Na Wzgórzu św. Wojciecha w Strzelnie
   
    - Projekt ten ma być lekcją historii z życia strzeleńskich zakonnic. To właśnie wirydarze otoczone krużgankami służyły do medytacji  i spacerów. Uprawiano w nich kwiaty i zioła, czasem też krzewy. Pośrodku stała rzeźba, fontanna lub rosło drzewo. Miejsce to będzie nawiązywało do ogólnej komunikacji klasztoru - mówi Damian Rybak.

rek16-m.jpg
Rekonstrukcja obrysów wirydarza klasztoru sióstr norbertanek w Strzelnie stanie się zapewne dużą atrakcją turystyczną. W marcu była doskonałym miejscem na inscenizację Misterium Paschalnego.  
           fot. Sławomir Gacek

    Wzgórze św. Wojciecha w Strzelnie nierozłącznie kojarzy się z Rotundą św. Prokopa i bazyliką Świętej Trójcy oraz siostrami norbertankami, których wkład w rozwój Strzelna jest nie do przecenienia. Od kilku tygodni za romańskimi zabytkami można zobaczyć zrekonstruowane obrysy wirydarza klasztoru sióstr norbertanek. Na temat rekonstrukcji rozmawialiśmy z Damianem Rybakiem, który od lat związany jest ze wzgórzem św. Wojciecha, gdzie pracuje jako przewodnik.
    Od naszego rozmówcy dowiedzieliśmy się, że prace rekonstrukcyjne rozpoczęły się w styczniu tego roku i trwały z przerwami ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Tak naprawdę większa część prac została wykonana w marcu. Za odtworzeniem zarysów wirydarza stoi niewielka grupa osób. Głównym wykonawcą-organizatorem i koordynatorem pracy był ks. proboszcz Otton Szymków. Jak mówi Damian Rybak: - To on załatwiał potrzebne materiały (piasek, cement, wapno, kamień, drewno itp.), maszyny i narzędzia oraz niezbędne dokumentacje i zezwolenia, głównie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
    Z kolei prace rekonstrukcyjne wykonywały 3 osoby: Jerzy Białecki, Ryszard Kaczmarek i Damian Rybak. Pomógł również Leszek Brukiewicz, który udostępnił maszynę do wyrównania terenu i zagęszczarkę do ubicia kamienia.
   - Cała rekonstrukcja była wykonywana na podstawie planów przygotowanych przez Urząd Konserwacji Zabytków w porozumieniu z Katedrą Archeologii przy UMK w Toruniu. Rysunki te bazowały na planach przyziemia zabudowań klasztornych, zinwentaryzowanych w latach 1803-1804, z uwzględnieniem rozplanowania obiektów sakralnych, które opracowano na podstawie pomiarów i opisów A.W. Dornsteina, częściowo potwierdzonych w toku badań archeologiczno-architektonicznych. A także skorygowanych i udokumentowanych podczas badań archeologicznych prowadzonych przez dr hab. Krystynę Sulkowską-Tuszyńską (UMK Toruń) - mówi reporterowi Pałuk Damian Rybak.
   Lokalizacja i ukształtowanie niektórych partii zabudowy została potwierdzona podczas samej rekonstrukcji wirydarza, oryginalne fragmenty zostały oczyszczone, wyfugowane i wyeksponowane w poziomie gruntu.
    Jak każdej tego typu inwestycji, musiał przyświecać konkretny cel. W przypadku rekonstrukcji wirydarza:
   - Podstawowym celem tych prac było odkrycie według planów, śladów dawnych zabudowań klasztornych i pokazanie w poziomie gruntu, oraz zrekonstruowanie pierwotnego fundamentu wirydarza i pokazanie go w formie ruin, a nie całkowita odbudowa. Projekt ten ma być lekcją historii z życia strzeleńskich zakonnic. To właśnie wirydarze otoczone krużgankami służyły do medytacji i spacerów. Uprawiano w nich kwiaty i zioła, czasem też krzewy. Pośrodku stała rzeźba, fontanna lub rosło drzewo. Miejsce to będzie nawiązywało do ogólnej komunikacji klasztoru - wyjaśnia Damian Rybak.

rek16a-m.jpg

Trójka wykonawców prac rekonstrukcyjnych (od lewej): Ryszard Kaczmarek, Damian Rybak i Jerzy Białecki przy pracach związanych z rekonstrukcją klasztornej studni 
            fot. Sławomir Gacek

    Jeśli chodzi o kwestie zasięgu prac rekonstrukcyjnych, to nasz rozmówca mówi: - Zrekonstruowany został przede wszystkim mur wyznaczający obwód pierwotnego wirydarza (szerokości 1,10 m - 1,15 m) w fazie gotyckiej klasztoru na maksymalną wysokość 0,40 m, wraz z obejściem (chodnik wokół ścian poszczególnych skrzydeł, po którym spacerowały norbertanki, o szerokości 0,80 m). Część południowa wirydarza została podzielona na 4 kwatery wyznaczone przez dwie krzyżujące się kamienne drogi, na których środku planuje się umieszczenie na drewnianej kolumnie figury św. Norberta lub błogosławionej Weroniki Konwentu Strzeleńskiego. Natomiast w części północnej, zaraz za rotundą Św. Prokopa zrekonstruowano drewnianą studnię, która była użytkowana przez norbertanki na przełomie XVI i XVIII w. Studnia została zrobiona z belek dębowych w konstrukcji na zrąb z żurawiem.
    Do prac nie można było wykorzystać dowolnego materiału, stąd głównym budulcem wykorzystanym do rekonstrukcji był kamień. Na kościelnym ogrodzie znajdowały się granitowe głazy, których spora część pochodziła z dawnych budynków Ponorbertańskiego Zespołu Klasztornego (prawdopodobnie niektóre były użyte w oryginalnym wirydarzu). Resztę kamienia polnego przywieźli okoliczni rolnicy, m.in. z: Jeziorek, Bławat, Młynów i Sławska Dolnego.     Natomiast drewno na studnię ks. proboszcz zakupił z Nadleśnictwa Miradz.
   Wykonana w ciągu kilkunastu tygodni rekonstrukcja wirydarza, to nie jedyny cel, jaki postawiły sobie osoby pracujące przy tym przedsięwzięciu. Damian Rybak zdradza: - Planowane jest wmurowanie w pierwotnym obwodzie wirydarza gotyckich cegieł, tak jak było to wykonane w oryginale, co przyczyni się do wyrównania fundamentu. A także umieszczenie na środku wspomnianej już wcześniej figury. Być może w przyszłości w takiej formie będą pokazane inne budynki klasztorne np. izba szkolna, kuchnia, komora na żywność, refektarz, kapitularz, izba gospodarcza i czeladna, pralnia, komora na piwo i na naczynia. Na dzień dzisiejszy rekonstrukcja tych pomieszczeń jest niemożliwa, nie tylko ze względów finansowych (całość tych prac była pokryta z funduszy parafialnych), ale przede wszystkim ze złożonego systemu przestrzennego obecnie terenu, istniejącej zieleni, funkcji muzealnej zespołu poklasztornego oraz roli kościoła parafialnego.
    Czy rekonstrukcja wirydarza przyczyni się do tego, że turyści jeszcze chętniej będą przybywać do Strzelna, aby podziwiać romańskie zabytki? Damian Rybak nie ma złudzeń, że tak się stanie: - Uważam, że w pewnym stopniu tak. Nie tylko turyści, ale również okoliczni mieszkańcy będą mogli wybrać się na spacer w nowe atrakcyjne miejsce, przybliżające naszą kulturę i historię. Spacer po krużgankach klasztornych pozwoli na wyciszenie, zadumę nad własnym życiem, modlitwę w murach klasztornych, a także pokazanie naszym małym pociechom, w jaki sposób pradziadowie używali żurawia do wyciągania wody ze studni.
    Odwiedzający to miejsce zapoznają się z współczesną rzeźbą, ludową-kapliczką z figurą Chrystusa Frasobliwego autorstwa Jerzego Białeckiego. Teren uatrakcyjni zieleń, krzewy, kwiaty i bukszpan. Stworzy to ogród-park z przyległym ogrodem klasztornym. Damian Rybak mówi, że dobrze byłoby również w tym miejscu posadzić czerwone róże - symbol krwi męczeńskiej charakterystyczny dla klasztornych ogrodów. Tym bardziej, że miejsce to będzie używane do prezentowania Misterium Męki Pańskiej, zawsze w piątek przed Niedzielą Palmową. W czerwcu będzie też dodatkową atrakcją podczas III Festynu Norbertańskiego.

Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 792 (16/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry