Blokada Andrzeja Rosiaka
   
    Firmie przewozowej Matbud burmistrz Andrzej Rosiak nie chce udzielić pozwolenia na korzystanie z przystanków na terenie gminy Żnin. - Chcę tylko wolnej konkurencji - mówi Henryk Kucharczyk szef Matbudu i ostrzega burmistrza, że poinformuje Urząd Antymonopolowy. Andrzej Rosiak odpowiada: - Jestem zwolennikiem wolnej konkurencji, jednak PKS nie może upaść.

gozdzik.jpg
- Mam międzynarodowy certyfikat, pójdę z nim szukać pracy w PKS, kiedy w wyniku działalności PKS i burmistrza całkiem padnę - mówi Krzysztof Goździk
fot. Karol Gapiński

    Jeszcze za czasów poprzedniego burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego pakoska firma Matbud próbowała uzyskać pozwolenie na wjazd na teren gminy z liniowymi połączeniami pasażerskimi.
    To się wówczas Matbudowi nie udało, jednak jego właściciel Henryk Kucharczyk żył nadzieją, że może się to zmienić, kiedy następcą Leszka Jakubowskiego został Andrzej Rosiak.  
    Nowy burmistrz także nie chce jednak wydać pozwolenia na wjazd autobusów Zakładu Produkcyjno-Handlowego Matbud w granice swojej gminy i motywuje to troską o kondycję miejscowego PKS.
   
UTRZYMAĆ STAN POSIADANIA
    Najważniejszą obecnie troską zawodową dla Błażeja Gaczkowskiego, kierownika żnińskiej placówki PKS Inowrocław, jest szukanie pomysłów na to, jak utrzymać swój stan posiadania na rynku przewozów komunikacyjnych.
    - Rynek pracy obecnie jest, jaki jest. Chcemy przede wszystkim utrzymać nasz PKS w takiej kondycji, w jakiej znajduje się obecnie. Prywatni przewoźnicy nakazują nam, że musimy zadbać o zwycięstwo w tej konkurencji - mówi szef żnińskiego PKS i dodaje: - Zatrudniamy obecnie 80 osób. Mamy 46 autobusów. Są to jednostki od jednorocznych do szesnastoletnich. "Autosany" i "jelcze". Sprzedajemy średnio od 4.100 do 4.200 biletów miesięcznych szkolnych i około 350 do 400 biletów miesięcznych pracowniczych. Biletów jednorazowych sprzedajemy miesięcznie około 45 tysięcy sztuk. Robimy  220 tysięcy kilometrów miesięcznie. Nie ma takiej możliwości, że psuje się jakiś autobus i nic nie jedzie w zamian.  
    Żniński PKS ma własną stację paliw o pojemności 35 tysięcy litrów oleju napędowego i serwis naprawczy przy ulicy Spokojnej.
   
KONKURENCJA
    Pakoska firma Matbud istnieje od 1997 roku. Obsługuje ona regularne linie komunikacyjne na terenie powiatów: inowrocławskiego, mogileńskiego i żnińskiego. W tym ostatnim jedynie na obszarze gminy Barcin.  
    Obecnie Henryk Kucharczyk zatrudnia 46 osób. - Mam 26 samochodów różnych marek: skania, volvo, mercedes, man, autosan, renault, neoplan czy iveco. Od dwunastoletnich po nowe. W zeszłym roku po licznych kontrolach nie odebrano nam żadnego dowodu rejestracyjnego. Obsługujemy 150 tysięcy kilometrów. Sprzedajemy około 2.200 biletów miesięcznych. Dziennie przewozimy 9.000 pasażerów z biletami jednorazowymi. Mamy własną stację i serwis. Stosujemy wszystkie ustawowe ulgi dla pasażerów.
    Firma wychodzi ponadto z propozycjami marketingowymi. Raz w miesiącu losowanych jest po kilka rowerów wśród pasażerów, którzy wykupili przynajmniej 40 biletów jednorazowego przejazdu w obojętnie jak długim czasie i obojętnie na jakiej linii.
   
WYMUSZONA OBNIŻKA
    Od początku tego roku przyparty groźbą konkurencji PKS obniżył ceny biletów na trasie Żnin - Inowrocław. Z Barcina do Żnina jednorazowy bilet kosztował 3,80 zł. Teraz kosztuje 2,80 zł. Obniżka dotyczyła tylko tej trasy z dalszą ewentualną perspektywą objęcia nią również odcinka Szubin - Bydgoszcz realizowanego przez żnińską placówkę PKS.
    - U mnie maksymalnie bilet z Barcina do Żnina kosztowałby 2.40 zł.  - zapowiada Henryk Kucharczyk - a weźmy też pod uwagę, że ja nie mam dotacji od wojewody, jak niesprywatyzowane PKS-y.
   
ZA PRZEJAZD AUTOBUSU, CZY SWÓJ?
    PKS nie sprzedaje biletów miesięcznych na krótszy okres niż cały miesiąc. Chociaż uczeń, bądź pracownik, czy to z powodu ferii, czy urlopu, bilet potrzebuje jedynie na kilka, czy kilkanaście dni w miesiącu, jeśli chce bilet miesięczny, musi zapłacić za cały miesiąc.
    - Ja sprzedaję bilety okresowe w zależności od potrzeb klientów, na tyle dni w miesiącu, na ile komu trzeba - stwierdza kapitalista z Pakości.
   
BURMISTRZ BARCINA POKAZUJE ŚWIATŁA W DWÓCH TUNELACH
    13 stycznia burmistrz Barcina Ewa Gołąb zaopiniowała wniosek Matbudu dotyczący zgody na uruchomienie nowej linii na trasie z Barcina do Żnina. - Pozytywnie opiniuję wniosek uruchomienia nowej, autobusowej, regularnej linii komunikacyjnej na trasie Barcin - Żnin - Barcin przez Młodocin, Jadowniki, która umożliwi mieszkańcom Barcina, a szczególnie młodzieży szkolnej łatwiejszy dojazd do i ze szkoły na tej trasie - czytamy w opinii wydanej przez Ewę Gołąb.
    Bardzo podobną w treści, pozytywną opinię burmistrz Ewa Gołąb wydała również w odniesieniu do projektu wejścia przez Matbud na trasę Barcin - Mogilno.
   
ALE TE ŚWIATŁA NIE SĄ ZIELONE
    - Wszystko to na nic. Dzisiaj otrzymałem pismo od Jacka Kraśnego burmistrza Mogilna, że nie dostanę pozwolenia na wjazd na teren gminy Mogilno na trasie z Barcina do miasta, nad którym władzę sprawuje pan Kraśny. - smucił się Henryk Kucharczyk w ostatni wtorek.
    - Mogileńska placówka PKS Inowrocław zatrudnia 80 osób. Brak pozytywnej decyzji dla Matbudu wypływa z obowiązku ochrony naszego PKS. Ochrony miejsc pracy oraz podatków od nieruchomości, które nam płaci PKS - mówi Jacek Kraśny.
    - A ja to podatków nie płacę? Choćby w Barcinie każdy wjazd autobusu na obiekty infrastruktury komunikacyjnej gminy to 3 grosze. - zaznacza właściciel Matbudu.
    Burmistrz Mogilna nie widzi jednak przeszkód dla Matbudu na trasie z Mogilna do Strzelna, która była dla PKS niedochodowa, a na której Henrykowi Kucharczykowi pozwolono przewozić pasażerów dwa lata temu. Ten czyni to do dzisiaj.
    - Ta trasa nie była obciążona przez PKS. Zgoda została wyrażona - wyjaśnia Jacek Kraśny.
    Burmistrz Żnina Andrzej Rosiak założył z kolei blokadę Henrykowi Kucharczykowi na zachód od Młodocina, na granicy gmin Barcin i Żnin.
    - Teoretycznie możemy dojechać do Młodocina, a dalej już nie. Blokada - mówi prywatny przewoźnik z Pakości.
   
ANDRZEJ ROSIAK TRZYMA POD KLUCZEM POWIAT
    W ten sposób powstała patowa sytuacja, bo Matbud jest zainteresowany stworzeniem połączeń nie tylko z Barcina do Żnina, ale i dalej, w głąb żnińskiego powiatu, aż do Janowca.
    - Mógłbym zacząć się starać o pozwolenie na wjazd w granice gmin Gąsawa, Rogowo, Janowiec. Kiedy Żnin daje mi czerwone światło, tych starań jednak czynić nie będę, bo moja sieć połączeń byłaby pozrywana. - stwierdza Henryk Kucharczyk.
    Postanowiliśmy sprawdzić, jak ustosunkowują się do tego zagadnienia szefowie interesujących nas gmin
- Na tym etapie trudno dyskutować. Jeśli będzie oferta tego przewoźnika konkurencyjna, to ja jestem za. Niech się zgłosi, przedstawi swoją ofertę, będziemy rozmawiać - Zdzisław Kuczma, wójt Gąsawy jest otwarty na propozycje prywatnych przewoźników.
    - Jak się przewoźnik pojawi, to będę reagował. Na razie nie wiem, jak podejść do tematu. Myślę jednak, że na naszym terenie jeszcze jeden przewoźnik to byłby problem. Powstałby wielki bałagan, jeszcze większy, niż jest teraz, bo mamy problem z respektowaniem przez PKS Gniezno biletów miesięcznych sprzedawanych przez PKS Żnin i na odwrót - mówi Józef Sosnowski wójt Rogowa.
    Burmistrz Janowca Maciej Sobczak ma wyrobione zdanie: - Najważniejszy jest interes tych, którzy są przewożeni. Kwestia dopuszczenia przewoźnika w granice Janowca jest otwarta.  
   
JASZCZUK NA GMINY, ROSIAK NA STAROSTWO
    Co w sprawie pozwolenia na wjazd dla prywatnych przedsiębiorców transportowych na teren powiatu ma do powiedzenia starosta Zbigniew Jaszczuk?
    - Dopóki gminy nie wyrażą zgody, to na tym etapie starostwo nic nie może decydować. Później po ewentualnej zgodzie gmin jest kwestia do rozpatrzenia. Nie chcę o niej jeszcze teraz mówić, ale leży ona w gestiach starostwa. Powiem o niej, kiedy wszystkie dokumenty będę już miał przed sobą. - Zbigniew Jaszczuk okrywa się woalem tajemniczości.
    To, co starosta mógł mieć na myśli, starał się nam przybliżyć Sławomir Cilski, przedsiębiorca przewozowy z Barcina, właściciel firmy Atrans: - Panu staroście mogło chodzić o wydanie koncesji, bo to leży w gestii starostwa. Tak mi się wydaje.
    Kiedy zapytaliśmy burmistrza Andrzeja Rosiaka o powody nie wydania zgody Matbudowi na wjazd do Żnina, tak odpowiedział: - Matbud nie otrzymał pozwolenia, bo firma ta nie ma zgody ze starostwa.
    - No i co ja mam na to powiedzieć? - kwituje to Henryk Kucharczyk.
   
BURMISTRZ BASTIONEM PKS
    - PKS, który obsługuje nasz teren spełnia oczekiwania mieszkańców. Pracuje w nim 80 osób. Wydając decyzję o braku pozwolenia dla Matbudu miałem na uwadze, że kryzys w PKS spowodowany inną decyzją mógłby doprowadzić do zwolnień pracowników. To ma głęboki wymiar społeczny, to wymusza na mnie działania, których nie jestem zwolennikiem. Ja jestem za zasadami wolnorynkowymi. Muszę chronić istniejące miejsca pracy, kiedy bezrobocie u nas sięga 30%. Ale też PKS jest solidny. Nie miałem żadnych głosów krytycznych - odkąd jestem burmistrzem - dotyczących złego działania PKS. - Andrzej Rosiak broni PKS i swojej decyzji dotyczącej Matbudu.
   
DRESIARZE KONTRA SZOFER POD KRAWATEM
    Z opinią burmistrza o usługach świadczonych przez PKS nie zgadza się Krzysztof Goździk, żniński przedsiębiorca działający w branży turystyczno-przewozowej, właściciel firmy Atlas, która istnieje od 10 lat, ale która obecnie znajduje się w głębokim kryzysie. Zdaniem Krzysztofa Goździka dzieje się tak przede wszystkim wskutek blokady dla prywatnych przewoźników czynionej przez Andrzeja Rosiaka.
    - Burmistrz nie ma, ale ja mam uwagi, co do działania PKS. Samochody mają stare, jeżdżą mimo to z kursami turystycznymi na różne trasy. Tutaj nikt im nie przeszkadza, choć ja od lat prowadzę taką działalność. PKS ze mną może konkurować, ale ja z PKS-em - nie. Bo z drugiej strony sami na przewozy liniowe mają monopol. Ja mam umowę partnerską z Henrykiem Kucharczykiem. Już bym jeździł pod szyldem Matbudu na linii Barcin - Żnin, gdyby burmistrz pozwolił. Nie pozwolił. A ja mogłem liczyć na obrót 6.000 zł miesięcznie, gdyby ta linia była.     Zainwestowałem pieniądze w koncesję. Zainwestowałem również koło 1.500 zł, czas i nerwy na egzaminie, żeby uzyskać Certyfikat Kompetencji Zawodowych w Międzynarodowym Transporcie Drogowym Osób, a teraz nie mogę ujechać z firmą. Egzamin zdawaliśmy razem z Henrykiem Kucharczykiem i Czesławem Kołowskim z Janowca. Kiedyś miałem 5 autobusów i 8 pracowników. Teraz mam certyfikat na Europę, ale nie mam przez burmistrza pracy. Pytam się: czy PKS ma w genach zapisane, że musi pracować? Jest wolny rynek, czy też nie, żeby Andrzej Rosiak wraz z PKS decydował o kilkudziesięciu tysiącach ludzi? Poza tym, czy PKS zatrudnia tylko żninian, że burmistrz w imię obrony swoich wyborców tworzy monopole. Przecież tam pracują mieszkańcy różnych miejscowości. Czy pasażerowie będą mogli jeździć taniej i wygodniej mając wybór, czy też wtedy, kiedy będą zdani na usługi monopolisty? - próbuje znaleźć odpowiedzi na swe pytania Krzysztof Goździk. - Nie mówię już o tym, że kierowcy jeżdżą tam często ubrani w dresy. Ja jeżdżę zawsze pod krawatem, bo szacunku wymagają ode mnie klienci - dodaje.
   
NIE CHCĄ DLA SIEBIE, CHCĄ DLA WSZYSTKICH
    Henryk Kucharczyk akcentuje, że jemu nie chodzi o pozwolenie na wjazd do Żnina tylko dla siebie. - Niech wjeżdżają wszyscy chętni. Co do kwestii zwolnień pracowników w PKS, to przecież nie jest tak, że ja odbieram miejsca pracy. Ja również przecież zatrudniam ludzi, i w takim przypadku też zatrudniłbym ludzi, zapewniłbym warsztat serwisowy.  Jeśli burmistrz Rosiak tego ode mnie by chciał, to ja mogę zgodzić się na taką umowę, żeby korzystać dodatkowo z serwisu robionego na przykład przez kogoś ze Żnina, wiadomo, że kierowcy musieliby również być częściowo ze Żnina, z Barcina, czy z innych miejscowości. O proszę, na przykład panowie Krzysztof Goździk, czy Sławomir Cilski tylko czekają. Również w takiej umowie z burmistrzem można uwzględnić potrzeby gminy dotyczace realizowania przeze mnie kursów na trasach niedochodowych. Ja się tego nie boję, byleby szanse były równe. Jednak burmistrz mówi nie i nie. Nie chce siąść do spokojnych rozmów ze mną i z PKS. Przecież ja nawet nie mógłbym sobie sam ustalić rozkładu jazdy, bo mam to obowiązek robić z już istniejącym przewoźnikiem. Dlatego też miałbym pewnie gorsze od PKS godziny odjazdów, a mimo to chcę tu wjechać. - mówi Henryk Kucharczyk.
   
JEST KASA Z DWORCA, WIATY ZA DARMO
    Burmistrz podkreśla, że ważnym argumentem przemawiającym za PKS jest fakt, iż przedsiębiorstwo to płaci podatek od nieruchomości za dworzec. Matbud nie chce jednak koniecznie wjeżdżać na dworzec.
Za korzystanie z wiat przystankowych należących do gminy PKS nie płaci. Usytuowanie zatoczek autobusowych PKS ustala z odpowiednimi właścicielami dróg.
    - Matbud nie jest tutaj zarejestrowany, tylko korzystałby z infrastruktury - twierdzi Andrzej Rosiak. Zaś Henryk Kucharczyk ripostuje: - Niech burmistrz da pozwolenie, wskaże miejsce, to sam wykonam sobie potrzebną wiatę. Na własny koszt.
   
GOŹDZIK POD MŁOTEK
    A sytuacja jest taka, że Krzysztof Goździk i jego Atlas znaleźli się na krawędzi.
    - Ja i moja rodzina 38 głosów oddaliśmy na burmistrza Rosiaka. A później chodziłem do niego, przedstawiałem sytuację, nie uwzględniał tego, że wskutek tego monopolu ludziom firmy padają. Bo ja nie mam pracy. 19 lutego komornik dom mi będzie licytował. Przyznaję, że na długi, z których ta licytacja wynika miała wpływ nie tylko monopolizacja przewozów, ale i fakt, że sprzedano mi pod etykietką najnowocześniejszego autobusu Europy drogi rupieć, który się rozsypał, a ja go muszę spłacać. Jednak w tym przypadku mam uzasadnioną nadzieję wywalczyć swoje racje. Jeśli jednak tak ma wyglądać polityka gminy wobec prywatnych przedsiębiorców, to będę musiał upaść. Wtedy wezmę swój międzynarodowy certyfikat, jaki prócz mnie z tego co mi wiadomo posiada w powiecie tylko wspomniany kolega z Janowca i pójdę szukać pracy do Błażeja Gaczkowskiego - mówi niegdysiejszy potentat na rynku turystycznym w Żninie, teraz zaś mąż i ojciec, którego czeka licytowanie przez komornika rodzinnego domu.
Krzysztof Goździk oraz Henryk Kucharczyk zapowiadają możliwość zgłoszenia sprawy blokowania gminy Żnin dla prywatnych przewozów do Urzędu Antymonopolowego. Burmistrz Andrzej Rosiak zostawia tę kwestię zainteresowanym osobom.  

Karol Gapiński
Pałuki nr 573 (6/2003)
 

Inne teksty na ten temat:

Jeszcze o konkurencji

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry