Samochód, OSP Wylatowo, OSP Zbytowo, burmistrz, kia sportage, straż
Ognia nie gaszą, ale parzą burmistrza
     Leszek Duszyński mówi, że przy przekazywaniu kia sportage został wprowadzony w błąd, nie pamięta przez kogo. Sam sobie zaprzecza - raz tłumaczy, że samochody nie jeżdżą w ogóle do zdarzeń ratowniczo - gaśniczych, by za chwilę pisać, że nie mogą jeździć, bo nie są do tego przystosowane. Zarzuca strażakom z Wylatowa korzystanie z kia sportage dla celów prywatnych. - Nie będę tego nawet komentował, bo to jest śmieszne, to są zwykłe pomówienia. Ja też mogę powiedzieć, że burmistrz buduje sobie drogę, bo tam mieszka. To jest taka trochę szczeniacka zagrywka - komentuje prezes OSP Wylatowo Marek Dzięcielak.

     PRZEKAZANIE
     Dwa i pół roku temu, 18 kwietnia 2013 r. w Komendzie Powiatowej Straży Pożarnej w Mogilnie odbyło się przekazanie samochodu slop kia sportage jako darowizny dla gminy Mogilno. Burmistrz przekazał samochód w użytkowanie OSP Wylatowo. Wcześniej na stanie jednostki był samochód vw transporter Y4 GLM 8/8, który stamtąd trafił do Zbytowa, do tamtejszej jednostki OSP. Kia z napędem 4x4 jeszcze przed przekazaniem była użytkowana przez strażaków z KP PSP Mogilno. Na przekazaniu samochodu wylatowską stronę reprezentowali prezes dh Marek Dzięcielak i naczelnik dh Andrzej Stankowski.
     Na stronie facebook-owej strażaków z OSP Wylatowo w poście z 20 kwietnia 2013 r. czytamy: Wszystkim którzy przyczynili się do tego, że ten samochód trafił do naszej jednostki składamy duże podziękowania. Mamy nadzieję, że ten samochód będzie nam służył jeszcze przez wiele lat.
     Wylatowscy strażacy jednak się przeliczyli. Wszystko wskazuje na to, że samochód służył im tylko nieco ponad 2 lata. Ale po kolei.
     DECYZJA O SPRZEDAŻY
     Kilka miesięcy temu burmistrz Leszek Duszyński podjął decyzję o sprzedaży obu samochodów, zarówno kia z OSP Wylatowo jak i vw z OSP Zbytowo. Do obu jednostek burmistrz wysłał pisma, w których tłumaczył powody takiej a nie innej decyzji.
     Gdy chcieliśmy porozmawiać w tej sprawie z prezesem OSP Wylatowo Markiem Dzięcielakiem, usłyszeliśmy: - No trochę mętne tłumaczenie jest burmistrza. Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł, ale to rozmowa nie bardzo na telefon.
     Zarząd OSP w Wylatowie otrzymał pismo od Leszka Duszyńskiego 25 czerwca. Poinformował on strażaków, że została przeprowadzona analiza celowości dalszego utrzymania kia sportage na stanie jednostki w Wylatowie. Jako argument za wycofaniem samochodu z jednostki burmistrz podał to, że w okresie od kwietnia 2013 r. do kwietnia 2015 r. samochód przejechał 1.536,9 km i zużył 232,4 l etyliny, a jak to ujął burmistrz w piśmie: samochód (...) nigdy nie był zadysponowany do działań ratowniczo-gaśniczych co świadczy, że nie ma on wpływu na podniesienie stanu bezpieczeństwa w zakresie ochrony przeciwpożarowej w naszej gminie.
     Inne argumenty burmistrza podnoszone w piśmie do strażaków, to:
     - koszt dwuletniej eksploatacji wyniósł ok. 2.860,24 zł,
     - jest to samochód osobowy i może być ujęty w wykazie sił i środków jedynie jako samochód operacyjny (dowodzenia) z brakiem możliwości przystosowania go do działań w zakresie ratownictwa drogowego lub technicznego,
     - z uwagi na jego siedemnastoletni okres eksploatacji nieuzasadnione są dalsze nakłady finansowe na utrzymanie go w dobrym stanie technicznym.
     Leszek Duszyński poinformował strażaków, że w miesiącu sierpniu 2015 r. zostanie wszczęta procedura przetargowa w celu sprzedaży kia sportage, a pozyskane środki finansowe przekazane zostaną na cel związany z ochroną przeciwpożarową uzgodniony z Komendą Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Mogilnie.
     KIEROWCA BEZ UPRAWNIEŃ
     Do OSP Zbytowo pismo od burmistrza Duszyńskiego trafiło dwa miesiące później 24 sierpnia. W przypadku vw transportera, ratusz także przeprowadził analizę celowości dalszego utrzymania samochodu na stanie jednostki. Wśród podawanych argumentów padł ten, że w okresie od maja 2013 r. do czerwca 2015 r. samochód przejechał jedynie 146 km i zużył 191 l etyliny. Inne argumenty podane w piśmie:
     - samochód ten w ostatnim dwuletnim okresie eksploatacyjnym przejeżdżając 146 km nigdy nie był zadysponowany do działań ratowniczo-gaśniczych, co świadczy, że nie ma on wpływu na podniesienie stanu bezpieczeństwa w zakresie ochrony przeciwpożarowej w naszej gminie,
     - z uwagi na jego dwudziestodwuletni okres okres eksploatacji nieuzasadnione są dalsze nakłady finansowe na utrzymanie go w dobrym stanie technicznym,
     - jednostka w analizowanym okresie nie miała na stanie kierowcy z upoważnieniem do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi, co wyklucza ją z udziału w jakichkolwiek działaniach ratowniczo-gaśniczych.
     Także strażaków ze Zbytowa, Leszek Duszyński poinformował, że we wrześniu 2015 r. zostanie wszczęta procedura przetargowa w celu sprzedaży w/w samochodu, a pozyskane środki finansowe przekazane zostaną na cele związane z ochroną przeciwpożarową miejscowości Zbytowo i jej okolic.
     KTOŚ WYPROWADZIŁ BURMISTRZA W POLE
     9 września burmistrz Leszek Duszyński w obecności komendanta gminnego ochrony przeciwpożarowej Zbigniewa Sitarza powiedział naszemu reporterowi coś zaskakującego.
     - Nam tak naprawdę wciśnięto coś, co nam nie jest potrzebne, bazowali na mojej niewiedzy - mówił burmistrz. Po czym tłumaczył: - Ja zostałem wprowadzony w błąd przez osoby, z którymi rozmawialiśmy na temat przekazania. Już nie pamiętam kto to był, na temat przekazania tej darowizny przez Powiatową, Państwową Straż Pożarną na rzecz gminy Mogilno, a my przekazaliśmy ten samochód „kia” do Wylatowa. Wychodzimy z prostego założenia. Jeżeli Państwowa Straż Pożarna ma samochód przygotowany do akcji ratowniczo-pożarniczych to taki samochód będzie uczestniczył w akcji (...) W życiu bym nie pomyślał, że samochody nie są wykorzystywane do akcji ratowniczo-gaśniczych.
     Nasz reporter pytał jaki w taki razie samochód strażacy mają skierować np. do takiej imprezy jak Bieg Kilińskiego. - Średni ratowniczo-gaśniczy, tam mają sprzęt do ratownictwa medycznego - mówi Zbigniew Sitarz.
     Prezes Marek Dzięcielak mówi jednak co innego. Jego zdaniem przekazując do Wylatowa samochód kia sportage wszyscy zainteresowani doskonale wiedzieli, że jest to samochód osobowy - operacyjny i nie będzie nigdy brał udziału w zdarzeniach jako samochód ratowniczo-gaśniczy, chyba, że pomocniczy np. dowóz paliwa, zmiana strażaków, dowóz napoi i prowiantów. - Po dwóch latach ktoś się obudził, że samochód jest niewykorzystywany, a za chwilę pisze, że jest to samochód osobowy i nie może być wzywany. Najpierw pisze, że nie wzywany, a potem, że nie może być wzywany - tego tłumaczenia prezes Dzięcielak nie rozumie - To jest zwykła terenówka, no tylko wyposażona w sygnały świetlne, służąca do różnych takich zadań zabezpieczających, takie gospodarcze zdarzenia, pomoc dzieciom, takie sytuacje, do których straż pożarna, OSP też jest powołana, nie tylko do zadań ratowniczo-gaśniczych.
     MĘTNE ARGUMENTY
     Sprawę samochodu kia w dość mocnych słowach komentuje Marek Dzięcielak, który nie tyle pretensje ma do burmistrza, ale co do komendanta Sitarza: - Współpraca z burmistrzem układa się bardzo dobrze, natomiast nieodpowiedzialni jego pracownicy na stanowisku może tak powiem - nie do końca wiedzący czy mają coś robić czy tylko brać miesięczną pensję - nie odpowiedzialnymi decyzjami próbują skłócić między sobą stowarzyszenie jakim są Ochotnicze Straże Pożarne. Decyzjami, na które brak komentarza. Marek Dzięcielak jest przekonany, że pismo jakie jednostka otrzymała z Urzędu Miejskiego w Mogilnie zostało przygotowane przez komendanta Sitarza a burmistrz tylko je podpisał.
     9 września w ratuszu burmistrz Duszyński potwierdził reporterowi Pałuk te słowa - autorem pism do Zbytowa i Wylatowa jest komendant Sitarz.
     Marek Dzięcielak zwracał uwagę w piśmie na brak rzetelnej argumentacji i analizę eksploatacji pojazdu dopiero po dwóch latach. Na pismo burmistrza prezes Dzięcielak odpisał i burmistrz na początku lipca błyskawicznie zainicjował spotkanie w Wylatowie. Brali w nim udział: Marek Dzięcielak, naczelnik OSP Wylatowo Leszek Małyszka, strażak/ratownik Tomasz Heinich, radna Barbara Lech oraz komendant gminny ochrony przeciwpożarowej Zbigniew Sitarz.
     - Zaczęliśmy analizować te argumenty, na które powołuje się pan burmistrz czy pan komendant i one do dzisiaj do mnie nie trafiły. Ja podejrzewam, że tu jest jakaś inna przyczyna wycofania tego pojazdu. Z naszego punktu widzenia te argumenty są rzeczywiście bardzo mętne że tak powiem i podejrzewam, że burmistrz został wprowadzony w błąd. Celowo lub nie przez komendanta ochrony przeciwpożarowej, nie do końca wiedząc co podpisuje - uważa prezes Dzięcielak.
     Zdenerwowany całą sytuacją był też sołtys Zbytowa, prezes tamtejszej OSP Zdzisław Dobrzeniecki. Tłumaczył reporterowi, że nie rozumie tego posunięcia z vw transporterem.
     Tym bardziej, że: - Myśmy dostali go 2 lata temu, żeśmy go odremontowali i teraz nie wiem, mówią, że duże utrzymanie. Remont kosztował jednostkę 1.000 zł.
Zwrócił uwagę, że w jednostce OSP w Procyniu jest jeszcze starszy samochód - żuk, ale zabrany ma być właśnie ten ze Zbytowa.
     DO CELÓW PRYWATNYCH
     Burmistrz podczas rozmowy z naszym reporterem 9 września w obecności komendanta Sitarza nie powoływał się już tylko na argumenty użyte w piśmie. Oskarżył między innymi strażaków OSP Wylatowo o to, że samochód kia sportage wykorzystywali niezgodnie z przeznaczeniem.
     - Dowiedziałem się, że ten samochód był wykorzystywany w celach prywatnych - mówił burmistrz reporterowi. Powtórzył to kilka razy, nie podał jednak żadnych przykładów na rzucane przez siebie oskarżenia.
     Dodał jedynie: - To był głos mieszkańców Wylatowa i członków OSP. Mówił o tym również Zbigniew Sitarz.
     - Nie ukrywam, mnie osobiście dh Stankowski powiedział, że ten samochód może być wykorzystywany nie do tych celów, dlatego podjęta została analiza. Burmistrz wymieniał ponadto, że samochód kia brał udział w akcjach takich jak Bieg Kilińskiego, zabezpieczenie festynu w Procyniu, czy zabezpieczenie procesji Bożego Ciała w Wylatowie.
     - Czy temu miało to służyć? Raczej nie - mówił burmistrz.
     - Powiem tak, nie będę tego nawet komentował, bo to jest śmieszne, to są zwykłe pomówienia. Jeśli ktoś wypisuje kartę kilometrową i ktoś przyjmuje to do wiadomości, nikt tego nie neguje, tzn. że jest w porządku. Ja też mogę powiedzieć, że burmistrz buduje sobie drogę bo tam mieszka. To są niczym nie poparte pomówienia. To jest taka trochę szczeniacka zagrywka - mówi reporterowi Marek Dzięcielak.
     Dodatkowo tłumaczył reporterowi, że była w tym tygodniu u niego osoba z Urzędu Miejskiego, który mówiła, że wie, iż taki artykuł ma się ukazać w gazecie. Osoba ta mówiła Markowi Dzięcielakowi, że burmistrz to co się dzieje wokół zapamięta sobie i przez kolejne lata może odsunąć Wylatowo w kąt.
     WĄTEK POLITYCZNY
     Pojawia się także inny wątek w sprawie samochodów.
     Jeden z naszych rozmówców, który chce pozostać anonimowym mówi, że samochody miały zostać sprzedane tak naprawdę z powodów czysto politycznych.  Miała być to zemsta na mieszkańcach Wylatowa za wyborczą porażkę w tym okręgu burmistrza Leszka Duszyńskiego z Mirosławem Leszczyńskim w listopadowych wyborach 2014 r. na fotel burmistrza.
     Powodów politycznych w usiłowaniu zabrania samochodu doszukiwał się też prezes OSP Zbytowo Zdzisław Dobrzeniecki.
Jego zdaniem burmistrz już od dawna nie inwestuje w Zbytowo. - Przez ostatnie lata prawie nic nie dostałem. W tamtym roku boisko miał mi zrobić burmistrz, przyjechał Roman Gwiazda na jesień, porył, zostawił. Teraz miał mi na wiosnę zrobić boisko, powiedział, że mi nie zrobi bo radni nie głosowali za podwyżką śmieci - mówi sołtys Dobrzeniecki.
     Brak inwestycji w Zbytowie, sołtys upatruje w braku poparcia dla burmistrza ze strony niepokornej, najmłodszej wiekiem radnej Katarzyny Barczak z PSL-u, która na każdej sesji dopomina się głośno o ukończenie boiska w Zbytowie.
     Jeśli chodzi o vw transportera, burmistrz Duszyński przypomniał, że dwa lata temu przyjmowano ten samochód w Zbytowie niezbyt chętnie. - Nawet prezes OSP, sołtys Zbigniew Dobrzeniecki niechętnie przyjmował ten samochód. Mówił, że oni nie mają kierowcy, który ma uprawnienia. Okazało się, że cały czas ten samochód jest niewykorzystywany, a nawet jeśli jest wykorzystywany to niezgodnie, bo nie ma tam kierowcy z uprawnieniami - tłumaczył burmistrz. Zbigniew Sitarz dodał: - W ogóle żadnych ani na przejazdy uprzywilejowane ani na przejazdy służbowe.
     ZBYTOWO JEDNAK ZOSTAJE
     3 września odbyło się spotkanie w gabinecie burmistrza Leszka Duszyńskiego z delegacją ze Zbytowa. Burmistrz odnośnie samochodu OSP ze Zbytowa zmienił swoją dotychczasową decyzję. Strażacy ze Zbytowa mieli przedstawić burmistrzowi nowe argumenty oraz przedstawili mu nowego kierowcę z uprawnieniami.
     - Przyjąłem to, mówię dobrze. W takim razie dajemy jeszcze czas, tylko zadaję sobie jeszcze pytanie głośno. Czy chcemy utrzymywać samochody, które nie uczestniczą w akcji ratowniczo-gaśniczych - upierał się burmistrz. Liczy, że samochód zostanie teraz wykorzystywany do odpowiednich już celów, a Zbytowo ma teraz okres próbny, który ma potrwać okres miesiąca czasu.
     LICYTACJA
     Jak mówił burmistrz, samochód z Wylatowa zostanie sprzedany podczas licytacji i pieniądze z licytacji przekazane zostaną na dowolny cel uzgodniony z komendą powiatową.
     - Ale na cel ochrony przeciwpożarowej gminy Mogilno - wtrącił Zbigniew Sitarz. Kia sportage z Wylatowa został wyceniony na 9.800 zł. Licytacja samochodu ma odbyć się 29 września w sali nr 102 Urzędu Miejskiego w Mogilnie.
     Burmistrz strażakom z Wylatowa podczas spotkania w jego gabinecie jednak coś obiecał.
     - Na tym spotkaniu padło zobowiązanie pana burmistrza, że za to wycofanie otrzymamy coś innego. Może nie samochód, ale wyposażenie do naszego samochodu „volvo”, który jest na stanie jako samochód interwencyjny. To też byłoby jakieś rozwiązanie - mówił strażak-ratownik Tomasz Heinich.
     URATOWAŁ GO LESZCZYŃSKI
     Burmistrz mówi, że niewiele brakowało, a popełniłby w 2014 r. kolejny błąd. OSP w Kwieciszewie znalazła dla siebie samochód ratowniczo-pożarniczy średni, który miał być sprowadzony z zagranicy.
     - Ja już miałem zarezerwowane pieniądze, chcieliśmy kupić samochód. Na całe szczęście dzięki Mirkowi Leszczyńskiemu, który stwierdził, doszukał się w przepisach, że każdy samochód ściągnięty z zagranicy musi mieć tzw. świadectwo dopuszczenia, które wydaje jednostka badawczo-rozwojowa Państwowej Straży Pożarnej w Józefowie - mówił burmistrz. Ten samochód nie dostałby prawdopodobnie takiego świadectwa, ponieważ był już wiekowy.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1231 (37/2015)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry