Dopiero, gdy rozpoczęły się wakacje, burmistrz Dereziński podjął decyzję w sprawie przyjęcia dzieci do przedszkoli i szkół. Tym samym po raz kolejny zmienił zdanie na ten temat i wycofał się ze swojego zobowiązania wobec niektórych rodziców z 11 maja. Według przewodniczącego RM Sławomira Peno, burmistrz podjął wtedy szybko decyzję, bo spieszył się na imprezę do Czeremchy.

Gośćmi obrad byli w większości rodzice rozżaleni wcześniejszą niepewnością i zmianą decyzji przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego fot. Roman Wolek
Gośćmi obrad byli w większości rodzice rozżaleni wcześniejszą niepewnością i zmianą decyzji przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego fot. Roman Wolek

     NIEPEWNOŚĆ I ZMIANY DECYZJI
     W minionym tygodniu zakończona została niecodzienna sytuacja, do jakiej doszło w trzemeszeńskiej oświacie.
     Przypomnijmy, że 26 kwietnia burmistrz Krzysztof Dereziński wydał oświadczenie w sprawie organizacji oddziałów dla dzieci przedszkolnych w roku szkolnym 2017/2018. Burmistrz przedstawił w nich wytyczne do stosowania w roku szkolnym 2017/2018 dyrektorom przedszkoli i szkół podstawowych. Dotyczyły one organizacji w przedszkolach miejskich oddziałów dla dzieci w wieku od 3 do 5 lat oraz organizacji przy szkołach podstawowych oddziałów przedszkolnych dla dzieci 6-letnich realizujących roczne obowiązkowe przygotowanie przedszkolne oraz dla dzieci 5-letnich realizujących to przygotowanie przed rozpoczęciem nauki szkolnej w wieku 6 lat.
     Spotkało się to z protestem rodziców dzieci 6-letnich, którzy chcieli, aby ich dzieci jeszcze przez rok mogły kontynuować edukację w Przedszkolu nr 2 i nie godzili się na przeniesienie ich do oddziałów przedszkolnych. W związku z tym 11 maja podczas posiedzenie połączonych komisji Rady Miejskiej pod presją rodziców burmistrz wycofał się ze swojego wcześniejszego obwieszczenia. Przyznał, że wcześniejszą decyzję podjął pod presją związków zawodowych.
     Z deklaracji burmistrza o wycofaniu się z tej decyzji wynikało, że dzieci 6-letnie będą mogły zostać na następny rok szkolny w przedszkolach, ale zabraknie tam miejsc dla 3-latków. Dla najmłodszych dzieci gmina musiałaby więc dostosować pomieszczenia w oddziałach przedszkolnych, które miały zostać utworzone w Trzemesznie w szkołach podstawowych. Jednak później Krzysztof Dereziński ciągle zwlekał z podjęciem konkretnych ustaleń w tej sprawie. Taka sytuacja niepewności trwała aż do początku wakacji.
     RODZICE SKĄDŚ SIĘ WZIĘLI
     Została wyjaśniona dopiero 28 czerwca podczas sesji Rady Miejskiej. Podczas obrad aulę Szkoły Podstawowej nr 1 wypełniła duża ilość rodziców, szczególnie dzieci 6-letnich.
     Burmistrz Krzysztof Dereziński żalił się, że zaproszeni zostali rodzice, a nikt go nie poinformował, że tak będzie. Przewodniczący Rady Miejskiej Sławomir Peno tłumaczył, że wszyscy mieszkańcy są zawsze zaproszeni na sesję, ale zaprzeczył, aby to on zaprosił rodziców.
     - Skądś się tu wzięli. I mają prawo być. Ja uważam, że to było celowe działanie - komentował burmistrz, choć przyznał później, że może wyraził się niefortunnie.
     Sławomir Peno przypomniał, że Rada Miejska jest otwarta dla wszystkich, a burmistrz też jest gościem na sesji.
     Krzysztof Dereziński odnosząc się do szczegółów przyjęć dzieci komentował, że sytuacja jest chaotyczna i zagmatwana i przy trzymaniu się poprzednich uzgodnień, gmina nie byłaby w stanie przyjąć dzieci 3-, 4- i 5-letnich do przedszkola. Są też opinie straży pożarnej i sanepidu. Burmistrz przyznał, że jest przygotowany na totalną krytykę, która będzie dotyczyła jego osoby, musi się jednak wycofać ze swojego wcześniejszego zobowiązania i do przedszkoli pójdą dzieci 3-, 4- i 5-letnie, a 6-latki w większości będą przyporządkowane szkołom podstawowym. Tłumaczył, że w dniu sesji było spotkanie z dyrektorami Szkół Podstawowych nr 1 i 2, Przedszkoli nr 1 i 2 i kierownictwa Urzędu.
     ZASKAKUJĄCE ROZSTRZYGNIĘCIE
     O szczegółach uzgodnień informował wezwany specjalnie na sesję Mirosław Świerkot zajmujący się w ratuszu sprawami oświaty. Przedstawił następujące dane: Przedszkole nr 1 - 44 dzieci 6-letnich zapisanych do tej placówki pozostanie w tym przedszkolu. Do tej placówki nie dostało się 42 dzieci z powodu braku miejsc.
     Przedszkole nr 2 - 70 dzieci 6-letnich zostało zapisanych. Te dzieci mają przejść do Szkoły Podstawowej nr 2. Mają się uczyć w pawilonie od strony ul. Dąbrowskiego. W przedszkolu nr 2 zostaje 22 dzieci, które wcześniej nie dostały się do tego przedszkola z powodu braku miejsc. Te dzieci wchodzą w miejsca 6-latków, tak jak 42 dzieci nieprzyjętych do Przedszkola nr 1.
     W SP nr 1 ma pozostać jeden oddział przedszkolny i powstaną cztery oddziały klasy pierwszej. W SP nr 2 oddziały przedszkolne mają liczyć 70 dzieci plus 2, która została zapisana do szkoły. Czyli powstają 3 oddziały przedszkolne oraz jeden oddział klasy pierwszej.
     TRZEBA BYĆ ODPOWIEDZIALNYM
     Na informacje o przeniesieniu dzieci 6-letnich z Przedszkola nr 2 do SP nr 2 rodzice biorący udział w sesji odpowiedzieli oburzeniem. Burmistrz wyjaśniał jednak, że jest taka sytuacja, iż nie może się stać tak, jak wcześniej obiecywał rodzicom i mają oni prawo mieć pretensje.
     - Możecie państwo tutaj krzyczeć, śmiać się, wyzywać. Macie prawo - komentował burmistrz Dereziński tłumacząc, że musi wykonać zadanie własne gminy i przyjąć wszystkie dzieci. Przyznał, że wie, iż popełnił błąd i jest przygotowany na wszelkie rozwiązania, jeśli chodzi o pełnienie przez niego funkcji burmistrza. Zdaniem burmistrza, byłoby dziwną sytuacją, że dzieci 6-letnie miałyby pozostać w przedszkolu, a 3-latki miałyby pójść do szkoły, mimo że pamięta, iż rodzicom obiecał coś innego. Według Krzysztofa Derezińskiego, rodzice mogą z tym zrobić, co uważają, mogą napisać skargę do wojewody o jego odwołanie, ale nie jest w stanie postąpić inaczej.
     Jedna z matek zwracała uwagę, że burmistrz jest na takim stanowisku, iż powinien być odpowiedzialny za swoje słowa i czyny. Inna z matek pytała, gdzie jest człowieczeństwo. Mówiła, że rodzice, którzy walczyli w tej sprawie, zostali potraktowani najgorzej. Bardzo się cieszyli, gdy 11 maja wywalczyli to, czego oczekiwali. Dzieci były pewne, że pozostają w przedszkolu, nie żegnały się z przedszkolankami. A teraz wysyła się dzieci do SP nr 2.
     KOMPROMITACJA I NAJWIĘKSZY BŁĄD
     Według przewodniczącego RM Sławomira Peno, trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to totalna kompromitacja. Powinno to być rozwiązane w lutym, marcu lub kwietniu i nie trzeba byłoby w tej sprawie spotykać się wakacje. Dodał, że dyrektorzy szkół nie powinni przyjmować dzieci spoza swojego obwodu.
     - A teraz wychodzi na to, że tymi 6-latkami zapełniacie „dwójkę” - komentował przewodniczący RM.
     Burmistrz Dereziński przyznał, że zgadza się z tym, iż jest to kompromitacja.
     Radna Magdalena Krzyżaniak-Świątek mówiła, że jest zszokowana decyzją, chociaż żadna decyzja chyba w tym terminie nie byłaby decyzją dobrą, bo wszystko jest robione zbyt późno. Komentowała, że przykro jej, iż nie usłyszała słowa przepraszam.
     Burmistrz chwilę po tym przeprosił rodziców, choć przyznał, że to nic nie zmieni. Uznał, że był to jego największy błąd, jeśli chodzi o jego funkcjonowanie w samorządzie.
     - Nie mam tutaj nic za bardzo na wytłumaczenie tego, co stało się wcześniej. Ja po prostu w tej chwili zmierzam się z tym, z czym muszę się zmierzyć i mam wiele przemyśleń dotyczących tej kwestii i także mojego funkcjonowania w samorządzie - opowiadał Krzysztof Dereziński.
     SPIESZYŁ SIĘ NA IMPREZĘ
     Sławomir Peno zwrócił uwagę, że za błędy będą płacić najmłodsze dzieci, które nie są niczemu winne. Żałował, że chociaż na obradach 11 maja nie udało się tego załatwić.
     - Ale panu się spieszyło na imprezę na 17:00 do „Czeremchy” - zarzucił burmistrzowi przewodniczący RM i dodał, że dopiero później dowiedział, dlaczego burmistrz się spieszył.
     Burmistrz przyznał, że się spieszył i być może popełnił błąd, że nie został dłużej.
     - Pan mi w cztery oczy powiedział więcej, dlaczego się spieszyłem na spotkanie z sołtysami i po co. I pan się tu mocno myli akurat, jeżeli chodzi o te pana domysły, co do mojej osoby, które pan ciągle ma. Mocno się pan myli. Bo ja się spieszyłem, bo to spotkanie było już dobry miesiąc wcześniej zaplanowane i dotyczyło ważnych rzeczy. Nieszczęśliwie się stało i dzisiaj żałuję, bo rzeczywiście mogłem tutaj zostać - tłumaczył burmistrz Dereziński. Dodał jednak, że przewodniczący Peno w swoich domysłach i oskarżeniach posuwa się zdecydowanie za daleko. Apelował, żeby uważał na to, co mówi.
     Przewodniczący RM proponował, żeby w takim razie wrócić do 8 kwietnia zeszłego roku i spotkania w SP nr 1, gdy schodzili po schodach. Pytał, czy to też jest domysł.
     - O dowody proszę - odpowiadał burmistrz i tłumaczył, że jeśli w ten sposób mają rozmawiać, to jest to rozmowa bez sensu. Zarzucił, przewodniczącemu, że źle prowadzi sesję i chce się wykazać.
     - Może ktoś w końcu zacznie mówić prawdę, co pan robi - odpowiadał Sławomir Peno i zakończył dyskusję na temat trzemeszeńskiej oświaty.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1325 (27/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry