W rodzinie Jadwigi Lewandowskiej pamięć o urodzonym w Trzemesznie, a pochowanym w Szczepanowie, powstańcu przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Powinnością opieki nad mogiłą babcia zaraża już 6-letniego wnuka Dawida Jacha.

Oryginalna tabliczka na mogile powstańca liczy już 108 lat. Ze względu na swą wartość - pomimo wykonania nowej - została na mogile zachowana, przymocowana do krzyża. fot. Joanna Świetnicka

      183 lata temu, 21 października 1831 r. upadło trwające blisko 11 miesięcy Powstanie Listopadowe. Uczestnikiem tego narodowego zrywu przeciwko rosyjskiemu imperium był ułan Mateusz Szramkowski. Na jego temat nie mamy zbyt wielu informacji. Pewne jest to, że urodził się w Trzemesznie w 1801 r. Zmarł natomiast w Annowie 15 lutego 1906 r. Dane mu było przeżyć 105 lat.
      Grób Mateusza Szramkowskiego znajduje się na cmentarzu parafialnym w Szczepanowie (gm. Dąbrowa).
      Mogiła zlokalizowana jest w najstarszej części szczepanowskiej nekropolii. Grobem od ponad 20 lat opiekują się mieszkańcy Szczepanowa - Jadwiga Lewandowska wraz z mężem Jerzym Lewandowskim, córką Małgorzatą Jach i zięciem Robertem Jachem.
      - O grobie ułana wiedziałam chyba od zawsze. Mój nieżyjący już brat Jan Grześkowiak będąc harcerzem, za czasów szkolnych wielokrotnie pełnił przy nim wartę. Grób został potem zapomniany. Rodzina zmarłego najprawdopodobniej nie żyje - opowiada pani Jadwiga Lewandowska.
      Brat pani Jadwigi, Jan Grześkowiak mieszkał w Toruniu, był archeologiem. Zginął tragicznie 13 października 1999 r. w Toruniu, gdy jechał do pracy do Chełmży. - Janek jak tylko mógł regularnie odwiedzał dom rodzinny. Zaraz po przyjeździe zawsze szedł najpierw na cmentarz, dopiero potem pojawiał się w domu. Pewnego dnia zastał na cmentarzu bardzo zaniedbany grób Mateusza Szramkowskiego. Tak mocno zarośnięty był chwastami, że prawie nie było go widać. To było ponad 20 lat temu, kiedy pamięć o ułanie Wojsk Polskich walczącego o wolność ojczyzny w 1830-1831 r. została już zapomniana. Pamiętam, że bardzo się wtedy zdenerwował. Wjechał nam trochę na ambicję. Od tej pory zaczęłam dbać o tę mogiłę - wspomina nasza rozmówczyni.
      Jadwiga Lewandowska wyposażona w grabie, worki na śmieci oraz rękawice grabiła liście i wyrywała chwasty wokół mogiły, sadziła świeże kwiaty. Ocaliła mogiłę od zapomnienia. Potrzebą bezinteresownego czynienia dobra od samego początku zaraziła swoją córkę, wówczas kilkunastoletnią Małgorzatę.
      Od tej pory obie panie zupełnie bezinteresownie zajmują się mogiłą ułana Wojsk Polskich. Aby ich dzieło nie poszło na marne, pani Jadwiga szacunku do miejsc historycznych nauczyła też swojego 5-letniego wnuka Dawida Jacha. Kiedy idzie na cmentarz z wnukiem zawsze odwiedza grób ułana.
      - Dawid mówi zawsze, że chodzi „na grób do żołnierzyka”. Zdarza się, że pyta potem napotkane osoby, wchodzące na cmentarz, czy pójdą do żołnierzyka zapalić świeczkę - usłyszeliśmy od pani Jadwigi.
      Przy porządkowaniu grobu Mateusza Szramkowskiego zaangażował się też zięć Jadwigi Lewandowskiej - Robert Jach, który zajmuje się m.in. podlewaniem kwiatów na grobie ułana. Kilka lat temu zrobił ponadto nową tabliczkę. - Na tabliczce widniały skrzyżowane miecze. Niestety, widniejące na niej napisy szybko zmywały się, musiały być często odnawiane. W związku z tym w ubiegłym roku na wiosnę córka i zięć postanowili zrobić nową tabliczkę - powiedziała mieszkanka Szczepanowa.
      W działaniach rodzinę Jadwigi Lewandowskiej wspiera również pochodzący ze Szczepanowa Rajmund Paluch z Bydgoszczy, który w miarę możliwości odwiedza mogiłę Mateusza Szramkowskiego. Mężczyzna około 28 lat temu zrobił nowy krzyż na grób ułana. Stary krzyż był wykonany z brzozy i nie przetrwał próby czasu.
      O mogiłę Mateusza Szramkowskiego dba ponadto prof. dr hab. Gerard Drewa z Bydgoszczy - biolog, dziekan Wydziału Lekarskiego, prorektor ds. studenckich, kierownik Katedry i Zakładu Biologii Medycznej Akademii Medycznej im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy, następnie Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
      - Profesor Drewa ma dom w Rozalinowie. Przyjeżdża do kościoła do Szczepanowa i na cmentarz. Odwiedza wtedy grób długoletniego proboszcza szczepanowskiej parafii ks. Bernarda Jankowskiego oraz naszego ułana. Profesorowi towarzyszą nieraz wnuki - mówi pani Jadwiga.
      Kilka lat temu prof. dr hab. Gerard Drewa wziął oryginalną tabliczkę znajdującą się na grobie Mateusza Szramkowskiego do renowacji. Jadwiga Lewandowska powiedziała nam, że niewiele jednak dało się z nią zrobić. Profesor Drewa zapłacił też za miejsce pochówku ułana. Po wprowadzeniu opłat przez miejscowego proboszcza Gerard Drewa uiścił opłatę za okres 20 lat.

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1157 (16/2014)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry