Mogileński Dom Kultury - MY TU GRAMY

Gotyk na Pałukach i ziemi mogileńskiej - odcinek pierwszy

Pierwsze budowle gotyckie na ziemi mogileńskiej czerpały pewne inspiracje z tutejszych romańskich świątyń klasztornych. Bo oto w Strzelnie budowniczowie - jako jedni z pierwszych w Polsce - obok kamiennych ciosów użyli do budowy romańskiej świątyni cegły, głównie przy wznoszeniu transeptu, czyli potężnej nawy poprzecznej.

Mogilno, kościół Benedyktynów. Na ścianie od strony zachodniej widać nad kamiennymi ciosami nadbudowę z cegieł. fot. Jacek Kowalski

I. PAŁUKI
I ZIEMIA MOGILEŃSKA
Pałuki. Ziemia usiana pagórkami, ale i obfitująca w równiny, położona pomiędzy Wełną i Notecią, mnóstwem jezior lśniąca, po części pokryta moczarami (od których  pochodzi nazwa regionu). Mała ojczyzna potężnego w średniowieczu rodu Pałuków, od zawsze przynależna archidiecezji gnieźnieńskiej. Od czasu rozbicia dzielnicowego - w księstwie wielkopolskim, potem - w jego kalisko-gnieźnieńskiej cząstce, wreszcie w wyłonionym z tejże cząstki województwie kaliskim. Od drugiej połowy stulecia XIV z obszarem Pałuk pokrył się w znacznym stopniu powiat kcyński, czyli szlachecki okręg sądowy ze stolicą w Kcyni.
W średniowieczu na północny zachód od tej krainy pusto jest i ubogo: mamy tam Krajnę z Nakłem i Łobżenicą, nieliczne miasteczka, małe wioski, lasy i bagna nadnoteckie. Patrząc na wschód - nieco lepiej: tam Kujawy, za Kujawami ziemie Pomorza i krzyżackie Prusy. Na południe zaś od Pałuk - ziemia mogileńska, także leżąca na pograniczu Wielkopolski i Kujaw, dość podobnie ukształtowana i o podobnej historii. I ona również, tak jak Pałuki, będzie tu przedmiotem naszej uwagi.
Cywilizacyjny krajobraz Pałuk był z początku - jak i w całej Polsce - wyłącznie drewniany. I taki charakter zachował długo, aż w głąb epoki nowożytnej. Przez całe niemal średniowiecze jedynymi murowanymi budowlami były tu świątynie i klasztory, potem kilka zaledwie zamków i - wyjątek - ratusz żniński.
O gotyckich zabytkach Pałuk będę Wam, drodzy Czytelnicy, w najbliższym czasie pisał. Czy składają się one na jakąś osobną, „pałucką” sztukę, odrębną w formie i treści? „Pałucki” romanizm, „pałucki” gotyk? Jak dotąd, podobnej odpowiedzi brakowało nawet w odniesieniu do całej Wielkopolski. Teraz z tego, co wiemy, trzeba by mówić raczej o „sztuce na Pałukach” niż o „sztuce pałuckiej” wieków średnich.

Północna elewacja transeptu kościoła Norbertanek w Strzelnie rys. wg Juliusa Kohtego (1897 r.)

II. GOTYK JAKO TAKI
Bo cóż to jest gotyk? Niby każdemu wiadomo. Strzeliste proporcje, lekkie konstrukcje, ostrołuki, skarpy, łuki przyporowe i krzyżowo-żebrowe sklepienia. Jak każdy wie, gotyk narodził się we Francji, gdzie zyskał kształty klasyczne. Dlatego też przeważnie wszyscy miłośnicy sztuki pragną, by kształty gotyckich kościołów ich regionu były jak najbliższe francuskim - iżby świadczyły o europejskości ich małej ojczyzny.
Tymczasem gotyk jako pojęcie został wymyślony przez historyków sztuki dopiero niecałe dwieście lat temu. I choć określana nim rzeczywistość da się opisać jako zbiór podobnych sobie dzieł architektury, to jednak trzeba przyznać, że jest to zbiór niezwykle zróżnicowany. Liczne budowle, określane popularnie terminem gotyckie, ani nie są strzeliste, ani nie mają sklepień, a czasem nawet... pozbawione są ostrołuku. I co więcej - tak właśnie wyglądają najstarsze gotyckie budowle na Pałukach i ziemi mogileńskiej. Zacznijmy wszakże od początku.
      III. CEGŁA I ZAZDROŚĆ
U końca wieku XII ziemia mogileńska mogła poszczycić się jednymi z największych i najszacowniejszych budowli romańskich w całej Polsce. Były to klasztorne bazyliki: kanoników regularnych w Trzemesznie, benedyktynów w Mogilnie i norbertanek w Strzelnie. Te trzy klasztory należały do najlepiej uposażonych, miały wielkie posiadłości. I prawdę mówiąc, późniejszy i młodszy od nich pałucki gotyk nie przyniósł ani jednej budowli większej i bogatszej. Nowo wznoszony kościół klasztorny cystersów w Łeknie - dziś nieistniejący - okazał się od nich skromniejszy. Bo cystersi - w porównaniu z innymi ziemiami Polski - nieproporcjonalnie słabo zaznaczyli się tu w początkach gotyku...
Pierwsze budowle gotyckie na ziemi mogileńskiej czerpały pewne inspiracje z tutejszych romańskich świątyń klasztornych. Bo oto w Strzelnie budowniczowie - jako jedni z pierwszych w Polsce - obok kamiennych ciosów użyli do budowy romańskiej świątyni cegły, głównie przy wznoszeniu transeptu, czyli potężnej nawy poprzecznej. Cegła wywodziła się z Południa Europy, gdzie znano ją i stosowano od starożytności. Potem nadeszła epoka jej popularności w nadbałtyckich Niemczech. I wreszcie u nas, gdzie w regionach nizinnych stała się podstawowym budulcem architektury gotyckiej.
A skoro tylko, jako się rzekło, powstawać zaczęła strzeleńska bazylika - benedyktyni z Mogilna i kanonicy z Trzemeszna poczuli zazdrość. I szybko postanowili zmodernizować swoje kościoły, również używając cegły. Niestety, wielki transept i prezbiterium bazyliki w Trzemesznie przepadły podczas barokowej przebudowy. Wiemy, że były ceglane, ale nie wiemy, czy miały gotyckie kształty. Chyba raczej jeszcze nie, choć prostokątne zakończenie prezbiterium (pozbawione apsydy, charakterystycznej dla romańszczyzny) mogłoby to sugerować.

Mogilno, kościół Benedyktynów. Ponad kamiennym murem prezbiterium z wieku XI widać nadbudowaną w cegle późnoromańską ścianę z XIII stulecia. fot. Jacek Kowalski

Kto z kolei wstąpi do świątyni benedyktynów w Mogilnie, stanie przy ołtarzu głównym i spojrzy ku górze (albo kto spojrzy na prezbiterium od zewnątrz) zauważy, iż stare, romańskie sklepienia zburzono (pozostały po nich narożne wsporniki), okna zamurowano,  a następnie mury prezbiterium zostały podźwignięte wyraźnie w górę i otwarte nowymi, półkoliście zamkniętymi oknami pod samym okapem. Nie założono tu wtedy sklepienia, tylko strop. Okna są wprawdzie późnoromańskie, ale wątek cegieł jest przeważnie wendyjski (wozówka-wozówka-główka, wozówka-wozówka-główka), czyli taki sam, jaki stosowano w budowlach wczesnego gotyku. Odtąd nowe, ceglane prezbiterium górowało nad starymi, romańskimi i kamiennymi nawami z transeptem.
Poza tymi wielkimi, klasztornymi świątyniami powstała na Pałukach tylko jedna wczesna, ceglana budowla - romański kościół św. Mikołaja w rycerskiej wsi Łabiszynie (dopiero później Łabiszyn stał się miastem). Skromne pozostałości romańskiej nawy ukrywają się w poklasztornym kościele; od zewnątrz są zupełnie niewidoczne.
      IV. GOSPODARKA, DOMINIKANIE I ŚW. LUDWIK
Tymczasem zaszły trzy bardzo ważne wydarzenia, bez których prawdziwy gotyk w Wielkopolsce - a więc i na Pałukach - w ogóle by nie zaistniał.
Po pierwsze, w ciągu wieku XIII nastąpił w całej Polsce ogromny boom gospodarczy i zaczęło powstawać mnóstwo miast lokacyjnych, czyli - można by rzec - samodzielnie rządzących się kupieckich wspólnot. To oznaczało prawdziwą rewolucję w stosunkach gospodarczych, pod względem dalekosiężnych skutków przypominającą - bez przesady - komputeryzację, jaka nastąpiła w XX stuleciu.
Po wtóre, przybyły do Polski nowe zakony, nazywane żebraczymi  - franciszkanów i dominikanów. A wraz z nimi nowe modele pobożności i sztuki. Zakony te zwykły właśnie rozwijać się właśnie w dużych, lokacyjnych miastach.
Po trzecie, nastąpiło wydarzenie, które tak ujął lapidarnie anonimowy, francuski truwer:
Radujcie się wszystkie stany
Iczyńcie wesele hoże:
Król Francji rusza za morze
Krzyża znakiem przyodziany!
Taką pieśń śpiewano na ulicach Paryża w roku 1244, gdy Ludwik IX Święty na wieść o upadku Jerozolimy ogłosił krucjatę. Ale wbrew słowom pieśni, nie wszyscy się radowali. Królowi potrzeba było pieniędzy na przygotowanie wyprawy, więc ograniczył inwestycje. Spowolniła się budowa wielu katedr; liczni kamieniarze i rzeźbiarze pozbawieni pracy, ruszyli za chlebem na wschód. Dotarli aż do Magdeburga, a potem do Wrocławia i Poznania, gdzie - jakby przez przypadek! - właśnie zaczynano budować pierwsze w Polsce gotyckie katedry. Wznoszono je wprawdzie z cegły, ale z użyciem pięknie rzeźbionych kamiennych, francuskich detali. Obok nowej katedry powstał wtedy w Poznaniu piękny kościół Dominikanów, również ceglany, i również ozdobiony po francusku kamiennymi inkrustacjami. Z kolei kilka dekad później wzniesiono w Gnieźnie kościół Franciszkanów. Paradoksalnie właśnie te dwa kościoły - nie zaś wspaniała (ta dziś już nieistniejąca) poznańska katedra - stworzyły długo aktualny wzór nowoczesnej gotyckiej architektury, chętnie w Wielkopolsce naśladowanej. Wzorem tym stał się więc jednonawowy kościół z tak zwanym długim chórem, czyli prezbiterium przeznaczonym na chóralne modlitwy zakonników. Chór taki często nakrywano sklepieniem, zaś ową jedną, również dość długą nawę zazwyczaj tylko stropem lub otwartą więźbą dachową. Dodać należy, że długi chór stanowił specyficzny wynalazek zakonów żebraczych. W Polsce zastosowano go niezwykle wcześnie; w całej Europie upowszechnił się potem także w kościołach nieklasztornych, należąc odtąd do form występujących zawsze i wszędzie.

Strzelno, romański kościół Norbertanek, północna elewacja transeptu. Jedna z najstarszych ceglanych budowli w Polsce. fot. Jacek Kowalski

V. PIERWSZE OGNIWO PAŁUCKIEGO GOTYKU: GÓRA
Pałuki były w tym czasie chyba za słabo zaludnione, aby przyciągnąć do siebie żebracze zakony. Nawet nowo lokowany Żnin nie tylko nie miał żadnego klasztoru, ale długo zadowalał się kamiennym, romańskim kościołem, na tyle dużym, że po dokonaniu lokacji przyjął funkcję fary, czyli miejskiej świątyni parafialnej. Inne, mniejsze miasta tym bardziej nie miały siły na poważniejsze inwestycje.
Tym ciekawiej wyglądają dwa najwcześniejsze gotyckie kościoły, jakie się na Pałukach zachowały.Oba znajdują się niedaleko Żnina, jeden po jego wschodniej, drugi po zachodniej stronie. To ich położenie nie jest chyba przypadkowe. Przez Żnin przebiegały ważne gospodarcze szlaki, wzdłuż których odbywała się wymiana towarów i myśli na trasie z głębi Polski ku Pomorzu. Ale to nie miasta, lecz feudałowie postanowili wznieść obie świątynie.
Przyjrzyjmy się owym świątyniom. Powstały w ciągu wieku XIII, zapewne bliżej jego końca. Są bardzo proste, każda o jednej prostokątnej w planie nawie i takimże prezbiterium - ale jednak inne. Różnice, jakie pomiędzy nimi widać, zdają się bardzo charakterystyczne.
Kościół w Górze  (dziś w obrębie Żnina) przylgnął do tradycji. Brakuje mu charakterystycznych dla gotyku skarp, zarówno zaś jego przysadziste proporcje, jak i kształty wieży przypominają starsze, kamienne, romańskie świątynie grodowe. Jego gotyckość objawia się wyłącznie w lekko zaostrzonym wykroju okien. Wielka zachodnia wieża mieści piętrowe pomieszczenie otwarte szerokim łukiem do nawy - tak zwaną emporę. Podobne empory opisuje się zwykle jako miejsce przeznaczone dla uroczystego zasiadania feudalnego pana. Choć niewykluczone, że w epoce romańskiej empory służyły też jakiejś szczególnej, nieznanej nam dziś liturgii.
Góra była własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. I bez wątpienia któryś z nich ufundował murowany kościół, w którym mógł zasiadać na emporze; czynił to jednak raczej rzadko. I nie to było ważne - ważna była wymowa kościelnych kształtów. Empora pospołu z wieżą oznajmiała z daleka: „ja tu panuję, ja tu rządzę”. Należałoby zaznaczyć, że drugiej tak wystawnej wieży nie znaleźlibyśmy w tym czasie na Pałukach, zaś te, które tam istniały - wzniesiono z drewna przy rycerskich dworach lub w ramach miejskich obwarowań.
Obecnie zresztą widzimy górską świątynię w nieco odmienionych formach. Okna przemurowano, przemieszczając je i poszerzając. Wieżę trzeba było w roku 1871 obniżyć, bo groziła zawaleniem. Bodaj wtedy uległy likwidacji detale portali - jeśli jeszcze istniały. Później budowla okazała się z kolei za mała dla parafii, i w latach 1904-1906, po rozebraniu starego prezbiterium i zakrystii, nawę rozciągnięto ku wschodowi, odtwarzając dawne kształty prezbiterium kilka metrów dalej. Wszystkie te przemiany, zacierając kształt, nie zmieniły jednak pierwotnego charakteru budowli.
    VI. DRUGIE OGNIWO PAŁUCKIEGO GOTYKU: CEREKWICA
I w zasadzie prawie to samo można powiedzieć o świątyni św. Mikołaja w rycerskiej Cerekwicy - której miano świadczy o pradawnym istnieniu kościoła w tym miejscu. Późnogotycki szczyt i biforialne, czyli podwójne okienka w zachodniej elewacji oraz o wiele młodsze, bo już dziewiętnastowieczne aneksy dostawione z obu stron do prezbiterium - nie przysłaniają najstarszego trzonu budowli. Został on, jak w Górze, wzniesiony z cegieł użytych w wątku wendyjskim, a zatem charakterystycznym dla wieku XIII. Jednak plan, mimo że podobnie prosty jak w Górze, zda się nieco smuklejszy - zwłaszcza w partii prezbiterium. Prawdziwe już, gotyckie, uskokowe skarpy opinają naroża; zachował się też piękny, prawdziwie gotycki portal.
Spójrzmy nań. Potrójny uskok archiwolty załamuje się na półkoliście oprofilowanych narożach, lekko odciętych od płaszczyzny ściany. Trzy kolejne ostrołuki, zamiast na kapitelach, wspierają się na impostowych gzymsach. Wszystkie te szczegóły, w większym lub dalszym przybliżeniu, odnajdziemy w poznańskim kościele dominikanów. Można by pomyśleć, że cerekwicki fundator miał dobre stosunki z którymś z żebraczych klasztorów - i że reprezentował nowego ducha, jaki tchnęły one w Wielkopolskę. Fundatorem tym był może rycerz Marcin - odnotowany jako dziedzic Cerekwicy w roku 1265, a może rycerz Oswald, który władał nią siedem lat później. Ale pewności nie ma.
Kościół cerekwicki, mimo że reprezentuje w zasadzie ten sam schemat co kościół w Górze - jest lżejszy w proporcjach i nowocześniejszy w swoich rozwiązaniach technicznych. Zdecydowanie zapowiada nowe czasy, jest duchem równoległy do swoich dwu nieomal rówieśniczek - świątyń dominikańskiej w Poznaniu i franciszkańskiej w Gnieźnie.

Jacek Kowalski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 965 (32/2010)

 

 

 

Podobne teksty:

Akka, Trzemeszno i Mogilno, czyli Witruwiusz i nasi opaci

Trląg i Szubin - dzieła piastowskiego kanclerza i swata Jagiełły

Krzyżacy nie spalili żnińskiej fary

Góra i Cerekwica - najstarsze gotyckie kościoły na Pałukach

Z Paryża do Żernik i Czeszewa

Mistrz JS - nieznany architekt ziemi mogileńskiej

Siła tradycji - od gotyku staropolskiego do „staropolskiego neogotyku”

Kościół w Trlągu, czyli szukamy tajemniczego sponsora

Tajemnice żnińskiej fary

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry