Szefowa ZNP Irena Pułkownik nie ma żadnych wątpliwości - winę za taki stan rzeczy ponosi burmistrz Ewaryst Matczak i odpowiedzialny za sprawy oświaty sekretarz Jarosław Marek.

     Obecni na wrześniowej sesji Rady Miejskiej nie kryli zaskoczenia treścią wystąpienia szefowej ZNP Ireny Pułkownik. Tym bardziej, że do tej pory podzielała zdanie burmistrza w sprawach oświatowych, zarówno jak była jeszcze radną gminną i obecnie, jako szefowa związków.
     ARKUSZE
     Związek miał kłopot z opiniowaniem arkuszy organizacyjnych. Placówki powiatowe MOW i Zespołu Szkół wywiązały się z tego bez zarzutu. - Placówki zarządzane przez gminę są w wielkim chaosie. Jednoznacznie należy powiedzieć, że to nie jest wina dyrektorów, ale zarządzających dyrektorami, czyli organu prowadzącego. Kiedy mijał czas opiniowania arkuszy, gmina jeszcze nie znała sieci szkół, a jeśli znała to i tak rekrutację do szkół podstawowych w Strzelnie dopiero rozpoczęła - mówiła Irena Pułkownik.
     W kwestii przygotowania arkuszy organizacyjnych, zdaniem Ireny Pułkownik, szkoły wiejskie zrozumiały reformę oświaty i zagrożenia, jakie za sobą niesie reforma. Miała na myśli rynek pracy dla nauczycieli gimnazjum. Tam, gdzie było to możliwe szkoły podzieliły się godzinami pracy z nauczycielami gimnazjum.
     Trudniej, jej zdaniem, jest komentować, to co dzieje się w Strzelnie, jeśli chodzi o oświatę. - Dyrektorzy działają w wielu kwestiach zgodnie z kierunkiem, który jest im przypisany i chcą jak najwięcej korzyści przyciągnąć na swoją stronę, czyli dla swojej placówki. Korzyściami obdarowywani są niektórzy nauczyciele. Jeśli ludzie mają pracę i nadgodziny, to ja się cieszę. Wszystko jest ok., ale dopóty, dopóki nie jest przekroczona granica sprawiedliwości i przyzwoitości - dodała Irena Pułkownik.
     WALKA MIĘDZY SZKOŁAMI
     Przypomniała, że przedstawiła swoje obawy co do tworzenia dwóch szkół podstawowych w mieście. Dzisiaj sądzi, że jej obawy się potwierdziły.
     - Tworzą się dwie szkoły konkurencyjne, pojawia się lęk przed utratą pracy. Działania jednej ze szkół prowadzone są na niekorzyść drugiej. Takie nieporozumienia nie służą budowaniu autorytetu szkoły i nauczycieli, a w konsekwencji szkodzi to całej oświacie strzeleńskiej. Chciałabym prosić organ prowadzący, a w szczególności pana sekretarza odpowiedzialnego za oświatę o to, że skoro już powstały dwie szkoły w mieście zadbał o stworzenie porównywalnych warunków pracy w tych szkołach. Nie można akceptować takich ruchów, które prowadziłyby do destrukcji jednej szkoły kosztem drugiej. Wszystko musi być tak, jak w sporcie fair play, czytelne, przejrzyste i z komentarzem. Za nieprawidłowości w oświacie jest odpowiedzialny organ prowadzący, bo dał takie przyzwolenie - mówiła Irena Pułkownik.
     W pierwszym punkcie omówiła sprawę biblioteki, gdzie w Zespole Szkolno - Przedszkolnym uczy się 440 dzieci i uczęszcza tam 125 przedszkolaków i szkoła przyznane ma 15 godzin bibliotecznych. W Szkole Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi naukę pobiera 260 uczniów i szkoła przyznanych ma 30 godzin. Prosiła, aby dołożyć przynajmniej 15 godzin w ZS-P, bo jej zdaniem sytuacja jaka obecnie panuje jest niesprawiedliwa.
     Sprawa świetlicy w ZS-P - przyznanych jest 78 godzin na 440 uczniów i 125 przedszkolaków, a w SP z Oddziałami Dwujęzycznymi jest 70 godzin na 260 uczniów. I w tym przypadku wskazywała na konieczność dołożenia godzin świetlicowych w ZS-P, bo jak mówiła te godziny są okrojone bezpodstawnie.
     Administracja - w Szkole Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi zatrudnionych jest dwóch pracowników sekretariatu i zdaniem Ireny Pułkownik jest to bardzo dobry kierunek. Ale w ZS-P na 440 uczniów i 125 przedszkolaków zatrudniona jest tylko jedna sekretarka. Jej zdaniem w tej szkole zatrudnionych powinno być przynajmniej dwóch pracowników sekretariatu i prosiła o zatrudnienie w ZS-P jeszcze jednego pracownika sekretariatu.
     Zwróciła też uwagę na fakt, że w Zespole nie było przyzwolenia na tworzenie 15-osobowej klasy IV, a w gimnazjum drugą taką klasę IV utworzono (14-osobową). Prosiła, by przyszłościowo w tworzeniu klas, żeby dać też taką samą szansę drugiej szkole na terenie miasta.- Problem, który mnie związkowcowi spędza sen z powiek to fakt, że przy tak okrojonych etatach i godzinach w ZS-P w sierpniu organ prowadzący prosi panią dyrektor o przekazanie kolejnych 30 godzin na rzecz Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi. Panie sekretarzu, jak ja mam jako związkowiec spojrzeć w oczy koleżankom i kolegom z Zespołu, którzy musieli oddać często jedyną godzinę, jaka mieli, godzinę świetlicy, po to, żeby nauczyciele gimnazjum mający 2 lub 3 nadgodziny otrzymali kolejne godziny. A przecież nauczyciele w ZS-P w ogóle nie mają nadgodzin. Nie ma komfortu pracy nauczyciel, który przechodzi z jednej szkoły do drugiej w czasie przerwy uzupełniając etat. Ale powiem jednocześnie tak, że wierzę w to, że ci nauczyciele, którzy mają pracę w Zespole w ramach uzupełnienia zostali nagrodzeni przez życie. Za to, że mają przyjemność pracować w tak dobrze zorganizowanej i twórczej szkole, jaką jest Zespół Szkolno-Przedszkolny w Strzelnie - powiedziała Irena Pułkownik.
     Nie pozostał obojętny na słowa Ireny Pułkownik, dyrektor Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie Tadeusz Twarużek, który powiedział, że jest mu bardzo przykro, że w ten sposób został wywołany do tablicy i zwrócił się do Ireny Pułkownik: - Szkoda tylko, że droga koleżanko pracujesz w jednej i drugiej szkole i mogliśmy porozmawiać w gabinecie i wyjaśnić sobie wiele spraw związanych z arkuszem organizacyjnym między sobą, a nie prać brudy w miejscu publicznym.
     Wyjaśniał, że w kwestii 30 godzin, to nie jest tak, że byłe gimnazjum zabrało te godziny nauczycielom ze Szkoły Podstawowej nr 2. Nieprawdą, jego zdaniem, jest też stwierdzenie, że nauczyciele w jego szkole mają jakiekolwiek nadgodziny. Jego zdaniem nauczyciele, jeśli mają nadgodziny, to wynikają one albo z podziału rozkładu, albo też z takiego powodu, że w szkołach podstawowych nie ma fizyków, nie ma biologów jest jeden geograf i nauczyciele z byłego gimnazjum uzupełniają etaty w ZS-P.
     - W związku z tym, że te 30 godzin pani dyrektor Staśkowiak mi oddała, to te 30 godzin zostało zdjęte z planu mojej szkoły. Jeśli chodzi o tworzenie czternastoosobowej klasy IV, to była możliwość stworzenia 30-osobowej klasy, co nie byłoby dobre ani dla dzieci, ani dla nikogo, a chodzi tutaj tylko o dobro dziecka. Pan burmistrz zgodził się podzielić ten zespół 30-osobowy na dwie mniej liczne klasy. Myślę, że w ZS-P też jakby się przyjrzeć, to klasy też nie są tak liczne. A jeżeli chodzi o konkurencję, to państwo radni zdecydowaliście o podziale miasta na takie obwody, jakie są w tej chwili. To nie jest tak, że my chcemy stworzyć konkurencję, ta konkurencja jest. Są dwie szkoły i rodzice mogą wybierać teraz zgodnie ze swoimi prawami, do której szkoły poślą dzieci i po prostu konkurencja się stworzyła sama - mówił dyrektor Twarużek.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1339 (41/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry