Browar w Żninie  
   
    Na terenie po żnińskim browarze znajdują się zbiorniki z amoniakiem. Docierających do nas informacji, że nastąpiła próba wypuszczenia małej ilości amoniaku z instalacji, o czym świadczą opalone drzewa, urzędnicy nie potwierdzają. Właściciele browaru mają aktualne badania zbiorników z amoniakiem, ale kierownik browaru zgłosił zamiar wyrejestrowania zbiorników w Urzędzie Dozoru Technicznego. Jeżeli tak się stanie, pracownicy UDT nie będą mogli ich kontrolować.

    Jak już informowaliśmy, żniński browar zakończył działalność. Gdy prowadził produkcję, w urządzeniach znajdowało się ok. tony amoniaku. Czy jeszcze jest, ile go jest i co się z nim stanie - nie wiadomo. Zaniepokojeni dawni pracownicy browaru, którzy znają te instalacje, zwrócili nam uwagę na niebezpieczeństwo. 

     - Wejdzie złomiarz, odkręci nie to co trzeba, amoniak pójdzie w powietrze i całe osiedle wtedy jest do ewakuacji - przestrzegają.
    Komendant Straży Miejskiej w Żninie Włodzimierz Dolaciński uspokaja, że strażnicy podjęli działania.

     - Było podejrzenie, że nie ma właściciela i obawy żeby ktoś czegoś złego nie zrobił i się nie rozszczelniło. Urząd nas prosił, żeby ustalić właściciela lub osobę upoważnioną. Jest osoba upoważniona, która tego pilnuje - wyjaśnia komendant i dodaje, że teren browaru jest zamknięty, a wejście bez klucza jest niemożliwe.

browarr.jpg

    Szef wydziału ochrony środowiska w żnińskim starostwie Roman Drgas powiedział, że nic nie wie na temat zbiorników z amoniakiem. Dodaje też, że powiat nie ma żadnych uprawnień kontrolnych.     Kontrolę może przeprowadzić jedynie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. - My mamy jedynie możliwość i obowiązek sprawdzenia realizacji wydanych decyzji przez starostę w zakresie ochrony środowiska. W wydziale zarządzania kryzysowego dowiedziałem się, że te zbiorniki są.     Jednocześnie kolega powiedział, że pełną wiedzę w tym zakresie posiada burmistrz - wyjaśnia szef wydziału ochrony środowiska w starostwie.
    Jak udało nam się ustalić, do Starostwa Powiatowego w Żninie wpłynął anonim, że ze zbiorników znajdujących się na terenie browaru wydobywa się gaz. O sprawie został poinformowany Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Kontrola wykazała, że zbiorniki są szczelne, a problemów z ulatnianiem się gazu nie ma.
    Urzędnicy, którzy o sprawie mówią, wolą, by ich nie cytować pod nazwiskiem, ale podkreślają, iż miasto powinno dopilnować, aby po zaprzestaniu produkcji amoniak został z instalacji wyprowadzony i że powinien wymusić to na właścicielu właśnie burmistrz. Jeśli w browarze nie jest już prowadzona działalność, urządzenia powinny zostać zdemontowane, a amoniak unieszkodliwiony.  - Jak się nie ma produkcji, to amoniak nie może być w instalacjach. Właściciel sam powinien o tym wiedzieć i o to zadbać - mówi jeden z naszych rozmówców. Leszek Jakubowski obiecał, że sprawdzi w czyjej kompetencji to leży i oddzwonił, że za takie rzeczy jak zbiorniki z amoniakiem gmina nie odpowiada. - Powinien się tym zająć dozór techniczny, WIOŚ i Starostwo Powiatowe. A gmina tylko wie, że coś takiego jest - wyjaśnia Leszek Jakubowski. Burmistrz dodał, że przejrzał dokumentację. Wynika z niej, że kontrolę przeprowadził Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i nie stwierdził uchybień.
    Każdy zbiornik podlega Urzędowi Dozoru Technicznego. Właściciele browaru muszą posiadać aktualną tabliczkę znamionową, tzw. udet, czyli badania techniczne. Jeśli zbiorniki nie posiadają aktualnych badań, sprawą powinien zająć się Urząd Dozoru Technicznego i WIOŚ.
    Z wiarygodnych źródeł otrzymaliśmy informację, że właściciele browaru mają aktualne badania zbiorników z amoniakiem. Kierownik browaru zgłosił jednak zamiar wyrejestrowania zbiorników z dozoru technicznego. Jeśli złoży wniosek na piśmie, zbiorniki nie będą juz objęte dozorem i pracownicy UDT nie będą mogli ich kontrolować.
    Kapitan Sławomir Ryś ze żnińskiej straży podkreśla, że amoniak jest gazem, który wyemitowany do atmosfery powoduje podrażnienie dróg oddechowych. Gdyby gaz ulatniał się, osoby mieszkające w pobliżu byłego browaru trafiłyby do szpitala z poparzeniem dróg oddechowych. Sławomir Ryś uspokaja, że amoniak jest wyczuwalny z daleka i mieszkańcy od razu poczuliby wyciek. Dodał, że jeśli na terenie browaru znajdują się zbiorniki z amoniakiem, a obiekt jest kiepsko dozorowany, to jest to bomba. - Powinna tu przyjechać specjalistyczna firma, która by to opróżniła - mówi Sławomir Ryś.
    Kierownik browaru Dariusz Piechowski na pytania o zbiorniki z amoniakiem powiedział, że jakakolwiek będzie jego odpowiedź, to i tak ją przekręcimy. Na pytania dotyczące browaru nie chciał odpowiadać. Zaproponował rozmowę na temat pogody.
Drzewa w okolicy browaru noszą ślady opalenia.  

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 813 (37/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry