Umowa była jasna: gmina Mogilno przeznacza na budowę bloku w Świerkówcu 1,2 mln zł, a spółdzielnia po wybudowaniu bloku 36-rodzinnego przenosi na gminę prawo własności 16 lokali. Tak się do dziś nie stało. Sąd oddalił wniosek gminy Mogilno o utworzenie ksiąg wieczystych dla tych lokali. Okazało się, że na podstawie spisanego ze spółdzielnią aktu notarialnego, gmina nie może stać się właścicielem 16 lokali. Od półtora roku właścicielem wszystkich lokali jest SM.

Ten blok w Świerkówcu wybudowała Spółdzielnia Mieszkaniowa razem z gminą Mogilno. Wszystkie 36 lokali należy do SM, choć gmina zawarła prawie 4 lata temu umowę, że z budżetu przekaże 1,2 mln zł i stanie się właścicielem 16 lokali (te lokale widzimy na zdjęciu z prawej strony budynku). Na podstawie zawartej 11 lipca 2003 r. umowy i późniejszych aktów notarialnych jest to jednak niemożliwe. fot. Joanna Bejma

    UMOWA Z 11 LIPCA 2003 ROKU
    Ta sprawa ma swój początek prawie 4 lata temu, 25 kwietnia 2003 r. Wtedy to mogileńscy radni na sesji Rady Miejskiej uchwałą nr VII/53/2003 podjęli decyzję o przystąpieniu do budowy 16 mieszkań w budynku wielorodzinnym w Świerkówcu, realizowanym przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Mogilnie. Wspólna inwestycja miała polegać na wybudowaniu 36-rodzinnego bloku, w którym 20 mieszkań miałaby SM, a 16 lokali gmina Mogilno, która występuje tutaj jako członek SM. Gmina miała być właścicielem lokali w jednej klatce bloku. Budżet Mogilna inwestycja miała kosztować 1.033.160 zł (w tym podatek VAT). Inwestycja miała powstać na gruncie, którego właścicielem jest gmina Mogilno, a Spółdzielnia Mieszkaniowa ma go w wieczystym użytkowaniu.
    RADCA PRAWNY: OPINIA NEGATYWNA
    Spółdzielnia Mieszkaniowa jako inwestor budowy bloku przedstawiła burmistrzowi Mogilna Jackowi Kraśnemu projekt umowy przedwstępnej. Projekt umowy między gminą Mogilno a Spółdzielnią Mieszkaniową trafił do radcy prawnego Urzędu Miasta i Gminy Jolanty Sitek do zaopiniowania. Z dokumentów, do których dotarli reporterzy Pałuk wynika, że Jolanta Sitek zaopiniowała przedłożony jej projekt umowy negatywnie pod względem formalnoprawnym.
    POMINIĘTO USTAWĘ O ZAMÓWIENIACH PUBLICZNYCH
    Przede wszystkim radca Sitek zwróciła uwagę na to, że gmina występuje w umowie jako zamawiający, który udziela zamówienia publicznego z wolnej ręki. Przedmiotem umowy jest nabycie mieszkań spółdzielczych z lokalizacją na terenie gminy Mogilno, zaś adresatem zamówienia jest jedyna na terenie gminy Spółdzielnia Mieszkaniowa. Jolanta Sitek uważała, że skoro wartość zamówienia przekracza kwotę 20.000 euro (w tym przypadku wkład gminy był ponad 1 mln zł, czyli 10 razy większy), zamawiający, czyli gmina, może udzielić zamówienia publicznego z wolnej ręki, jednak tylko po zatwierdzeniu tego trybu przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
   
FATALNY PARAGRAF 6
    Jolanta Sitek nie zgadzała się również z brzmieniem paragrafu 6 w projekcie uchwały, że przedmiotem zabezpieczenia ewentualnych roszczeń gminy mają być opłaty czynszowe należne Spółdzielni Mieszkaniowej. Radca prawny uznała ten paragraf za sprzeczny z prawem.     

Pismo z 30 lipca 2003 r., którym skarbnik gminy Emilia Gałęzewska odmawia podpisania umowy ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Mogilnie na budowę bloku
Pismo z 30 lipca 2003 r., którym skarbnik gminy Emilia Gałęzewska odmawia podpisania umowy ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Mogilnie na budowę bloku

   OPINIUJE 13 DNI PO FAKCIE
    Wiele wątpliwości budzą daty. Ostateczna umowa gminy Mogilno ze Spółdzielnią Mieszkaniową została zawarta 11 lipca 2003 r. Skoro w tym dniu umowę podpisali ze strony inwestora - Spółdzielni Mogilno prezes i radny Rady Miejskiej poprzedniej kadencji Jan Guzik i wiceprezes Krzysztof Twarużek, a ze strony gminy burmistrz Jacek Kraśny i skarbnik gminy Emilia Gałęzewska, to dlaczego na negatywnej opinii prawnej Jolanty Sitek widnieje data 22 lipca 2003 r.
    Dlaczego gmina Mogilno po 13 dniach od podpisania umowy dała ją radcy prawnemu do zaopiniowania?
    SKARBNIK NIE CHCIAŁA PODPISAĆ
    Jeszcze więcej wątpliwości budzi data złożenia podpisu przez skarbnika gminy Emilię Gałęzewską na umowie z 11 lipca 2003 r. Dotarliśmy do dokumentu z 30 lipca 2003 r. - czyli sprzed 19 dni od podpisania umowy. W tym dokumencie (publikujemy obok), Emilia Gałęzewska odmawia podpisania umowy ze względu na negatywną opinię prawną radcy Jolanty Sitek i informuje o tym burmistrza Kraśnego. Jak to możliwe i po co 30 lipca skarbnik Gałęzewska odmówiła podpisania umowy, skoro jej podpis widniał już tam od 19 dni.
    Dotarliśmy również do kolejnego dokumentu z tego samego dnia, 30 lipca 2003 r. W piśmie do skarbnik Gałęzewskiej, burmistrz Jacek Kraśny wydał jej polecenie podpisania umowy (pismo publikujemy obok). I tutaj pytanie się powtarza. Po co burmistrz Kraśny służbowo polecił podpisać jej umowę z SM, skoro ta umowa była podpisana przez skarbnik gminy już od 19 dni.
    UMOWA PRZEDWSTĘPNA
    Następnego dnia po awanturze o podpis skarbnik gminy, tj. 31 lipca 2003 r. przed notariuszem z Bydgoszczy Krzysztofem Kaczyńskim umowa przedwstępna została zawarta w formie aktu notarialnego.
    W akcie, w paragrafie 3 Jan Guzik i Krzysztof Twarużek w imieniu Spółdzielni Mieszkaniowej zobowiązali się przenieść na gminę własność 16 lokali wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej oraz w prawie użytkowania wieczystego gruntu. Zgodnie z aktem notarialnym, przeniesienie własności lokali na gminę  miało nastąpić w terminie do 3 miesięcy od dnia zgłoszenia budynku do użytkowania, nie później jednak niż do dnia 28 lutego 2005 r. Roszczenie takie zostało wpisane do księgi wieczystej działki 15545.
    Akt notarialny kosztował gminę 1.860 zł.
    W tym artykule nie będziemy odnosić się do samego przebiegu budowy bloku. Należy dodać jednak, iż do umowy były sporządzone 4 aneksy i ostatecznie gmina w ten blok zainwestowała 1.172.413,70 zł.
    GMINA WSKAZAŁA LOKATORÓW
    Tymczasem w połowie 2005 r., gmina Mogilno nadal nie była właścicielem 16 lokali. 18 sierpnia 2005 r. Spółdzielnia Mieszkaniowa zawarła z gminą Mogilno, którą reprezentował burmistrz Jacek Kraśny porozumienie określające zasady korzystania przez SM z wybudowanych na rzecz gminy Mogilno 16 lokali. Gmina występująca tutaj jako członek Spółdzielni miała przedstawić jej imienny wykaz osób, które zasiedlą 16 lokali. Do zasiedlenia doszło lokatorami wskazanymi przez gminę, SM zawarła z lokatorami umowy najmu i płacą oni czynsz do kasy SM.
W paragrafie 4 porozumienia ponownie pojawia się zapewnienie, że na wniosek członka Spółdzielni Mieszkaniowej czyli gminy Mogilno, SM dokona przeniesienia pełnej własności 16 lokali z udziałem w nieruchomości wspólnej oraz z prawem użytkowania wieczystego do gruntu.
    NOTARIALNE PRZENIESIENIE PRAWA WŁASNOŚCI
    15 listopada 2005 r. przed tym samym notariuszem Krzysztofem Kaczyńskim, jednak tym razem w Toruniu, zawarty został akt notarialny na przeniesienie prawa własności 16 lokali na gminę Mogilno. Tym razem akt gminę Mogilno kosztował 26.404,60 zł. W tej kwocie notariusz pobrał już opłatę sądową za założenie 16 ksiąg wieczystych na gminne lokale.
    SĄD ODMÓWIŁ ZAŁOŻENIA KSIĄG
    W efekcie czego gmina Mogilno złożyła do Sądu Rejonowego w Mogilnie wniosek o wykreślenie roszczenia z Księgi Wieczystej 15545 oraz wydzielenia 16 lokali mieszkalnych z tej księgi i założenie dla każdego z nich osobnej księgi wieczystej z wpisem własności na rzecz gminy Mogilno.
    Co w takich sprawach jest rzadkością, gmina Mogilno czekała na odpowiedź długo, bo aż około 7 miesięcy. 5 lipca 2006 r. prezes Sądu Rejonowego Mieczysław Oliwa oddalił wniosek gminy o ustanowienie dla tych 16 lokali ksiąg wieczystych.
    Okazało się, że na podstawie podpisanego aktu notarialnego między Spółdzielnią Mieszkaniową, a gminą Mogilno niemożliwe jest przeprowadzenie tej operacji. Jak na wstępie wspomnieliśmy, gmina Mogilno jest właścicielem gruntu pod budowanym blokiem i nie można przenieść na nią własności lokali wraz z prawem do użytkowania wieczystego gruntu, jakie ma SM. Zgodnie z prawem nie można być jednocześnie właścicielem i wieczystym użytkownikiem tego samego gruntu. A tak by się stało, gdyby przenieść własność 16 lokali z SM na gminę Mogilno.

Pismo z 30 lipca 2003 r., którym burmistrz Jacek Kraśny wydaje skarbnik polecenie podpisania pisma z SM w Mogilnie na wspólną budowę bloku
Pismo z 30 lipca 2003 r., którym burmistrz Jacek Kraśny wydaje skarbnik polecenie podpisania pisma z SM w Mogilnie na wspólną budowę bloku

    NIE JESTEŚMY WŁAŚCICIELEM

   Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński zainteresował się tą sprawą, gdy poprosił o dokumenty w sprawie bloku i na jego biurko trafiło postanowienie Sądu Rejonowego w Mogilnie z informacją o oddaleniu wniosku. Okazało się, że do dnia dzisiejszego, gmina Mogilno nie jest właścicielem 16 lokali mieszkalnych w bloku na Świerkówcu, a wyłożyła przecież na budowę z budżetu gminy prawie 1,2 mln zł. Zawarta umowa z 11 lipca 2003 r. zobowiązała władze SM do przekazania nam prawa własności do 16 lokali. Do dziś - a za kilka miesięcy miną 4 lata - umowa przez Spółdzielnię nie została zrealizowana. Wszystko wskazuje na to - że z przyczyn, o których piszemy powyżej - zrealizowanie zawartej umowy jest prawnie niemożliwe.
    OD 5 LIPCA TRWA CISZA
    Spytaliśmy burmistrza Duszyńskiego, czy od 5 lipca 2006 r., po oddaleniu przez sąd wniosku o założenie ksiąg wieczystych, burmistrz Jacek Kraśny próbował w jakiś sposób naprawić istniejący stan rzeczy, tak abyśmy stali się właścicielami 16 lokali. W Urzędzie Gminy na ten temat nie ma żadnej korespondencji. Wynika z tego, że poprzedni burmistrz nie podejmował już przed wyborami samorządowymi żadnych działań.
    Również od 5 lipca 2006 r. do ostatniej październikowej sesji, burmistrz Kraśny nigdy nie poinformował radnych Rady Miejskiej poprzedniej kadencji o zaistniałej sytuacji. Wybudowany blok z 16 lokalami, których gmina nie jest do dziś właścicielem był za to w kampanii wyborczej przedstawiany jako jeden z sukcesów i osiągnięć kadencji Jacka Kraśnego.
    BLOK POWSTAŁ, BO TO ZADANIE WŁASNE GMINY
    Zawarta 11 lipca 2003 roku umowa między gminą Mogilno, a Spółdzielnią Mieszkaniową, mimo że blok już stoi i jest zasiedlony, nie jest zrealizowana do dziś. Gmina cały czas nie jest właścicielem 16 mieszkań. Jan Guzik, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie oznajmił, że o ile się nie myli wybudowanie mieszkań w Mogilnie było jednym z punktów programu wyborczego Jacka Kraśnego w 2002 roku. - Obowiązek budowy bloku to zadanie własne gminy, a gmina wtedy w kierunku budowy mieszkań od bardzo wielu lat nie robiła nic. Doszliśmy do porozumienia, żeby wybudować odrobinę na początek, a ponieważ gmina nie miała swojego uzbrojonego terenu, a myśmy takowy mieli, to podzieliliśmy się klatkami schodowymi, jeżeli chodzi o ostatni budowany blok.
    Jacek Kraśny również nie wskazał jednoznacznie od kogo wyszła propozycja budowy bloku. - Nie pamiętam, taka była potrzeba - oznajmił.
    Jan Guzik zapytany o opinię prawną Jolanty Sitek, dotyczącej umowy spółdzielni i gminy w sprawie wspólnej inwestycji powiedział nam, że była to interpretacja błędna. - Dlatego, że był zorganizowany przetarg, do tego był to przetarg publiczny. Mogę nawet pokazać dokumenty. To była abstrakcja. Był przetarg na wykonawstwo, wobec powyższego trzeba byłoby zapytać pani Sitek co chciałaby wygrać w przetargu jeszcze. Skoro my organizujemy przetarg publiczny, przetarg na wykonanie, no to co można jeszcze zrobić, skoro my to oddajemy po kosztach - usłyszeliśmy. Były burmistrz zapytany o tę kwestię bardzo się zdenerwował. - Przecież spółdzielnia wykonywała przetarg. A pani Sitek dzięki Bogu, że już u nas nie pracuje - oświadczył Jacek Kraśny.
    BYŁY BURMISTRZ NIE PAMIĘTA
    Umowa jaka została podpisana przez Jacka Kraśnego, Jana Guzika, Krzysztofa Twarużka i Emilię Gałęzewską została sporządzona przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Mogilnie. Zdaniem prezesa Guzika, wszystkie zapisy, które się tam znalazły są zgodne z prawem spółdzielczym. Przedstawiliśmy prezesowi korespondencję pani skarbnik z burmistrzem Kraśnym dotyczącą odmowy podpisania przedłożonej umowy, która według daty widniejącej na dokumencie miała być przez wszystkich podpisaną 11 lipca. Spytaliśmy się naszego rozmówcę, czy coś z tego rozumie. - Nie wiem, nie wiem, to już nie do mnie to pytanie. Myśmy podpisali umowę i złożyliśmy w urzędzie. Ja już nie pilnuję, co kto robił dalej - usłyszeliśmy.
    Jacek Kraśny z kolei w rozmowie z nami powiedział, że nie pamięta czy wysyłał do Emilii Gałęzewskiej jakieś pisma z prośbą o podpisanie umowy. Poza tym uważa, że nie ma to znaczenia kto i kiedy składał podpisy. Potwierdził jednak, że kiedy pismo wpłynęło do Urzędu Miejskiego było już podpisane przez obydwóch prezesów Spółdzielni Mieszkaniowej.
    NIE WIEM, NIE WIEM
    Naszych rozmówców poprosiliśmy także o wyjaśnienie kwestii wyboru notariusza.
    Jan Guzik mówił, że nie wie dlaczego były burmistrz o sporządzenie aktu notarialnego z 31 lipca i 15 listopada poprosił notariusza Krzysztofa Kaczyńskiego, który na dzisiaj jest zawieszony w prawach do wykonywania zawodu. Burmistrz mógł przecież w tej sprawie zwrócić się do mogileńskiego notariusza Janusza Radomskiego. Prezes oznajmił, że to osoba, która płaci za sporządzenie aktu (1.860 zł i 26.404,60 zł, takie były koszty aktów, przyp. job) ma prawo wyboru osoby, która go sporządza. - Dziś akty notarialne można pisać nawet w Szczecinie. Nie wiem jak pan Kraśny dokonał wyboru notariusza, ale nie mówię, że nie dałem mu adresu do pana Kaczyńskiego - dowiedzieliśmy się.
    Jacek Kraśny w tej kwestii natomiast był bardziej powściągliwy: - Z tym pytaniem proszę do pana Guzika. To było z inicjatywy spółdzielni.
    RUCH NALEŻY DO GMINY
    W rozmowie z nami Jan Guzik dodał, że dopóki prezes mogileńskiego sądu Mirosław Oliwa nie odmówił założenia ksiąg wieczystych, nic nie wiedział o tym, że osoba będąca właścicielem gruntu nie może jednocześnie nabyć prawa użytkowania wieczystego. To właśnie to, że gmina jest właścicielem gruntu skomplikowało sprawę zrealizowania umowy z 11 lipca do końca. Na dzisiaj gmina nadal nie jest właścicielem mieszkań. Jan Guzik przyznaje, że sprawa potoczyłaby się inaczej, gdyby spółdzielnia odkupiła grunt od gminy, na którym teraz stoi blok. Tak się jednak nigdy nie stało.
    Aby gmina w końcu stała się właścicielem mieszkań kolejny ruch w tej sprawie zdaniem Jana Guzika, musi podejmować gmina. - To my mamy naciskać, chodźcie i róbcie? W prawie spółdzielczym napisane jest, że na wniosek członka spółdzielni, a gmina jest członkiem, my podejmujemy działania. Gmina ma ustanowionych 16 praw do lokali i te prawa są jakby podstawą do zawarcia kolejnej umowy. W prawie naszym pisze, że te wszystkie rzeczy robi się na wniosek członka spółdzielni. Nie jesteśmy od tego, żeby mówić chodźcie sporządzimy następny akt, tylko przychodzi członek i mówi ja chcę, a my wtedy proszę bardzo, uzgadniamy datę i idziemy do notariusza - podkreślał prezes i dodał: - Z dokumentów wynika, że my staramy się z wszystkiego wywiązywać.
    JEST NORMALNIE
Jednak zdaniem prezesa spółdzielni to, że teraz jest ona właścicielem wszystkich 36 mieszkań to stan normalny. - A czy widzi pani różnice między tym co jest, a tym co może być. I jak pani myśli, że jak gmina zostanie właścicielem to co? Gmina ma już kilkaset mieszkań, którymi gospodaruje Zakład Gospodarki Komunalnej. Tak? I ile ma z tego zysku? Gmina co roku dokłada 140 tys. zł do remontów. Jak byłem radnym zawsze się buntowałem, dlaczego do tego interesu dokładać. Co by się zmieniło, gdyby gmina stała się właścicielem mieszkań. Spółdzielnia płaciłaby mniejszy podatek od nieruchomości i za użytkowanie wieczyste. A tak płacimy całość - oświadczył nasz rozmówca.
    BYŁA WYSŁANA PROŚBA
    Kiedy zapytaliśmy Jacka Kraśnego, dlaczego do odmownej decyzji założenia ksiąg wydanej przez Miro-sława Oliwę, burmistrz nie starał się mimo wszystko zrealizować do końca zapisów zawartej umowy, nasz rozmówca odrzekł, że jego ludzie wysłali do notariusza Krzysztofa Kaczyńskiego pismo z prośbą o ustosunkowanie się. - Proszę sprawdzić to w dokumentach. Sprawa musiała być do końca wyjaśniona. Wydałem polecenie moim ludziom, by doprowadzić to do końca.
    Jak napisaliśmy kilka akapitów wyżej w Urzędzie Gminy nikt jednak takiej korespondencji nie widział.
    PISMO DO NOTARIUSZA
    W naszym posiadaniu jest natomiast pismo z 8 marca tego roku, jakie do Krzysztofa Kaczyńskiego faktycznie wysłał wiceburmistrz Mogilna Jarosław Ciesielski. Gmina Mogilno postanowiła jednak całej sprawy tak nie pozostawić i dochodzić należnych gminie roszczeń.
    Wiceburmistrz Ciesielski napisał m.in.: - Wnoszę o sprostowanie wadliwej umowy, zgodnie z przepisami prawa, przez osobę, która ją sporządziła i pobrała w związku z tym odpowiednie kwoty. Pismo trafiło również do Izby Notarialnej w Gdańsku, z siedzibą w Sopocie, gdyż gmina dowiedziała się, że kancelarii notariusza w Toruniu już nie ma. Pod wskazanym adresem, w telefonie odzywa się jakaś zupełnie inna firma.
    Burmistrz Duszyński i jego zastępca Ciesielski zapowiadają dalsze kroki w tej sprawie.
    KWIECIEŃ 2006: PROROCZE PYTANIA
    W tym momencie należy powrócić do posiedzenia komisji społecznej z kwietnia 2006 r. Tam radny Jan Thiede zadał pytanie, czy jesteśmy już właścicielami 16 lokali i jak wygląda sytuacja, bo słyszał już, że jest podpisany akt notarialny. Faktycznie był podpisany od 5 miesięcy. Naczelnik Rafał Lukstaedt tłumaczył, że: - Na każde z mieszkań będzie założona osobna księga wieczysta. Gdyby kiedyś była konieczność sprzedaży, to żeby obyło się bez problemu.
Do dziś, choć minęło od tej wypowiedzi prawie rok, księgi wieczyste nie są założone, a gmina choć dała 1,2 mln zł nie może z tymi mieszkaniami nic zrobić, bo nie jest ich właścicielem.
Także wtedy radny Thiede dopytywał się, dlaczego akt notarialny podpisywany był w Toruniu, a nie w Mogilnie u notariusza Radomskiego. Naczelnik wydziału komunalnego Mirosław Leszczyński powiedział wtedy: - Tę kancelarię załatwił radny Guzik.
    Radny Grzegorz Stochliński zadał rok temu pytanie, które okazało się prorocze w skutkach. Pytał, czy na pewno w przyszłości nie będą już pobierane żadne dodatkowe opłaty za zakładanie ksiąg wieczystych. Odpowiedź naczelnika Lukstaedta brzmiała, że notariusz pobrał już wszystkie opłaty jakie trzeba.

Joanna Bejma
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 787 (11/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry