Tak się bawiła młodzież strażacka po zawodach
       
    Sobota na zawodach gminnych w Piechcinie była udana dla strażaków z Łabiszyna. Zarówno młodzi, jak i seniorzy okazali się lepsi od druhów z Lubostronia. Młodzi ludzie postanowili to uczcić. Rodzeństwo nastoletnich strażaków w wyniku nadużycia alkoholu otarło się o śmierć.

    Zawody w Piechcinie skończyły się przed 14:00. Samochód ze strażakami OSP w Łabiszynie przyjechał do swojej remizy i wszyscy rozeszli się do domów. Ale część młodzieży strażackiej była umówiona na około 17:00 na strzelnicy Bractwa Kurkowego w kompleksie leśnym.
   
SPOTKANIE
    O umówionej porze na strzelnicy łabiszyńskiego bractwa, która znajduje się na samym skraju miasta, niedaleko drogi wyjazdowej do Żnina, zjawiło się 8 osób. Wśród nich jedyni pełnoletni to Tomasz K. i Robert A. Pozostała szóstka była w wieku od 14 do 17 lat. Wśród nich zdecydowaną większość stanowiły dziewczyny - było ich pięć, w tym 15-letnia Natalia Z., śliczna, delikatna blondynka. Druhna drużyny młodzieżowej OSP. Jedynym chłopcem był jej młodszy o rok brat Przemek Z. Chłopak drobnej postury, ale jako strażak na zawodach bardzo ambitny. On i siostra byli filarami swoich drużyn młodzieżowych.
   
KOKTAJL MOŁOTOWA
    Tomek wyciągnął koktajl, który wcześniej przygotowali z Robertem A. - Dzień wcześniej Robert kupił w Bydgoszczy za wspólne pieniądze pół litra spirytusu polskiego z banderolą. Ja się z nim składałem na ten alkohol. Spirytus ten rozrobiliśmy pół na pół z przegotowaną wodą i z sokiem „garden” o smaku czarnej porzeczki - opowiada Tomasz K. (lat 21) z Łabiszyna, któremu w poniedziałek policja przedstawiła zarzut rozpijania nieletnich.
    Ktoś przyniósł piwo. Młodzi ludzie opowiadali sobie o zawodach, z których kilka godzin temu wrócili. Zabawa się rozkręcała. Większość nastolatków zadowalała się piwem, inaczej Natalia i Przemek. Zwłaszcza brat nie znał umiaru. Dorośli, którzy pili przygotowany przez siebie koktajl, popijali go sokiem. Przemek i Natalia piwem.
    W tym czasie mama Natalii i Przemka była w pracy. Jej zmiana skończyła się dopiero wieczorem. Tata jakiś czas temu wyjechał za granicę do pracy.
   
ODPŁYWAJĄ
    Natalia bawiła się bardzo dobrze. Była wesoła, śmiała się i tańczyła. Przemek pił dużo, więcej niż dorośli. Koło 19:00 nie było z nim kontaktu, potem zasnął. Dorośli zorientowali się, że do Łabiszyna Wsi  Przemek sam już nie pójdzie. Natalia też ledwie stała na nogach.
Zadzwonili po znajomego z Łabiszyna, który ma vw passata.
   
OSTATNIA CHWILA
    Kolega przyjechał z jeszcze jednym znajomym. Załadowali Przemka do samochodu. Natalia wsiadła sama. Około 19:30 byli w domu rodzeństwa. Mamy upitych do nieprzytomności dzieci jeszcze nie było.
    Młodzi mężczyźni położyli Przemka na tapczanie. Natalia momentami traciła kontakt z rzeczywistością. Nastolatek miał coraz większe problemy z oddychaniem. Zaczynał się dusić.
Tomasz K. postanowił zadzwonić po brata Roberta A., który ma uprawnienia ratownicze. Ten przyjechał z jeszcze jednym kolegą. Ale z takim stanem u człowieka po spożyciu alkoholu spotkali się po raz pierwszy. Nie potrafili mu pomóc. Z Przemkiem z każdą minutą było gorzej. Również z Natalią nie było dobrze, ona też odpływała.
    Tomasz K.: - W tej sytuacji nie widzimy już innego ratunku, jak dzwonić po pana Mirosława Felkela. Wiemy, że on jest doskonałym strażakiem i ratownikiem, więc na pewno pomoże.
Rzeczywiście, Mirosław Felkel w kilka minut po odebraniu dramatycznego telefonu dojechał na miejsce i udzielił natychmiastowej pomocy ofiarom zatrucia. Była to już ostatnia chwila, bo oboje nie mogli chwycić powietrza. Ratownik wie, że w przypadku zatrucia dużą dawką alkoholu nie można pomóc ofiarom w domowych warunkach. Konieczna jest hospitalizacja.
    Duża dawka alkoholu powoduje utratę przytomności, depresyjne działania na ośrodki wegetatywne, czyli m.in. zaburzenia ośrodka oddechowego i naczynia ruchowego. Ponadto występuje niewydolność krążenia i nerek. Natychmiastowej odtrutki na takie zatrucie nie ma. Można jedynie udrożnić drogi oddechowe. I to właśnie uczynił w ostatnim momencie Mirosław Felkel.
Komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie powiedział później, że nie jest specjalistą i nie może stwierdzić jednoznacznie, że Mirosław Felkel uratował życie nastolatkom, ale należy przypuszczać, że tak właśnie mogło być.
   
OBALIŁ MEDYCZNĄ TEORIĘ
    Wezwano na miejsce pogotowie z Barcina. Lekarz zdecydował, że trzeba młodych ludzi zawieźć do szpitala. Przemek był całkowicie zwiotczały i nie reagował na bodźce. Podczas intubowania lekarze nie musieli stosować znieczulenia, gdyż pacjent i tak nic nie odczuwał. Wraz z siostrą trafił na oddział intensywnej terapii w Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie.
    Natalia następnego dnia przyszła do siebie. Pozostawał w zasadzie tylko kac moralny. Musiała złożyć zeznania policjantom, których o stanie rzeczy poinformowało pogotowie. Odpowiedzialność za sprowadzenie alkoholu na imprezę z udziałem małoletnich spadła na Tomasza K. Przemek, kiedy odzyskał przytomność, potwierdził tę wersję.
    - Jak mówiłem, nie czuję się sam jedyny winny. Ja ich nie zmuszałem do picia, a już zwłaszcza do tak szybkiego i w dużych ilościach. Oni tam wypili więcej od nas – mówi podejrzany o rozpijanie małoletnich.
    Przemysław Z. pozostawał na OIOM-ie dłużej niż siostra. Stwierdzono u niego prawie 4 promile alkoholu we krwi, jego siostra miała 2,1 promila. Dawka śmiertelna dla dziecka to teoretycznie 3 gramy alkoholu na 1 kg wagi. Przemek wychodząc z tego zatrucia  obalił tę medyczną teorię.
   
TOMASZ K. Z ZARZUTEM
    W niedzielę Robert A. pojechał nad morze. Nie wiedział, co się stało po sobotniej imprezie. Tomasza K. policjanci najpierw rozpytywali w jego domu, a później po konsultacjach z przełożonymi w KPP, postanowili zabrać go ze sobą do Żnina. Umieścili go w Policyjnej Izbie Zatrzymań.
– Mówili, że idę tam na 12 godzin, a siedziałem 16 godzin – stwierdza Tomasz K. – Mamy prawo zatrzymać osobę na 48 godzin – mówi komisarz Krzysztof Jaźwiński.
    Po wyjściu z  celi i złożeniu zeznań Tomasz K. wrócił do Łabiszyna.  Zadzwonił na komórkę Roberta A., którego poinformował o sytuacji.
    W tym czasie rodzeństwo Z. przebywało już na oddziale pediatrii. We wtorek po południu zostali wypisani ze szpitala.
    Tomaszowi K. został przedstawiony zarzut z par. 208 kk: Kto rozpija małoletniego, dostarczając mu napoju alkoholowego, ułatwiając jego spożycie lub nakłaniając do spożycia, podlega grzywnie, ograniczeniu lub pozbawieniu wolności do 2 lat.
    Zatruci alkoholem druhowie nie wystąpią na etapie powiatowym sportowo-sprawnościowych zawodów strażackich. Zastąpią ich rezerwowi.
Karol Gapiński
Pałuki nr 801 (25/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry