Drukuj
    Potrzebujemy mędrców
   
    Podzielam zdanie arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, że nadanie imienia Marii Karłowskiej Zespołowi Szkół Ponadgimnazjalnych jest znakiem nowych czasów i nowych wyzwań.
    Faktem jest, że po tym, jak podjęta została uchwała o nadaniu szkole imienia, czułem pewien niesmak. Związane to było z tym, że szkoła nosi imię Marii Karłowskiej, a nie błogosławionej Marii Karłowskiej. Tłumaczenia dyrektora nie do końca mnie przekonały. Jednak oprawa piątkowej uroczystości nadania szkole imienia rozwiała moje wątpliwości.
    Zarówno nauczyciele, jak i uczŚ niowie nie pozostawili wątpliwości, że idei wyboru patrona szkoły przyświecała działalność Marii Karłowskiej, a jej wiary i poświęcenia Bogu nie odsunięto na margines.
    Kiedyś ktoś mi powiedział, że ojciec Jan Góra jest showmanem -kontekst wypowiedzi był krytyczny. Niezorientowanym w temacie chciałbym przypomnieć, że dominikanin o. Jan Góra jest organizatorem czerwcowych spotkań młodzieży w Lednicy. Uważam jednak, iż w dzisiejszych czasach Kościół jako wspólnota potrzebuje showmanów - ludzi, którzy � dają rozgłos idei. W czasach, kiedy ludzi przekonuje się do pewnych rzeczy we współczesnych formach, pomysł spotkań w Lednicy jest jak najbardziej na miejscu. Podobnie zresztą, jak idea toruńskiego festiwalu piosenki chrześcijańskiej Song of Songs, którą zainicjował nieżyjący już biskup Jan Chrapek.
    1 w tym miejscu jakiś malkontent może zapytać, co ma wspólnego Lednica ze szkołą w Żninie. Chodzi o to, że dyrektor zespołu szkół zorganizował w szkole show - oczywiście na miarę swoich możliwości. Mam na myśli pozytywne znaczenie tego słoŤ wa. Począwszy od nocnego biegu z Jabłonowa Pomorskiego, w którym uczniowie z koszulkami z wizerunkiem błogosławionej biegli kilkadziesiąt kilometrów z relikwiami do Żni
    na, a skończywszy na krótkim przedstawieniu teatralnym. Wart podkreślenia jest fakt, w jak ciepły sposób młodzież przyjęła matkę Łukaszę Sobieralską.i arcybiskupa Henryka Muszyńskiego.
    Teraz trzeba pamiętać o tym, co niesie za sobą wybór takiego patrona. Pomimo fantastycznej atmosfery na sali gimnastycznej, na zewnątrz przechadzali się uczniowie, których to co działo się wewnątrz nie interesowało. Sukcesem żnińskich katechetów, a przede wszystkim ks. Huberta Nowaka jest przybliżenie młodzieży osoby błogosławionej i to, że chcieli wybrać ją jako patrona szkoły.
    I nie chodzi tu tylko o to, że - jak mówiła pani wicedyrektor - może uczniowie nie będą przeklinać, ale że zapamiętają, jakie ideały przyświecały Marii Karłowskiej w życiu i może niektórzy będą starali się sami je realizować. Patron szkoły to także wyzwanie dla nauczycieli, którzy oprócz przekazywania uczniom wiedzy o błogosławionej powinni swoją postawą i sposobem nauczania dać wyraz temu, w jakim miejscu pracują.
    Wiem, że nie raz pedagogom po prostu opadają ręce i puszczają nerwy. Ale to właśnie oni tworzą szkołę. Szczególnie teraz, kiedy uczeń uczęszcza do niej tylko trzy lub cztery lata, a nauczyciel wiąże się z placówką niejednokrotnie na 30 lat. Wyzwanie jest tym większe, że szkoła skupia uczniów z różnych środowisk: miejskich, wiejskich. I nie jest ważne, czy ktoś jest z Gąsawy, Żnina, Bydgoszczy czy Warszawy. Każdy oczekuje takiego samego traktowania i podejścia oraz sprawiedliwego oceniania.
    Z tą refleksją chciałbym na koniec pozostawić wszystkich, a w szczególności uczniów i nauczycieli, którym bliska jest idea i myśl błogosławionej Marii Karłowskiej: Jest mędrcem prawdziwym kto umie czynić dobrze. Obyśmy takich mędrców w naszym życiu spotykali jak najwięcej.
REMIGIUSZ KONIECZKA
Pałuki nr 664 (45/2004)