Podjąć wyzwania i postawić na rozwój


Leszek Jakubowski uważa, że Żnin bierze kredyty na miarę potrzeb i możliwości spłat. Inwestycje w infrastrukturę dadzą według niego zarówno miastu, jak i całej gminie nowe impulsy rozwojowe. Jeśli zostanie wybrany, zamierza zaproponować przemyślane od dawna rozwiązanie problemu segregacji i utylizacji odpadów. Zmian personalnych w Urzędzie Miejskim nie planuje. Miejsc do parkowania w centrum nie zabraknie, rynek będzie ładny, sieć szkół nie będzie zmieniana.

Leszek Jakubowski wielokrotnie przecinał wstęgi będące zwieńczeniem podejmowanych w gminie inwestycji. Czy będzie je przecinał w dalszym ciągu? 
         fot. Arkadiusz Majszak

Arkadiusz Majszak: - Jaki będzie wynik drugiej tury wyborów?
Leszek Jakubowski: - Chciałbym, żeby był korzystny dla mnie.
- Jeśli tak się stanie, komu zaproponuje Pan stanowisko zastępcy, sekretarza, skarbnika?
- Stanowiska te pozostaną bez zmian.
- Czy planuje Pan jakiekolwiek zmiany personalne i organizacyjne w Urzędzie?
- W samym Urzędzie takich zmian nie planuję. Z funkcjonowania urzędu jestem zadowolony. Urząd przez 4 ostatnie lata bardzo się zmienił.
- W jaki sposób?
- Poprawiliśmy infrastrukturę techniczną. Powstał punkt obsługi klientów. Jednak najważniejsza zmiana to uzyskany przez Urząd Miejski certyfikat ISO 9001-2000. Ten system wskazuje jak należy organizować pracę Urzędu, by sprostać normom. Jedno co na pewno przed nami, to wprowadzenie elektronicznego obiegu dokumentów. Chciałbym również ułatwić dostęp do budynków gminnych osobom niepełnosprawnym.
- Czy ma Pan w planach czteroletnią kadencję, czy chce Pan pełnić funkcję burmistrza jedynie do emerytury?
- Prosząc mieszkańców o głos wyraźnie mówię - wybierzcie mnie na burmistrza Żnina, którego kadencja trwa 4 lata i nie wiem skąd pomysł, że może trwać ona krócej. Wiem, że mój konkurent podkreśla mój wiek i jest to główny zarzut przeciwko mojej kandydaturze. Ja wiem, ile mam lat i nie obrażam się na takie ataki. Myślę, że obraża to mieszkańców gminy, którzy są w podobnym do mojego wieku i starsi. Mamy w gminie bardzo aktywnych seniorów. Często młodzi ludzie mogliby się wzorować na ich aktywności. Wysyłanie kogokolwiek na wcześniejszą emeryturę to tani chwyt, który nie ma pokrycia w faktach.
DROGI
- Jak będzie wyglądał żniński rynek po rewitalizacji, jeśli uzyska Pan reelekcję?
- Tak, jak zaprojektował pan Paweł Hałaburdzin, który zaplanował bardzo ciekawy sposób zagospodarowania rynku. Efekt będzie widoczny po skończonej inwestycji.
- Może Pan podać więcej szczegółów?
- Nawierzchnia rynku będzie się składać z półokręgów, tak by tworzyła efekt zegara słonecznego w przemiennych kolorach jasnym i ciemnym. Nie będzie to kostka, lecz duże płyty o gładkiej powierzchni.
- Jaki jest Pana pomysł na parkowanie w centrum? Czy będzie wjazd na rynek? Parkowanie na rynku? Czy będzie parking między Gąsawką a zakładem kamieniarskim pana Jezierskiego? Jeśli tak, jaki duży?
- Sposób parkowania wokół starówki to duży problem, ale wsłuchując się w głosy mieszkańców i zainteresowanych właścicieli sklepów, niektóre plany należy zweryfikować. Na pewno będzie wydzielony parking na ulicy Śniadeckich naprzeciwko kościoła mariackiego. Będzie również budowany parking naprzeciwko sądu. Myślimy też o poprawie ulicy Rychlewskiego, żeby zwiększyć liczbę parkingów. Planowana inwestycja to budowa dużego parkingu za Gąsawką. W tym celu gmina kupiła już dodatkowy teren, co w połączeniu z gruntami gminnymi pozwoli na wybudowanie dużego parkingu.
- Jak duży powstanie tam parking? Na ile miejsc?
- Będzie to duży parking o powierzchni około 5 tysięcy metrów kwadratowych, a może i więcej. Trudno dziś oszacować, na ile miejsc. Na pewno w centrum miejsc parkingowych nie zabraknie. Każdy będzie mógł zaparkować i pójść zrobić zakupy w centrum. Teraz parkowanie w centrum jest denerwujące, ale pamiętajmy, że gdy remontujemy mieszkanie i w korytarzu stoją kubły z farbami, to w czasie remontu też mieszka się gorzej. Ładniej jest dopiero wtedy, gdy się go skończy. A to trwa.
- Co stanie się z aleją gwiazd sportów motorowodnych i pomnikiem Śniadeckiego w związku z budową parkingu naprzeciw sądu?
- Parking nie będzie sięgał tak głęboko, jak aleja gwiazd sportów motorowodnych. Pomnik również zostanie na swoim miejscu.
- Kiedy targowisko z placu Zamkowego zostanie przeniesione na Ułańską? Czy na tym miejscu jest planowany nowy parking w centrum?
- Targowisko przy Ułańskiej planowane jest od dawna. Nie czuję jednak, aby ten plan miał jednoznaczną akceptację mieszkańców. Chciałbym przeprowadzić jeszcze konsultacje z mieszkańcami, czy targowisko przenieść na Ułańską, czy pozostawić je na placu Zamkowym, a na Ułańskiej właśnie zrobić parking. Choć warto podkreślić, że ten plac poza dniami targowymi, czyli przez 5 dni w tygodniu (oprócz wtorku i piątku) jest właśnie wykorzystywany jako parking.
- Jak i kiedy rozwiąże Pan problem drogi Jaroszewo - Brzyskorzystew?
- Takich dróg jest w gminie wiele. Burmistrz realizuje tu decyzje komisji do spraw wsi. Ona nakreśla kolejność budowy i remontów dróg.
- Czy droga, o którą pytam, zostanie w najbliższej kadencji naprawiona?
- Tak, ale nie umiem powiedzieć, w jakim zakresie. Remonty dróg, mające na celu ułatwienie przejazdu, będą wykonywane wszędzie. Myślę, że remont drogi, o której rozmawiamy, będziemy chcieli zacząć od Brzyskorzystwi do zabudowań, a następnie od Jaroszewa do zabudowań. Na końcu zrobimy połączenie obu wyremontowanych odcinków.
- Czy na ulicach Zielnej, Polnej, Łąkowej, których mieszkańcy często do nas dzwonią, zamierza Pan położyć nawierzchnię w nadchodzącej kadencji?
Leszek Jakubowski: - Tak. Przychodzi teraz kolej na te ulice. Zielna i Łąkowa na pewno będą remontowane. Z Polną natomiast jest problem, bo najpierw musimy wykupić grunt. Dwie trzecie nie jest nasze, lecz prywatne. Ale myślę, że i z tym problemem się uporamy.
- Co z kanalizacją deszczową na ulicach, które w tym roku były układane w ramach kiełbasy wyborczej? Co z Pocztową, Ptasią, Cichą, Opłotkową?
- Były to planowane inwestycje, a nie kiełbasa wyborcza. Przecież na terenie Żnina zrobiono 30 ulic, a nie tylko te 5. Pocztowa była w tragicznym stanie i dlatego trzeba było się nią zająć. Teraz czekamy na pojawienie się środków z Unii Europejskiej, które pozwolą nam sfinansować budowę na Pocztowej kanalizacji deszczowej.
- W tym roku nie było możliwości skorzystania z pieniędzy unijnych na kanalizację deszczową?
- Nie było możliwości skorzystania w tym roku i my też nie mieliśmy pieniędzy, bo żeby skorzystać z programów unijnych trzeba mieć zabezpieczone w budżecie swoje pieniądze.
- Jak rozwiązać problem przebiegu małej obwodnicy w okolicy skrzyżowania z ulicą Aliantów i kłopoty, które w związku z tym mają państwo Naliwajscy, Brzykcy i Kowalscy?
- W tej chwili jest opracowywane studium uwarunkowań, do którego wnosimy zmianę zmniejszenia parametrów drogi. Pas drogowy zostanie zmniejszony z 25 do 15 metrów. Droga też przez to będzie tańsza. Wtedy ponownie z Zarządem Dróg Wojewódzkich będziemy rozmawiać na temat nowego przejścia tej drogi. Wszystko jest na dobrej drodze, żeby to przejście odbyło się jedynie na gruntach pana Brzykcego, a nie państwa Naliwajskich i pozostałych. Chcemy zminimalizować straty, jakie poniosą prywatni właściciele gruntów. Droga ta będzie miała status drogi lokalnej, a nie żadnej obwodnicy. Wyście to nazwali „małą obwodnicą” - zupełnie niesłusznie. 
- Dlaczego gmina chce budować tę drogę?
- Ta droga jest potrzebna z paru powodów. Po pierwsze - trochę by odciążyła pełną zakrętów ulicę Żytnią. Po drugie - ułatwiałaby dojazd do planowanych przez nas inwestycji na ulicy Dąbrowskiego: basenu, hali sportowej, nowej siedziby straży pożarnej oraz do Gimnazjum nr 1. Miasto, rozwijając się, musi tworzyć wewnętrzne, tranzytowe linie komunikacyjne.
- Co trzeba zmienić w Urzędzie Miejskim, by nie pojawiały się na łamach „Pałuk” takie tematy, jak z ulicy Dąbrowskiego, że droga jest zaprojektowana pół metra wyżej niż poziom wjazdu do posesji? Że po raz kolejny przed „Peweksem” mamy kałużę? Że ścieżka rowerowa do Bożejewiczek jest budowana dwa lata?
- Projekt ulicy Dąbrowskiego przygotowali zawodowi projektanci. Nie mogli tego zaprojektować inaczej. Czasem zdarza się konieczność przystosowania terenu  w obrębie posesji do zmian, jakie są na zewnątrz. Nie wszyscy to przyjmują do wiadomości. Na ile tam mogliśmy pomóc, pomogliśmy. Nie wiem, o co tam jeszcze chodzi. Jeśli jest teren spadzisty, to w takim terenie trudno jest wszystkim dogodzić. Z kolei jeśli chodzi o kałuże na drodze krajowej nr 5, to są one związane z tym, iż źle funkcjonuje kanalizacja deszczowa, która wymaga przebudowy na tym odcinku. Czekamy na dobre programy unijne, żeby w tę inwestycję wejść. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie zachowała odpowiednich standardów w tej dziedzinie, o co często apelowaliśmy, ale bez skutku. Ścieżka rowerowa do Bożejewiczek jest wykonywana. Mieliśmy z tym tematem kłopoty własnościowe, dlatego tak długo trwały przygotowania do budowy. Nareszcie jest ona rozpoczęta i myślę, że w przyszłym roku będzie skończona. Szanując pana Józefa Bugno z dużą determinacją czekałem na jej budowę, bo wybudowanie tej ścieżki, to był jego testament.
- Jaki jest Pana pomysł na ścieżki rowerowe w Żninie? W tym - ścieżkę do Szubina po starym torowisku?
- Pierwsza ścieżka, która na pewno powstanie, dzięki naszemu wsparciu budowy ronda, to ścieżka do Sarbinowa. Naszym celem jest, żeby wspólnie z Zarządem Dróg Wojewódzkich wybudować ścieżkę aż do krańców naszej gminy w tym kierunku, czyli przez Słębowo do Ustaszewa i dalej. Druga ścieżka ma powstać po byłym torowisku w stronę Szubina. Cały czas zabiegamy o przejęcie tych gruntów. To są grunty PKP, ale z rozmów, które są toczone od paru lat, finał powinien nastąpić jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego roku. My te grunty kupimy, ale nie za pieniądze, lecz w ramach rozliczeń podatkowych. Taką samą procedurę, jak my, prowadzi też burmistrz Szubina i wspólnie z Szubinem chcemy złożyć wniosek o środki unijne na budowę ścieżki rowerowej ze Żnina do Wąsosza, co w Sejmiku Województwa mamy zagwarantowane.
- Jak rozwiązać problem psów i ich odchodów na chodnikach?
- Kontaktujemy się z tymi, którym się te rzeczy udają. Chcemy ich wzorce tutaj zastosować. Jesteśmy w kontakcie z miastami, które podjęły się tego problemu i mają efekty znacznie lepsze niż my. Na pewno trzeba będzie rozdawać woreczki i Straż Miejską uczulić na ten problem, a także coraz więcej o tym mówić, bo właściciele psów muszą sobie zdać sprawę, że ciąży na nich pewien obowiązek. Chcemy wzorem innych miast wyznaczyć ogrodzone miejsca dla czworonogów. Prowadzimy rozmowy z firmami, które sprzedają urządzenia do zbierania tego typu nieczystości.
INWESTYCJE
- Co z basenem? Jaki? Za ile? Z jakich pieniędzy, ile będzie kosztować utrzymanie? Czy gminę stać na ten wydatek?
- Właśnie basen i centrum sportowo-rekreacyjne to doskonały przykład, że wysoko stawiamy poprzeczkę. W czasie tworzenia wieloletniego planu inwestycyjnego mieszkańcy gminy wyraźnie opowiedzieli się za tymi inwestycjami i określili ich zakres. Stan na dziś jest taki, że przetarg jest ogłoszony, wpłynęły oferty dwóch firm. Gdybym myślał tylko o własnym interesie, o wyborach, to dzisiaj budowa basenu i przystani pewnie by już trwała. Tymczasem szukaliśmy najlepszych rozwiązań. I znaleźliśmy je. Basen ma kosztować 22-23 mln zł. Około 7 milionów otrzymamy z Urzędu Marszałkowskiego. Pozostałe 15 milionów spłacimy w okresie 15 lat. Nie sztuką jest oczywiście wybudować, sztuką jest utrzymać. Roczny koszt utrzymania basenu szacuję na milion złotych. W zależności od przyjętych rozwiązań kwota ta może wahać się w obie strony o 200 czy 300 tysięcy.
Zaryzykowałem opóźnienie budowy basenu, choć  był to jednym z punktów mojego programu, bo chcemy wybudować basen ładny, którego koszty utrzymania będą łagodzone przez dodatkowe funkcje się tam znajdujące. Chciałbym uspokoić pana Kaźmierczaka, że nie oddaliśmy nigdzie żadnych milionów. Musimy przestrzegać jedynie procedur budżetowych. Mamy stosowne ustalenia i wiemy, że na tę inwestycję otrzymamy raczej więcej, niż mniej. Teraz, mając radnego ze Żnina w sejmiku, jestem pewien, że raczej więcej.
- Jak będą łagodzone koszty utrzymania basenu?
Leszek Jakubowski: - W budynku centrum będą znajdować się sklepy, bar, restauracja, kręgielnia, gabinety odnowy. Koszty dzierżawy tych obiektów będą miały wpływ na zmniejszenie kosztów utrzymania.
- Jak Pan widzi przyszłość wysypiska w Wawrzynkach? Wyłącznie zasypywanie bez modernizacji, budowa kolejnych komór i coraz większe opłaty środowiskowe? Zakład utylizacji? Współpraca z „Uskomem”? Spalarnia?
- Upatrujemy w tym znacznych dochodów. Są daleko posunięte rozmowy z firmą „Uskom” w celu utworzenia spółki, która za nas wybuduje segregownię odpadów. Firma „Uskom” jest w tej dziedzinie przodownikiem w kraju. Spółka z tą firmą pozwoli definitywnie rozwiązać nam problem w naszej gminie i gminom nam przypisanym. W 2011 roku wchodzi zasada, że 20% odpadów musi podlegać utylizacji. Co roku ta suma będzie rosnąć i w 2020 roku wyniesie 50%. Aby utylizować, trzeba wcześniej segregować. Nie jest sztuką segregować i posegregowane śmieci ładnie zakopywać. Sztuką jest wyzbycie się tego, co posegregowane. „Uskom” ma technologię, doświadczenie i zaplecze finansowe. Ulokowali się obok naszego wysypiska. Kupili ziemię od rolnika, postawili urządzenia. Przetwarzają tam przywożone z Polski, posegregowane odpady i przystosowują je do spalania w „Lafarge”. To samo chcieliby robić z odpadami przywożonymi na nasze składowisko, ale wcześniej na tym składowisku należy wybudować segregownię, która kosztuje 20-30 milionów. Chcemy, żeby „Uskom” wybudował tę segregownię.
- Czy nie lepiej byłoby wybudować samemu tę segregownię i samemu na niej zarabiać? Na przykład - zrezygnować z basenu i ten kredyt przeznaczyć na segregownię?
- Nie. Bo wtedy i tak zostaniemy sami z tymi odpadami. Co z nimi zrobimy? Posegregowane wrzucimy w nieckę?
- Sprzedamy bezpośrednio do „Lafarge”.
- Przed sprzedażą do „Lafarge” odpady te musiałyby i tak zostać przetworzone przez „Uskom”. Gmina na to nie jest przygotowana technologicznie i finansowo. Dlatego plan, jaki proponuję, jest taki: zawiązać z „Uskomem” spółkę. Gmina wnosi aportem teren składowiska. Aport ten ma stanowić 20% kapitału spółki, w której będziemy udziałowcem mniejszościowym. Taka umowa da nam 20% zysków w spółce. Liczę wtedy na wpływy rzędu 2 milionów zł rocznie. Pozwoli to też uniknąć kar, które już od przyszłego roku będą płacić gminy. My też. Z mojej wiedzy wynika, że pierwsza kara za nieprzetwarzanie odpadów, naliczona za 1 kwartał przyszłego roku może wynieść ok. 100.000 zł. Dalej będzie coraz więcej. Taki jest koszt niepodjęcia rok temu przez poprzednią radę decyzji w tej sprawie.
Zrobiłem bardzo gruntowne rozeznanie w Polsce. Firma „Uskom” to dobry partner, sprawdzony w wielu miejscach. Uważam, że zajęcie się przyszłością wysypiska w Wawrzynkach będzie jednym z pierwszych tematów, którym zajmie się nowa rada. Jestem pewien, że to, co proponuję, jest najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu. I to rozwiązanie gwarantuje mieszkańcom naszej gminy stabilną - na wiele lat - cenę za wywożenie domowych odpadów.
- Czy planuje Pan zmiany w organizacji zbierania, segregacji i wywożenia śmieci gospodarstw domowych?
- Rozmawiamy z „Uskomem” również o tych problemach. Po związaniu się z gminą Żnin podpowiedzą nam, jak robić to lepiej. I na pewno poprawa w tej dziedzinie nastąpi. Musi być ona finansowo korzystna dla każdego mieszkańca. I to mogę gwarantować.
- Czy będzie Pan dążył do tego, by wybudować ujęcie wody w Słębowie, żeby mieszkańcy nie byli zależni od „Cerplonu”? Jak duży to wydatek?
- Tak. Myślimy nie tylko o Słębowie, ale też i o Dobrylewie. W Słębowie są dwa gotowe odwierty i w Dobrylewie również. W Dobrylewie są one własnością Agencji Nieruchomości Rolnych i składamy wniosek o ich przekazanie. Koszt takiej stacji wynosi około 1 mln zł. Prowadzone są rozmowy z naszą spółką WiK i wspólnie z nimi byśmy to budowali. Będziemy starać się o środki zewnętrzne na ten cel. WiK zainwestował w tym roku bardzo duże pieniądze - dwa i pół miliona zł - w modernizację oczyszczalni ścieków.
- Kościół jest otwarty w sprawie oddania gminie Sufraganii, a może nawet i kina - czy byłoby to korzystne dla gminy? Na jakich warunkach? W jakim celu?
- Za darmo tych nieruchomości nie dostaniemy. Były rozmowy na temat Sufraganii, jednak na dzień dzisiejszy gminy na to nie stać. Co nie znaczy, że w przyszłości nie będziemy tym zainteresowani.
- Z przejęciem kina pewnie jest ten sam problem?
- O kinie nie było mowy. Spróbujemy natomiast rozmawiać na temat ewentualnej dzierżawy kina.
- Na co w pierwszej kolejności po wyborach będą składane projekty unijne?
- Na monitoring Żnina. Projekt jest już złożony i czekamy na uruchomienie. Również na budowę kolejnych dróg gminnych. Mamy opracowaną dokumentację na ulicę Przemysłową, Internet na wsi, ścieżki rowerowe, halę sportową przy Szkole Podstawowej nr 2, sztuczne lodowisko, które jest u marszałka już zaklepane, oraz oczywiście basen i bazę żeglarską. Złożyliśmy też wniosek na budowę świetlicy wiejskiej w Cerekwicy i czekamy na rozstrzygnięcie.
- Czy możliwe jest, aby w gminie Żnin ruszyły programy utylizacji eternitu? Przydomowych oczyszczalni ścieków? Ekologicznych kotłowni?
- Jeśli chodzi o oczyszczalnie ścieków, to od przyszłego roku mamy zamiar uruchomić program budowy przydomowych oczyszczalni tam, gdzie nie opłaca się budowa kanalizacji sanitarnej. Taką pierwszą oczyszczalnię będziemy chcieli wybudować w Obronie Leśnej, ale nie tylko. W zakresie eternitu jest możliwa jego utylizacja i wręcz konieczna. Takie wymogi stawia przed nami Unia Europejska i nasze państwo musi ten problem rozwiązać globalnie. Warunkiem, by pozyskiwać środki, jest inwentaryzacja zasobów eternitu. Musimy wiedzieć, gdzie i ile jest tego eternitu: na domach, budynkach, garażach. Programów, z których można by uzyskać pieniądze na taką inwentaryzację, nie ma na razie żadnych. Kiedy tylko środki na to się pojawią, to taki proces zostanie rozpoczęty.
     Podczas wielu spotkań z mieszkańcami gminy o sygnałach dotyczących potrzeby wprowadzania kotłowni ekologicznych nie słyszałem. Ale jeśli się pojawią, będziemy o tym myśleć.
- Gdzie są możliwości pozyskiwania mieszkań socjalnych. Jakiej ilości? Za ile? Skąd wziąć na to pieniądze?
- Mieszkania socjalne są potrzebne i nie ma innego sposobu, jak je wybudować. Wskazaliśmy jeden grunt w Podgórzynie pod budowę bloku socjalnego, jednak spotkało się to ze sprzeciwem mieszkańców. Musieliśmy z tego zrezygnować. Szukamy innych działek, żeby zlokalizować takie budownictwo. Propozycje takich lokalizacji mamy. Dotacje na ten cel na razie są bardzo nieduże, ale tak czy inaczej trzeba taki temat podjąć, bo problem mieszkań jest jednym z najtrudniejszych problemów burmistrza.
- Ile budynków socjalnych ma powstać w najbliższej kadencji? Za ile?
Leszek Jakubowski: - To byłby program, w ramach którego co roku powstawałoby kilka mieszkań. Cykl trwałby kilkanaście lat. Na początek chcielibyśmy wybudować budynek o wielkości do 10 mieszkań. Jego koszt to od 800.000 zł do 1 mln zł.
- A jest szansa pozyskać dofinansowanie?
- Tylko około 20% kosztów budowy takiego budynku.
INSTYTUCJE GMINY
- Czy w gminie Żnin szkoły są dobrze prowadzone przez dyrektorów? Czy zamierza Pan dokonać zmian?
- My robimy wszystko, żeby szkołom zapewnić jak najlepsze warunki. Taki program jest konsekwentnie realizowany. Ocena samych dyrektorów należy do komisji. Co pięć lat odbywają się konkursy dyrektorów. W komisji są przedstawiciele grona pedagogicznego, rady rodziców, związków zawodowych, kuratorium oświaty i gminy. Ci ludzie oceniają pracę dyrektorów. My jako gmina mamy niewielki na to wpływ.
- A Pan jest zadowolony z tego, jak funkcjonują szkoły?
- Tak, aczkolwiek zawsze może być lepiej.
- Czy w Żninie potrzebny jest żłobek i czy będzie Pan dążył do jego otwarcia?
- Na pewno w Żninie potrzebna jest rozbudowa Przedszkola nr 1 na ulicy Browarowej i do tego się przymierzamy. O problemie żłobka nie słyszałem, ale nie widzę problemu, gdyby takie sygnały się pojawiły, żeby oddział żłobkowy w przedszkolu otworzyć.
- Czy przewidziana jest likwidacja kolejnych szkół, w tym prowadzonych przez stowarzyszenia?
- Zmiany w sieci szkół musiały być dokonane, gdyż subwencja na szkoły zmniejsza się wraz ze zmniejszaniem się liczby uczniów. W 2007 roku mieliśmy 2.824 uczniów, w roku 2010 mamy 2.362. W 2007 roku dostaliśmy 10,8 mln zł subwencji oświatowej, w 2010 roku dostaliśmy 12,9 mln zł subwencji. Więcej, pomimo zmniejszenia liczby uczniów, wiem. Podniosły się kwalifikacje nauczycieli, trochę podnieśli ze względu na różne czynniki, inflację, nie wchodźmy w szczegóły. Ważne, ile dołożyliśmy jako gmina. W 2007 dokładaliśmy - licząc z przedszkolami - 7,4 mln zł, w 2010 dołożymy 8,1 mln zł. Gdyby nie reforma, dołożylibyśmy w tym roku do oświaty co najmniej 2 miliony zł więcej. Reforma była konieczna. Teraz nie ma żadnej potrzeby likwidacji szkół, a jeśli chodzi o stowarzyszenia, to powiem, że jesteśmy zadowoleni, że są one tak dobrze prowadzone i zrobię wszystko, żeby im dalej pomagać, bo na to zasługują. Udowodnili w ciągu ostatnich dwóch lat, że warto w nich inwestować.
- Jak Pan widzi przyszłość PGM?
- Gospodarka mieszkaniowa jest przez nas uważnie monitorowana drugi rok. Do końca tego roku zrobimy roboczą naradę, żeby podjąć decyzję. Na pewno nie ma tu mowy o likwidacji. Chcemy zastanowić się, czy nie należałoby po prostu wcielić PGM w struktury Urzędu Miejskiego.
- Jakie są Pana plany w zakresie organizacji robót publicznych? Czy są planowane zmiany?
- Na pewno. Roboty publiczne stały się dużą instytucją, bo zatrudniamy coraz więcej osób. Wymaga to powołania kierownika, który będzie sprawował nadzór nad wszystkimi pracownikami.
- Czy zostanie na to stanowisko powołany Jan Zieliński?
- Na kierownika, który będzie musiał mieć wyższe wykształcenie, zostanie ogłoszony konkurs.
JEZIORA, TURYSTYKA
- Na ile gmina będzie się angażować w budowę bazy żeglarskiej nad Dużym Jeziorem, jeśli Pan zostanie burmistrzem?
- Gmina chce wybudować tę bazę. Na to jest ogłoszony przetarg i czekamy na oferty. Jest to jedno z kluczowych zadań, które podkreśli naturalne walory Żnina. Konieczna jest tam baza żeglarska, która zdecydowanie ożywi działkę żeglarsko-bojerową. Baza ma być własnością gminy. Będzie kosztować ok. 10 milionów. Mamy zagwarantowane 4 miliony z Polskiego Związku Żeglarskiego w formie dotacji i od marszałka co najmniej 1 milion. Żnin ma spłacać poniesione nakłady przez 15 lat.
- Kiedy nastąpi rozstrzygnięcie przetargu na budowę basenu i bazy żeglarskiej?
- Takie rozstrzygnięcie może nastąpić pod koniec tego roku lub na początku przyszłego roku.
- Co zrobić z resztą starego pomostu nad Małym Jeziorem? Co druga belka jest spróchniała i zagraża bezpieczeństwu przechadzających się tam osób.
- Trzeba to rozebrać. Nie możemy narażać mieszkańców na nieprzewidziane wypadki. Ten pomost chciałbym połączyć ze sprzedażą terenu OSiR-u, by osoba, która to kupi, podjęła się próby wybudowania nowego pomostu.
- Jeśli jesteśmy już przy temacie budynku dawnego OSiR-u, jaki jest Pana na niego pomysł? Sprzedać? Wyburzyć?
- Chcemy go sprzedać. Na razie był przetarg nieskuteczny i musimy ogłosić kolejny.
- Jak rozwiązać sytuację w Żnińskiej Kolei Powiatowej, której koszta są większe niż przychody?
- Ten rok dla wszystkich w branży turystycznej był bardzo złym rokiem. W całym kraju turystyka poniosła straty, tak jak i kolejka. Wspólnicy: starostwo, marszałek, gmina Gąsawa i gmina Żnin są za utrzymaniem kolejki, bo to nasza chluba i zrobimy wszystko, żeby funkcjonowała. Podczas ostatniego zgromadzenia wspólników okazało się, że ta firma, która ma pakiet większościowy, zamierza zbyć swoje udziały komu innemu. Jeśli ponoszą straty i chcą się wycofać, to nie jest zła decyzja. Mamy prawo pierwokupu. Gorzej, jakby w wyniku strat unieruchomili kolejkę. Zobaczymy, jak będzie. Kolejka musi funkcjonować i nie wierzę, żeby było inaczej. Być może przyszły rok będzie korzystniejszy niż ten obecny.
FINANSE
- Jakie jest w tej chwili zadłużenie Żnina? Jakie będzie na zakończenie Pana kadencji?
- Pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej to kwota 3.369.000 zł. Jest to umarzalne w jednej trzeciej. Kredyty wynoszą 10.395.324 zł. To stanowi łącznie 21,5% budżetu gminy. Do końca roku, jeżeli nie dostaniemy pieniędzy na rewitalizację, bo to się może opóźnić, będziemy musieli zgłosić dodatkowe 2.939.000 zł, czyli łączne zadłużenie wzrosłoby do kwoty 16.754.683 zł, co stanowi 26,9%. Tego, jakie będzie zadłużenie na zakończenie kadencji, nie da się dzisiaj przewidzieć.
- Większe czy mniejsze niż obecnie?
- Myślę, że będzie mniejsze niż obecne, ponieważ liczę na większe wpływy do budżetu.
- Jaka jest Pana opinia na temat dzisiejszego zadłużenia?
- Kto chce mieć długi? Nikt. Ale proszę pokazać mi miasto w Polsce, które rozwija się bez kredytów. Środki z Unii refundują część inwestycji infrastrukturalnych. Zawsze najpierw trzeba mieć własne pieniądze - czyli budżetowe (z podatków) lub z kredytu. Potem - często bardzo długo - czekać na ich refundację. I z tej refundacji spłacić resztę kredytu. Ten fakt już dawno zrozumiała większość miast i tylko Żnin zachowywał się długo zgodnie z zasadą „chcę, ale boję się”. Jeśli dzisiaj najpoważniejszym zarzutem mojego konkurenta jest to, że przedstawiałem Radzie Miejskiej propozycje zaciągnięcia kredytów na rozwój miasta, to ja zapytam go, czy on swoje własne inwestycje realizuje z zaskórniaków? Z oszczędności? Myślę, że nie, bo dzisiaj kredyt jest normą. Jestem przekonany, że gdybyśmy nie podjęli decyzji o rozwoju gminy finansowanym korzystnym kredytem, dzisiaj słyszelibyśmy, że trzeba było brać kredyt, bo taka okazja na rozwój jak w latach 2007-2013 już się pewnie nie powtórzy. Uważam, że Żnin bierze kredyty na miarę potrzeb i możliwości spłat. Moi krytycy zarzucają mi jednocześnie, że jest za mało inwestycji infrastrukturalnych i za dużo kredytów. Gdzie tu logika? Zawsze trzeba wybierać priorytety. Zrobiliśmy tanio trzy ulice na osiedlu górskim: Ptasią, Cichą, Opłotkową. Mówiłem już kilka razy, że woda będzie z tych ulic spływać na obie strony. Woda spływająca w stronę Panoramicznej uchwycona będzie na Panoramicznej i nikogo nie zaleje. Gdybyśmy posłuchali krytyki i położyli na tych trzech krótkich ulicach deszczówkę, krytykowano by mnie za to, że zadłużam gminę. Wiem, że w ustroju demokratycznym krytyka musi być. Ale mojej decyzji będę bronił i wiem, że mieszkańcy gminy, którzy są dobrymi gospodarzami, potrafią odróżnić to, co jest demagogią, a co - podejmowaniem rozważnych decyzji z kalkulowaniem korzyści i obciążeń na wiele lat do przodu.
- Z czego Pan planuje sfinansować planowane przez Pana wydatki? Z podnoszenia podatków? Sprzedaży mienia gminnego? Z innych źródeł?
Leszek Jakubowski: - Mój nadrzędny cel to jeszcze skuteczniejsze korzystanie ze środków zewnętrznych i znaczące podniesienie dochodów gminy. Trwają już od 3 lat przygotowania do powstania ferm wiatrowych, które w znaczącym stopniu zwiększą budżet gminy. Mają być one budowane w przyszłym roku. Będę starał się pozyskiwać kolejnych inwestorów, na co dowodem jest to, że na przełomie roku nastąpi otwarcie niemieckiej firmy „Fercon”, która zatrudni docelowo około 100 osób. To nie jest pierwsza firma, która dzięki moim jako burmistrza staraniom otwiera zakład w Żninie - „Pepsi” i „Frigo Logistics” też zainwestowały w wyniku działań miasta. Zapewniam, że będą kolejne.
- Czym i jak będzie chciał Pan przyciągnąć do miasta inwestorów?
- Przyciąganie inwestorów zależy od umiejętności prowadzenia rozmów z nimi i przekonania ich, że oprócz fantastycznego położenia przy drodze krajowej, w Żninie jest dobry klimat zarówno do biznesu, jak i do mieszkania ludzi, którzy będą ten biznes zakładali. Ładna starówka, basen, jeziora z infrastrukturą. W planach są tereny pod inwestycje uzbrojone we wszystkie potrzebne media przy ulicy Fabrycznej. Tymi terenami inwestorzy się interesują. Kluczem do ich szybkiego przyjścia jest budowa trasy S-5, która ma być u nas rozpoczęta w połowie 2012 roku.
ZAKOŃCZENIE
- Które z elementów programu Macieja Wysockiego zamierza Pan realizować?
- Nie miałem okazji rozmawiać z panem Wysockim o jego programie. To, co wiem, pochodzi z informacji przekazywanych przez media. W większości są to postulaty, dotyczące spraw już realizowanych, a czasami nawet załatwionych. Takim przykładem jest współpraca z Powiatowym Urzędem Pracy w sprawie nowych miejsc pracy. Od lat współpracuję z PUP i wykorzystuję wszystkie możliwości zatrudnienia. W temacie starówki mówiłem wiele razy, że będzie ona udostępniona dla ruchu kołowego, jak i dla parkowania. Także inkubator przedsiębiorczości to pomysł, w którego realizacji jesteśmy mocno zaawansowani. Powstanie on w pierwszym kwartale 2011 roku.
- Co jest Pana największym błędem w czasie ostatniej kadencji?
- Zawsze można zrobić więcej, lepiej, szybciej i z tego punktu widzenia patrząc nie jestem w stu procentach zadowolony z minionej kadencji. Jednak, mówiąc obiektywnie, ostatnie 4 lata to widoczne zmiany w wielu dziedzinach, od dróg, chodników, parkingów rozpoczynając, a na szkołach, boiskach i rewitalizacji kończąc. Tak wielu inwestycji w naszej gminie nie było jeszcze nigdy. Nie da się też tego podsumować jednym zdaniem. Ktoś powie - zrobili, bo są pieniądze z Unii Europejskiej. Udało się z tych środków pozyskać sporo, bo około 15 mln zł, ale bez pieniędzy gminy tych dotacji nie można by było wykorzystać. I najważniejsza rzecz, która różni tę kadencję od poprzedniej, jest taka, że my mieliśmy odwagę podjąć to wyzwanie. Nie sztuka stać w miejscu i rządzić miastem bez ryzyka. Sztuka podjąć wyzwanie i postawić na rozwój nawet kosztem chwilowego zadłużenia. Jeśli miałbym wskazać moje działanie, które sprawiło mi zawód, to jest nim przedłużający się przetarg na basen i bazę żeglarską, ale dodam, że w tak trudnych inwestycjach największym błędem jest pośpiech.
- Co jest największym błędem Pana kontrkandydata w czasie ostatniej kadencji?
- Pan Kaźmierczak 4 lata był w opozycji, którą zawsze łatwiej być niż odpowiadać za gminę i podejmować czasem trudne decyzje. Jego błędem było krytykowanie wszystkiego i wszystkich. To nie wstyd, jeśli ktoś jest w opozycji, ale też podpisuje się pod ważną dla gminy sprawą, którą trzeba pilnie rozwiązać. W działalności mojego kontrkandydata brakowało mi w minionej kadencji działań  konstruktywnych.
- Co jest Pana największym sukcesem w czasie ostatnich 4 lat?
- To, że gmina Żnin zaczęła się zmieniać, że wydano na inwestycje 43 mln zł, w tym pozyskano środki zewnętrzne w wysokości 15 mln zł. Chciałbym, żeby kolejna kadencja była podobna.
- Dlaczego wyborcy powinni głosować na Pana, a nie na kontrkandydata?
- Pierwsza sprawa to kwestia wiarygodności. Ja nie neguję oczywistych faktów, a mój kontrkandydat to robi. Żeby coś mówić, coś obiecywać - trzeba być wiarygodnym. Drugi powód: wybór mojej osoby gwarantuje skupienie się w pracy Urzędu i Rady na działalności merytorycznej, a nie na atmosferze wojennej. Gminie Żnin potrzebna jest mądra kontynuacja, a nie rewolucja. Trzeci powód: pracuję może czasem zbyt wolno, jednak z rozwagą i odpowiedzialnością, a przy tym mam odwagę podjąć wyzwania, które przed Żninem stawiają dzisiejsze czasy, a za to najsilniej jestem krytykowany.

z Leszkiem Jakubowskim

rozmawiał Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 981 (48/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry