Z listów
   Trójka ze Żnina oczami przewodnika

     W pogodne, świąteczne południe pierwszego maja 2014 r. w alei Solidarności oczekuję na wycieczkę ze Żnina. Do Warszawy przyjadą uczniowie zespołu szkół zwanych "Trójką".  Klasa szósta szkoły podstawowej i druga gimnazjum wraz z czwórką nauczycielek to wycieczka, którą będę oprowadzał przez najbliższe 4 dni.

    Jestem kilka minut przed umówionym terminem i wyglądając autobusu analizuję jeszcze raz w pamięci plan najbliższych godzin. Gdzieś z tyłu głowy w takich sytuacjach przebiega przewodnikowi myśl - "Gimnazjum, jaka to młodzież"?

    Jest autobus i rozpoczyna się czterodniowe tourne po Warszawie. Bogaty program przygotowany wspólnie z kierowniczką wycieczki panią Anną Walczak wymaga sprawnej organizacji i dyscypliny. Uzgodnienia telefoniczne i mailowe wprowadzały drobne korekty do wcześniej przygotowanego planu. Ich celem ostatecznym zawsze było spełnienie oczekiwań zwiedzających. Pierwszy dzień mija nadzwyczaj dobrze. Uwzględniając podróż, jaką mają za sobą zwiedzający i naturalne w tej sytuacji zmęczenie, a jednocześnie precyzyjnie przygotowany harmonogram dnia, jego realizacja nie napotyka przeszkód. Sam jestem tym zaskoczony, ale to dobry znak na przyszłość. 

    Przez kolejne dwa dni pogoda nie jest po naszej stronie. Zwłaszcza w sobotę 3 Maja dostajemy "mocne lanie z nieba". Kiedy w niedzielne popołudnie dochodzi do pożegnania z wycieczką, przed powrotem do domu świeci słońce nie tylko na niebie, ale również jest wewnątrz nas. To zadziwiające i zaskakujące zarazem dla mnie doświadczenie. Obawy (na podstawie wcześniejszych grup), co do gimnazjum, nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości.

    Każdego dnia byłem pod coraz większym wrażeniem kultury osobistej, dyscypliny i zrozumienia sytuacji, zarówno uczniów, jak i towarzyszących im nauczycielek. W pracy przewodnika z grupą czas odgrywa istotną rolę. Plan przygotowany jest zawsze z uwzględnieniem odległości, jakie musimy pokonać przez miasto, a tym samym czasu, jaki jest niezbędny do jego realizacji. Opóźnienia na jednym etapie powodują lawinowy proces dalej. W przypadku "TRÓJKI" nie było o tym mowy. Wyjazd rano o oznaczonej porze odbywał się zawsze według planu.

     Relacje międzyludzkie, jakie miałem okazje zaobserwować, dotyczyły zarówno uczniów między sobą (obu klas na ich poziomach oraz pomiędzy nimi), a jednocześnie zależności nauczyciel - uczeń. Dobra sytuacja w grupie to łatwiejsza praca dla przewodnika, ale i też większa korzyść dla zwiedzających.

     Pierwsze pozytywne zaskoczenie to układ wewnątrz każdej z klas (wiem, że widziałem ich w pewnym wycinku czasu i odmiennym środowisku), ale nie da rady "w ciągu minuty" zmienić swojego słownictwa, zachowania, postawy wobec kolegów czy koleżanek na tzw. "pokaz". Obycie, kulturę osobistą wynosi się z domu rodzinnego i środowiska, w jakim przebywa się na co dzień.

    Jestem pod dużym wrażeniem akceptacji lub bardzo pozytywnej tolerancji ze strony gimnazjalistów wobec młodszych kolegów. Tego nie obserwuje się codziennie na wycieczkach w przypadku grup mieszanych.

    Po raz kolejny moje zdziwienie i bardzo pozytywne odczucia wywołały relacje uczeń - nauczyciel. Zawsze wycieczka dla opiekuna jest sytuacją stresową, wynikającą z odpowiedzialności za swoich podopiecznych. Nauczyciel to też tylko człowiek. Tym bardziej byłem pozytywnie zaskoczony właśnie takim wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem. Jeżeli napiszę, że zależności pomiędzy opiekunami i podopiecznymi były niemalże rodzinne, to wcale nie będzie tu przesady.

    Nawet w sytuacji lekkiego podenerwowania zachowaniem uczniów, (co na szczęście było sytuacjami sporadycznymi w ciągu 4 dni), słyszałem spokojny głos nauczycielki, która zwracała uwagę. I nie było to w formie nakazowej czy instrukcji, ale stonowanej rzeczowej informacji. Serdeczna atmosfera, bez pośpiechu i sposób przekazania jej uczniowi miała na celu zachęcenie go do samodzielnego myślenia i wyciągania stosownych wniosków. Taka postawa przyniesie w przyszłości korzyści obu stronom. Kto spotyka się z szacunkiem wobec siebie, będzie sam obdarzał nim innych.

    To tyle moich przemyśleń i spostrzeżeń. Aha, jeszcze jedno, słowa uznania należą się również kierowcy autobusu panu Zdzisławowi Michałkowi, który w trudnych sytuacjach komunikacyjnych (rozkopane miasto, objazdy spowodowane budową metra, remontem ul. Marszałkowskiej uroczystościami 1- i 3-majowymi oraz "Biegiem Konstytucji") świetnie radził sobie na ulicach Warszawy.

     Dziękuję "Trójce" za tak ciekawą oraz kształcącą wycieczkę i gratuluję wszystkim osobom (rodzicom, opiekunom i nauczycielom) związanym z wychowaniem młodzieży za uzyskanie tak wspaniałych rezultatów.

     Oprowadzać "Trójkę" po Warszawie to był dla mnie zaszczyt, przyjemność i satysfakcja.

 

Przewodnik po Warszawie

Włodzimierz Dembiński

Warszawa 17 maja 2014 r.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry