Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

Tak wynika z przygotowanej przez entomologa analizy. Jednak plagi much występujące w pobliżu ferm norek utrudniają życie okolicznym mieszkańcom, którzy oczekują zdecydowanych działań ze strony właścicieli ferm.

Przybyli na spotkanie mieszkańcy z zainteresowaniem oglądali prezentację dotyczącą wyników badań fot. Roman Wolek
Przybyli na spotkanie mieszkańcy z zainteresowaniem oglądali prezentację dotyczącą wyników badań fot. Roman Wolek

    KOSZTY PO POŁOWIE
     29 września w Urzędzie Miejskim w Trzemesznie odbyło się spotkanie w celu przedstawienia wyników badań oraz nakreślenia sposobów rozwiązania problemu uciążliwości much w Smolarach i okolicach. Na spotkanie przybyli także mieszkańcy Miat i okolic, którzy również zmagają się z problemem plagi much oraz przedstawiciele znajdującej się w tej miejscowości fermy norek.
     Wiceburmistrz Dariusz Jankowski rozpoczynając spotkanie zapewnił, że obecna sytuacja związana z muchami jest nie do zaakceptowania. Podkreślił, że wyniki badań są bardzo obiektywne, mimo iż spotkał się z zarzutami, że co to za ekspertyza skoro płaciła za nią też ferma. Według zastępcy burmistrza były to dobrze wydane pieniądze.
     Przypomnijmy, że aby stwierdzić, jaki rodzaj much występuje w Smolarach oraz skąd pochodzą i jak można z nimi skutecznie walczyć, badania wykonała entomolog dr Agata Piekarska z Gorzowa Wlkp. Koszt sporządzenia ekspertyzy to 20.000 zł. Urząd Miejski Trzemeszna i właściciel fermy norek w Smolarach ponieśli równy koszt sporządzenia tych badań, a więc po 10.000 zł.
     Podczas piątkowego spotkania wyniki tego opracowania przedstawiała jego autorka.
     W OTOCZENIU NOREK
     W celu sporządzenia ekspertyzy przeprowadzono badania terenowe w promieniu 2 km od fermy w Smolarach. Pobrany został materiał badawczy do analizy, określono skład gatunkowy much i miejsca ich rozrodu, przeanalizowano fermę w Smolarach i gospodarstwo hodowli krów w Jastrzębowie pod kątem ich udziału jako miejsca lęgowego muchówek oraz analizowano przekazane przez hodowców zwierząt informacje o prowadzonej kontroli owadów na terenie ich gospodarstw.
     Badania prowadzone były przez Agatę Piekarską na terenach otaczających fermę zwierząt futerkowych, czyli: w Smolarach, Jastrzębowie, Grabowie, Kurzychgrzędach i Gołąbkach. Pobrano muchy z lepów zawieszonych w tych miejscowościach. Pobrano także obornik z fermy norek oraz obornik krowi z gospodarstwa hodowli krów. W trakcie prowadzonych badań stwierdzono 33 gatunki much i 11 rodzin. Dominowały jednak przedstawiciele 3 rodzin: zgniłówkowate, plujkowate i muchowate. Wykryte muchówki, które rozwijają się lub siadają na ekskrementach, śmieciach, ściekach, kompoście i padlinie i mogą przenosić patogeny, wydalając na produkty spożywcze dla ludzi.

Reprezentująca fermę w Smolarach Joanna Kominkiewicz zapewniła, że będą podejmowane zdecydowane działania, aby skutecznie walczyć z plagą much fot. Roman Wolek
Reprezentująca fermę w Smolarach Joanna Kominkiewicz zapewniła, że będą podejmowane zdecydowane działania, aby skutecznie walczyć z plagą much fot. Roman Wolek

     MUCHY Z OBORNIKA NA FERMIE
     Badania wykazały, że obornik z produkcji norek jest wyjątkowo atrakcyjnym miejscem dla rozrodu i żerowania much, szczególnie z rodzin, których przedstawiciele dominowali na lepach zebranych z okolicznych domów. W próbkach obornika z tej fermy stwierdzono bardzo duże zagęszczenie larw. Z analizy pobranych danych wynika, że właściciel fermy ogranicza populację dorosłych much występujących na terenie gospodarstwa. Działania te dają jednak efekt krótkotrwały i nie gwarantują ograniczenia rozprzestrzenienia się much po wyjściu z poczwarki, a część owadów składa jaja do obornika, dając początek kolejnemu pokoleniu.
     W podsumowaniu badań wyraźnie stwierdzono, że występowanie plagowych ilości much w Smolarach i okolicach są efektem występowania długo zalegającego obornika na terenie fermy norek. Jak wskazano, aby ograniczyć ilość much w Smolarach i okolicach, należy zobligować właściciela fermy do wdrożenia zintegrowanego programu ograniczania populacji much. Program ten ma polegać m.in na znacznie częstszym usuwaniu odchodów zwierząt bezpośrednio spod klatek, kontroli stadiów larwalnych much oraz kontroli ilości osobników dorosłych i poczwarek.
     ŻEBY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ
     Po prezentacji na sali zapanowała miła atmosfera. Reprezentująca fermę w Smolarach Joanna Kominkiewicz w imieniu fermy zapewniła, że może powiedzieć, iż już w czasie badań zaczęto wdrażać wszystkie zalecenia wskazane w analizie i na pewno będą one kontynuowane. Zadeklarowała, że będą stosować wskazane środki w odpowiednich stężeniach dla fermy i będą prowadzić wnikliwy grafik oprysków oraz przeszkolą większą ilość pracowników. W przyszłym roku zaczną stosować odpowiednie środki wcześniej, w odpowiednim stężeniu i będą one robione częściej.
     - Mam nadzieję, że będzie nam się wszystkim żyło lepiej i na tym nam zależy, żeby mieszkańcy okolicznych wiosek i pracownicy byli zadowoleni - zapewniła przedstawicielka fermy. Wiceburmistrz Jankowski wyraził zadowolenie, że gmina współfinansowała tę ekspertyzę. Zapowiedział, że Urząd Miejski będzie monitorował sytuację i nie będzie się biernie zachowywał w tej sprawie.
     Danuta Winiarska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie podkreśliła znaczenie współpracy właściciela fermy z gminą i wyraziła nadzieję, że będzie to z korzyścią dla mieszkańców.
     Mieszkanka Smolar Marlena Przybylska w imieniu mieszkańców dziękowała za przygotowaną ekspertyzę i prosiła o dalszą współpracę, żeby mieszkańcy mogli spokojnie żyć.
     ODRZUCIŁ ZARZUTY
     Jednak miła atmosfera prysła, gdy głos zabrał Jerzy Czarny reprezentuje fermę norek w Miatach. Zapewnił, że w firmie stosują skuteczne środki i dbają o to, żeby nie było much. W jego odczuciu problem much jest, był i będzie. Wyraził żal, że zarzuty kieruje się tylko do hodowców zwierząt futerkowych. Prosił, żeby autorka analizy zobaczyła też na wsi inne hodowle. Jerzy Czarny przypominał, że na wsi hoduje się kaczki, świnie, kury. Zapewnił, że jeśli chodzi o fermę w Miatach, to są oni atakowani prawdopodobnie niesłusznie i można zrobić u nich badania obornika. Deklarował, że nie ma tam żadnych larw i jaj. Informował, że w promieniu kilku kilometrów jest kilkadziesiąt ferm różnych zwierząt hodowlanych. Przedstawiciel fermy w Miatach zapewniał, że chcą, żeby ich ferma była jak najmniej uciążliwa dla społeczeństwa. Zwracał uwagę, że bezpośrednio na fermie mieszka jej kierownik z trójką dzieci.
     Taka wypowiedź zdenerwowała niektórych mieszkańców uczestniczących w spotkaniu. Nie zgodzili się oni z zarzutami, że to gospodarstwa mieszkańców powodują powstawanie plagi much, a nie fermy norek.

Jerzy Czarny reprezentujący fermę norek w Miatach bardzo sceptycznie podchodził do prezentowanych wyników analizy obarczającej fermę w Smolarach odpowiedzialnością za powstawanie plagi much fot. Roman Wolek
Jerzy Czarny reprezentujący fermę norek w Miatach bardzo sceptycznie podchodził do prezentowanych wyników analizy obarczającej fermę w Smolarach odpowiedzialnością za powstawanie plagi much Roman Wolek

     ODCZAROWAĆ RZECZYWISTOŚĆ
     Współpracujący z autorką analizy Sławomir Kaczorowski pytał, czy mieszkańcy zauważyli wcześniej plagowe ilości much, gdy nie było ferm norek. Przypominał przy tym, że teraz rolnictwo wygląda inaczej niż np. 20 lat temu. Uczestnicy zebrania potwierdzili, że nie było wcześniej takich ilości much w ich miejscowościach.
     Radny Tadeusz Pawlak zwracał uwagę, że 20 czy 30 lat temu w Gołąbkach były gospodarstwa, w których hodowano krowy i świnie. I nie było wtedy plagi much. A obecnie jest tylko jedno takie gospodarstwo, a plaga much już dociera do tej miejscowości.
     Entomolog Agata Piekarska przedstawiała dane, że na 50 ferm norek zna dwie, które sobie radzą z problemem much.
     Podsumowując dyskusję Jerzy Czarny komentował, że czuje się opluty przez muchę plujkę.
     Swojego oburzenie nie ukrywał Mariusz Obecny, który mieszka w Świętem, w pobliżu fermy norek w Miatach. Jego zdaniem takie fermy powinny zniknąć lub być daleko od zabudowań mieszkalnych. Inne rozwiązanie według niego, to wysiedlenie mieszkających w pobliżu ludzi. - Będą tylko norki tam sobie żyły - komentował mieszkaniec Świętego.
     Zastępca burmistrza Dariusz Jankowski zapewnił, że nie traktuje tematu w Miatach jako rozwiązanego i też będzie oczekiwał działań ze strony fermy.
     Po kolejnym stwierdzeniu Jerzego Czarnego, że nie można przypisywać fermom norek winy za występowanie plagi much, autorka przygotowanej analizy Agata Piekarska skomentowała, że rzeczywistości nie da się zaczarować i należy ją raczej odczarować.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1338 (40/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry