Radny Stanisław Głogowski: - Albo chcemy, aby ktoś w Żninie inwestował, albo nie
   
    Mieszkańcy bloków przy byłej proszkowni w Żninie oprotestowali projekt zagospodarowania przestrzennego, który zmienia przeznaczenie sąsiedniej działki z typu parkowego na teren produkcji, składów i usług. Zadanie do rozwiązania: jaką szansę ma protest na przyjęcie przez radnych, jeśli działka znajduje się w dzielnicy przemysłowej?

 
 Plan sytuacyjny fot. Remigiusz Konieczka

    Przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Fabrycznej znajdują się trzy działki (patrz mapka). Pierwsza, o nieregularnym kształcie zapisana jest w planie jako teren z budynkami mieszkalnymi. Jest to działka należąca do wspólnoty mieszkaniowej. Druga, patrząc od strony ulicy Mickiewicza (do niedawna były na niej ogródki działkowe), stanowi obecnie prywatną własność. Trzecia to teren ze studnią głębinową.

    Mimo iż na wspomnianej działce znajdują się budynki mieszkalne, teren ten nie został w planie zagospodarowania przestrzennego zapisany jako teren budownictwa mieszkalnego, gdyż wszystkie te działki leżą w dzielnicy przemysłowej. Uznanie jednej z takich działek za teren budownictwa mieszkalnego, dawałoby mieszkańcom możliwość wnoszenia protestów do budowy kolejnych zakładów przemysłowych w tej części Żnina. A miasto po to wydzieliło specjalne tereny -dzielnice przemysłowe, aby mieć zawsze propozycje dla potencjalnych inwestorów, którzy zechcieliby właśnie tu budować zakłady produkcyjne, dające mieszkańcom miejsca pracy, a gminie pieniądze z podatków (problem ten opisywaliśmy przy okazji budynku po byłym hotelu spomaszowskim).
    DLA ZACHOWANIA SPOKOJU
    Wspólnota mieszkaniowa z sąsiedniej działki postanowiła złożyć protest do uchwalonego projektu zagospodarowania przestrzennego. Znajdują się tam dwa budynki mieszkalne, które zajmuje łącznie osiem rodzin. Przedstawiciel wspólnoty Bernard Starczewski powiedział, że ewentualne powstanie zakładu usługowego lub przemysłowego może zakłócać spokój mieszkańcom budynków.
    CHRONOLOGIA PODZIAŁÓW
    Do 2000 roku trzy opisywane działki stanowiły jedną.
    Sprawa wydzielenia działki z budynkami mieszkalnymi przy żnińskiej proszkowni rozpoczęła się w 1997 roku. W tym roku Zarząd Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Żninie zwrócił się z prośbą do Zarządu Miejskiego o wyłączenie z terenu OSM Proszkowni Mleka dwóch budynków mieszkalnych i zapisania w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako terenu budownictwa mieszkalnego o niskiej intensywności. Kierownictwo proszkowni argumentowało prośbę koniecznością uregulowania spraw mieszkaniowych.
    Bernard Starczewski powiedział, że w kwietniu 1998 roku Zarząd Miejski powyższą prośbę zaopiniował negatywnie. W związku z tym mieszkańcy odwołali się od tej decyzji, ale kolejna odpowiedź także była odmowna. - W 1999 roku złożyliśmy odwołanie od decyzji Zarządu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Kolegium zdecydowało, aby powrócić do rozpatrzenia problemu -mówił Bernard Starczewski.
    Na mocy decyzji burmistrza Leszka Jakubowskiego z marca 2000 r. z terenu OSM Proszkowni Mleka wydzielono działkę, w skład której wchodziły bloki mieszkalne i znajdujące się za nimi ogródki działkowe. W uzasadnieniu burmistrz napisał, że część z ogródkami z uwagi na położenie w strefie uciążliwości istniejącej oczyszczalni ścieków proszkowni mleka powinny ulec przekształceniu w zieleń typu parkowego. Taki zapis funkcjonował w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego do roku bieżącego. Nadal jednak, mimo wydzielenia działki, część, na której stoją bloki, nie ma przeznaczenia terenu budownictwa mieszkalnego. Nadal króluje nad wszystkim przeznaczenie: uciążliwa działalność przemysłowa.
    W 2001 roku syndyk masy upadłościowej żnińskiej proszkowni Jolanta Kucharska dokonała nowego podziału wydzielonej wcześniej przez burmistrza Jakubowskiego działki. Pani syndyk podzieliła ten teren na trzy mniejsze działki: pierwszą z budynkami mieszkalnymi i garażami, drugą z ogródkami działkowymi, a trzecią ze studnią głębinową. Nadal jest to dzielnica przemysłowa.

    MIESZKAŃCY BEZ OGRÓDKÓW
    Mieszkańcy dwóch bloków chcieli wykupić teren z ogródkami, nie wykorzystali jednak prawa pierwokupu, gdyż - jak twierdzą - teren ten był dla nich za drogi.
    Zakupu od syndyka działki dokonał Robert Tyblewski, właściciel firmy Ronach w Żninie, z którym nie udało nam skontaktować, gdyż przebywa poza Żninem. Aby nowy inwestor mógł rozpocząć działalność usługową lub produkcyjną konieczne było uchwalenie w zapisie zagospodarowania przestrzennego odpowiednich zapisów, które zgodne byłyby także z przyjętym studium uwarunkowań, kwalifikującego ten teren dla działalności inwestycyjnej. 27 czerwca radni przyjęli plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu i oznaczyli go symbolem P/S/U co oznacza, że jest on przeznaczony dla celów produkcji, składów i usług.

    NIE CHCĄ STREFY PRZEMYSŁOWEJ
    Bernard Starczewski powiedział, że mieszkańcy chcą uszanować własność prywatną pana Tyblewskiego. Zależy im jednak na tym, aby mieć trochę spokoju. Dla nich sąsiedztwo ruchliwej ulicy Mickiewicza i ul. Fabrycznej już jest uciążliwe. Do tego dochodzą nieprzyjemne zapachy ze studni głębinowej. Lokatorzy obawiają się, że w pobliżu budynków mieszkalnych może powstać jeszcze zakład, który mógłby być dla nich uciążliwy. Chcą, aby w odległości 35 metrów od bloków nie było strefy przemysłowej, a zapis w planie zagospodarowania przestrzennego pozostał bez zmian.
    Naczelnik wydziału planowania przestrzennego w żnińskim Urzędzie Miejskim Krystyna Gołaszewska wyjaśniła, że w obowiązującym miejscowym planie ogólnym zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje od 1992 r. teren istniejących ogródków działkowych nie był ujęty jako teren z zielenią typu parkowego. Podkreśliła, że plan można .zmieniać jeżeli jest zgodny z założeniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Założenia dla tego terenu mówią o dzielnicy przemysłowej i dlatego - pomimo sugestii, że ogródki działkowe winny ulec przekształceniu w zieleń typu parkowego, faktycznie nigdy przekształceniu nie uległy. Dlatego powoływanie się wspólnoty na zapis o terenie zieleni parkowej nie jest uzasadnione.

    RACJE RADNYCH I UZASADNIENIE BURMISTRZA
    Sprawą szczegółowo zajęli się członkowie Komisji Prawa i Porządku Publicznego żnińskiej Rady Miejskiej. Przewodniczący komisji Adam Milejczak był zdania, że sprawa ta powinna zostać załatwiona w momencie zakupu działki przez Roberta Tyblewskiego. - Czy my [radni - przyp. ik] jesteśmy od tego, aby załatwiać takie rzeczy - pytał się Adam Milejczak. - Jest to strefa przemysłowa, a w planie był to teren przeznaczony pod zieleń. W momencie kupna przeznaczenie terenu było inne. Jego zdaniem sprawę rozwiązałoby odgrodzenie działek poprzez zwiększenie strefy zieleni, która nie naruszałaby interesów obu stron.
    Z Adamem Milejczakiem nie zgodził się radny Stanisław Głogowski, który powiedział, że po to jest strefa przemysłowa w mieście, aby zachęcać inwestorów do budowania. - Albo chcemy, aby ktoś w Żninie inwestował, albo nie - mówił Stanisław Głogowski. - Jeżeli chcemy być sypialnią Bydgoszczy bez hurtowni i przemysłu powiedzmy "Fora ze dwora". Wydzielenie tej strefy jest istotne dla miasta. Radny Głogowski dodał też, że właściciel działki i tak jest obwarowany warunkami, jakie musi spełnić w trakcie inwestowania na tej działce (chodzi między innymi o wydzielenie na granicy działki pasa zieleni izolacyjnej szerokości 4 metrów). Komisja nie zdecydowała się na poparcie, ani na odrzucenie protestu.
    Burmistrz Andrzej Rosiak powiedział, że protest mieszkańców nie znajduje uzasadnienia w istniejących przepisach oraz w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Żnin. Burmistrz zaznaczył, że ostateczna decyzja w sprawie uznania lub odrzucenia protestu należeć będzie do radnych.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 603 (36/2003)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry