Lubcz, Bożacin, ksiądz, rodzina, Marek W., ciało, świątynia
Ksiądz nie wprowadził ciała do świątyni
     Rodzina zmarłego Marka W. z Bożacina ma żal do księdza Tomasza Kołodzieja, proboszcza parafii w Lubczu, iż nie zgodził się na wprowadzenie ciała przed pochówkiem do świątyni. Podczas pogrzebu proboszcz parafii w Lubczu był nieobecny, a zastępował go ksiądz Henryk Sawiński, proboszcz parafii w Gościeszynie, który podkreśla, iż uszanował wolę proboszcza z Lubcza. I dodaje: - Jest tak, że po śmierci chcieliby ogłosić go świętym.

     8 lutego odbył się pogrzeb Marka W. z Bożacina. Jego rodzinie, przede wszystkim siostrze, która mieszka w Gnieźnie, nie daje spokoju fakt, iż podczas mszy żałobnej trumna ze zwłokami brata znajdowała się poza wnętrzem świątyni.
     - Nam bardzo zależało, żeby trumna była w kościele. Na pogrzebie była rodzina z całej Polski - zaznacza siostra zmarłego, prosząca, by jej imię i nazwisko pozostało do wiadomości redakcji.
     Od 1 do 8 lutego ksiądz Tomasz Kołodziej, proboszcz parafii św. Mateusza w Lubczu, przebywał na wycieczce w górach. Zastępował go wówczas ksiądz Henryk Sawiński, proboszcz sąsiedniej parafii w Gościeszynie.
     Od księdza z Gościeszyna rodzina zmarłego dowiedziała się, iż ksiądz Tomasz Kołodziej nie zgadza się na wprowadzenie trumny z ciałem.
     - Podjął taką decyzję z wiadomych mu względów, powiadomiony przez życzliwych mu parafian, nie dając się wypowiedzieć najbliższej rodzinie. Nie znając zmarłego osądza go - zwraca uwagę mieszkanka Gniezna. I dodaje: - Snuje się pytanie, czy ksiądz ma prawo osądzać ludzi? Czy prawo w kościele dla każdego księdza jest inne? Może czas, aby księża też umieli się przyznać do swoich słabości, bo są takimi samymi ludźmi, jak my. Ksiądz jest po to, aby przyciągać ludzi do kościoła.
    10 lutego, po powrocie księdza z Lubcza, spotkali się z nim członkowie rodziny zmarłego. Chcieli dowiedzieć się, dlaczego nakazał proboszczowi parafii w Gościeszynie, by trumny z ciałem nie wprowadzać do kościoła. Zdaniem siostry Marka W., nie otrzymali żadnej konkretnej odpowiedzi.
     - Ksiądz swoją decyzją skrzywdził całą rodzinę zmarłego. Pogrzebu nie da się powtórzyć, dlatego zwróciliśmy się do księdza Tomasza Kołodzieja listownie o przeprosiny 16 lutego po wszystkich mszach świętych, ale tego nie uczynił - mówi mieszkanka Gniezna i pokazuje pismo wysłane do księdza, pod którym obok niej podpisał się chrzestny zmarłego.
     Proboszcz zrobił wielką krzywdę rodzinie zmarłego, która jest rodziną bardzo wierzącą (...). Pogrzebu proboszcz nie powtórzy, a mój chrześniak i siostrzeniec mylną decyzją został zhańbiony jak najgorszy morderca lub nie wiadomo kto. (...) Został ból, rozpacz i wielki uraz do zwierzchnika Kościoła katolickiego - czytamy w liście do księdza.
     Siostra zmarłego nie ukrywa, że brat miał problemy z alkoholem. Dodaje, że życie napisało mu taki scenariusz po rozstaniu z żoną. Zwraca uwagę, iż nie powinno to być powodem osądzania brata przez księdza. Uważa również, iż nie jest to zgodne z nauką Kościoła, wedle której Jezus martwił się o zbłąkane owce. A brat był trochę taką zbłąkaną owcą. Dlatego według siostry zmarłego, w Kościele nie powinno dochodzić do segregacji zmarłych.
     - Jest tak, że po śmierci chcieliby go ogłosić świętym. Rodzinie chodziło o to, żeby na siłę wprowadzić go do kościoła - mówi ksiądz Henryk Sawiński z parafii w Gościeszynie. Mówi, iż odprawił pogrzeb pomimo choroby. I zaznacza, iż musiał uszanować praktykę księdza z Lubcza dotyczącą braku zgody na wprowadzenie trumny z ciałem do kościoła.
     - Niech ta rodzina nie robi teraz cyrków. Niech się nie zgłaszają do gazet, a wy nie piszcie tego. Pogrzeb odbył się jak każdy inny, z tym, że ciała nie wprowadzono do kościoła. Ciało zostało wprowadzone do kaplicy, a stamtąd na cmentarz. Ksiądz proboszcz z Lubcza tak zadecydował i ja tak ten pogrzeb odprawiłem. Ta osoba nie chodziła do kościoła i ksiądz z Lubcza tak zadecydował - wyjaśnia kapłan.
     - Czy stosuje ksiądz podobną praktykę, co proboszcz parafii w Lubczu, że ciała osoby, która nie chodziła systematycznie do kościoła, nie wprowadza się do kościoła? - pytamy proboszcza parafii w Gościeszynie.
     - Ja tej praktyki nie stosuję, ale będę stosował, bo myślę, że są osoby, które nie mają żadnego związku z kościołem - odpowiada ksiądz. I argumentuje: - Tu nie chodzi o segregację ludzi. Jednak jeśli za życia nie miał nic wspólnego z kościołem, to po co po śmierci uszczęśliwiać taką osobę. Nie wiem, dlaczego rodzina na siłę chce coś udowodnić. Temu zmarłemu na pewno to nie będzie służyć, bo jego to ani grzeje, ani ziębi. Za życia trzeba było ratować sytuację i człowieka, a nie po śmierci próbować go kanonizować. Zapił się, zmarł na działkach, rozbił rodzinę. Pogrzebu jednak nikt mu nie odmówił, jednak wypełniłem wolę proboszcza z Lubcza. Wszystko odbyło się zgodnie z liturgią Kościoła. Kazanie też powiedziałem.
     Ksiądz Henryk Sawiński zaznacza, iż nie ocenia życia zmarłego. Miał tylko odprawić pogrzeb wedle woli księdza z Lubcza.
     Proboszcz parafii w Lubczu, ksiądz Tomasz Kołodziej wyjaśnia, iż ceremonia pogrzebowa była w pełni katolicka. Zaznacza, iż wszystkie elementy pogrzebu chrześcijańskiego zostały zastosowane.
     - Niewprowadzenie trumny z ciałem do kościoła było podyktowane niepraktykowaniem pana Marka. Pan Marek w ostatnich kilku latach nie był osobą praktykującą. Ceremonia była jednak godna i żaden element pogrzebu katolickiego nie został pominięty. Nie jest to ocena osoby. Chodzi o względy życia chrześcijańskiego - dodaje proboszcz parafii w Lubczu. Ksiądz Tomasz Kołodziej zwraca uwagę, iż procedura niewprowadzania trumny z ciałem zmarłego do kościoła jest praktykowana w wielu kościołach i nie uwłacza godności osoby zmarłej. O tym, czy trumna z ciałem ma być wprowadzona do kościoła czy nie, decyduje kapłan w danej parafii.
     Ksiądz Zbigniew Przybylski, kanclerz i rzecznik Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie wyjaśnia, iż Kuria Metropolitalna poprosiła proboszcza parafii w Lubczu o złożenie wyjaśnień w opisywanej przez nas sprawie. Dodaje, iż Kościół katolicki w sprawowaniu liturgii kieruje się określonymi normami, które pewne zagadnienia przedstawiają szczegółowo, a w przypadku innych pozostawiają miejsce na pewną dowolność. Za kształt liturgii w parafii odpowiada jej proboszcz.
     - W odniesieniu do pańskiego ostatniego stwierdzenia, że nauka Kościoła mówi o miłości i przebaczeniu, należy mieć również na uwadze fakt, że Ewangelia mówi również o grzechu, konieczności nawrócenia, o pokucie i o konsekwencjach wynikających z popełnionego wcześniej zła, które dotykają nie tylko jego sprawcę - zwraca uwagę ksiądz Zbigniew Przybylski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1150 (9/2014)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry