Pierwsze od czasu utworzenia powiatów
   
    Trojaczki przyszły na świat 7 lipca jako wcześniaki, po 31 tygodniach ciąży, w siódmym jej miesiącu. Pierwszy o 2:48 urodził się Adrian. Minutę po nim Filip, a ostatnia na świat o 2:51 przyszła Izabela. Dziewczynka waży 1.550 g, a chłopcy 1.450 i 1.440 g. Radość wielka, ale i zmartwienie: głównie o to jak mieszkać. Wójt Rogowa odmówił pomocy w tej kwestii, pani sekretarz gminy obiecuje jednak wsparcie finansowe.

troj1.jpg
Damian nie widział jeszcze młodszego rodzeństwa, więc nie może się doczekać kiedy maluchy będą w domu. Na zdjęciu z dumą prezentuje fotografie swoich braci i siostry. 
      fot. Arkadiusz Majszak
troj2.jpg
Mama trojaczków Beata Zimna cieszy się, że dzieci nabierają siły
        fot. Arkadiusz Majszak

    ZAGROŻONA CIĄŻA
    Mama dzieci Beata Zimna 5 kwietnia wybrała się na badanie USG do Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie. Wtedy dowiedziała się, że to ciąża trojacza. Co czuje kobieta w takiej sytuacji?
- Ja bardzo to przeżyłam, bo nie mogłam się przyzwyczaić do myśli, że to trójka dzieci. Później się do tego przyzwyczaiłam i już nie mogę się doczekać, kiedy dzieci będą w domu - mówi Beata Zimna. Matka podkreśla, że lekarz, który wykonywał USG, nie mógł się nadziwić, bo jeszcze ciąży trojaczej nie widział. Do czasu narodzin rodzice nie wiedzieli jaka będzie płeć dzieci.
    Rodzeństwo nadal przebywa w bydgoskim szpitalu na obserwacji. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak - z uwagi, że ciąża była zagrożona - dzieci musiały przebywać w inkubatorze. Teraz leżą już w łóżeczkach.

    - Mój lekarz prowadzący skierował mnie na poród do szpitala w Żninie. W Żninie nie mogłam jednak urodzić, bo była ciąża zagrożona i zostałam skierowana do Bydgoszczy. W bydgoskim szpitalu przebywałam od 26 czerwca do 12 lipca. Poród nie był ciężki - wyjaśnia mama trojaczków.
    Podczas ciąży rodzice przeżyli wiele radosnych, a niekiedy zabawnych sytuacji. Kiedy dzieci zaczęły kopać, zastanawiali się, które z nich jest najbardziej żywotne. Czasem też żartowali, że rodzeństwo gra w piłkę.

troj5.jpg
Pierwszy na świat przyszedł Adrian   fot. Łukasz Zimny

    ZA MAŁE MIESZKANIE
     Śmiech i radość z oczekiwania na trojaczki przysłoniła nieco myśl o problemie zapewnienia dzieciom bytu. Zaczęli od znalezienia większego mieszkania.
    - Zaraz jak się dowiedzieliśmy, że będą trojaczki, to złożyliśmy wniosek do wójta z prośbą o przydział większego mieszkania. Po tygodniu wójt odpowiedział, że nie dysponuje wolnymi pomieszczeniami. Drugi wniosek złożyliśmy 17 lipca, jak już urodziły się trojaczki. Wójt odpisał odmownie, że na razie nie dostaniemy mieszkania - mówi Beata Zimna.
    W piśmie wójta Józefa Sosnowskiego z 19 lipca czytamy: „W związku z Państwa wnioskiem z 17 lipca 2007 r. w sprawie przydzielenia lokalu mieszkalnego z zasobu gminy, Urząd Gminy w Rogowie informuje, że zgodnie z obowiązującą ustawą o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (...) w dniu 27 kwietnia br. Rada Gminy w Rogowie podjęła uchwałę w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy Rogowo.

troj4.jpg
Filip urodził się minutę po Adrianie 
              fot. Łukasz Zimny

    - W związku z powyższym w istotny sposób zmieni się forma przydzielania wolnych lokali, gdyż w celu zapewnienia jawności rozpatrywania wniosków i społecznej kontroli zostanie powołana komisja mieszkaniowa, która będzie opiniować wnioski osób ubiegających się o lokale mieszkalne. Jednocześnie informujemy, że po publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego ww. uchwały, nastąpi przydzielanie wolnych lokali z zasobu gminy. W chwili obecnej Państwa wniosek nie może zostać załatwiony pozytywnie”.
    Obecnie Beata i Łukasz Zimni wynajmują mieszkanie prywatne. Mieszka z nimi jeszcze ośmioletni syn Damian. Właścicielem mieszkania jest rogowianin, który obecnie przebywa za granicą. Lokal składa się z 2 pokoi, kuchni, skrytki i łazienki. - Chcielibyśmy większe mieszkanie i chociaż jakieś podwórko, bo teraz samochód stoi 20 metrów od domu. Wójt na razie nie dysponuje żadnymi wolnymi mieszkaniami. Póki co Damian będzie zajmował nadal swój pokój na dole, a trojaczki będą z nami w dużym pokoju. Przez mały pokój się często przechodzi, by dostać się na piętro, więc nie pasuje, żeby tutaj trojaczki przebywały - uważa Beata Zimna.

troj3.jpg
Ostatnia urodziła się Iza                     fot. Łukasz Zimny

    Małżeństwo czeka jeszcze remont dużego pokoju: malowanie i gipsowanie. Przed przyjazdem trojaczków pomieszczenie zostanie odświeżone. Innych remontów nie przewidują, bo nie wiedzą, jak długo będą mogli w zajmowanym obecnie lokum mieszkać. - Właściciel mieszkania, które obecnie zajmujemy, mieszka w tak zwanej białej szkole. Przed wyjazdem za granicę mówił, że wójt chce ich stamtąd wyrzucić. Nie zna terminu, kiedy wójt miałby go wyrzucić. On z kolei będzie musiał nas stąd wyrzucić, bo nie będzie miał gdzie mieszkać. To jego mieszkanie. Z czwórką dzieci to gdzie my pójdziemy? Nie załamujemy rąk. Może akurat coś się trafi. Liczymy, że wójt nam jakieś mieszkanie jednak zapewni - nie traci nadziei Beata Zimna.
 
   BEZ POMOCY I WSPARCIA
    Mama trojaczków marzy o niższych opłatach i kosztach życia, ponieważ - jak przyznaje - maluszki będą trochę kosztować. Razem z mężem - jak mówi - nie ma superzarobków. Miesięczny zarobek Beaty Zimnej wynosi 500 zł. Mąż przynosi o 200 zł więcej. Mieszkanie kosztuje ich 250 zł miesięcznie.
    Przyjście na świat trojaczków nie było wydarzeniem dla władz, które przeszły nad tym do porządku dziennego. Małżeństwo nie otrzymało żadnej pomocy i wsparcia, chociażby listu gratulacyjnego.
    Tymczasem w Urzędzie Stanu Cywilnego w Rogowie dowiedzieliśmy się, że przynajmniej przez ostatnie 35 lat na terenie gminy Rogowo nie odnotowano żadnych narodzin trojaczków. Na terenie powiatu żnińskiego (ale wtedy powiatu jeszcze nie było) ostatni raz trojaczki urodziły się 15 lat temu (pisaliśmy o tym w Pałukach nr 31 i 32 w 1993 roku - tekst można przeczytać na naszej stronie internetowej). Wcześniej zdarzyło się to 8 marca 1954 - w żnińskim szpitalu urodziły się trzy dziewczynki - rodzice do momentu porodu nie wiedzieli, że mogą się spodziewać więcej niż jednego dziecka. Było to wielkie wydarzenie - pierwsze trojaczki po wojnie w całym województwie, radio przerywało nadawanie innych programów, aby podać tę informację (tekst o tym drukowaliśmy w Pałukach w numerze 15/2004 - do przeczytania na naszej stronie internetowej).
    - Teraz nikt z władz nie zaoferował żadnej pomocy finansowej ani wsparcia. Pomoc zaoferowała mi tylko moja szefowa z „Mako”. Możemy też liczyć na pomoc ze strony rodziny. Kiedy skończy mi się urlop macierzyński, będę otrzymywać kuroniówkę, która po roku się skończy. Chciałabym iść do pracy, ale na razie nie ma szans. Przynajmniej dopóki dzieci nie skończą 4 lat. Opiekunka by mi się przydała, żeby pomóc w wychowywaniu dzieci, bo to jest jednak trójka dzieci - głośno myśli Beata Zimna.
   
ZABRAKŁOBY BECIKOWEGO
    Obecnie rodzina Zimnych z utęsknieniem wyczekuje, kiedy trojaczki zostaną wypisane ze szpitala i przyjadą do domu. Na razie rodzice i starszy brat odwiedzają je dwa razy w tygodniu. Niekiedy jeżdżą częściej. Rodzice mieli nadzieję, że dzieci zamieszkają z nimi już w tym tygodniu. Pobyt w szpitalu przedłuży się jednak o kolejne dwa tygodnie.
    - Odwiedzamy dzieci dwa razy w tygodniu. Pampersy raz i drugi trzeba kupić. Do tego trzeba kupić chusteczki. Razem kosztuje to 100 zł. Dochodzą jeszcze koszty paliwa w wysokości 25 zł. Całe szczęście, że mamy samochód na gaz - śmieje się mama dzieci.
    Z odwiedzinami wiążą się miłe wspomnienia: - Wszystkie dzieci piją już mleko z butelki. Mąż do karmienia się nie zabiera. Tak bym chciała już wziąć je na ręce i móc piersią karmić. Z butelki każde dziecko dostaje mleko po kolei.
    Damian nie widział jeszcze młodszego rodzeństwa, ponieważ na oddział nie mogą wejść dzieci, tylko rodzice. Mimo to jest zadowolony. Nie może się doczekać, kiedy maluchy będą w domu. Kiedy dowiedział się, że będzie miał troje rodzeństwa, zaczął się wszystkim chwalić.
    Na dzieci czekają już łóżeczka. Każde będzie miało swoje. Rodzice dostali je od znajomych.
    - Gdybyśmy wszystko mieli kupić nowe, to zabrakłoby becikowego. Najważniejsze, że dzieci są już zdrowe. Leżą w łóżeczkach. Wyszły z tego najgorszego. Jeden był słabszy, ale teraz już najlepiej przybiera. Jest wszystko dobrze - mówi Beata Zimna. I ta myśl, że zdrowiu dzieci nic nie zagraża, każe jej cierpliwie czekać na przyjazd dzieci i mieć nadzieję, że razem z mężem podołają trudom wychowania i zapewnienia im przyszłości.
   
GMINA ZAPEWNI POMOC
    Z wójtem Józefem Sosnowskim nie udało nam się porozmawiać, ponieważ przebywa na urlopie. Przewodniczący Rady Gminy Ryszard Kawka powiedział nam, że nie jest zorientowany w temacie. Sprawa nie trafiła na żadną komisję. - O niczym nie wiem. Słyszę od pana po raz pierwszy o tym problemie - dodał przewodniczący.
    Sekretarz Bożena Kapuścińska powiedziała nam, że kiedy trojaczki zostaną przywiezione do domu, pomoc rodzicom zostanie udzielona.
    - Pomoc finansowa zostanie im udzielona na początek. Na pewno nasza opieka społeczna zainteresuje się rodziną - zapewnia sekretarz.

Arkadiusz  Majszak
Pałuki nr 808 (32/2007)


Artykuły o innych trojaczkach z Pałuk:

Nasze kochane trojaczki

Żnińskie trojaczki

Potrójne szczęście w domu

Pełnoletnie trojaczki z Brudzynia

Roczek trojaczków

Szczęście razy trzy

Urodziły się trojaczki

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry