Janusz Myszkowski fot. Joanna Świetnicka
Janusz Myszkowski fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, Rada Miejska, lista, podpis, dieta, Janusz Myszkowski
    
     Przewodnicząca Teresa Kujawa mówi, że radnemu z komisji rewizyjnej nie potrąciła diety, bo na liście obecności był jego podpis. - To nie jest wyłudzenie, to jest nieuczciwość z jego strony - tłumaczy. Ostro sprawę stawia radny Stochliński: - To jest oszukiwanie wyborców. Według mnie to jest wyłudzenie pieniędzy, jest to moralnie bardzo naganne zachowanie. Radny Myszkowski komentuje swoje zachowanie: - No po prostu tak się złożyło, w tym pędzie człowiek z tym sercem ma same kłopoty.

     O JEDNEGO RADNEGO
     Otwierając sesję Rady Miejskiej 13 kwietnia przewodnicząca Teresa Kujawa mówiła do radnych: - Zgodnie z listą, którą przejrzałam mamy kworum, czyli możemy podejmować uchwały. Chodziło o listę obecności, na którą przed sesją wpisują się radni przychodzący na obrady. Lista ta jest załącznikiem do protokołu z obrad Rady Miejskiej. Poza tym jest dowodem na to, że dany radny był obecny na sesji, co jest ważne przy wypłacaniu miesięcznej diety. Przewodnicząca Kujawa nie powiedziała jednak, ilu radnych wpisało się na listę obecności.
     Na sali było, jak policzyliśmy 18 radnych.
     Gdy jednak był głosowany porządek obrad sesji, przewodnicząca Kujawa poinformowała, że został przyjęty 19 głosami za. Na sali było jednak cały czas 18 radnych, dopiero w międzyczasie dotarła radna Alina Dobersztyn.
     Jednak przy kolejnych trzech głosowaniach uchwał, Teresa Kujawa podawała już, że przeszły one 20 głosami za. Tymczasem na sali po przyjściu Aliny Dobersztyn było 19 radnych, a nie 20.
     W końcu odezwali się sami radni, że na sali jest ich 19 i od początku sesji podawane są błędne wyniki glosowania. Powtarzanie wszystkich głosowań nie było jednak koniecznością. Prawnik zaznaczył tylko, że w protokole należy wpisać prawidłowe wyniki głosowań.
     Teresa Kujawa spojrzała wtedy w listę obecności, dlaczego cały czas w głosowaniach była pomyłka o jednego radnego. Sama do siebie tajemniczo komentowała: - Aha... bo jeden, ale na liście był.
     PODPIS BYŁ, RADNEGO NIE BYŁO
     Jak ustaliliśmy, błąd w podawaniu wyników głosowania wziął się stąd, że na liście obecności wpisanych było 20 radnych, ale na sali obrad siedziało 19 radnych. Nikt dokładnie głosów nie przeliczał, bo głosowania były jednogłośnie.
     Okazało się, że na sali obrad nie było radnej Wspólnoty Samorządowej Marii Lewandowskiej oraz radnego Klubu Radnych Niezależnych Janusza Myszkowskiego. Czyli ktoś z nich musiał się wpisać na listę obecności i nie wejść na salę obrad. W sali MDK przy rynku, gdzie radni mają sesje, stolik z listą obecności znajduje się w korytarzu przy wejściu na główną salę. Można właściwie podpisać listę i wyjść z korytarza na zewnątrz bez zwracania czyjejś uwagi, bo w korytarzu kręci się dużo ludzi.
     Tak właśnie zrobił radny Myszkowski z Niestronna. Widzieliśmy, jak przyszedł około 15 minut przed sesją, podpisał się na liście obecności, trochę pokręcił się i wyszedł. W sesji nie brał udziału. Jednak podpis wystarczał, gdyby sytuacja się nie wydała, że radny miałby obecność na sesji 13 kwietnia i nikt nie mógłby mu potrącić diety.
     JASNE PRZEPISY
     Obowiązujące Radę Miejską w Mogilnie przepisy odnośnie obecności na sesjach i komisjach oraz związanych z tym wypłatach diet są jasne, przejrzyste i klarowne. Uchwalone zostały przez radnych 15 grudnia 2010 r., czyli obowiązują już 5,5 roku (patrz ramka). Przepisy te zlikwidowały możliwość usprawiedliwienia w jakikolwiek sposób nieobecności na sesji przez przewodniczącą Rady Miejskiej, bądź na przykład przedstawiania zwolnień lekarskich. Nieobecność jest nieobecnością i na sesji potrąca się z tego tytułu 40% diety, a na komisji 25% diety. Jednak radny nawet gdyby nie chodził na sesje i komisje, i tak musi otrzymywać zgodnie z tą uchwałą 50% należnej mu diety.
     Czyli za nieobecność na sesji 13 kwietnia, radny Myszkowski powinien mieć potrącone 40% diety.

 

     PRZEPISY ODNOŚNIE POTRĄCANIA DIET
     Uchwała Rady Miejskiej Mogilna z 15 grudnia 2010 roku.
     §3.1. Radnemu nieobecnemu na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie zmniejsza się należną dietę o 40%.
     2. Radnemu nieobecnemu na posiedzeniu komisji stałej Rady, Komisji Rewizyjnej, której jest członkiem, zmniejsza się należną dietę o 25%.
     3. Zmniejszenia diet, o których mowa w ust. 1 i 2 nie dotyczą nieobecności Przewodniczącego Rady, Wiceprzewodniczącego Rady, którzy w czasie sesji lub posiedzeń komisji Rady wykonywali inne obowiązki związane z reprezentowaniem Rady Miejskiej w Mogilnie.
     4. Wysokość miesięcznej diety radnego, po zastosowaniu wszystkich zmniejszeń, nie może być niższa niż 50% należnej mu diety.


     LICZY SIĘ PODPIS
     Reporter zadzwonił do przewodniczącej Rady Miejskiej Teresy Kujawy i zwrócił uwagę, że na ostatniej sesji nie było radnego Myszkowskiego. - Nie, był. To znaczy wyszedł - tłumaczyła przewodnicząca. Po chwili dodała: - To znaczy wie pan nie wiem, w którym momencie wyszedł. On jest po zawale i mówił mi, że musi wcześniej iść do lekarza. Wie pan co, ja nie widziałam, w którym momencie wyszedł. Pan pamięta jak pan był na sesji, sprawdziłam, powiedziałam, że jest 20 obecnych, nawet było zamieszanie przy liczeniu głosów, nawet w którymś momencie mi zwrócił prawnik uwagę.
     Pytaliśmy przewodniczącą czy radny Myszkowski będzie miał w związku z tym incydentem potrąconą dietę. Był podpisany na liście obecności, ale nie uczestniczył w obradach sesji.
     - Ja zwróciłam uwagę pani Szarzyńskiej, szefowej klubu. Ja jestem zobowiązana do przestrzegania uchwał, a uchwała o dietach, która była podjęta ileś tam lat temu mówi, że potwierdzeniem jest podpis na komisji i na sesji. Ja nie zawsze mogę być na komisjach i dla mnie lista jest ważna, i na podstawie listy przygotowuję dietę. No nie potrąciłam mu, bo był podpis - mówi przewodnicząca Kujawa.
     Pytamy, jakie jest zatem rozwiązanie tej sytuacji. Przewodnicząca Rady mówi reporterowi: - Jest to problem bo by trzeba było tą uchwałę poprawić. Nie wiem jakie konsekwencje mogę wyciągnąć. Podobno nie pierwszy raz wyszedł i ja poprosiłam panią Szarzyńską „Pani Ewo to jest niepoważne, no jak to wygląda”. Pan do niej zadzwoni.
     Jak zwracała uwagę przewodnicząca Teresa Kujawa zgodnie z uchwałą nie ma żadnych usprawiedliwień. - Mogą się zdarzać sytuację, że ktoś przychodzi do mnie i mówi mi, że musi wyjść wcześniej bo to jest normalne, ludzkie. Widzi pan jak w Sejmie jest i myśli pan, że im potrącają? Przychodzą na głosowania, wychodzą i nie ma ich - tłumaczyła przewodnicząca.
     Zwróciliśmy uwagę, że można to interpretować tak, że Janusz Myszkowski podpisem próbuje wyłudzić dietę.
     - To nie jest wyłudzenie, to jest nieuczciwość z jego strony po prostu - tłumaczyła Teresa Kujawa.
     INTERWENIUJĄ RADNI
     Dodatkowo, jak ustaliliśmy bezpośrednio po sesji 13 kwietnia, była u przewodniczącej delegacja radnych ze Wspólnoty Samorządowej czyli radni: Grzegorz Stochliński, Iwona Golis i Ewa Kwit. Teresa Kujawa potwierdziła nam tę informację. - Moi radni mi zwrócili na to uwagę - tłumaczyła.
     - Raz czy dwa razy to był u mnie i powiedział, że wyjdzie wcześniej. Rzeczywiście wychodził, teraz podobno... - w tym momencie wtrącił się reporter, który zapytał czy teraz Janusz Myszkowski poinformował o swoim wyjściu przewodniczącą. Przewodnicząca zaprzeczyła swojej wcześniejszej wypowiedzi, w której mówiła, że Janusz Myszkowski miał jej powiedzieć, że musi iść do lekarza. - Nie, nie, nie, nic mi nie powiedział, ani słowa i dlatego było takie zamieszanie, ja nawet nie zauważyłam, że go nie ma. To mi ktoś powiedział, że musiał do lekarza wyjść.
     WYŁUDZANIE, PODWÓJNA MORALNOŚĆ
     O sprawie rozmawialiśmy z radnym Grzegorzem Stochlińskim, który po sesji zwracał uwagę na ten proceder przewodniczącej. Zwracaliśmy uwagę, że Janusz Myszkowski mimo nieobecności nie będzie miał potrąconej diety, ponieważ obecny był jego podpis.
     - Niestety, to nie pierwszy przypadek - mówił radny Stochliński. Mówiliśmy również, że przewodnicząca zwracała uwagę, że powinna zostać zmieniona uchwała o nieobecnościach.
     - Uchwała mówi wyraźnie, kto nie uczestniczy w sesji, to jednak powinno być w jakiś sposób pilnowane po rozpoczęciu sesji i sprawdzone czy dana osoba, która się podpisuje uczestniczy w sesji bo takie przypadki mogą być niejednokrotnie, że ktoś przyjdzie przed sesją, się podpisze i nie będzie uczestniczył ani w głosowaniu, ani w obradach sesji i otrzymuje dietę. Tutaj po prostu jest od tego Prezydium Rady, które powinno to kontrolować. To jest po prostu w pewien sposób oszukiwanie wyborców i branie pieniędzy. Według mnie to jest wyłudzenie pieniędzy, jest to moralnie bardzo naganne zachowanie - w ostrych słowach radny Stochliński oceniał zachowanie Janusza Myszkowskiego.
     Dalej radny Stochliński mówił o podwójnej moralności radnego.
     - Pan Myszkowski jest członkiem komisji rewizyjnej, kontroluje pracę burmistrza, urzędników, dyrektorów gminnych jednostek. Pamiętam jak wytykano panu Kaźmierczakowi 50 zł i  200 zł, które pobierał za kartę telefoniczną, a sam radny Myszkowski nie uczestniczy w sesji, a pobiera dietę. To jest właśnie ta podwójna moralność, u kogoś się widzi błędy, a u siebie niestety nie - mówi reporterowi.
     NIE WYCIĄGAĆ POCHOPNYCH WNIOSKÓW
     Zadzwoniliśmy do przewodniczącej Klubu Radnej Niezależnych Ewy Szarzyńskiej, klubu, którego członkiem jest Janusz Myszkowski. Radna potwierdziła, że Teresa Kujawa zwróciła się do niej w tej sprawie: - Tak, no rozmawiałyśmy tak chwilę na sesji o tym. Na pytanie czy rozmawiała z Januszem Myszkowskim Ewa Szarzyńska powiedziała: - Nie, bo ja nie mam z nim w ogóle kontaktu, nie odbiera telefonów, często ma też wyłączony, ale ja kiedyś z nim rozmawiałam na ten temat. On ma problemy ze zdrowiem, to też trzeba wziąć to pod uwagę. Bywało tak, że usprawiedliwiał się u przewodniczącej, źle się poczuł, tym razem nie. Nie wiedzieliśmy co się stało, ja do dzisiejszego dnia nie wiem co się stało i to błąd, bo gdyby podszedł i powiedział to by inaczej to wyglądało.
     Potem zwracaliśmy uwagę wiceprzewodniczącej rady, że osobie, która podpisuje się, nie jest obecna na sesji, a potem odbiera całą dietę z moralnego punktu widzenia nie wypada by być członkiem komisji rewizyjnej i kontrolować gminne instytucje. Pytaliśmy więc czy Ewa Szarzyńska w związku z tym planuje desygnować kogoś innego do pracy w komisji rewizyjnej ze swojego klubu.
     - Na obecną chwilę nic nie powiem, bo ja bym musiała z członkami mojego klubu porozmawiać, z dziewczynami. Sama nie mogę tego robić, jeśli nie uzgodnię tego wcześniej z nimi - tłumaczyła Ewa Szarzyńska.
     Najważniejsze jednak co chciałaby w tej sprawie zrobić to najpierw porozmawiać z Januszem Myszkowskim, by nie wyciągać pochopnych wniosków.
     Pytaliśmy Ewę Szarzyńską jak ona ocenia to zachowanie.
     - Ja bym tak nie postąpiła na pewno, ale trudno mi oceniać jeśli nie wiem co się wydarzyło. W moim przekonaniu jeśli przyszedł i podpisał tę listę obecności no to wydaje mi się, że przyszedł z zamiarem uczestniczenia w obradach, a co się wydarzyło trudno mi powiedzieć. Bywało, że się zwalniał, tym razem nie przyszedł, u nikogo się nie usprawiedliwił. Daleka jestem od wyciągania pochopnych wniosków - mówi radna ze Strzelec.
     Pytaliśmy w takim razie, czy powinien mieć wypłaconą dietę.
     - O tym decyduje przewodnicząca, o ile ja się orientuję to warunkiem wypłacenia jest podpis na liście obecności. Ona działała zgodnie z regulaminem, my nie wiemy co się wydarzyło. Ja nie sądzę, żeby on to świadomie robił - tłumaczyła Ewa Szarzyńska.
     TAK SIĘ ZŁOŻYŁO
     Z Januszem Myszkowskim udało nam się porozmawiać za pierwszym połączeniem. Powiedzieliśmy mu, że radni zgłosili przewodniczącej to, że nie uczestniczył w obradach. Powiedzieliśmy by ustosunkował się do słów radnego Stochlińskiego odnośnie tego, że próbował w ten sposób wyłudzić pieniądze z diety.
     - Ja byłem u specjalisty, z kardiologiem byłem umówiony. Obecnie przebywam w sanatorium w Inowrocławiu - tłumaczył się radny. Mówił: - No po prostu tak się złożyło, w tym pędzie człowiek z tym sercem ma same kłopoty, Tak jakoś wyszło samo z siebie.
     Pytaliśmy czy nie uważa, że powinien zrezygnować z prac w komisji rewizyjnej. Co zaskakujące, radny z Niestronna od razu zaatakował radnego Stochlińskiego, który nie jest członkiem żadnej komisji, a według Statutu Gminy powinien być członkiem przynajmniej jednej komisji. - Ja proszę pana w komisji rewizyjnej zawsze brałem udział oprócz ostatniej kontroli „Mogileńskich Domów”. A panowie, którzy nie są w żadnych komisjach, to niech się zastanowią nad swoją dalszą przyszłością, a nie mi wytykają jakieś błędy. Bo tak jest proszę pana. Każdemu się zdarzyć może, to jest życie proszę pana. Nikt wiecznie zdrowy nie jest, zdrowie zaszwankować może. A ja w komisji uczestniczyłem oprócz jednego spotkania i się robi wielką aferę? Z czego? Jest to moim błędem, że nie powiedziałem pani Teresie o tej sytuacji - to wiem. Ogólnie pani Teresa wie, że jestem po zawale - kończył zdenerwowany członek komisji rewizyjnej.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1262 (16/2016)

 

Komentarz
    
     Radny z Niestronna podpisał się na liście obecności sesji Rady Miejskiej i zniknął. Zapadł się pod ziemię. Nie było go na sesji nawet przez chwilę, wcale nie wchodził na salę obrad.
     Spróbuję teraz na chwilę znaleźć się w głowie radnego i popatrzeć na sprawę z jego punktu widzenia. Szukam odpowiedzi, dlaczego tak postąpił.
     Nie mam żadnych wątpliwości, że zrobił to tylko w jednym celu. Nie chciał, by przepadła mu miesięczna dieta radnego. Przyszedł na sesję z takim zamiarem. Podpisać się na liście obecności i zniknąć. Jego zachowanie świadczy o tym, że musiał tak robić już wcześniej. Zresztą mamy sygnały, że to nie pierwszy taki przypadek. Czyli radny wiedział, że tylko podpis jest gwarancją otrzymania diety. Pracować na sesji już nie trzeba. Obecność na sesji w jego rozumowaniu jest zbędna.
     Zdziwiony jestem tym, z jaką łatwością przychodzi tłumaczyć tę sytuację przewodniczącej Rady Miejskiej Teresie Kujawie. Mówi, że skoro podpis radnego był na liście, to znaczy, że był obecny na sesji nawet jak nikt go tam nie widział i dieta mu się należy.
     Wchodzę do głowy przewodniczącej i staram się to rozgryźć z jej punktu widzenia.
     Dla przewodniczącej do rozliczenia diet, nieważne jest to, czy radny był na sesji czy go nie było. Ważny jest podpis. By być obiektywnym, przewodniczącą wkurza to, że radny znika z sesji nic nie mówiąc. Nie nazywa tego co robi próbą wyłudzenia diety, ale nazywa to nieuczciwością. Myślę kategoriami przewodniczącej i dochodzę do wniosku, że między próbą wyłudzenia diety a nieuczciwością nie ma znaku równości. Nie ma tu dla niej żadnych punktów stycznych. Tak jakby dietę można było za taki czyn wypłacić, ale jednocześnie jest to nieuczciwe. Nie rozumiem tego. widocznie nie jestem w stanie zajrzeć do najgłębszych zakamarków głowy pani przewodniczącej.
     Szefowa Klubu Radnych Niezależnych Ewa Szarzyńska, do którego klubu należy radny - plącze się straszliwie. Mówi, by nie wygłaszać sądów przed porozmawianiem z radnym. By nie oceniać pochopnie.
     Zaglądam do głowy radnej, która dla mnie w ubiegłym roku była absolutnie politykiem numer 1 w gminie Mogilno.
     I co widzę. Radna wije się straszliwie, jak polityk. Robi wszystko, by w żaden sposób nie urazić kolegi z Klubu Radnych. Widzę wyraźnie, że nie wygłasza jasnych, otwartych sądów. Mówi tak, jak nie ona. Nie poznaję radnej.
     Dla mnie ta sprawa nie ma odcieni. Jest czarno - biała. Wytłumaczę, dlaczego.
     Uchwała, jaką radni podjęli w grudniu 2010 r. jest bardzo prosta, klarowna, przejrzysta i bardzo łatwa do interpretowania. Jeżeli radny uczestniczy w obradach sesji i komisjach należy mu się pełna dieta. Jeżeli nie uczestniczy w sesjach (zabiera mu się 40% diety), a w komisjach (25% diety). Nie można mu jednak zabrać więcej niż 50% diety. Czyli, nawet gdyby radny nigdy nie przyszedł na sesje i odpoczywał w domu z nogami na kanapie, to i tak będzie dostawał połowę diety na konto.
     To cała filozofia. Nie ma żadnych elementów pośrednich. Nie ma czegoś takiego, że radni w jakikolwiek sposób mogą usprawiedliwiać swą nieobecność na sesji. Jest nieobecny i koniec. Jak jest chory nie musi pokazywać zwolnienia lekarskiego. Płaci mu ZUS, dieta jest mu potrącana.
     Ciągle przy zbieraniu materiałów do druku, wśród rozmówców powtarzała się taka opinia, że radny mógł przecież przyjść się zwolnić czy usprawiedliwić.
     Zupełnie tego nie rozumiem. Przewodnicząca Teresa Kujawa nie ma takich uprawnień, by kogoś zwalniać czy usprawiedliwiać. Uchwała Rady Miejskiej z 15 grudnia 2010 r. nie daje jej takich prerogatyw.
     Także radny Myszkowski kompletnie nie rozumie tych zapisów. Nie widzi on niczego złego w tym co zrobił. Jedyne zło, jakie dostrzega to to, że mógł się zwolnić u przewodniczącej Kujawy a tego nie zrobił. No właśnie nie chodzi o to, że czy się zwolnił czy nie zwolnił - nie zmienia to w ogóle sytuacji. Radnego nie było na sesji i dieta mu się nie należy.
     Nigdzie w grudniowej uchwale nie ma żadnego zapisu, że dowodem na to, iż radny był na sesji czy komisji jest jego podpis. Owszem podpis jest materialnym dowodem dla wydziału finansowego, by skarbnik gminy miała podstawę do wypłacenia pieniędzy. Jest to jednak czynność czysto techniczna.
     Dlatego właśnie uważam, że radny wyłudził pieniądze. Podpisał się na liście obecności, a na sesji nie był. Nie wykonał żadnej pracy tego dnia na sesji.
     Gdyby rozumować kategoriami przewodniczącej, to dietę nie otrzymuje się za udział i pracę na komisach i sesjach na rzecz lokalnej społeczności, tylko za złożenie podpisu.
     Pytam się w takim razie, po co Rada Miejska, i po co komisje. Najlepiej niech wszyscy radni na najbliższej sesji złożą swoje podpisy na liście obecności i idą do domu. Diety dostaną, a że na sesji nie będzie kto miał głosować uchwał. Czy to ważne?
     I jeszcze jedna sprawa. Uchwały z grudnia 2010 r. wcale nie trzeba zmieniać. Trzeba tylko ją stosować i przestrzegać. Taka jest rola przewodniczącej, że nie można być dobrym wujkiem dla radnych. Gdyby uchwała była konsekwentnie przez przewodniczącą Kujawę przestrzegana, to żaden radny nie próbowałby oszukiwać.
     Bo radny Myszkowski nie tylko wyłudził dietę, oszukał swych kolegów i koleżanki radne, oszukał mieszkańców - wystawił sobie także nie najlepsze świadectwo jako członek komisji rewizyjnej. W tej komisji trzeba być samemu nieskazitelnym, by móc innych kontrolować.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1262 (16/2016)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry