Grafik kreatywny potrzebny

Od 2017 roku toczy się postępowanie związane z wydaniem decyzji dotyczącej przedsięwzięcia polegającego na przetwarzaniu odpadów innych niż niebezpieczne w Bielawach. Decyzja nie została jeszcze wydana. Mieszkańcy Piechcina i właściciele ogródków działkowych niepokoją się o to, jak działalność wpłynie na ich zdrowie, życie i komfort zamieszkania.

Zbigniew Wiśniewski - członek zarządu ROD Kalina, Dorota Maciejewska - przewodnicząca Rady Sołeckiej w Piechcinie, Remigiusz Sugaski - prezes ROD Kalina, Agnieszka Sobierajska - zastępczyni przewodniczącego komisji rewizyjnej ROD Kalina i działkowiec Zenon Kopczyński spotkali się, aby podyskutować o planowanej w sąsiedztwie ogródków nowej inwestycji fot. Magdalena Kruszka
Zbigniew Wiśniewski - członek zarządu ROD Kalina, Dorota Maciejewska - przewodnicząca Rady Sołeckiej w Piechcinie, Remigiusz Sugaski - prezes ROD Kalina, Agnieszka Sobierajska - zastępczyni przewodniczącego komisji rewizyjnej ROD Kalina i działkowiec Zenon Kopczyński spotkali się, aby podyskutować o planowanej w sąsiedztwie ogródków nowej inwestycji fot. Magdalena Kruszka

     O wydanie zgody na działalność wnioskuje firma Techgrup-Serwis z Krakowa, która prowadzi działalność remontowo-budowlaną. Mieszkańcy Piechcina o prowadzonym postępowaniu dowiedzieli się w styczniu tego roku. Dotarli do raportu oddziaływania na środowisko i zaczęło ich niepokoić to, co tam przeczytali.

     - To są materiały sypkie, różne, boimy się, że mogą być szkodliwe - mówi jeden z mieszkańców. - Poza tym ten materiał sypki będzie przewożony samochodami niby oplandekowanymi i niby nie będzie się roznosił, ale my już teraz widzimy, jaki kurz się unosi, kiedy tylko samochód ciężarowy jedzie drogą na Bielawy. To wszystko idzie w stronę naszych działek. Ten materiał sypki ma być składowany na pryzmach w kształcie stożków na wysokość 8 metrów. Placem ma zawiadować dwóch pracowników fizycznych, dwóch umysłowych. Ma tam pracować jedna koparka. To ma się odbywać od poniedziałku do piątku od 700 do 1500, w czasie jednej zmiany. Mówią, że będą to zraszać wodą, żeby pyły się nie rozchodziły, ale ja sobie nie wyobrażam, jak oni ten kurz chcą zlikwidować przy dwóch pracownikach fizycznych, dwóch umysłowych i jednej koparce.

     Mieszkańcy Piechcina i właściciele ogródków działkowych podkreślają, że nie wiadomo, ile tych pryzm z materiałem sypkim będzie na placu. Niepokoi ich, że nie jest planowane zadaszenie ich.

     - Firma najpierw śmieci chce tu zwozić, a potem wywozić do cementowni - mówi jeden z mieszkańców i podkreśla, że nie jest też rozstrzygnięta sprawa transportu, czyli nie wiadomo, którędy materiał będzie na plac dowożony. - Chodzi o to, żeby oni przy działkach tego nie wozili. Mogą puścić transport przez Wapienno, ale wysypisko i tak będzie blisko nas. Wiemy, co to znaczy roznoszenie się pyłów. My tu mieszkamy, my to mamy na co dzień. Wystarczy pójść na tył działek i poczekać aż tir przejedzie.

     Mieszkańcy Piechcina i działkowcy wspominają, że był taki okres, kiedy pył się nie unosił i było czysto wokół. Teraz jednak obserwują, że na nowo pył wapienny osiada na gruncie i trawa znów robi się biała.

     - Oni chcą zamydlić nam oczy, że to nie pył wapienny i że nie będzie się roznosił. Twierdzą, że zrobili badania i nie będą przekraczane normy, a my nie wiemy, na jakiej podstawie te badania zostały zrobione - mówią mieszkańcy Piechcina. - Nie wiemy, co teraz jest na tym placu. Wielkie tiry cały czas coś zwożą, a my nic nie wiemy. Burmistrz się wyparł, że ma tu powstać składowisko materiałów sypkich. To jest poważna sprawa. On o tym powinien wiedzieć. Janina Drążek też się odizolowała, kazała nam iść do naszych radnych. Wokół mamy cementownię, spalarnię, kruszywo, a teraz funduje się nam składowisko odpadów sypkich. Władze się od nas odwracają, ochrona środowiska nie działa.

     Agnieszka Sobierajska, członkini komisji rewizyjnej Rodzinnych Ogródków Działkowych Kalina, także jest zaniepokojona. Jej niepokój wzrósł, kiedy w jednym z programów interwencyjnych zobaczyła, jaki jest mechanizm działania firm zajmujących się odpadami. Zobaczyła, że technika jest taka, że odpady zwozi się w jedno miejsce, firma znika, a śmieci zostają.

     - Pytałam, czy gminę stać na to, żeby płacić potem za ewentualną utylizację zostawionych na placu śmieci - mówi Agnieszka Sobierajska. - Usłyszałam w Urzędzie, że starosta będzie płacił. Firma oficjalnie prowadzi działalność remontowo-budowlaną, nie jest związana z odpadami. Dziwnie to wygląda.

     Remigiusz Sugalski, prezes ROD Kalina, zauważa, że firma prowadzi działalność od 2003 roku, a w 2019 roku rozszerzyła działalność o zbieranie odpadów innych niż niebezpieczne i sprzedaż hurtową odpadów i złomu. Sprawa omawiana była między innymi na walnym zebraniu działkowców. Pisma kierowane były także do burmistrza Barcina Michała Pęziaka. Działkowcy wysłali mu protest. Zwrócili uwagę, że ogród działkowy Kalina na obszarze 25 hektarów posiada 515 działek zasiedlony przez ludzi nie tylko z województwa kujawsko-pomorskiego, a Kalina cieszy się dobrą renomą pod względem infrastruktury zagospodarowania i spokojem. Podkreślali, że celem ogrodu jest przywracanie społeczności i przyrodzie terenów zdegradowanych, ochrona środowiska przyrodniczego, podnoszenie standardów ekologicznych otoczeniu, kształtowanie zdrowego otoczenia człowieka i tworzenie dobrego wypoczynku.

     Wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności przetwarzania odpadów na terenie przyległym do naszego ogrodu zachwieje realizację wytyczonych celów oraz cieszącej się dobrą opinią naszej miejscowości pod względem wypoczynku i rozwoju ogrodu - pisali działkowcy. W chwili obecnej jest wiele skarg działkowiczów działek przylegających bezpośrednio do tak zwanej białej drogi nie tylko ze względu na szybki ruch pojazdów ciężarowych, ale też hałas. Przenoszący się pył, nie tylko wapienny, ale i koloru brązowego, czarnego, żółtego o właściwościach duszących powoduje duszności powiązane z silnym kaszlem. Świadectwem obecności pyłu jest także jego osadzanie na roślinach, drzewach, krzewach i w basenach wodnych. W okresie wilgotnym pył uwidacznia się kolorem dróg alejowych o charakterystycznym wyglądzie błota poślizgowego.

     Działkowcy podkreślili także, że wiatr od strony zachodniej w porze suchej powoduje duże zapylenie w postaci tumanów pyłu o charakterystycznym zapachu, w zależności od składowanych odpadów w Bielawach lub przewożonych odpadów białą drogą do Bielaw. Stwierdzili, że składane wielokrotnie monity w tej sprawie do różnych instytucji i stowarzyszeń zainteresowanych tą problematyką nie poprawiają stanu rzeczy, a reakcja jest bardzo słaba.

     Do burmistrza wystąpiła też Barbara Kokot, prezes Polskiego Związku Działkowców w Bydgoszczy, która zawnioskowała o zweryfikowanie stanowiska przed wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i niewydanie zgody na realizację planowanej inwestycji. Uznała, że działalność przetwarzania odpadów zakłóci aktualny porządek w otoczeniu ROD Kalina.

     Na pewno wzrośnie hałas, ale przede wszystkim pogorszy to warunki bytowania, zarówno działkowców, jak i mieszkańców Piechcina w związku z zapyleniem, unoszącym się duszącym pyłem oraz powstawaniem błota poślizgowego - pisze Barbara Kokot. Ponadto pyły ujemnie wpłyną na zdrowotność uprawianych warzyw i owoców.

     Burmistrz Michał Pęziak skierował pismo z zastrzeżeniami działkowców i wezwanie do wyjaśnień do firmy Techgrup-Serwis.

     - Według zgłaszających, w wyniku prowadzonej działalności polegającej na transporcie i przetwarzaniu odpadów wystąpi zwiększone rozprzestrzenianie się substancji pylistych i hałasu, które negatywnie wpłyną na zdrowie ludzi oraz na teren nieruchomości położonych wzdłuż drogi, po której będzie odbywał się transport odpadów przewidzianych w ramach realizacji powyższego przedsięwzięcia. Ponadto zdaniem zgłaszających środki zabezpieczające środowisko, które zostały przedstawione w raporcie oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko są niewystarczające - informował burmistrz i wezwał do złożenia wyjaśnień i przedstawienia pisemnego stanowiska odnoszącego się do każdego z poszczególnych zgłoszonych zastrzeżeń.

     Krystyna Głowacka, prezes firmy Techgrup-Serwis odpowiedziała, że analiza warunków akustycznych przeprowadzona dla planowanej inwestycji wykazała, że planowane przedsięwzięcie będzie dotrzymywało standardów dopuszczalnych poziomów hałasu, a lokalizacja inwestycji znajduje się w wystarczającej odległości od zabudowy mieszkaniowej i rekreacyjnej.

     - Emisja hałasu nie przekroczy więc dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku dla pory dziennej - podtrzymuje Krystyna Głowacka. - Dodatkowo ruch pojazdów ciężarowych transportujących odpady i produkt końcowy (kompozyt żelazonośny) będzie się odbywał wyłączni w porze dziennej. Inwestor zapewnia, że przedsięwzięcie będzie realizowane w sposób, który nie pogorszy warunków życia mieszkańców miejscowości Piechcin.

     Krystyna Głowacka zapewniła też, że inwestor w celu eliminacji rozprzestrzenienia się pyłów, będzie regularnie zraszał usypane pryzmy odpadów przeznaczonych do magazynowania i przetwarzania w ramach planowanej działalności, a system zraszający będzie tak dobrany, aby w największym stopniu ograniczyć powstanie ewentualnych odcieków.

     - Dodatkowo regularnie prowadzone będą pomiary i badania czynników szkodliwych dla zdrowia w środowisku pracy, między innymi zapylenia. Natomiast emisja pyłów pochodzących z transportu będzie ograniczana poprzez wykorzystanie samochodów wyposażonych w plandeki - podaje prezes zarządu spółki Techgrup-Serwis.

     O ewentualne zagrożenia i obawy mieszkańców związane z inwestycją zapytaliśmy burmistrza Michała Pęziaka. Odpowiedzi udzielił jego zastępca Hubert Łukomski, który poinformował, że obecnie w Urzędzie na wniosek inwestora toczy się postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na przetwarzaniu odpadów innych niż niebezpieczne w miejscowości Bielawy. Z przedłożonej dokumentacji wynika, że przetwarzanie odpadów polegać będzie na ich mieszaniu. Odpady materiałów żelazonośnych pochodzących z procesów hutniczych i z sortowania lub mechanicznej obróbki złomu użyte będą w celu produkcji kompozytu żelazonośnego dla przemysłu cementowego i hutniczego.

     - Zatem dla jednego podmiotu stanowią odpad pochodzący z procesu produkcyjnego, a dla innego podmiotu półprodukt służący do otrzymana mieszaniny stanowiącej składnik produktu gotowego - poinformował wiceburmistrz Hubert Łukomski. - Zadaniem OOŚ, którego procedura ustalona została w ustawie o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko jest ustalenie zasad realizacji planowanego przedsięwzięcia, aby w możliwie najmniejszym stopniu wpłynęło na środowisko, a w przypadku przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko (omawiany przypadek) ocena oddziaływania na środowisko nie jest obowiązkowa, o konieczności jej przeprowadzenia decyduje organ wydający decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. Organ gminy w omawianym przypadku nałożył na inwestora obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko, która w szczególności obejmuje weryfikację raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko.

     Wiceburmistrz wyjaśnia, że w prowadzonym postępowaniu wymagane jest uzyskanie uzgodnień od organów ustalonych w przepisach prawa, w tym: od Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, który do prowadzonego przez burmistrza postępowania ustalił, że planowana inwestycja przy zachowaniu warunków zawartych w raporcie o oddziaływaniu na środowisko nie spowoduje zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi w stopniu wymagającym stawiania szczególnych warunków do decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Jednym z zadań ustawowych sanepidu jest sprawowanie kontroli i nadzoru nad warunkami higieny w różnych dziedzinach życia. Kolejnym organem, od którego konieczne jest uzyskanie uzgodnienia jest Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, którego jednym z podstawowych zadań jest uzgadnianie postępowań w sprawie OOŚ, szczególnie pod względem wpływu realizacji planowanego przedsięwzięcia na środowisko. Ostatnim organem koniecznym do dokonania uzgodnień jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

     Hubert Łukomski podkreślił, że organ może odmówić wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jedynie w przypadku:

     1. niezgodności lokalizacji przedsięwzięcia z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, jeżeli plan ten został uchwalony,

     2. odmowy uzgodnienia warunków realizacji bądź wydania negatywnej opinii, przez organy o których mowa wyżej,

     3. braku zgody wnioskodawcy na realizację przedsięwzięcia w wariancie innym niż proponowany, jeżeli z oceny oddziaływania na środowisko wynika zasadność realizacji przedsięwzięcia w innym wariancie,

     4. gdy z oceny oddziaływania na środowisko wynika, że przedsięwzięcie może znacząco negatywnie oddziaływać na obszar Natura 2000, a za realizacją przedsięwzięcia nie przemawiają konieczne wymogi nadrzędnego interesu publicznego, w tym wymogi o charakterze społecznym lub gospodarczym i brak jest rozwiązań alternatywnych,

     5. jeżeli z oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wynika, że przedsięwzięcie może spowodować nieosiągnięcie celów środowiskowych zawartych w planie gospodarowania wodami na obszarze dorzecza.

     - Przy braku możliwości zastosowania jednego z przytoczonych powyżej punktów organ, czyli burmistrz zobowiązany jest w świetle obowiązujących przepisów do wydania decyzji administracyjnej w przedmiotowym zakresie - podaje wiceburmistrz Hubert Łukomski. - Ponadto w decyzjach o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację jakiegokolwiek przedsięwzięcia organy opiniujące, w tym także burmistrz Barcina zgodnie z powierzonymi kompetencjami mają na uwadze przede wszystkim zdrowie i życie ludzi oraz ochronę środowiska. W związku z tym społeczeństwo (mieszkańcy gminy) są informowani w formie obwieszczenia o każdym etapie postępowania. Dodatkowo przed wydaniem decyzji każde przedsięwzięcie jest wnikliwie analizowane przez właściwe organy. W przypadku wątpliwości jakiegokolwiek z organów opiniujących dane przedsięwzięcie inwestor wzywany jest do złożenia wyjaśnień - co miało również miejsce i w tym przypadku o czym świadczy okres prowadzonego postępowania (postępowanie toczy się od 2017 roku).

     Nie została jeszcze wydana decyzja administracyjna w sprawie planowanej inwestycji przewidującej przetwarzanie i transport odpadów na tereny w Bielawach.

     Burmistrza Barcina Michała Pęziaka zapytaliśmy również o jego osobistą opinię, jako mieszkańca Piechcina, być może także korzystającego z możliwości rekreacyjnych, które daje ROD Kalina, czy w jego odczuciu planowana inwestycja w Bielawach może wpłynąć negatywnie na komfort życia i odpoczynku mieszkańców tej okolicy. Odpowiedzi na to pytanie nie otrzymaliśmy.

Magdalena Kruszka, 31 VII 2019

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry