Drukuj

Gotyk na Pałukach i ziemi mogileńskiej, część III

W trzemeszeńskiej bazylice zachowało się najstarsze w Wielkopolsce sklepienie gotyckie. Jego żebra tworzą wzór czteroramiennej gwiazdy, tak jak w angielskim Lincoln. W mogileńskim kościele poklasztornym widzimy jedne z najstarszych w Wielkopolsce ośmiobocznych filarów.

Trzemeszno, najstarsze znane sklepienie gwiaździste w Wielkopolsce fot. Mikołaj Potocki

WITRUWIUSZ I KANONIK TRZEMESZEŃSKI
Na pierwszy dobry początek - cisza biblioteki rzymskiego domu. Jakiś człowiek siedzi i pisze. To budowniczy świątyń i oblężniczych machin - Marek Witruwiusz Pollio. Pisze traktat o budowie świątyń, teatrów i machin...
Na drugi dobry początek - skrzypiące pióra w trzemeszeńskim skryptorium klasztoru kanoników regularnych. I szelest kart w komnacie kanonika Jana Kropidły. Jego palce kartkują witruwiański traktat, zapisany w kodeksie, który wiele stuleci później nazwany zostanie Vitruvius de Kropidlo. Ale może Witruwiusza znano tu wcześniej? Wszak kilku poprzednich opatów mierzyło się z trudnościami budowy świątyni...

Bazylika w Trzemesznie. Żebra spływają na ściany, wnikając w bardzo proste wsporniki o jakby szyszkowatym kształcie. fot. Mikołaj Potocki

Z JEROZOLIMY DO PRUS
A na trzeci dobry początek - w miejsce skrzypiących piór i szelestu kart zabrzmi szczęk oręża. W roku 1291 pada Akka, ostatni przyczółek Królestwa Jerozolimskiego. Klęskami, jakie ponosiło Królestwo, opinia publiczna obarczała między innymi zakony rycerskie:
Szpitalnicy, templariusze
I krzyżackich mężów brać,
Gdyby męstwo wlali w dusze
I zechcieli przykład dać...
O, natenczas Saraceni
Zostaliby rozgromieni.
Niestety - przyszła zagłada,
A zapewne także zdrada!
Zakony rycerskie nie zamierzały jednak dać przykładu. Przynajmniej nie w Palestynie, bo już wcześniej znalazły sobie poza jej granicami wygodniejsze siedliska. Każde dziecko wie, że w roku 1226 książę Konrad Mazowiecki ulokował Krzyżaków na ziemi chełmińskiej. Rychło Krzyżacy podbili Prusy, potem usiłowali podbić Litwę. A ponieważ upadła już wówczas idea wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej - rycerze z całej Europy przybywali do Prus, aby tam walczyć z pogaństwem, ramię w ramię z Krzyżakami.
ANGLIA, ANGLIA
Sławny angielski poeta XIV stulecia, Geoffrey Chaucer, przedstawił w swoich Opowieściach Kanterberyjskich modelowego rycerza jako bywalca, w niejednej bitwie. Krucjat na Rusi oraz Litwie,  który był tam goszczon z honorami. Przed innych nacyj rycerzami. Tak nawiązywały się silne kontakty Prus z Anglią. Pierwszym arcybiskupem Prus był Anglik; krzyżackie miasta znalazły w Anglii doskonały rynek zbytu na pruskie zboże; w Gdańsku powstała kolonia angielskich kupców. Pewno i architekci nie zaniedbali odbyć angielskich podróży. Może widzieli i podziwiali katedrę w Lincoln, gdzie mniej więcej od roku 1225 ponad nawą główną pyszniły się czteroramienne gwiazdy, utworzone przez żebra nowatorskich sklepień; może widzieli katedrę w Exeter i kościół westminsterski, gdzie na sklepieniach widniały niezwyczajne dla artystów na kontynencie gwiazdy o jeszcze bardziej skomplikowanym rysunku, niż w Lincoln.

W Trzemesznie romańskie kolumny przemienione zostały w gotyckie filary poprzez obmurowanie cegłami. Paręset lat później pokryły je dodatkowo barokowe stiuki i polichromia. fot. Mikołaj Potocki

Z ANGLII DO TRZEMESZNA
Wejdźmy do wielkiej, trzemeszeńskiej bazyliki. Tak, bazylika jest barokowa - ale z wyjątkiem jednego fragmentu. Żeby go zobaczyć, trzeba przejść na sam koniec świątyni, pod chór muzyczny. Warto się pofatygować, bo ten fragment ma w skali naszego regionu wyjątkową wagę.
U dołu zobaczymy rozkrojone przez badaczy i zachowane do wglądu w tym stanie filary - niczym rozwarstwioną pieczeń czy kiełbaski. Z wierzchu - barokowe stiuki; w samym środku - kamienne, romańskie kolumny, ale obudowane cegłami do kształtu okrągłych gotyckich filarów. Powyżej tych filarów - jedno jedyne zachowane, gotyckie sklepienie.
Jedno - ale ważne. Jego żebra tworzą wzór czteroramiennej gwiazdy, właśnie takiej jak w Lincoln. Jego wysklepki - czyli powierzchnie sklepienia pomiędzy żebrami - są ustawione pod dużym kątem, więc całość działa mocnym światłocieniem: część sklepienia jest ciemna, część rozjaśniona światłem, które płynie z umieszczonego za nimi zachodniego okna. Żebra spływają na bardzo proste wsporniki o jakby szyszkowatym kształcie.
Kiedyś takie filary i takie sklepienia widniały w Trzemesznie ponad wszystkimi nawami. Nowy kościół miał pewno transept - czyli poprzeczną nawę, która tworzyła plan w kształcie krzyża. Na skrzyżowaniu naw, przed prezbiterium, znajdowała się krypta z relikwiami św. Wojciecha... I ponad nią, niczym  wielki baldachim, rozpinać się musiało największe i najozdobniejsze z niezachowanych już niestety, gwiaździstych sklepień...
Takie to sklepienia przywędrowały do nas z Anglii. Ale najpierw nauczono się ich konstruowania w kujawskim, pogranicznym wobec Prus Koronowie; potem w Pelplinie, Chełmży, Toruniu, Malborku. I wreszcie - w Wielkopolsce. Kiedy? Jakoś za Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Ale z tych czasów żadne podobne sklepienie się w Wielkopolsce nie zachowało. Najstarsze mamy dopiero ze stulecia następnego - to właśnie to trzemeszeńskie, pod którym stoimy. Wprawdzie drugie - może starsze - znajdziemy w Kaliszu, w kolegiacie mariackiej. Ale to kaliskie sklepienie ma nieco inny rodowód, jego wzór nie przyszedł z Północy...

Jeden ze starszych na Pałukach i ziemi mogileńskiej gotyckich portali, prowadzący z nawy wprost na klasztorny dziedziniec klasztoru w Mogilnie fot. Jacek Kowalski

A jak powstało to?
KOŚCIÓŁ - RELIKWIARZ
Przypominam raz jeszcze: już romański kościół kanoników regularnych w Trzemesznie od momentu swego powstania był wielkim relikwiarzem szczątków św. Wojciecha. Wierzono, że męczennik spoczął tu zanim jeszcze został pochowany w Gnieźnie. Dlatego bazylika, choć dysponująca jedynie relikwiami, miała kryptę, nazywaną grobem świętego. Zdążali do niej liczni pielgrzymi. Kiedy bazylika spłonęła w roku 1359, postanowiono wznieść na jej fundamentach i z użyciem starych filarów nową, obszerniejszą i sklepioną.
Prace się jednak dłużyły. Jeszcze w dwadzieścia siedem lat po pożarze arcybiskup gnieźnieński Bodzanta ogłaszał, że ci, którzy wesprą budowę, otrzymają specjalny odpust. A tymczasem w roku 1405 znów nastąpił pożar. I dopiero prepozyt Andrzej, który sprawował rządy nad klasztorem w latach 1406-1435, testudinem ecclesiae appendi fecit (jak powiada klasztorna kronika) - czyli, że właśnie za jego sprawą założone zostały sklepienia, o których mowa. Może nawet przed rokiem 1424, kiedy to poświecono pięć nowych ołtarzy - a zatem, gdy budowa musiała być co najmniej na ukończeniu.

Mogilno, domniemane średniowieczne głośniki. Widoczne tu dziury mogły służyć do umieszczenia tzw. garnków akustycznych, o których mowa w starożytnym traktacie Witruwiusza „De architectura libri decem”. Najstarszy polski rękopis tego traktatu powstał w sąsiednim Trzemesznie, w klasztorze kanoników regularnych. fot. Mikołaj Potocki

MOGILNO WOBEC KONKURENCJI
Czyż mnisi z Mogilna mogli pozostawać obojętni wobec trzemeszeńskich innowacji? W żadnym razie. W chwili, gdy prepozyt Andrzej zlecał w Trzemesznie prace nad nowymi sklepieniami, opat mogileński mierzył się już pewno z długotrwałą przebudową swego kościoła. Przebudowa dotyczyła tylko naw; o prezbiterium martwić się nie musiał, albowiem (jak pamiętamy z jednego z poprzednich odcinków tej gawędy), zostało ono podwyższone już w wieku XIII, w formach jeszcze późnoromańskich.
I TU: NAJSTARSZE KLOCKI LEGO...
Teraz wstąpmy więc do kościoła w Mogilnie. Ten kościół jest znacznie bogatszy w świadectwa historyczne dostępne naszym oczom - bo nie został tak mocno przebudowany. Tu co krok, to kamień lub cegła z coraz to innej epoki.
Ale nas interesują na razie tylko filary, jeden portal i ściany naw, które na rozkaz opata wymurowano zupełnie na nowo po rozbiórce romańskiego kościoła. Pozostawiamy na boku bardzo bogate, późnogotyckie sklepienia... zbliżamy się do filarów... i widzimy najpierw, że jacyś turyści powypisywali na nich przed wiekami swoje inicjały, a nawet imiona. A zaraz potem dostrzegamy, że filary są ośmioboczne.
Otóż jest to absolutna nowość. Przynajmniej w wieku XIV i na gruncie ziemi mogileńskiej oraz Pałuk. Proszę sobie przypomnieć: starsze, romańskie filary i kolumny w Trzemesznie, Strzelnie czy Gnieźnie były albo w przekroju prostokątne, albo okrągłe; tak samo okrągły przekrój miały nowe filary trzemeszeńskie. Bo i na gruncie gotyku nie myślano w Europie początkowo o filarach wielobocznych... i dopiero w trzynastowiecznych Niemczech taką formę wymyślono. Rychło okazało się, że to wprost wymarzony kształt dla architektury ceglanej.  Z cegieł układa się ośmioboczne filary tak prosto, jak klocki lego... Bez kapitela, wnikające prosto w ścianę, a co najwyżej przewiązane jakimś malutkim gzymsikiem. Ceglany gotyk natychmiast więc przyjął ów prosty wynalazek za swój... i wkrótce ośmioboczne filary pojawiły się także i w Wielkopolsce. Późnogotyckich przykładów - nie brak; najstarszych jest mało; należy do nich właśnie zestaw filarów oglądanych w Mogilnie.
PORTAL
Filarom towarzyszy jeszcze jeden ze starszych gotyckich portali, prowadzący z nawy wprost na klasztorny dziedziniec. Także i on wart jest obejrzenia. Otóż prosimy zauważyć, że wykrój jego krawędzi jest niezwykle techniczny. W odróżnieniu od takiego na przykład portalu kościoła w Cerekwicy, profile jego ościeży płyną sobie swobodnie ku górze, nieprzerwane żadnym kapitelem, gzymsem... A to jest znak zbliżającego się późnego gotyku, który ujednolicał i niekiedy udziwniał profilowania ścian i wszelakich krawędzi.

Widok od strony wirydarza klasztornego w Mogilnie. Po czternastowiecznej przebudowie pozostał nierówny uskok pomiędzy ścianami prezbiterium i nawy głównej. fot. Mikołaj Potocki

ŚCIANY I GARNKI
No i teraz kolej na ściany. Są niezwykle proste. W miejscu skomplikowanej, romańskiej struktury - bazyliki z transeptem, czyli poprzeczną nawą - tworzą pudełkowate wnętrze, któremu jakby amputowano stary, romański transept. Pozostał po tej operacji widoczny od zewnątrz, nierówny uskok pomiędzy prezbiterium a nawą główną. Ponadto brakuje tu skarp - co byłoby pośrednim dowodem na to, że opat - zleceniodawca nie przewidywał zakładania sklepień (obecne są od ścian o sto kilkadziesiąt lat młodsze).
Ale mimo tak surowej oceny czeka nas w tych ścianach niespodzianka. Wydobyto ją na światło dzienne kilka lat temu, kiedy podczas remontu zbite zostały tynki. A wtedy w ceglanych licach ukazały się przedziwne otwory - trochę nieregularne, ale jednak rozmieszczone z jakimś wyraźnym zamysłem. Czemu mogły służyć? Czy to pozostałości belek niższego dachu, który jakiś czas nakrywał niższą, nieukończoną jeszcze nawę? A może ślady balkonu-empory? Chyba jednak nie, albo nie tylko.
Bo przynajmniej niektóre z tych otworów mogły kryć tak zwane garnki akustyczne. Wiemy, że podobne istniały nie tak daleko - w katedrze we Włocławku. Były to naczynia, umieszczone wewnątrz muru w ten sposób, że w licu ściany ukazywały się tylko ich zewnętrzne otwory. Służyły jako średniowieczne nagłośnienie, przydatne zwłaszcza w kościołach klasztornych i katedralnych, czyli tam, gdzie w liturgii uczestniczył chór osób inteligentnych i wykształconych, którym zależało na dokładnym usłyszeniu dźwięków i słów.
WITRUWIUSZ I ZIEMIA MOGILEŃSKA
I tak historia zatacza koło... Jak już wiemy, w sąsiednim Trzemesznie znano traktat Marka Witruwiusza Polliona. No, nie sposób przesądzić, czy znano przed końcem XV wieku... ale możliwość jest. A Marek Witruwiusz Pollion pisał o antycznych teatrach jak następuje:
... Należy również uważać, żeby wybrane miejsca nie były głuche, lecz by głos mógł się rozchodzić wyraźnie i czysto ... w celu wzmocnienia głosu ... należy sporządzić naczynia miedziane ... następnie należy je ustawić w małych komorach ... w ten sposób, żeby nie dotykały żadnej ściany, lecz miały dokoła siebie i od góry wolną przestrzeń ... Ustawić je należy dnem do góry... (i) podłożyć pod nie kliny nie niższe niż pół stopy. Przed tymi komorami należy pozostawić otwory ... długie na dwie stopy, wysokie na pół stopy ...
Ten opis całkiem dobrze pasuje do otworów umieszczonych w ścianach mogileńskiego kościoła. Co prawda, nawet jeśli mamy do czynienia ze śladami po garnkach akustycznych - nie musi to być wpływ Witruwiusza. Ale może.
Przekład fragmentu księgi V, rozdziałów II i IV traktatu Witruwiusza cytuję wg: Witruwiusz, O architekturze ksiąg dziesięć, przeł. Kazimierz Kumaniecki, Wraszawa 1999, s. 126-127, 129. Pozostałe przekłady są mego autorstwa.

Jacek Kowalski

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 978 (45/2010)

 

 

 

Podobne teksty:

Trląg i Szubin - dzieła piastowskiego kanclerza i swata Jagiełły

Krzyżacy nie spalili żnińskiej fary

Strzelno: kamienne ciosy i pierwsze cegły

Góra i Cerekwica - najstarsze gotyckie kościoły na Pałukach

Z Paryża do Żernik i Czeszewa

Mistrz JS - nieznany architekt ziemi mogileńskiej

Siła tradycji - od gotyku staropolskiego do „staropolskiego neogotyku”

Kościół w Trlągu, czyli szukamy tajemniczego sponsora

Tajemnice żnińskiej fary