Drukuj

   
   
W kolejnym spotkaniu w ramach Akademii Rodzica chciałabym przyjrzeć się z Państwem dziecięcej złości. Tej niezwykłej sile motywującej nasze dzieci do zachowań nieraz bardzo dla nas trudnych. Każdy rodzic w pewnym momencie stając wobec agresywnych zachowań własnego dziecka zadaje sobie pytanie, skąd biorą się takie silne emocje w życiu małego, kilkuletniego szkraba, co jest przyczyną jego reakcji i przede wszystkim jak sobie poradzić z zachowaniem, które trudno zaakceptować.


    Nim odpowiemy sobie na te wszystkie pytania chciałabym zaprosić Państwa do wędrówki po świecie emocjonalnym trzy-, cztero- czy pięciolatka. Jak wygląda życie emocjonalno-uczuciowe kilkulatka.
    Zacznijmy od tego, czym są i jaką funkcję w rozwoju pełnią emocje. Na samym początku należy zaznaczyć, że każda reakcja emocjonalna (widoczna w mimice, gestach, tonie głosu dziecka oraz jego sposobie zachowania się czy wypowiadania) jest sposobem komunikowania własnych potrzeb, przeżyć i uczuć otoczeniu. W ten konkretny dla danej emocji sposób nasz maleńki człowiek wyraźnie domaga się tego czego potrzebuje od tych, którzy znajdują się wokół niego, by czuć się zaspokojonym i zadowolonym.
    Dalej warto pamiętać, że z punktu widzenia rozwoju nie ma emocji dobrych i złych, a o istnieniu emocji dziecięcych każda matka (i często tato) dowiadują się już w pierwszych sekundach życia ich wymarzonego maluszka. Płacz i krzyk jako reakcja emocjonalna pozwala na zakomunikowanie całemu otoczeniu, z siłą i mocą dziecięcego gardła, złości i strachu wynikających z trudnego doświadczenia jakim było opuszczenie skądinąd przyciasnawego już świata wewnątrz organizmu matki i znalezienie się w zimnym i hałaśliwym, nowym otoczeniu. Ta forma ekspresji pojawiająca się wraz z pierwszym oddechem maluszka stanowi zatem podstawowy sposób okazywania przez dziecko przeżywanych emocji.
    Przez cały okres niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa dziecięcy świat uczuciowy bogaci się o nowe przeżycia a reakcje emocjonalne stają się coraz bardziej zróżnicowane.
    Okres edukacji przedszkolnej cechuje się intensywnym rozwojem życia emocjonalnego dziecka. Dzieje się tak głownie poprzez nowe doświadczenia związane z rozpoczęciem intensywnego rozwoju społecznego, w tym konieczności zaakceptowania potrzeb i emocji innych dorosłych i rówieśników, którzy nie są tak skorzy do natychmiastowego odpowiadania na prośby i zachcianki kilkulatka, jak mama, tata, babcia czy dziadziuś. Świat relacji z otoczeniem staje się bardziej skomplikowany, gdy do głosu dochodzą nowe doświadczenia, mające miejsce poza znanym i przewidywalnym dla maluszka środowiskiem domowym. Życie uczuciowe kilkulatka staje się stopniowo bardziej rozbudowane. Z iloma nowymi przeżyciami trzeba bowiem zmierzyć się w przedszkolu, i ile nowych uczuć budzi w małym serduszku przedszkolaka to, co dzieje się wokół niego.
    Nie jest jednak tak, że to szybkie bogacenie się uczuciowości dziecięcej w wieku przedszkolnym przebiega w sposób zorganizowany i od samego początku poukładany. Należy zaznaczyć, że małe dziecko żyje raczej w bałaganie niezrozumiałych dla siebie, bardzo silnych doznań. Początkowo, dwu-, trzylatek nie umie jeszcze rozpoznać przeżywanych uczuć, ani tym bardziej panować nad emocjami. To raczej one panują nad nim, a niekiedy mamy wrażenie jakby całe jego funkcjonowanie uczuciowe podobne było do sytuacji statku bez kotwicy, pchanego wiatrem w nieznaną dla siebie stronę. Dodatkowo jego reakcje zmieniają się w takim tempie, że otaczającym go dorosłym niekiedy trudno za nim nadążyć. Każdy rodzic zapewne doświadczył nieraz sytuacji, gdy uśmiechnięty, radosny kilkulatek w mgnieniu oka przeistacza się w naburmuszonego złośnika, który krzyczy, kopie, histeryzuje i niszczy ulubione zabawki. Dzieciom w wieku przedszkolnym stany takie zdarzają się dość często, a o większości przeżywanych przez siebie emocji przedszkolak nie może nam jednak opowiedzieć, bo przecież nie umie ich jeszcze rozróżnić, zrozumieć i nazwać.
    W całym tym świecie silnych emocji i równie silnych reakcji stosunkowo często pojawia się również złość.
    Złość to trudne dla dziecka uczucie. Nauczenie maluszka jak radzić sobie z własną złością jest zatem wyzwaniem dla rodziców. Jak to zrobić? Na samym początku należy zaznaczyć, że w samym odczuwaniu przez dziecko złości, tak jak w przeżywaniu każdej innej emocji, nie ma nic złego. Uczucie to, jak mówi wiele badań, jest nawet pożyteczne, bo informuje, że w świecie dziecka dzieje się coś, co budzi jego niezadowolenie, zagraża mu czy powoduje dyskomfort. Złość jest zatem naturalną emocją będąca najbardziej znaną odpowiedzią na frustrację (czyli niezaspokojenie) potrzeb i to zarówno fizycznych np. głodu, pragnienia, zimna i innych, jak i podstawowych potrzeb psychicznych.
    W okresie przypadającym na pierwsze doświadczenia przedszkolne dziecięcy rozwój psychiczny powoli zaczyna wychodzić z naturalnego dla tego wieku dziecięcego egocentryzmu. Nie jest to jednak proces łatwy. Przyjmowanie perspektywy innych osób, zauważanie świata uczuć i emocji innych oraz rezygnowanie z własnych pragnień budzi złość, z którą przedszkolak najczyściej nie umie sobie jeszcze poradzić.
    Obserwując kilkuletnie dziecko łatwo zauważyć, że nie potrafi ono jeszcze często zidentyfikować własnej złości, nazwać jej, a co więcej wyrażać w sposób akceptowany społecznie. Nauka tej sztuki to wyzwanie dla rodziców. Ukształtowanie umiejętności radzenia sobie z tą niełatwą dla dziecka emocją to ważny element socjalizacji dziecka, czyli przygotowywania go do życia w społeczeństwie, wśród innych ludzi.
    Podstawowy błąd popełniany najczęściej przez rodziców to zakładanie na podstawie często pochopnych sądów, że dziecięca złość jest czymś z góry złym, niedopuszczalnym, czego dziecko czuć nie powinno. Ponadto okazywanie przez dziecko złości uznawane jest czasem przez rodziców dziecka za coś wstydliwego, do czego nie należy za wszelką cenę dopuszczać. Dlatego często każemy w gniewie ową dziecięcą złość i powodujemy zamknięty krąg jej dalszej eskalacji. Niekiedy z kolei bezradnie przyzwalamy na dziecięcą gniewność z nadzieją, że stan ten przeminie, a brak naszej reakcji spowoduje, że dziecko nie będzie odczuwać tej nieuzasadnionej wobec braku naszego sprzeciwu emocji. Najczęściej jednak się tak nie dzieje, a maluch doskonali formy wyrażania własnego buntu powodując u nas jeszcze większe poczucie braku rodzicielskich umiejętności.
    Na pytanie co robić, budzące się u wielu z Państwa w tej chwili powtórzę jeszcze raz. Pamiętajmy, że tak jak wcześniej powiedziałam, złość to naturalna emocja, a więc każde dziecko powinno, a nawet musi od czasu do czasu odczuwać i wyrażać złość. Naszym zadaniem jako rodziców jest kształtowanie u dziecka adaptacyjnych, a więc służących jego rozwojowi, sposobów komunikowania i radzenia sobie ze złością. Ważne jest by, w naszym postępowaniu dominowało takie działanie, które stanowiłoby wsparcie i które by pobudzało (a nie hamowało) rozwój emocjonalny dziecka.
    Chcąc skutecznie pomóc i nauczyć nasze dziecko radzenia sobie ze złością musimy także odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie, co komunikuje nam nasz maluch poprzez własną reakcję złości. Jaka potrzeba, pragnienie, jakiego typu dyskomfort jest przyczyną zachowania, które obserwujemy. Tak jak było już wcześniej powiedziane złość jest bowiem podstawową emocją rodzącą się jako odpowiedź na wszelakiego typu niezaspokojenie czy frustrację. Zanim zatem zaczniemy pracować nad reakcjami złości, wynikającymi ze starcia się naszego dziecka ze światem społecznych wymagań i relacji międzyludzkich, rozgrywających się poza środowiskiem domowym, zastanówmy się, czy istnieje inna bardziej podstawowa ich przyczyna, wynikająca z funkcjonowania nas samych jako rodziców i rodzaju naszych przyjętych metod wychowawczych.
    Bacznie analizując zachowanie dziecka łatwo możemy dojść do wniosku, że niekiedy powodem występujących u dziecka intensywnych reakcji złości jest frustracja potrzeb fizycznych: głodu, pragnienia, snu, itp. Niekiedy należy jednak również sięgnąć trochę głębiej i zastanowić się nad stopniem, w jakim my jako rodzice, zapewniamy naszemu maluszkowi zaspokojenie jego podstawowych potrzeb emocjonalnych. Myśląc o naszych dzieciach pamiętajmy, że prawidłowy rozwój człowieka w dużej mierze zależy od tego, w jakim stopniu jesteśmy kochani i akceptowani przez osoby nam najbliższe oraz czy czujemy się bezpiecznie w świecie, którego stanowimy element. Poczucie bezpieczeństwa i akceptacji to podstawowe potrzeby, których zapewnienie dziecku przez osoby najbliższe jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju. Odpowiedzią na ich niezaspokojenie są naturalne emocje, w tym złość, smutek, lęk przejawiające się w mimice, gestach, tonie głosu oraz wypowiedziach i zachowaniu dziecka.
    Prace nad dziecięcym zachowaniem zacznijmy zatem od nas samych. Przeanalizujmy to, w jaki sposób odpowiadamy na emocjonalne potrzeby naszych dzieci oraz przyjrzyjmy się własnym, utrwalonym sposobom emocjonalnego reagowania. Dla nas - rodziców często problem stanowią nasze emocje, to jak my radzimy sobie z naszymi emocjami, gdy nasz maluch się złości. Jakie postawy rodzicielskie prezentujemy i jakie przyjmujemy modele wychowawcze. Sprawdźmy czy to, co pokazujemy dziecku poprzez własne zachowanie jest dokładnie tym, czego chcemy nauczyć nasze dzieci i czego od nich wymagamy. Pamiętajmy, że dzieci uczą się głównie poprzez obserwację, a rodzice stanowią pierwszy i najważniejszy autorytet dziecięcy. Dzieci pozostając z nami związane uczuciowo łatwo przejmują nasze schematy reakcji emocjonalnych, z których my sami często nie zdajemy sobie sprawy. Rozgniewany rodzic, podnoszący głos, trzaskający drzwiami czy uderzający pięścią w sytuacjach budzących jego złość szybko jest naśladowany przez malucha, który z właściwą dziecięcą kreatywnością kopie w drzwi, uderza pięścią w szafki i histerycznie krzyczy, komunikując własne niezadowolenie i domagając się zaspokojenia własnych potrzeb. Czasami nasze dzieci stają się lustrzanym odbiciem naszych własnych niekoniecznie doskonałych umiejętności radzenia sobie z emocjami.
    Warto zatem nieustająco przypominać sobie, że praca z dziecięcą reakcją złości (tak jak z każdą reakcją emocjonalną):
    - to przede wszystkim odpowiedzialność, za rozwój emocjonalny a co się z tym wiąże również społeczny i intelektualny dzieci, która wynika z faktu bycia rodzicem,
    - to cierpliwa praca nad sobą samym, nad własną postawą rodzicielską i naszym indywidualnym sposobem przeżywania świata,
    - to wreszcie wytrwały i systematyczny, wieloletni trening stanowiący element procesu wychowawczego, w którym powinniśmy towarzyszyć naszym dzieciom, jako osoby, które są do tego ważnego zadania najbardziej powołane.
    Mam nadzieje, ze udało mi się pokazać Państwu czym jest dziecięca złość oraz z czego wynikać mogą gniewne reakcje, z którym musi się zmagać każdy rodzic. Pamiętajmy, że w pracy z dzieckiem ważne jest przede wszystkim spokojne zastanowienie się nad przyczyną konkretnego zachowania dziecka. Skuteczna pomoc w radzeniu sobie ze złością musi bowiem wynikać ze zrozumienia. Budując ciepłą, silną wieź z dzieckiem, opartą na jego pełnej akceptacji i dającą poczucie bezpieczeństwa, nie musimy obawiać się, że nie poradzimy sobie w realizacji tego ważnego zadania, jakim jest przygotowanie do życia w społeczeństwie naszego maleńkiego człowieka.

Grażyna Zwierzykowska
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Żninie
14 III 2008