Jacek Ludwiczak
   

   
- Co wpłynęło na pańskie zwycięstwo? Co zdyskwalifikowało pańskich przeciwników?
    - Jeśli chodzi o mnie - to zaważył przypadek, bo wygrałem dwoma głosami. Walka była wyrównana.
   
- Czy mogło być tak: pańscy przeciwnicy popełnili błąd taktyczny rozbijając elektorat - na Ryszarda Lorczyka głosowało "stare pokolenie", a na Piotra Horkę - "młode", czyli zwolennicy SLD?
    - Nie sądzę. Na ulicy Klemensa Janickiego mieszka wielu pracowników cukrowni. Ich głosy podzieliły się miedzy Piotr Horkę i mnie. Gdyby któryś z nas nie startował - uzyskałby większość "cukrowniczego" elektoratu.
   
- Kto jest pańskim kandydatem ma burmistrza?
    - Uchylam się od odpowiedzi. Wcześniej sprawy personalne mnie nie interesowały. Obecnie tworzą się koalicje i jeśli włączę się do jakiejś - będę popierał ich kandydata na burmistrza. Oczywiście muszę sam, z pewnych źródeł, uzyskać informacje o określonej osobie.
   
- Dlaczego mógłby pan zostać burmistrzem, a dlaczego nie?
    - Kandydat na burmistrza musiałby wcześniej mieć do czynienia z administracją samorządową.
   
- Czy burmistrz ma być kimś w rodzaju menedżera gminy?
    - Na razie jest to jeszcze ciężka praca organiczna. Trzeba wykonać wiele podstawowych operacji, zabiegów. Typowy menedżer jeszcze długo nie będzie potrzebny.
   
- Co chce pan zrealizować najszybciej jako radny?
    - Celowo nie tworzyłem programu wyborczego. Takie programy wydają mi się iluzoryczne. Nie jestem jeszcze dokładnie zorientowany w sprawach samorządowych. Dopiero podczas prac w radzie okaże się, że to co chcemy odbiega od tego co możemy i te pobożne życzenia kandydatów znajdą się w lamusie.
   
- Wygrał pan wybory do Rady Pracowniczej, później wybory samorządowe... sukces za sukcesem. Czy nie przewraca się panu w głowie?
    - Nie. Tym bardziej, że cukrownię najprawdopodobniej czeka przekształcenie w jednoosobową spółkę skarbu państwa, więc żywot rady będzie krótki.
   
- Z kim z Rady Miejskiej chce pan współpracować?
    - Startowałem z PKW. Jest nas sześć osób. Jeśli ta grupa będzie chciała dalej współpracować... zobaczymy. Ale do żadnej partii nie chcę należeć.
   
- Czy ma pan jakieś plany wakacyjne?
    - Jak zwykle - plecak, góry. W Polsce - Tatry, bo raczej w tym roku nie będą to góry poza Polską. Za dużo pracy.
   
- Dziękuję za rozmowę.
 22 czerwca 1994
z radnym gminy Żnin
Jackiem Ludwiczakiem
rozmawiała Dorota Świder
    Pałuki nr 125 (27/1994)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry