Noclegownia Biskupińska, dzieci, wyjaśnienia, wypoczynek, gospodarz, wakacje
     Płacz pod drzwiami stołówki
     Na początku maja 82-osobowa grupa dzieci z zespołem Downa wypoczywała w Noclegowni Biskupińskiej w ramach V Zakątkowego Zlotu zorganizowanego przez Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa - "Zakątek 21".

     Wypoczynek był dla nich na tyle nieudany, że prezes Stowarzyszenia Monika Waćkowska-Kabaczyńska wystosowała list otwarty do mieszkańców Biskupina i okolic, w którym opisała swoje zastrzeżenia, aby - jak pisze - przestrzec innych przed rozczarowaniem i uniknąć zepsutych wakacji.    

     Prezes krytykuje Noclegownię Biskupińską przytaczając dowody na "brak profesjonalizmu, dzikie nastawienie na zysk i nieliczenie się z faktem, że gośćmi są rodzice dzieci niepełnosprawnych i one same". Przedstawiciele Noclegowni w odpowiedzi na ten list wystosowali oświadczenie, w którym informują, że "panie kierujące grupą odgrażały się, że nas zniszczą, że nas "obsmarują" (cyt.). I zrobiły to, co zapowiedziały - teraz, po dwóch miesiącach, w samym środku sezonu. Reklamacji natomiast nie złożyły." Oświadczenie podpisane zostało "Obsługa obiektu Noclegownia Biskupińska".

     BISKUPIN - MIEJSCE HISTORYCZNE, ALE TEŻ ZIMNE

     - Biskupin wybraliśmy celowo jako jedno z najważniejszych miejsc dla historii i kultury polskiej - pisze Monika Waćkowska-Kabaczyńska. - Dodatkowo krajobrazy oraz zachowana naturalna przyroda regionu zachwycają. Niestety, nasze plany spędzenia kilku dni w tej wspaniałej okolicy nie do końca się powiodły. Dlaczego? Stało się to za sprawą "Karczmy Biskupińskiej", w której zarezerwowaliśmy pobyt uczestników Zlotu.

     Prezes Stowarzyszenia zwraca uwagę na dwudniowy brak ciepłej wody oraz zimno w pokojach i w jadalni. - Na nasze prośby, aby napalić w kominku i nagrzać jadalnię (nie jesteśmy specjalistami, ale gołym okiem można było dostrzec, że przy suficie jest system grzewczy, zapewne połączony właśnie z kominkiem czy innym piecem), pani nazywana przez pracowników manager próbowała nam wmówić, że jadalnia (nazywana salą bankietową) nie ma ogrzewania, a "Karczma" wykorzystuje ją tylko poza sezonem grzewczym - pisze prezes Stowarzyszenia Zakątek 21 i dodatkowo zaznacza, że pokoje są wyposażone we flizelinowe kołderki o grubości pół cm i są zdecydowanie zbyt cienkie, biorąc pod uwagę fakt, że pokoje przy kapryśnej w Polsce aurze i temperaturze majowej poniżej 10 stopni nie były ogrzewane.

     - Przykrycie to nie było wystarczające dla dzieci, które borykają się z różnymi problemami zdrowotnymi. Należy przypuszczać, że to właśnie z tego powodu wiele dzieci po przyjeździe do domu rozchorowało się - informuje Monika Waćkowska-Kabaczyńska.

     OBSŁUGA ODPIERA ZARZUTY

     Noclegownią zarządza Olga Sobolewska, jednak w sprawie zarzutów, jakie zostały wystosowane, skontaktowaliśmy się z Piotrem Sobolewskim. Oświadczenie, będące odpowiedzią na list Moniki Waćkowskiej-Kabacińskiej, otrzymaliśmy na początku tygodnia.

     Przedstawiciele Noclegowni Biskupińskiej opisują, jak rzecz wyglądała z ich punktu widzenia. Podają, że 1 maja o 20:00 zgłoszono brak ciepłej wody w pokojach, w związku z tym wezwani zostali hydraulicy z Gąsawy, którym nie udało się znaleźć przyczyny braku ciepłej wody, a następnego dnia przyjechały na wezwanie trzy kolejne firmy. Stwierdzono pękniętą rurę od ciepłej wody pod budynkiem i około 2000 tego dnia awaria została usunięta.

     - O postępach w pracach informowaliśmy Kierownictwo grupy - czytamy w oświadczeniu obsługi Noclegowni Biskupińskiej. - Panie były bardzo agresywne, używały pod naszym adresem inwektyw, trudno było z nimi rozmawiać. Rozumiejąc, iż były to trudne chwile dla naszych gości, zaproponowaliśmy Kierownictwu grupy w formie rekompensaty 10% upustu od ceny noclegów. Panie wolały udostępnienie im 4 maja sali restauracyjnej na wieczór integracyjny. Tak się też stało. Sprawa była zamknięta, nikt nie wracał do problemu.

     Przedstawiciele Noclegowni informują ponadto, że na żądanie lub prośbę wydano dodatkowe kołdry, koce i grzejniki elektryczne, a na sali bankietowej nie ma ogrzewania, natomiast urządzenia, o których pisze prezes Stowarzyszenia, to instalacja wentylacyjna.

     - Kominek w sali o powierzchni 700 m2 pełni faktycznie funkcję dekoracyjną. Na żądanie grupy dogrzewano salę piecykami gazowymi. Sala ta, na życzenie grupy, była wyłącznie do ich dyspozycji - wyjaśnia obsługa Noclegowni Biskupińskiej.

     MAŁO JEDZENIA, BRAK WRZĄTKU I PRĄDU

     Monika Waćkowska-Kabaczyńska zwraca uwagę także na inne kwestie, które wzbudziły jej zastrzeżenia. Uznała, że porcje żywieniowe były bardzo małe, menu było niedostosowane do preferencji małych dzieci, a dzieci początkowo nie zostały uwzględnione w posiłkach.

     - I aż żal, że właścicielom przyświeca tylko zysk - zaznacza prezes Stowarzyszenia. - Wystarczyło bowiem tylko przejść przez ulicę, a tam w grodzie i rekonstrukcji wioski można było zakupić swojskie chleby, kiełbasy, miody, oskoły, sery i inne przysmaki.

     Prezes informowała również, że przed 8:00 nie można było prosić o wrzątek na mleko dla niemowlaka, a w pokojach obowiązywał zakaz używania czajników. - Czarę goryczy przelał brak prądu, który został nam odłączony tuż przed przyjazdem animatorów na bal, za który płaciło Stowarzyszenie, z dmuchanym zamkiem, prowadzeniem zabaw dla dzieci z użyciem mikrofonów, wspaniałym tortem - pisze Monika Waćkowska-Kabaczyńska. - W balu uczestniczyły wszystkie dzieci, także goście przyjezdni Karczmy, niebędący uczestnikami naszego Zlotu. Była to swoista reklama Karczmy, której właściciele nawet zapewne nie dostrzegli, sądząc po tym, jakie problemy nam zgotowali przed balem. Po godzinnych przepychankach prąd cudownie wrócił do gniazdek.

     BUFET UZUPEŁNIANY W MIARĘ POTRZEB I KOLEJNE AWARIE

     Również te kwestie inaczej wyglądają ze strony Noclegowni Biskupińskiej, której przedstawiciele w oświadczeniu informują, że podczas pobytu nikt nie zgłaszał problemu z brakiem wrzątku i choć restauracja faktycznie czynna jest od 8:00, to nie ma formalnego zakazu korzystania z własnych czajników na terenie obiektu. W oświadczeniu jest również informacja, że kierownictwo grupy przy rezerwacji pobytu nie zgłaszało żadnych wymagań co do menu, a w trakcie wykonywania usługi nie było skarg.

     - Śniadania i kolacje były w formie bufetu uzupełnianego w miarę potrzeb, zaś menu obiadowe było tradycyjnie serwowane - informują przedstawiciele Noclegowni Biskupińskiej. - Najmniejsze dzieci były zwolnione z opłaty za wyżywienie. Preferencyjne ceny, jakie zastosowano dla grupy, stosowano też do osób, które formalnie nie wchodziły w jej skład, a przyjechały na zlot indywidualnie.

     Przedstawiciele Noclegowni informują jednocześnie, że brak prądu wystąpił jednego dnia w godzinach popołudniowych i przez około 3 godziny nie było jednej fazy w gniazdkach lub oświetlenia pokoi. Awaria została zgłoszona do Enei w Mogilnie (przedstawiciele Noclegowni podają numer zgłoszenia) i po trzech godzinach usunięta.

     - "Enea" zadziałała bardzo szybko - czytamy w oświadczeniu. - Przyczyną braku prądu była awaria na złączach kablowych poza przyłączem naszego obiektu, zatem wymagała zgłoszenia do Enea. O przyczynie poinformowano gości. Nikt nie zgłosił pretensji z tego tytułu.

     ROZLICZENIA

     Nieporozumienia dotyczyły również kwestii finansowych i rozliczeń. Prezes Stowarzyszenia Zakątek 21 za niestosowną uznała opłatę za parking wynoszącą 5 zł za samochód, za którą klient nie dostaje żadnego potwierdzenia.

     - Szczytem wszystkiego było nagłe zażądanie przez "panią manager" rozliczenia w środku Zlotu gotówką (3 maja, dzień wolny), gdzie wcześniej nie było mowy o tym, że firma życzy sobie gotówkowego rozliczenia - pisze Monika Waćkowska-Kabaczyńska. - Na nasze uwagi, że nie jest technicznie możliwe, abyśmy dziś wypłacili gdzieś pieniądze, zostaliśmy zastraszeni niewydaniem obiadu całej grupie i wezwaniem policji. Po znów ponadgodzinnej przepychance - dzieci przez godzinę stały przed stołówką, zanim obiad został wydany, rozliczyliśmy się ostatecznie przelewem, ale ogromny niesmak i zdenerwowanie nas, jako organizatorów rodzinnego wypoczynku, pozostał.

     Przedstawiciele Noclegowni Biskupńskiej wyjaśniają, że goście hotelu po zakwaterowaniu otrzymują zwrot opłaty za parking, a informacji o tym udziela osoba obsługująca parking i recepcja. Noclegownia Biskupińska przyjęła zasadę gotówkowego rozliczenia za pobyt, a forma przelewu stosowana jest wyjątkowo, po uprzednim uzgodnieniu tej formy płatności z klientem.

     - Tu takich uzgodnień nie było - informują przedstawiciele Noclegowni. - Wątpliwość co do rzetelności klienta powstała wobec zdecydowanej odmowy zapłaty częściowej (za wykonaną część usługi) i unikania rozmowy na ten temat oraz spotkania. Osoby, które z różnych przyczyn skróciły pobyt, otrzymały zwrot pieniędzy.

     Monika Waćkowska-Kabaczyńska podsumowując stwierdziła, że problem nagłośniła, kiedy okazało się, że zła sława Karczmy Biskupińskiej jest szeroko komentowana przez internautów oraz, że przestrzega przed nią Muzeum Archeologiczne w Biskupinie. Zwróciła też uwagę na zmianę nazwy z Karczmy Biskupińskiej na Noclegownię Biskupińską i wyraziła podejrzenie, że zmiana nazwy wynikła z powodu złej sławy, jaką cieszyła się Karczma.

     Przedstawiciele Noclegowni informują, że doniesienie dyrektora Muzeum o podszywania się pod produkt markowy muzeum nie zostało potwierdzone rzez Sąd Rejonowy w Żninie oraz, że zmiana nazwy została dokonana po rozbudowie obiektu i poszerzeniu bazy noclegowej w 2010 roku.

     - Naszym celem jest bowiem zapewnienie gościom tanich, ale w przyzwoitym standardzie, noclegów. Stąd Noclegownia Biskupińska, a nie hotel czy pensjonat - wyjaśnia obsługa Noclegowni Biskupińskiej. - Przy wyjeździe grupy po zakończeniu pobytu, uczestnicy zostali jeszcze raz przeproszeni za utrudnienia, które wystąpiły. Panie kierujące grupą odgrażały się, że nas zniszczą, że nas "obsmarują" (cyt.). I zrobiły to, co zapowiedziały - teraz, po dwóch miesiącach, w samym środku sezonu. Reklamacji natomiast nie złożyły - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Noclegownię Biskupińską.

     STAROSTA NIE BĘDZIE PROMOWAŁ

     Fala krytyki Noclegowni Biskupińskiej znanej niegdyś jako Karczma Biskupińska dotarła między innymi do starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka, który 15 lipca zaprzestał wszelkich form promocji tego obiektu (szerzej piszemy o tym w numerze 30/2013 tygodnika Pałuki).

Magdalena Kruszka, 24 VII 2013

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry