Drukuj

Publikujemy poniżej dotyczący obecnej sytuacji w oświacie komentarz Dominika Księskiego, który ukazał się w dzisiejszym papierowym wydaniu tygodnika Pałuki.

     A więc nie udało się uniknąć strajku. Wbrew rozumowi do niedzieli miałem nadzieję, że jednak do niego nie dojdzie. Wbrew rozumowi, bo wiele sygnałów wskazywało na to, że rząd chce zetrzeć się z nauczycielami, a nie porozumieć. Już przedstawienie pięciu wyborczych prezentów dla różnych grup społecznych (roczna suma wydatków pięciokrotnie wyższa od postulatów nauczycieli) wiele mówiło. Sposób prowadzenia negocjacji też nie wskazywał na chęć osiągnięcia kompromisu. Propozycje zachodzenia w ciążę były prowokacyjne. Moment ogłoszenia programu krowa plus też był prowokacyjny. Czy ten, kto chce się dogadać przed poniedziałkiem, umawia się na rozmowy w niedzielę na 1900, czy na niedzielę rano? Gołymi oczami, nawet bez oglądania funkcjonariuszy Dziennika Telewizyjnego widać było, że podpisanie propozycji przez Solidarność to była ustawka, i tylko w tym celu potrzebna była owa dziewiętnasta.
     Tak, jak napisałem kilka tygodni temu, jako obywatel, rodzic, były nauczyciel - solidaryzuję się ze strajkującymi i w ramach poparcia strajku oraz protestu przeciw oświatowej polityce rządu o jeden dzień opóźnię wpłatę mego osobistego podatku dochodowego do Urzędu Skarbowego. To oczywiście tylko symboliczne poparcie, ale jak mogę to zrobić inaczej? Nie pisząc tego komentarza?
     Rozmowy na temat strajku prowadzone są wszędzie. Streszczę tu nieco opinii nauczycieli, którzy wyjaśniają powody frustracji, która doprowadziła ich do tak wielkiego protestu. Zmiany, jakie w ostatnim dziesięcioleciu następowały, do pewnego momentu były logiczne i dały się przyjąć rozumem. Wymagały wysiłku, kursów, certyfikatów. Człowiek robił je na zasadzie: raz się zrobi, dalej będzie lżej. Dziś większość z nich nic nie jest warta. Praca poszła na marne. Przyjście sześciolatków do szkół, zatrzymanie tej reformy w pół drogi, stworzenie dziwnych półroczników - to był początek chaosu. Dalej było coraz gorzej. Kolejne niepowiązane ze sobą zmiany organizacyjne, likwidacja gimnazjów, zmiany podstaw programowych, kolejne półśrodki i półrozwiązania zniszczyły warsztaty pracy wielu nauczycieli.
     Przypatrzmy się na przykład, jak będzie wyglądać praca nauczyciela w pierwszej klasie liceum od września 2019. Zmiana podstawy programowej przez ministerstwo wymaga zawsze generalnego remontu wszystkich papierów jakie nauczyciel produkuje przygotowując lekcje na dany rok. Wyobraźmy sobie, że program nauczania danego nauczyciela jest jak autobus, którym będzie się przewozić uczniów. Jeśli wymagane są dywaniki, trzeba je założyć. Siedzenia mają mieć zagłówki? Montujemy. Minister każe zlikwidować firanki? Zdejmujemy. I tak się przerabia ten pojazd, gdy zmieniają się wymogi. Jak jest w tym roku? Każdy z nauczycieli pierwszej klasy musi przygotować dwa pojazdy. Stary - dla absolwentów gimnazjów. I przerobiony - dla absolwentów podstawówek. Potem raz jechać jednym, parkować, wsiadać w drugi. Nie pomylić się, bo znaki drogowe dla każdego z tych autobusów też są różne. Paranoja? Paranoja. Ja tego nie wymyśliłem.Ten sam rocznik prowadzony dwoma programami? Koledzy z Francji mi nie wierzą. Mówią - różne bzdury w oświacie przeżyliśmy, ale tu chyba coś źle zrozumiałeś. To niemożliwe.
     A więc ministerstwo zdemolowało warsztaty pracy nauczycieli. To jest - wynika z moich rozmów - przyczyna tak wielkiej determinacji, i tak ogromnej solidarności środowiska. Zniszczyłeś - to choćby teraz za to zapłać.
     Po co stronie partyjno-rządowej potrzebny był ten strajk? Nie wiem, pewnie okaże się to niedługo. Rząd uważa, że jest silny, że nie ustąpi. Może strajk jest mu potrzebny właśnie do pokazania siły? Że pomimo strajku przeprowadzi wszystkie egzaminy, i wtedy mogą sobie nauczyciele strajkować przez całe wakacje?
     Komisje zostały skompletowane. Egzaminy gimnazjalne rozpoczęły się, rodzice gimnazjalistów dziś odeśpią wczorajszą bezsenną noc. To dużo zmienia. Strona partyjno-rządowa wygrała gambit.
     Czy w przypadku oświaty można na tyle zepsuć system, aby nie było nauczycieli chętnych do pracy? W przypadku lekarzy już się to na prowincji udało. Z kilku już źródeł słyszałem opinie, że zatrudnienie nowego lekarza - czy w Żninie, czy w Kcyni czy w innej małej gminie - w miejsce idącego na emeryturę nie jest możliwe. Nie, że graniczy z cudem. Nie jest możliwe. Nie ma chętnych do takiej pracy.
     Jeśli chodzi o nauczycieli - wszystkim wydaje się taka sytuacja niemożliwa. Przede wszystkim nauczycielom ze szkół niepublicznych, którzy za o wiele mniejsze pieniądze i przy o wiele wyższych wymaganiach godzinowych robią to samo i chętnie zajęliby miejsce strajkujących. Ale za pięć lat? Aby być nauczycielem trzeba naprawdę dużo umieć. Trzeba być specjalistą-psychologiem, specjalistą od zarządzania trzydziestoosobowym zespołem, specjalistą od wpływania na młodych ludzi, aby podążali ścieżką wiedzy i rozumu, a nie zabobonu i ciemnoty. Chcemy mieć tumanione dzieci? Płaćmy nauczycielom jak najmniej.
     Jak dziś czuje się przeciętna nauczycielka? „Inwestuje w edukację, a zarabia mniej, niż gorzej wykształceni. Zostaje sama, bo żadnej sile politycznej na niej nie zależy. I dojrzewa w niej bunt.“ - to początek artykułu z ostatniego Tygodnika Powszechnego (nr 15/2019, s. 12) o klasie społecznej, najbardziej ze wszystkich dojonej - nie tylko o nauczycielach. O tych, którzy pracują, a widzą, jak państwo polskie zaczyna przesuwać hierarchie wartości i niszczy związki między wykształceniem, pracą i poziomem życia. Związki ukształtowane po 1989 roku. Czy któryś nauczyciel usłyszy za kilka lat te słowa, które ja usłyszałem w 1985 roku od odchodzącego do „pezetów“ ucznia szóstej klasy: „Ja pójdę do kuźni na młot i za dwa lata będę więcej od pana zarabiał!“?
     Strajku - w odróżnieniu od meczu piłkarskiego - nie można zremisować. Można go wygrać, można go przegrać. Ale myślę, że jeśli rządowi uda się złamać ten strajk - może to być jego pyrrusowe zwycięstwo.

 

     Powyższy komentarz został opublikowany w dzisiejszym papierowym wydaniu tygodnika Pałuki (nr 15/2019). W gazecie przeczytasz więcej o strajku pracowników oświaty oraz o przeprowadzanych w trakcje jego trwania egzaminach.

 

Dominik Księski
Pałuki nr 1417 (15/2019)