilka dni później z funkcji zastępcy burmistrza. O sile dyktafonu przekonali się w listopadzie 2013 r. sami pracownicy Biura Rady Miejskiej. Maria Szukała i Krzysztof Krajewski zostali nagrani po połączonych obradach komisji rolnictwa, rewizyjnej i finansów. Plotkowali o radnych i pracownikach ratusza.

     W samorządzie mogileńskim obowiązkowo rejestrowane na dyktafonie i archiwizowane na płytach CD są obrady sesji Rady Miejskiej. Komisje Rady nie muszą zgodnie ze Statutem Gminy być nagrywane. Pracownicy Biura Rady Miejskiej każdorazowo jednak to czynią, by mieć potem materiał źródłowy do przygotowania protokołu.
     LIPIEC 2006 ROKU
     Przypomnijmy sytuację sprzed 8 lat, z posiedzenia komisji rolnictwa Rady Miejskiej w dniu 28 lipca 2006 r.
     Po formalnym posiedzeniu komisji, które odbywało się w gabinecie burmistrza Mogilna Jacka Kraśnego (był wtedy na urlopie), wszyscy opuścili pomieszczenie. W środku zostali ówczesny wiceburmistrz Przemysław Majcherkiewicz, ówczesny przewodniczący komisji rolnictwa Paweł Molenda i ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej Jan Bartecki.
     W pewnym momencie do gabinetu weszła pracownik biura Rady Miejskiej Magdalena Sroka po cyfrowy dyktafon, na który nagrywane było posiedzenie komisji, a który leżał pozostawiony z boku. To co trzej panowie mówili po komisji zostało tym samym nagrane. Przemysław Majcherkiewicz polecił pracownicy zmazać ostatnie 10 minut nagrania, gdyż jego zdaniem była to rozmowa prywatna. Gdy skasować się nie udawało, poproszono o to pracownika wydziału promocji Marcina Zielińskiego, by skasował zgodnie z poleceniem służbowym ostatnie 10 minut nagrania.
     Minęło kilka dni, burmistrz Kraśny wrócił z urlopu. Nam wtedy powiedział, że tam wcale nie było 15 minut rozmów polityków PSL-u, tylko 15 minut. - Teraz nie wiem sam, czy chciałbym jeszcze tego posłuchać, co zostało zmazane - komentował burmistrz.
     9 sierpnia 2006 r. zastępca burmistrza Przemysław Majcherkiewicz został odwołany ze stanowiska. Jednym z powtarzanych i prawdopodobnych powodów odwołania był właśnie zapis rozmowy na taśmie, ten sprzed 12 dni. Czy tak rzeczywiście było, nigdy naprawdę się nie dowiedzieliśmy. Nigdy także nie poznaliśmy zawartości tej taśmy. Tak do końca to nawet nie wiadomo, czy jakiekolwiek nagranie się tam zachowało, czy był to tylko blef i pretekst ze strony burmistrza Kraśnego do pozbycia się swego zastępcy.

Maria Szukała od kilku dni nie pracuje już w Urzędzie Gminy w Mogilnie. Wygrała konkurs na pracę w Biurze Rady Powiatu starostwa powiatowego w Koninie i tam przeniosła się do pracy. Burmistrz Leszek Duszyński ogłosił konkurs na to stanowisko.

       fot. Joanna Świetnicka

     LISTOPAD 2013 ROKU
     18 listopada odbywały się połączone obrady komisji rolnictwa, komisji rewizyjnej oraz komisji finansów i budżetu. Obrady protokołowała i nagrywała na dyktafon Maria Szukała z Biura Rady Miejskiej.
     Po komisji nie wyłączyła jednak dyktafonu, tylko z włączonym poszła do Biura Rady i na dyktafonie zostało nagrane kilkanaście jej minut rozmowy z innym pracownikiem Biura Rady Krzysztofem Krajewskim.
     Odtworzyliśmy przebieg tej rozmowy tam, gdzie jest czytelny i zrozumiały.
     Jak tam było? - pyta Krzysztof Krajewski o przebieg komisji.
     A dużo dyskusji było, regulamin utrzymania czystości, o śmieciach coś tam - odpowiedziała Maria Szukała.
     Obydwaj burmistrzowie byli? - interesował się Krzysztof Krajewski.
     Usłyszał twierdzącą odpowiedź.
     Maria Szukała: Konrad [Konrad Andrzejewski, radny - przyp. mah] mówił - on tam zawsze swoje racje ma - trochę o drogach. Dotacje dla muzeum i dla biblioteki znowu były. Oni [radni - przy. mah] nie chcą za bardzo. Chcą wiedzieć na co konkretnie, bo już jest przegięcie trochę, nie. Może będzie dyrektor na sesji, bo szczegółowo chcą. Biblioteka, że prąd, opłaty stałe, takie pierdoły.
     Chodziło tu o to, że radni mieli na sesji listopadowej dokładać po raz kolejny w 2013 r. dodatkowe pieniądze na MDK i bibliotekę i radni wyrażali swe negatywne opinie o tym.
     Radni rozmawiali także o częstotliwości odbioru śmieci ze wsi i z miasta.
     Maria Szukała komentowała: Konrad powiedział, że w mieście ma być jeszcze częściej niż co tydzień a na wsi raz w miesiącu. Konrad mówił, że to niesprawiedliwie. Taki zły był, agresywny się zrobił.
    (...)
     Oni tak chaotycznie to prowadzą, pani sekretarz nie mogła trafić. Oni mówili o jakimś tam projekcie, a pani sekretarz mówiła o innym projekcie - ciągnęła Maria Szukała.
Krzysztof Krajewski pytał: Kto prowadził.
     „Strzelec” - odpowiedziała Maria Szukała. Wynika z tego, że Strzelec to pseudonim przewodniczącego komisji finansów Ryszarda Strzeleckiego z Gębic. - Pan Rysiu nauczył się mówić „na ten temat”, a nie „w tym temacie”. Teraz ciągle mówi „na ten temat”, ani razu już nie mówi „w tym temacie” - Maria Szukała komentowała sposób prowadzenia obrad przez radnego Strzeleckiego.
     No, no. No to dobra - podsumował Krzysztof Krajewski.
     Potem chwilę urzędnicy rozmawiali o radnej Ewie Kwit, która pomyliła daty i przyszła tego dnia na obrady komisji, choć miała je na dzień następny.
     W tym momencie Krzysztof Krajewski ściszył głos.
     Coś chciałem z ZOSiP-u. Idę na korytarzu, mija mnie pani dyrektor Motyka. Już tak mnie minęła, ona schodziła po schodach a ja szedłem ku górze. Mówi: „Panie Krzysztofie a te zaproszenia na komisję czy na sesję, to kto wysyła? Mówię: „no Biuro Rady, ale o co chodzi”. Nic, cisza. Już jest na tym drugim półpiętrze a ja mówię, ale o co chodzi. No spieszę się na komisje. Teraz nie wiem, czy coś ją ugryzło czy coś tam było nie tak. Teraz nie wiem, czy mam się zapytać jeszcze raz - mówił Krzysztof Krajewski.
     Maria Szukała przypomniała sobie, że: Wypisywał koperty ten chłopak. Prawdopodobnie chodziło tu o stażystę.
     Krzysztof Krajewski był zaniepokojony: Coś mogliśmy tam dać ciała, czy nie?
     Maria Szukała nie była pewna: Nie wiem.
     Zachowanie dyrektor wydziału rozwoju lokalnego Beaty Motyki nie dawało spokoju Krzysztofowi Krajewskiemu: Nie lubię czegoś takiego. Niech powie, że Panie Krzysztofie zrobiliście błąd. Źle moje nazwisko jest albo coś.
     Maria Szukała tłumaczyła, że zaproszenia wypisywała ona sama, nie dodając przed nazwiskiem Beaty Motyki słowa - dyrektor.
     Krzysztof Krajewski nie wiedział co robić: Teraz nie wiem, czy mam wrócić do tego, czy nie.
     Maria Szukała znała odpowiedź: Ja bym nie wracała. Chociaż ona może tak gadać od nowa.
Podchwycił to Krzysztof Krajewski: Ja zauważyłem, że ona ma takie humory ostatnio.
     Maria Szukała przytakiwała: Ma, ma.
     W tym momencie rozmowa przeniosła się na osobę radnego Przemysława Majcherkiewicza.
     A jeszcze Majcherkiewicz powiedział, że jego pismo było pogniecione. Że jego pismo, które otrzymał jest pomiętolone - mówiła Maria Szukała.
     Chodziło o pismo, skargę firmy Sanikont na działania burmistrzów Mogilna, które otrzymał jako przewodniczący komisji rewizyjnej.
     Krzysztof Krajewski nie mógł się z tym zgodzić: No kurczę, no ludzie, zaniosłem na dół pismo [do Starostwa Powiatowego, bo radny Majcherkiewicz tam pracuje - przyp. mah].
     Maria Szukała dodała: Że pognieciona koperta była.
     Krzysztof Krajewski przypomniał sobie: No w dużej kopercie było.
     Maria Szukała pamięta inną kopertę: Nie, było w średniej. Ale wizualnie pismo przyjdzie z poczty, jest wyciągane, jest dekretowane, to też tam trochę się...
     Dla Krzysztofa Krajewskiego wielkość koperty była bez znaczenia: No w dużej, średniej. Ale nie było pogniecione. To może ktoś...
     W tym momencie zadzwonił od kogoś telefon. Odebrała Maria Szukała i w tym momencie nagranie urywa się.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1147 (6/2014)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry