W strajku w szkole w Siedimowie bierze udział od poniedziałku około 40 rodziców

            fot. Sławomir Gacek

Od 16 lutego protestują rodzice z Siedimowa, Lenartowa i Woli Kożuszkowej
Szkolny strajk
    Rodzice wysłali do władz gminy petycje i postulaty. Od dziś, 19 lutego mają nie posyłać dzieci do szkoły i okupować szkołę przez całą dobę. Wójt w specjalnym liście skierowanym do nich prosi, by przerwali strajk. Wójt twierdzi, że likwidacja szkoły jest nieunikniona. Jeśli radni go nie poprą, to zapowiada podanie się do dymisji.

     CZWARTKOWE SPOTKANIE
     Czwartkowe zebranie, 12 lutego władz gminy Jeziora Wielkie z rodzicami i nauczycielami SP w Siedlimowie, nie przyniosło żadnych rezultatów. Władze gminy reprezentowane były przez wójta Zbigniewa Wróblewskiego i Włodzimierza Kwiecińskiego, dyrektora gminnego zespołu oświaty.

Wójt Wróblewski grozi dymisją, gdy radni na sesji 25 lutego nie zlikwidują szkoły

          fot. Sławomir Gacek

     WÓJT ZDETERMINOWANY
     Wójt wyjaśnił, że nigdy nie brał pod uwagę likwidacji szkół. Jednak ostatnie 5 lata przyniosło w naszym kraju zmiany, które sprawiają, że środków na utrzymanie szkół jest coraz mniej, co prowadzi do obcinania subwencji na szkoły. Wójt dodał, że w wyniku "Planu Hausnera" Jeziora Wielkie nie otrzymają 1.260.000 zł dotacji i w związku z tym nie będzie z czego dokładać do szkolnictwa. Wójt dodał, że względy ekonomiczne, to nie jedyna przyczyna redukcji liczby szkół. Kolejny ważny element, to pogłębiający się niż demograficzny. Obecnie w gminnej oświacie pracuje  około 98 nauczycieli i innych pracowników, natomiast uczniów jest 672 z tego 419 uczniów uczęszcza do czterech szkół podstawowych. Podczas zebrania wójt podał statystyki odnośnie szkoły w Siedlimowie. Poinformował, że do Siedlimowa uczęszcza razem z zerówką 80 uczniów. Stąd na jednego zatrudnionego przypada 6,7 ucznia. W roku 2008, według ocen przekazanych przez wójta nastąpi spadek liczby uczniów, których będzie w SP Siedlimowo - według prognoz - 76.
     Wójt zaproponował, aby rodzice razem z nauczycielami utworzyli szkołę społeczną, wówczas otrzymają 75% subwencji, gmina przekaże budynki i szkoła będzie istnieć. Propozycja Wójta Wróblewskiego nie spodobała się jednak rodzicom. Z sali rozległy się głosy, że takie szkoły nie mają szans na przetrwanie.
     ROZŻALENI RODZICE
     Po wypowiedzi wójta rozpoczęła się dyskusja. Z sali zaczęły padać pierwsze pytania i uwagi. - "Panie wójcie, co pan zrobi, jak radni nie zgodzą się na zamkniecie szkoły?" Pytał jeden z rodziców wójta Jezior Wielkich Zbigniewa Wróblewskiego, który odpowiedział, że to on odpowiada za finanse, musi patrzeć przez pryzmat całej gminy i możliwe, że zaskarży decyzję rady. Wówczas z sali odezwał się głos, który stwierdził: - "To po co się spotkaliśmy, skoro już zdecydowano, że szkoła będzie zamknięta?"  
     Rodzice zarzucali wójtowi, że placówka musi być zamknięta, bo w Wójcinie buduje się szkołę i tam będą posłane dzieci z SP Siedlimowo. Wójt uspokajał, że od rodziców będzie zależało, dokąd będą uczęszczały dzieci. Rodzice nie ustępowali, zarzucali wójtowi, że władze tak naprawdę nie dbały o Siedlimowo, teraz dodatkowo chce się zamknąć szkołę, pytali dlaczego nie zdecydują się władze na zamknięcie szkoły w np. w Rzeszynku albo Jeziorach Wielkich.  
     Wójt Wróblewski stwierdził, że władze troszczą się o wszystkie miejscowości w ten sam sposób. Poinformował, że dla gminy Jeziora Wielkie jest planowany system placówek oświatowych składający się z gimnazjum i dwóch podstawówek. A co za tym idzie szkoła w Rzeszynku zostanie również prawdopodobnie zamknięta, bo względy ekonomiczne i demograficzne nie pozwolą na utrzymanie większej liczby szkół.
     KAŻDY PRZY SWOIM
     Zebranie nie przyniosło żadnych uzgodnień. Zbigniew Wróblewski, podtrzymał swoje zdanie, że wystąpi o zamknięcie szkoły. Mówił, że szanuje i przyjmuje do wiadomości zdanie rodziców i nauczycieli, jednak nie może składać pustych deklaracji i obietnic bez pokrycia.  
     Z kolei rodzice, stwierdzili, że nie ustąpią i będą bronić szkoły za wszelką cenę. Poinformowali, że przyjadą na sesję Rady Gminy, że jeśli władze nie zmienią zdania, to będą strajkować.

Na szkolnej tablicy liczono, ile kosztuje utrzymanie ucznia w Siedlimowie

       fot. Sławomir Gacek

     STRAJK OD PONIEDZIAŁKU
     16 lutego (poniedziałek), w godzinach dopołudniowych, okazało się, że rodzice nie żartowali. Najpierw dostarczyli do gminy list protestacyjny, pod którym podpisało się ponad czterdziestu rodziców. Potem wywiesili flagi i transparenty informujące, że w szkole trwa akcja protestacyjna.
     Około 9:00 do szkoły zaczęli schodzić się rodzice, którzy uczestniczyli w akcji protestacyjnej. 16 lutego w szkole przebywało około 30 osób. Protestujący zaczęli rozchodzić się, kiedy zajęcia w szkole dobiegały końca.
     Akacja protestacyjna była kontynuowana również we wtorek 17 lutego. Do szkoły od samego rana przybyło prawie 40 rodziców. Protestujący stali na korytarzu, część z nich siedziała w jednej z sal lekcyjnych. Zajęcia w szkole trwały jednak bez większych zakłóceń.
     Rodzice spośród siebie wybrali pięcioosobowy komitet, który ma ich reprezentować. W jego skład weszli: Anna Siwińska, Aneta Barczak, Zbigniew Niewiadomski, Roman Kozicki i Wioletta Jasiecka.
     Na temat akcji protestacyjne rozmawialiśmy w szkole z Wiolettą Jasiecką. Członkini komitetu powiedziała, że Zbigniew Wróblewski przyjął list i poinformował, że przyjmuje do wiadomości stanowisko rodziców. Zapytaliśmy, czego oczekują rodzice. Usłyszeliśmy od Wioletty Jasieckiej: - "Chcemy konkretnej obietnicy, że wójt nie zamknie szkoły. Jeśli wójt nie złoży takiej obietnicy, to w czwartek, 19 lutego dzieci nie przyjdą do szkoły, za to rodzice będą całodobowo okupować szkołę". Wioletta Jasiecka przypomniała, że pierwsze zebranie odbyło się przed feriami, po nim rodzice wysłali do Kuratorium Oświaty prośbę o pomoc. Jednak do dziś rodzice nie otrzymali odpowiedzi.
     Na temat akcji protestacyjnej rozmawialiśmy z dyrektor SP w Siedlimowie Melanią Kranc. Zapytaliśmy, czy to co dzieje się szkole, nie przeszkadza w prowadzeniu działalności dydaktycznej. Dyrektor odpowiedziała, że istnieje pewne zamieszanie, jednak nie ma ono wpływu na wykonywanie przez szkołę zadań edukacyjnych i wychowawczych. Pytaliśmy również co zrobi, jak rodzice nie poślą dzieci do szkoły? Dyrektor stwierdziła: - "Uważam jako dyrektor i pedagog, że w sytuacji, z którą obecnie mamy do czynienia, pomijane jest cały czas dobro dzieci i młodzieży. Dzieci powinny chodzić do szkoły, bo tracą na nieobecności na zajęciach. Mam mam na uwadze sprawdzian kompetencji kl. VI organizowany przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Gdańsku". Rozumie jednak stanowisko rodziców i prowadzoną przez nich akcję protestacyjną: - "Oni włożyli w tę szkołę wiele serca i trudu. Pracowali bezinteresownie, aby zapewnić dzieciom właściwe warunki nauczania. Mam jednak nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której dzieci nie zostaną posłane do szkoły".
     Dyrektor dodała, że za dwa lata szkoła będzie obchodzić 100-lecie istnienia. Pojawiły się już pierwsze plany co do samych obchodów jubileuszu.
     TO DOBRA SZKOŁA
     Na temat ewentualnej likwidacji szkoły w Siedlimowie rozmawialiśmy z wizytatorem Kuratorium Oświaty Radosławem Trepińskim. Zapytaliśmy: co sądzi o zamiarze likwidacji SP Siedlimowo? Usłyszeliśmy, że dostrzega w działaniach władz Jezior Wielkich pewną niekonsekwencję. Polega ona - zdaniem wizytatora - na tym, że władze gminy przez kilka lat finansowo wspierały rozwój szkoły w Siedlimowie. Ze społecznych pieniędzy pobudowano nowe toalety, stworzono pracownie komputerową powstała kuchnia. Dzięki tym zabiegom udało się stworzyć placówkę na wysokim poziomie, którą teraz jednym pociągnięciem chce się zamknąć.
     Radosław Trepiński dodał, że jeśli władze Jezior Wielkich widziały, że w obecnym roku otworzą nową szkołę w Wójcinie, to jaki był sens np. powoływać dyrektora na pięć lat (Melania Kranc została powołana na dyrektora w czerwcu 2003 r.). Należało już wówczas - według wizytatora - poinformować, że szkoła przeznaczona jest do likwidacji i mianować dyrektora na krótszy okres.
     W rozmowie z reporterem Radosław Trepiński powiedział, że miał okazję wizytować siedlimowską placówkę i jest wynikami kontroli podbudowany. Zaznaczył, że znał tę szkołę jeszcze z czasów, kiedy dyrektorem nie była obecna szefowa szkoły. Wówczas była to szkoła senna, bez większych perspektyw, po prostu przeciętna. Od kiedy funkcję dyrektora pełni Melania Kranc szkoła zmieniła swoje oblicze. Przestała pełnić wyłącznie funkcje typowo edukacyjne i stała się również centrum życia kulturalnego. Dyrektor udało się - zdaniem naszego rozmówcy - zintegrować środowisko i zaangażować do współpracy z dla dobra szkoły i lokalnej społeczności. Szkoła stała się wyróżniającą placówką edukacyjną w powiecie, uczniowie osiągają bardzo wysokie noty  podczas badania wyników nauczania.
     Podczas rozmowy usłyszeliśmy również, że Radosław Trepiński opracował już opinie na temat szkoły i przesłał ją kuratorowi, który na jej podstawie wypracuje swoją opinie. Wizytator dodał, że jego ocena szkoły i ludzi tam pracujących jest wysoka. Zdaniem Radosława Trepińskiego wydana przez kuratora opinia będzie miała charakter obligatoryjny dla władz gminy.

Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 627 (8/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry