Mogileńska policja zamieściła w Internecie ostrzeżenie przed zawieraniem umów z zespołem
   
    Mieszkaniec województwa mazowieckiego złożył w mogileńskiej prokuraturze doniesienie przeciwko liderowi zespołu Salsa Band Leszkowi I. Policja ze Strzelna sprawdza teraz, od ilu osób zespół pobrał zaliczki i nie wywiązał się z umów. Chciałbym przestrzec przed zawieraniem umów z przedstawicielem zespołu muzycznego “Salsa Band” ze Strzelna (pow. Mogilno), którego oferty spotkać można na wielu stronach poruszających tematykę ślubów i uroczystości wymagających oprawy muzycznej - apeluje w Internecie rzecznik KPP Tomasz Rybczyński.

    SALSA W INTERNECIE
    Młodzi ludzie planujący zawarcie związku małżeńskiego poszukują zespołów, które uświetniłby wesele muzyką i śpiewem. Jednym ze sposobów kontaktowania się jest Internet. Zachęcone reklamami kapel, kontaktują się z ich liderami drogą mailową lub telefoniczną. Podpisują umowy i wpłacają zaliczki.
    Jednym z zespołów, które zamieściły informacje o sobie w Internecie, jest strzeleńska kapela Salsa Band, której liderem jest Leszek I., na co dzień pracujący jako katecheta i informatyk w strzeleńskim gimnazjum. Zespół jest dobrze znany na terenie gminy Strzelno. Okazuje się, że zespół znany jest również w odległych rejonach naszego kraju, ale z zupełnie innego powodu.

    PEŁNY PROFESJONALIZM
    Na jednej ze stron internetowych możemy przeczytać: Profesjonalny zespół muzyczny “Salsa Band” proponuje oprawę muzyczną oraz prowadzenie wszelkich uroczystości, takich jak wesela, bankiety, bale, studniówki itp. Zespół czteroosobowy - trzech mężczyzn grających + wokalistka. Bardzo bogaty repertuar, nawet piosenki na życzenie, a wszystko to na bardzo atrakcyjnych warunkach finansowych. Obsługujemy całą Polskę, mamy własne nagłośnienie i transport. Mamy doświadczenie w branży muzycznej, graliśmy już na wielu prestiżowych balach dla wielu banków, a nawet w ośrodku prezydenckim”.
    BIORĄ ZALICZKI I NIE PRZYJEŻDŻAJĄ
    Treść zawarta w reklamie była dla wielu par z całej Polski na tyle interesująca, że decydowali się podpisywać z zespołem umowy oraz wpłacać zaliczki. I tu zaczynały się dla niektórych nowożeńców problemy z zespołem.
    Otrzymaliśmy informację, że lider zespołu Leszek I. miał podpisywać umowy, pobierać zaliczki, ale jak dochodziło do terminu wesela, to kapela nie zjawiała się na ślubie. Lider Leszek I. miał dzwonić dzień przez weselem do zainteresowanych i mówić, że kapela nie przyjedzie, ponieważ zdarzyły się nieprzewidziane okoliczności (wypadki, choroby członków zespołu).

    SPRAWA W PROKURATURZE
    Przeszukując strony internetowe w poszukiwaniu informacji na temat zespołu Salsa Band natrafiliśmy na bardzo interesujące posty. Jeden z nich miał następującą treść: “Jestem osobą (...) przez zespół p. Leszka I. Szukam kontaktu z ludźmi również (...) przez ten zespół. Mam problemy z odzyskaniem pieniędzy, jakie ten zespół (...) ode mnie. Wystąpiłem z wnioskiem do Prokuratury w Mogilnie o wszczęcie postępowania przeciwko kierownikowi tego zespołu. Pomocne i przydatne mi będą informacje o osobach (...) przez ten zespół.
    Rzecznik prasowy KPP Mogilno mł. asp. Tomasz Rybczyński powiedział reporterowi Pałuk: - Sprawa ujrzała światło dzienne, kiedy jedna z oszukanych osób, w połowie listopada 2006 r., nie mogąc odzyskać wpłaconej zaliczki złożyła doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie, która dalej rozpatrzenie całej sprawy zleciła policjantom ze Strzelna.

    NIE TYLKO JEDEN
    Szukając dalej w Internecie zauważyliśmy, że osób, które padły ofiarą muzyków Salsy Band, jest więcej. U nas też na dzień przed ślubem kluczowego instrumentalistę “złapała” choroba. Ślub miał być 02.09.2006 - dobrze, że złapaliśmy zastępstwo. Dodam tylko, że wpłacone 1 tysiąc zł nie oddali do dziś. Daję im jeszcze tydzień i idę z (...) do sądu i komornika. To się manago “pan Leszek” ucieszy. Jednym słowem - niepoważni ludzie - informuje jeden z internautów.
    Ta sama osoba napisała później: “Witam. Jestem z wykształcenia prawnikiem. Udało mi się odzyskać pieniądze od “kierownika zespołu”, cały 1 tysiąc zł. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy (...). Pozdrawiam i powodzenia w kontaktach z “zespołem” Salsa Band.

    1.000 ZŁOTYCH ZALICZKI
    Okazało się, że tej treści wpisy w Internecie zamieścił mieszkaniec Torunia, który również podpisał umowę z Salsą Band. Z klientem Salsy Band udało się reporterowi Pałuk skontaktować. Młody człowiek ma fatalne doświadczenia z zespołem. Jak mówi, z liderem zespołu umówił się w Inowrocławiu w MacDonald’s. Tam podpisał z Leszkiem I. umowę, która zobowiązywała zespół do udziału w weselu, które miało się odbyć 2 września. Wpłacił muzykowi zaliczkę w kwocie 500 zł. 7 lipca 2006 r. nasz rozmówca dowiedział się od lidera zespołu Leszka I., że jeśli jeszcze dołoży drugie 500 zł, które to pieniądze są potrzebne zespołowi na zakup nowego sprzętu nagłaśniającego, to kapela zagra na poprawinach za darmo.
    WRZÓD NA DWUNASTNICY
    Torunianin nie podejrzewając niczego zapłacił liderowi w sumie 1.000 zł. W przeddzień wesela skontaktował się z Leszkiem I., aby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Tu spotkała go jednak niemiła niespodzianka. Dowiedział się od swojego rozmówcy, że kapela nie dojedzie do Torunia na ślub z powodów losowych. Podobno - jak tłumaczył Leszek I. - kluczowemu członkowi zespołu pękł wrzód na dwunastnicy. Na szczęście pan młody zdążył porozumieć się z innym zespołem, wskazanym przez Leszka I. i wesele odbyło się bez przeszkód.
    ZWROT NA KONTO
    Pozostawała jednak kwestia wpłaconej 1.000 zł zaliczki. Leszek I. miał zapewniać, iż pojawi się w dniu ślubu w Toruniu i odda pobrane pieniądze. Nic takiego się jednak nie stało, bo  okazało się, że samochód kolegi Leszka I. uległ awarii. Pieniądze miał przelać na konto. Nasz rozmówca dodaje, że zapewnienia o tym, iż pieniądze trafią na jego konto słyszał z ust Leszka I. wielokrotnie. W tym czasie zdążył pojechał w podróż poślubną do Turcji. Po powrocie na koncie nadal nie było 1.000 zł.
    ŹLE TRAFIŁ
    Leszek I. miał jednak pecha, ponieważ mieszkaniec grodu Kopernika, jest nie tylko prawnikiem, ale na co dzień zajmuje się windykacją długów. Wiedział, co należy zrobić i jak się do tego zabrać, aby odzyskać pieniądze. 20 września 2006 r. torunianin przyjechał do Strzelna, do gimnazjum i tam spotkał się Leszkiem I. oko w oko. Dodatkowo zaopatrzył się w doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie oraz pismo do dyrekcji Gimnazjum w Strzelnie, w którym opisał swoje przygody z nauczycielem gimnazjum Leszkiem I.
    Następnego dnia 1.000 zł, które Leszek I. pobrał w formie zaliczki, wróciło do prawowitego właściciela.
    Kiedy 2 stycznia rozmawialiśmy z mieszkańcem Torunia, poinformował nas, że właśnie tego dnia idzie na przesłuchanie na komendę policji w interesującej nas sprawie.

    MIŁY JEGOMOŚĆ
    Nasz rozmówca dodał, że kontaktowały się już z nim inne osoby, które padły ofiarą Salsy Band. Na szczęście jemu udało się odzyskać zaliczkę. Torunianin powiedział, że kiedy omawiał sprawy z liderem Salsy Band, to ten wydawał się mu człowiekiem bardzo sympatycznym i godnym zaufania. Jednak późniejsze wydarzenia zweryfikowały pierwsze, pozytywne wrażenie.
    MAILUJĄ DO REPORTERA
    Reporter Pałuk zwrócił się do autorów wpisów o kontakt. Otrzymaliśmy wczoraj odpowiedź od Magdy i Pawła z województwa wielkopolskiego. Opisali nam swoją przygodę z zespołem Salsa Band. Młodzi ludzi również nie otrzymali do 2 stycznia zwrotu pieniędzy.
    Oto ich historia: - Nasz ślub odbył się 17 czerwca 2006 r. w woj. mazowieckim. Ja też zapragnęłam, aby zespół “Salsa Band” zagrał na naszym weselu. Podpisaliśmy umowę, zapłaciliśmy 400 zł zaliczki (na szczęście tylko tyle). Ze względu na sporą odległość (ok. 200 km) wszystkie uzgodnienia odbywały się drogą mailową, pocztową i telefoniczną. Już przy podpisywaniu umowy zaczęły się problemy, ale wtedy niczego nie przeczuwaliśmy. Rzeczywiście pan Leszek ma niezłą bajerkę. W święta wielkanocne nawet zawitaliśmy u niego w nowym domu. Wizyta była bardzo miła - wszystko ustaliliśmy i tym bardziej utwierdziliśmy się w przekonaniu, że wszystko będzie w porządku. Niestety w piątek - tuż przed naszym ślubem okazało się, że ... zespół nie przyjedzie!!!! Był to dla nas ogromy szok. Piątek godz. 13, a my nie mamy zespołu. Podobno członkowie zespołu “Salsa Band” wracali z jakiejś imprezy i zostali “staranowani” przez pijanego kierowcę. Dwoje członków znalazło się w szpitalu. Dziś jednak wątpimy w wypadek, jaki miał się przydarzyć dwa dni przed naszym ślubem. Czytając forum internetowe dowiedzieliśmy się, że zespół grał na innym weselu (!!!). Pan Leszek I. twierdzi, że to też było zastępstwo. Ale kto umawia się z dwoma różnymi parami na jeden termin? Być może panu Leszkowi I. pomyliło się, ponieważ druga panna młoda miała tak samo na imię Magda. Na szczęście (w nieszczęściu), pan Leszek dał nam namiary na dwa zespoły.     Skontaktowaliśmy się z jednym i zamówiliśmy go w ciemno. Nie wiedzieliśmy co się będzie działo. Na szczęście zespół sprawdził się. Czyste wykonanie, bez płyt - czysty life. Mieliśmy tego dowód, bo od godz. 2 w nocy nie mieliśmy prądu. Dziś, tj. 2 stycznia 2007 r., tj. po ponad półrocznym czekaniu na naszym koncie nie pojawił się zwrot zaliczki. Nie chcieliśmy być nieuprzejmi i przez dłuższy czas daliśmy spokój panu Leszkowi, ze względu na wypadek. Jednak po miesiącu mąż zadzwonił do kierownika zespołu z prośbą o zwrot zaliczki. Oczywiście obiecano nam, że zaliczka zostanie natychmiast zwrócona nawet z różnicą pomiędzy kwotą, jaką mieliśmy zapłacić zespołowi “Salsa Band” a zespołem, który rzeczywiście grał na naszym weselu (było to 150 zł). Nie należymy do ludzi chciwych i dorabiających na cudzym nieszczęściu, więc nie było mowy o dodatkowych pieniądzach. Pan Leszek nalegał (co mnie teraz bardzo dziwi) i obiecywał zwrot zaliczki. Dopiero dziś otrzymaliśmy SMS-a (2 stycznia, przyp. gac), że  środki zostały przelane na nasze konto. Nie odbyło się to jednak bez naszej interwencji. Czy zaliczka zasili nasze konto, okaże się w ciągu kilku dni. Pozdrawiamy wszystkich, którzy dali się omamić i tych, którzy mamy nadzieję już nie dadzą się.

    POLICJA OSTRZEGA W INTERNECIE
    Na jednym z forów możemy przeczytać ostrzeżenie przed zespołem, które zamieścił 22 grudnia 2006 r. rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie mł. asp. Tomasz Rybczyński. Oto jego treść: Nazywam się Tomasz Rybczyński. Jestem policjantem, pełnię funkcją rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie (woj. kujawsko-pomorskie). Chciałbym przestrzec przed zawieraniem umów z przedstawicielem zespołu muzycznego “Salsa Band” ze Strzelna (pow. Mogilno), którego oferty spotkać można na wielu stronach poruszających tematykę ślubów i uroczystości wymagających oprawy muzycznej. Policjanci Komisariatu Policji w Strzelnie, podległego KPP w Mogilnie, prowadzą dochodzenie w sprawie oszustw dokonywanych przez kierownika tego zespołu, który w ramach zawieranych umów żądał przedpłaty, a następnie nie dotrzymując postanowień tychże umów nie zwracał otrzymanych wcześniej pieniędzy (...) Korzystając z możliwości zawarcia tej informacji na forum, zwracam się z prośbą do wszystkich osób, które zostały oszukane w opisany sposób, o kontakt mailowy pod adresem rzecznik.kppmogilno.@wp.pl lub telefoniczny z Komisariatem Policji w Strzelnie przy ul. Cieślewicza 4 - telefon (052) 3189207 lub 3183498.
    W SPRAWIE OSZUSTWA
    Policja obecnie prowadzi dochodzenie w sprawie oszustwa. W najbliższym czasie zapadną decyzje, co do losów lidera zespołu Leszka I. Do 3 stycznia funkcjonariusze policji prowadzili dochodzenie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pozostali członkowie zespołu Salsa Band, nic nie wiedzieli na temat działalności lidera i tego, że mają grać na weselach, na które potem ostatecznie nie dojeżdżali.
    LESZEK I.: TO ROBOTA KONKURENCJI
    Skontaktowaliśmy się telefonicznie z Leszkiem I. w sprawie stawianych mu na forum internetowym zarzutów i prowadzonego przez policję postępowania. Nasz rozmówca powiedział, że to, co ukazuje się na w Internecie, jest krzywdzące dla niego i zespołu. W opinii Leszka I. pomówienia są wysyłane przez konkurencję, która na rynku muzycznym jest duża. Usłyszeliśmy, że sam zagroził osobom, które dokonują wpisów na forum, że będzie bronił swojego dobrego imienia przed sądem, jeśli nadal taka sytuacja będzie trwała. Dodał, że jest osobą uczciwą i nikogo nie oszukał. Zauważył, że co prawda policja prowadzi czynności, ale ani jemu, ani nikomu innemu nie postawiono zarzutów.
    Leszek I. wyjaśnia reporterowi gazety: - Na miesiąc przed weselem zadzwonił do mnie człowiek z zespołu muzycznego, że oni grają na weselu, na którym my mieliśmy grać. Gdy skontaktowałem się z rodzicami pana młodego, oni stwierdzili, że rezygnują z naszych usług i biorą inny zespół, a od nas żądają natychmiastowego zwrotu zaliczki, mimo że w umowie mieliśmy zapisane, że w razie rezygnacji zaliczka przepada. Zgodziłem się zwrócić zaliczkę nawet z odsetkami, ale w późniejszym terminie. W sumie oddaliśmy 1.100 zł na 400 zł zaliczki podpisanej w umowie. Wcześniej zdarzyło nam się odmówić dwie imprezy, ale pieniądze zawsze z odsetkami zwracaliśmy. Zdarzało się, że klienci czasami rezygnowali z naszych usług, ale to normalna praktyka wśród zespołów weselnych. Mieliśmy całe mnóstwo zadowolonych klientów, którzy polecali i nadal polecają nas innym, mimo że zespół od 4 miesięcy już nie istnieje.

Sławomir Gacek
Pałuki nr 777 (1/2007)

Inne teksty na ten temat:
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry