Drukuj

Gotyk na Pałukach - odcinek czwarty

Żerniki to dziś niewielka wieś nieopodal Żnina, nad górną Wełną. Cóż mogłoby je łączyć z dalekim Paryżem (oczywiście nie tym pałuckim, ale tym prawdziwym, nad Sekwaną)? A jednak! Łączy je piękny, choć niewielki, gotycki kościółek Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Bohater dzisiejszej opowieści - kościół w Żernikach
            fot. Mikołaj Potocki

ŻERNIKI JAKO ŻERNIKI
Najpierw jednak o Żernikach jako o Żernikach. Karna, Bobek, Milej, Snowid, Targosza, Cierpisz, Mieszek, Męcina i Łowęta. W roku 1136 tymi oto malowniczymi imionami weszły Żerniki do Historii przez duże „H”. Imiona zapisano w Bulli Gnieźnieńskiej, po to, iżby po wsze czasy wiadomo było, że wieś należy do arcybiskupa, imiona zaś do poddanych mu kmieci, we wsi „siedzących”.

Wnętrze kościoła w Żernikach
            fot. Mikołaj Potocki

Jednak jakiś czas potem Żerniki przejął książę. I raczej właśnie książę (ale który konkretnie - trudno orzec) postanowił, że staną się miastem. Było to już w wieku XIII, w czasach, kiedy miasta powstawały u nas jak grzyby po deszczu. Żerniki musiały rokować jakieś finansowe nadzieje, odbywały się tu pewno jakieś targi i dlatego władca zdecydował się na inwestycję - nadanie praw miejskich, czyli nakręcenie koniunktury. Wkrótce jednak, w roku 1298, władca - w tym wypadku już wiemy kto: Władysław Łokietek - z nowym miastem się pożegnał, przekazując je wojewodzie pomorskiemu, komesowi Mikołajowi Jankowicowi z rodu Zarembów. W ponad dekadę później dokumenty odnotowały kolejnych prywatnych właścicieli z rodu Grzymalitów; w niecałe stulecie potem rycerzy z rodu Dryjów, piszących się jako „Żerniccy”; wreszcie w końcu średniowiecza nastali Padniewscy herbu Nowina.

KTO KIEDY CHODZIŁ I DO JAKIEGO KOŚCIOŁA
Trudno orzec, czy Grzymalici chadzali w Żernikach do kościoła. Nie, żeby byli niewierzący (niewierzących podówczas nie uświadczyłeś w Polsce ani na lekarstwo), ale po prostu nie wiadomo, czy Żerniki mogły się za ich czasów pochwalić własną farą. Teoretycznie każde miasto swój kościół mieć było powinno - ale to tylko teoria. Zdarzało się różnie. Tak więc dopiero Dryjowie mieli na pewno okazję kościół żernicki nawiedzać, bo w roku 1391 dokumenty odnotowały istnienie tutejszego wikariusza. Jeśli był wikariusz - musiał być i pleban, a przede wszystkim - świątynia.
Lecz tu jedno zastrzeżenie: Dryjowie nawiedzali świątynię drewnianą. Obecna bowiem, murowana, na wiek czternasty raczej nie wygląda. Pojawiła się pewno później. Kto wie, może jej istnienie sięga dopiero roku 1486, kiedy gospodarzył tu proboszcz Marcin i kiedy zanotowano po raz pierwszy wezwanie kościoła - Najświętszej Maryi Panny?
To wszystko tylko „może”. Są wszakże i pewniki: gdy w roku 1520 spisywano Księgę Uposażenia Archidiecezji Gnieźnieńskiej (Liber Beneficiorum Archidioecesis Gnesnensis), czyli urzędowo zarejestrowano ekonomiczne podstawy funkcjonowania wszystkich jej kościołów - zapisano przy tej okazji, iż stała w Żernikach „ecclesia murata”, czyli świątynia murowana. I to już jest na pewno ta budowla, do której chodzimy dziś. Pozostaje jednak pytanie: czy ufundowali ją miejscowi dziedzice, owi Nowinowie Padniewscy? Oni wszak dysponowali (co też zapisano) tak zwanym prawem prezenty, co oznacza, że zarówno obowiązani byli łożyć na kościół (na rzecz napraw, remontów et cetera) jak i, że mogli wedle własnej woli decydować o tym, kto zostanie proboszczem - oczywiście za zgodą wyższej władzy duchownej, która z reguły taką zgodę wydawała.

Wnętrze kościoła w Czeszewie
            fot. Mikołaj Potocki

KOŚCIÓŁ ŻERNICKI OBECNY
Tak więc obecna świątynia w Żernikach jest bez wątpienia gotycka i powstała przed rokiem 1520. Ściślej mówiąc - gotyckie są już tylko jej ściany, tworzące bardzo szlachetną bryłę. Wzniesiono je z cegieł ułożonych w tak zwanym wątku polskim, z obfito użytymi zendrówkami (czyli cegłami wypalonymi na czarno). Dawny portal zniknął. Zachodni szczyt i główny ołtarz są dziś wczesnobarokowe (zresztą całkiem, całkiem urodziwe!), okna zaś na oko osiemnasto- lub nawet dziewiętnastowieczne.

Stosunkowo nowy strop zastąpił dawno nieistniejące sklepienia (jeśli w ogóle były tu kiedykolwiek). O późnośredniowiecznej metryce kościoła świadczy jeszcze piękne, gotyckie malowidło Męża Boleści (Chrystusa ukazującego swoje Rany), tuż obok wnęki dawnego sakrarium - czyli „średniowiecznego tabernakulum”. Przy nim musieli modlić się fundatorzy Padniewscy i ich poddani. Dla potrzeb wyobraźni załóżmy, że fundatorami byli rzeczywiście owi Padniewscy.

Dziewiętnastowieczna rycina przedstawiająca widok Sainte-Chapelle i dawnego pałacu królewskiego w XVII wieku

OFERTA I NEGOCJACJE W ŚNIE PROROCZYM OBJAWIONE
A gdzie obiecany czytelnikom Paryż? Cierpliwości. Najpierw poproszę szanownych czytelników, żebyśmy wspólnie weszli do dworu Wielmożnych Padniewskich (gdziekolwiek by się on znajdował), aby wspólnie podsłuchać pewną rozmowę, której tekst został przedstawiony na sąsiedniej stronie. Przyjmijmy, że mi się przyśniła, bo inaczej nie mógłbym się wytłumaczyć z tego podsłuchu, a ABW czuwa. 
SNU OBJAŚNIENIE
Ponieważ jest to sen, muszę go teraz nieco skorygować i urealnić. Otóż prawdą jest, że pod koniec średniowiecza muratorzy spisywali z zleceniodawcami precyzyjne umowy. Prawdą jest, że przedstawiając swoją ofertę mogli dysponować precyzyjnym rozrysem propozycji. Choć na gruncie wielkopolskim wystarczyło zapewne przywołanie znanych ogólnie obiektów jako konkretnych wzorów - takie przykłady mamy na piśmie.
Co do punktacji miast - istnieje taki kapitalny dokument, który reguluje udział Wielkopolan w wyprawie malborskiej przeciwko Krzyżakom w roku 1458. Otóż każdemu miastu nakazano wówczas wyekwipować pewną liczbę piechurów. Liczby zaś odpowiadały (jak się domyślamy) zamożności każdego z miast. I tak Poznań wyekwipować miał piechurów sześćdziesięciu, Gniezno dwudziestu, Żnin piętnastu, a Żerniki - tylko trzech.
Podczas mojej pracy nad książką o gotyckiej architekturze Wielkopolski zauważyłem, że liczba wyekwipowanych piechurów za każdym niemal razem odpowiada prawie dokładnie pewnym typom miejskich far. Czyli, że od zasobności miasta zależał rodzaj podejmowanych inwestycji. Niby proste - ale nikt tego dotąd tak nie zestawił. Tak, jak uczynił to powyżej Pan Majster. Czy takie zestawienia robiono w średniowieczu? Nawet jeśli nie dokładnie w ten sposób, fakty świadczą za tym...

Kościół w Czeszewie
            fot. Mikołaj Potocki

ŻERNIKI A PARYŻ
No i wreszcie Paryż. 26 kwietnia roku 1248 z wielką pompą poświęcono nową kaplicę pałacową, wybudowaną przez króla Francji Ludwika Świętego w Paryżu na wyspie Ile-de-la-Cité. Zarazem wprowadzone zostały do niej jedne z najważniejszych relikwii Chrześcijaństwa. I dla nich zresztą w ogóle król tę kaplicę kazał wznieść. Była ona (i jest oczywiście - bo wciąż istnieje jako jedna z głównych turystycznych atrakcji Paryża) dwupiętrowa. Z tym, że do kaplicy dolnej zawsze można było wchodzić swobodniej, podczas gdy górną przeznaczono dla ścisłej, dworskiej elity. Również na górze właśnie mieściły się wspomniane święte relikwie.
Sława Sainte-Chapelle błyskawicznie rozeszła się po Europie. I zaczęto ją naśladować. Szczególnie chętnie w samej Francji oraz w Niemczech. Takie naśladownictwa rosły głównie na zlecenie wielkich tego świata: królów, książąt, cesarzy. Przy czym najłatwiej było powielić górną kondygnację - i zazwyczaj do tego się też ograniczano. Plan tej górnej kondygnacji cechowała wielka prostota, no, ale i wyrafinowanie. Prostota, bo górna kaplica niemal nie dzieliła się w ogóle na część kapłańską i część dla wiernych. Miała postać jednej jedynej, prostokątnej, wydłużonej sali z eleganckim, wielobocznym zamknięciem od wschodu - gdzie stał główny ołtarz. Była jednak wyrafinowana w konstrukcji ścian, które zamieniły się w zasadzie w szklane „ekrany”, rozświetlone tysiącem lśniących witraży, dzielonych na pionowe części tylko drobnymi kolumienkami służek i rzeźbionych figur Dwunastu Apostołów.

Kościół w Dębnie nad Wartą
            fot. Mikołaj Potocki

Wiele by można pisać o rozwoju i powtarzaniu tego wzoru w Europie. Ale przede wszystkim powiedzieć trzeba jedno - w wieku XV w Wielkopolsce niewielu budowniczych, wznoszących dalekie naśladownictwa Sainte-Chapelle, wiedziało, że ją naśladują.
Niemal na pewno nasz majster mógł reklamować swój wzór, powołując się na realizacje miejscowe. Wątpliwe jednak, aby Pan Majster serwował panom Padniewskim opowieść o „paryskim wzorze”. Myślę, że ta część rozmowy snem była jedynie.
Może i nikt nawet tego nie przypuszczał. Wątpliwe zatem, aby Pan Majster serwował panom Padniewskim opowieść o „paryskim wzorze”. Ale mógł niemal na pewno reklamować swój wzór powołując się na realizacje miejscowe.
ŻERNIKI A WIELKOPOLSKA
Bo u progu XV stulecia, kiedy większość naszych możnych i rycerzy nie miała jeszcze funduszy na budowę murowanych świątyń - pojawiły się dwa ważne kościoły o podobnym do Sainte-Chapelle, choć niezmiernie uproszczonym kształcie. Uproszczonym, bo ich wewnętrzne ściany są gładkie; i tylko salowe, wielobocznie zamknięte wnętrza powielają pomysł Sainte-Chapelle, bezpośrednio zresztą nawiązując nie do Paryża, tylko do architektury sąsiedniej Nowej Marchii.
Pierwszy kościół wzniósł arcybiskup gnieźnieński Wincenty Kot herbu Doliwa w Dębnie nad Wartą. Była to ważna świątynia, choć wiejska, bo miejsce to uświęcała rodową tradycją wielu pokoleń wielkopolskiego rodu Doliwów, chowanych po śmierci właśnie tam. Drugi kościół powstał na poznańskiej Śródce (podówczas osobnym mieście) jako fara, kościół parafialny.
Ale przede wszystkim możni tego świata zaczęli wznosić takie proste świątynie-kaplice. Przeważnie nie w miastach, lecz w swoich dziedzicznych wsiach. I nie byle jakie rody wznosiły te kościółki. Tomiccy w Tomicach, Zajączkowscy w Psarskich, Konarzewscy w Konarzewie... Moda się przyjęła. I wkrótce bardzo wiele rodów średniej zamożności też zechciało sięgnąć po ten sam wzór. Wokół Poznania powstało około ćwierć setki niemal takich samych kościołów, „rycerskich kaplic”, zarazem świątyń parafialnych, niemal wyłącznie wiejskich. Najmłodsze z nich wybudowano przed połową wieku XVI. A wśród nich - pałuckie świątynie Padniewskich w Żernikach i Nielatajów w Czeszewie. I trzeba powiedzieć, że aż takie zagęszczenie świątynek tego właśnie typu - to wielkopolska osobliwość. Jedna z odrębności, jaką nasz region odznaczył się w epoce gotyku.

Kościół w Poznaniu, dawna fara miasta Śródka (obecnej dzielnicy Poznania)
            fot. Mikołaj Potocki

ŻNIŃSKOŚĆ I CEREKWICKOŚĆ ŻERNICKIEGO KOŚCIOŁA
Tak. Ale choć nie ma wątpliwości, że i Nielataje, i Padniewscy chcieli naśladować inne bogate rody rycerskie Wielkopolski, choć jest jasne, że oba kościoły wpisują się jak ulał w wielkopolską tradycję - to w kościele żernickim widać też pewną specyficzną odrębność. I tu muszę zauważyć, że w jednym jeszcze punkcie mój sen domaga się sprostowania.
Pan Majster, który przedstawiał Padniewskim swoją ofertę - na pewno nie był tym samym, który wznosił większość świątynek Modelu C-Royal w Wielkopolsce. Żernicki kościół, choć w planie tożsamy, jest bowiem nieco odrębny w proporcji i detalu. Starczy spojrzeć na kościół w Czeszewie - bardziej typowy dla Wielkopolski, zresztą nieco większy - i na inny, osobny kościół w Żernikach, na jego krępą posturę, wątłą jakby, choć szlachetną, i na skarpy. Od zachodu nie są one ustawione ukośnie - jak w większości wielkopolskich kościołów późnego średniowiecza - lecz każde naroże ma po parze skarp do siebie prostopadłych. To trochę dziwne, takie jakby archaizujące, bo to do późnego średniowiecza nie pasuje. Czy raczej - nie pasuje do Wielkopolski jako takiej. Pasuje za to do Pałuk. I do okolic Żnina. Bowiem takie właśnie skarpy widzimy w sąsiedniej Cerekwicy i w żnińskiej farze. Tylko że te budowle są od żernickiej świątynki znacznie starsze. Wniosek? Murator inspirował się tutejszą tradycją. Taką, jaką widział w okolicy. Może na życzenie zleceniodawcy - a może bezwiednie. Tak. Bo był stąd. I mógł nawet nie wiedzieć, że daleki przodek jego dzieła stoi w dalekim Paryżu.

Jacek Kowalski
Pałuki nr 979 (46/2010)

 

 

 

 

Podobne teksty:

Akka, Trzemeszno i Mogilno, czyli Witruwiusz i nasi opaci

Trląg i Szubin - dzieła piastowskiego kanclerza i swata Jagiełły

Krzyżacy nie spalili żnińskiej fary

Strzelno: kamienne ciosy i pierwsze cegły

Góra i Cerekwica - najstarsze gotyckie kościoły na Pałukach

Mistrz JS - nieznany architekt ziemi mogileńskiej

Siła tradycji - od gotyku staropolskiego do „staropolskiego neogotyku”

Kościół w Trlągu, czyli szukamy tajemniczego sponsora

Tajemnice żnińskiej fary