Reklama w kalendarzu

Jedni wieszali, drudzy zrywali

Tomasz Szczepaniak, kandydat na burmistrza Kcyni, zapowiedział, że dochodzić będzie swych praw w związku ze zrywaniem jego plakatów wyborczych przez kontrkandydata - Mirosława Pezackiego. Mirosław Pezacki zapewnia, że żadnego plakatu nie zerwał, a burmistrz nadużywa swej władzy.

Mirosław Pezacki - kandydat na burmistrza Kcyni i Michał Taraska - kandydat do Rady Powiatu, obaj z PO, opowiadają, że wracając ze spotkania wyborczego, w rejonie Iwna zauważyli oznakowany samochód strażacki i pracowników straży wieszających plakaty wyborcze burmistrza Tomasza Szczepaniaka. Zrobili zdjęcie telefonem komórkowym. Po 25 minutach w Kcyni zatrzymała ich policja i zrewidowała samochód. - Słyszymy od policjantów, że otrzymali anonimowe zgłoszenie, bo kierowca tego samochodu zrywa plakaty wyborcze - relacjonuje Mirosław Pezacki. Dalej, jak mówi, zostali wylegitymowani i zrewidowany został ich samochód. - Jest to skandal, że wykorzystuje się służby, których celem i zadaniem jest służba społeczna w szerokim tego słowa znaczeniu, a nie wykorzystywanie ich do celów propagandy wyborczej oraz narażanie na koszty obywateli - podatników - uważa Mirosław Pezacki.
Samochód strażacki okazał się samochodem Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej z Kowalewka, działającej w formie stowarzyszenia. Finansowane ono jest z różnych środków: z MON, ze składek członkowskich, datków od sponsorów i szkoleń, które prowadzi (np. szkoleń z obronności). Samochód, którym były rozwożone plakaty, należy do stowarzyszenia. Komendant jednostki, który rozwieszał plakaty, nie kryje, że popierają w wyborach na burmistrza Tomasza Szczepaniaka i dlatego postanowili rozwiesić część plakatów.
- Pasażerowie srebrnego „bmw” zerwali w sumie 17 plakatów Szczepaniaka, które wcześniej wieszaliśmy. W Iwnie zrobili to na naszych oczach i to poświadczymy na policji w zeznaniach - mówi Krzysztof Napieralski, komendant jednostki z Kowalewka, który wieszał plakaty Szczepaniaka. Opowiada, że kilkakrotnie bmw przejeżdżało koło nich, robiono im zdjęcia. - Podejrzewaliśmy, że jeżdżą za nami i zdzierają to, co my wieszamy, dlatego wróciliśmy i się to potwierdziło - mówi Krzysztof Napieralski. Jak opowiada, w Iwnie zaparkowali przy bocznej drodze i wyjechali dopiero, kiedy zrywano plakaty, wówczas zanotowali numery rejestracyjne.
Sprawą zajęli się kcyńscy policjanci, trwają przesłuchania. Niszczenie plakatów może zostać potraktowane przez policję zarówno jako uszkodzenie mienia, jak i niszczenie materiałów wyborczych. W obu wypadkach grozi za to kara grzywny do 5 tys. zł lub areszt do 30 dni. Ordynacja wyborcza, jak mówi Krzysztof Lorenc z PKW, nie zakłada konsekwencji wyborczych za zrywanie plakatów;  takie działania nie wpływają na zmianę list kandydatów i nie powodują skreślenia z listy zdzierającego.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 978 (45/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry