12 lutego delegacje mieszkańców Buszkowa i Nowego Dąbia wzięły udział w posiedzeniu komisji Rady Miejskiej. Przewodniczący poszczególnych komisji zadecydowali, że kwestia likwidacji szkół będzie rozpatrywana w gronie wszystkich radnych i burmistrza. Obie strony przedstawiły swoje argumenty. Spotkanie jednak niczego nie przesądziło.

Z takim transparentem przyszli na posiedzenie komisji mieszkańcy Buszkowa fot. Arkadiusz Majszak
Z takim transparentem przyszli na posiedzenie komisji mieszkańcy Buszkowa fot. Arkadiusz Majszak

     Przypominamy, że projekt programu oszczędnościowego gminy Łabiszyn przewiduje likwidację szkół w Buszkowie i Nowym Dąbiu. Mieszkańcy obu wsi zdecydowanie sprzeciwiają się takiej polityce władz Łabiszyna. Zainteresowani losem wypadków, przybyli w ubiegłą środę (12 lutego) na posiedzenie komisji Rady Miejskiej.
     Na posiedzeniu powrócił temat przebudowy kotłowni w łabiszyńskich szkołach. Poddano też krytyce środki transportu, którymi dzieci dowożone są do szkół. Na to, że dzieci są dowożone starą nysą, która nie jest odpowiednio oznakowana, burmistrz powiedział, że aby kupić nowy samochód, potrzebne są kolejne środki finansowe.
     DEMOGRAFIA
     Przewodniczący komisji oświaty Leszek Stosik wyjaśniał, iż decyzję o zamiarze likwidacji szkół w Nowym Dąbiu i Buszkowie podjęto, ponieważ przynoszą one duże straty, a ponadto spada liczba uczniów.
     Zdaniem burmistrza Jacka Kaczmarka na terenie gminy w latach 2004-2006 dojdzie do zdecydowanego spadku liczby uczniów. Zbliża się moment, że w szkole w Łabiszynie do pierwszej klasy przybędzie zaledwie 64 uczniów.
     Jacek Kaczmarek: - To my musimy zastanowić się, co trzeba zrobić, żeby gmina Łabiszyn nie generowała długu? Możemy nic nie uczynić. Tylko przez najbliższe 4 lata będziemy sobie dryfować, bo gmina nie ma pieniędzy, by do oświaty dołożyć. I jeśli nie zreorganizujemy oświaty za 4 lata będziecie rozważać zaciągnięcie długu. I będziemy zaciągać dług za długiem.
     Pełnomocnik komitetu obrony szkoły w Nowym Dąbiu Bogdan Szopa twierdzi, iż dzieci pięcio- i sześcioletnich jest dużo. Uważa, że cyfry są nieco inne niż podał burmistrz, a demografia w kolejnych latach wcale nie będzie spadkowa. Według wyliczeń Bogdana Szopy, w bieżącym roku w szkole w Nowym Dąbiu we wszystkich oddziałach wraz z zerówką uczy się 38 uczniów, a w przyszłym roku szkolnym będzie 42 dzieci.

     BEZ KSIĄŻEK I PIŁEK
     Burmistrz Jacek Kaczmarek argumentuje, że w gminie Łabiszyn najtragiczniej przedstawia się sytuacja oświaty, toteż należy dokonać jej reorganizacji. Zdaniem burmistrza płace nauczycieli pochłaniają 90% kosztów, a 10% stanowi techniczne utrzymanie budynków. Ministerstwo przyznaje na 1 ucznia 3.500 zł. Burmistrz skarży się na brak funduszy na zakup pomocy dydaktycznych. - Nie kupiliśmy żadnych książek do bibliotek, nie wspominając już o czasopismach czy piłkach. 65% budżetu całej gminy należałoby na oświatę przeznaczyć. 700.000 zł musimy dołożyć do oświaty z budżetu obok tego co przyznaje nam ministerstwo. Oddziały przedszkolne kosztują nas 1 mln zł - mówi burmistrz. (am)

     MAŁA SZKOŁA
     Bogdan Szopa zwrócił się do radnych: - Pomóżcie nam. Możemy wspólnie szukać pieniędzy i sponsorów. Szanowni radni, im bardziej otwarte są wasze kiesy, tym bardziej zamknięte wasze serca. Dajcie szansę tym dzieciom i nam, by otworzyć fundację "Mała szkoła".  
     Jacek Kaczmarek propozycję Bogdana Szopy w kwestii stworzenia fundacji Mała szkoła zamierza rozpatrzyć i uważa ją za ciekawą. Muszą jednak być spełnione dwie przesłanki: silna osobowość środowiska lokalnego i możliwości finansowe tego środowiska, które wspomagałoby szkołę. Gdyby udało się takie stowarzyszenie powołać, wówczas z budżetu gminy przysługują pieniądze wynikające z subwencji. Pozostałe środki musi zapewnić stowarzyszenie poprzez własną działalność.
     - Może warto by było wypracować wspólne stanowisko co do funkcjonowania "Małej szkoły" - zastanawiał się Jacek Kaczmarek.
     HIGIENA W SZKOŁACH
     Przewodnicząca komitetu obrony szkoły w Buszkowie Róża Trela powiedziała: - Szkoła w Buszkowie jest tuż po generalnym remoncie i próbuje nam się tę szkołę zamknąć. Wcześniej jej nie zamknięto, gdyż było to podyktowane wyborami. Tuż po wyborach chce się naszą szkołę zamknąć.
     Jacek Kaczmarek odpierał zarzuty: - Kiedy mówiliśmy o reorganizacji oświaty w Buszkowie była mowa, że do końca poprzedniej kadencji nie będziemy ruszać tematu. To był temat wymuszony w moim gabinecie. Utrzymanie szkoły w Buszkowie to nie są przesłanki racjonalne. Stan higieniczno-sanitarny tej placówki jest katastrofalny. Ja jako nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem nie mogę tego zaakceptować. Ja się zastanawiam, jaki upór powoduje, że mówicie "nie" nie proponując w zamian nic. Moim zdaniem są to jakieś gierki polityczne pewnych osób. Widać zresztą na zdjęciach prasowych, kto się lansuje.
     ZABRAKŁO ODWAGI
     Radny Andrzej Hłond twierdzi, że od 2000 r. oświata przynosi roczną stratę w wysokości od 500.000 do 600.000 zł.
     - Dlaczego nic nie zrobiono w tym temacie wcześniej? Trzeba po prostu podjąć trudne decyzje. Nie możemy teraz chować głowy w piasek. Chciałbym otrzymać stan organizacyjny szkół w danym roku, budżet placówki, koszt kształcenia jednego ucznia w skali roku oraz subwencję oświatową na jednego ucznia w szkołach, jak również demografię w przyszłych latach. Okazało się, że w materiałach sesyjnych dostaliśmy tylko tę jedną kartkę z informacją o demografii. Ja nie mogę więc podjąć decyzji, jeżeli nie będę posiadał informacji, że przyniesie to jakieś efekty. Ja mam tutaj różne dokumenty, gdzie ilość przyznawanych subwencji się różni. We wszystkich szkołach w gminie musi nastąpić reorganizacja. Tu nie chodzi tylko o Buszkowo i Nowe Dąbie. Trzeba zawrzeć jakiś kompromis. Najlepszym miejscem do tego jest stół, przy którym należy usiąść i porozmawiać. Trzeba przedstawić takie warunki, żeby jedna i druga strona była zadowolona. Wszystkie animozje między sobą trzeba odrzucić - uważa Andrzej Hłond.
     Jacek Kaczmarek wyjaśnia, że w poprzedniej kadencji zabrakło odwagi w pewnych kręgach stanowiących, więc się skończyło jak się skończyło. Dodaje, iż nie można zrobić kroku w tył, lecz podjąć decyzję w kontekście sytuacji, jaka się wytworzyła.
     - Zaczęto rozmowę od tyłu poprzez prasę. Prasa pochwyciła temat i zrobiła sobie z tego pożywkę i nas ośmieszyła - uważa Jacek Kaczmarek.
     Jarosław Brzykcy natychmiast replikował: - A skąd dowiedzieliśmy się o kwestii likwidacji szkół? Właśnie z prasy. A skąd prasa wiedziała, to już ich należy o to pytać. My nie otrzymaliśmy od władz żadnych konkretnych pism w tej sprawie.
     PRZEKŁADANE GŁOSOWANIE
     Radni postanowili, że podczas środowego posiedzenia nie będą głosować nad zamiarem likwidacji placówek. Pojawiły się obawy mieszkańców, że podczas sesji Rady Miejskiej 17 lutego radni zadecydują o zamiarze likwidacji i wówczas sprawa zostanie przesądzona.
     Radny Stanisław Pogiel zaznaczył, że trzeba dokonać jakiegoś wyboru, ponieważ gmina bardzo szybko zbliża się do zadłużenia na poziomie 60% wysokości budżetu, a to w konsekwencji grozi zarządem komisarycznym.
     Członek komitetu obrony szkoły w Buszkowie Gabriela Piątkiewicz mówiła błagalnym głosem: - Szkoła w Buszkowie jest jedyną placówką kulturalną we wsi. Pomóżcie nam ją utrzymać.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 574 (7/2003)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry