Poprawić zarządzanie, nie zadłużać gminy


Po wyborze na burmistrza w początkowym okresie Dariusz Kaźmierczak chce gminą zarządzać samodzielnie, bez zastępcy. Uważa, że obecny burmistrz ponad miarę zadłuża gminę i źle nią zarządza. Zamierza wybudować tańszy basen. Poprowadzić promenadę od Małego Jeziora w stronę Jaroszewa. Założyć telefon interwencyjny dla mieszkańców. Planuje przejęcie przez gminę kolejki wąskotorowej i połączenie jej z Muzeum Ziemi Pałuckiej.

Dariusz Kaźmierczak wierzy w zwycięstwo. Czy będzie burmistrzem Żnina 12 lat, tak jak zamierza?
                fot. Arkadiusz Majszak

Arkadiusz Majszak: - Jaki będzie wynik drugiej tury wyborów?
Dariusz Kaźmierczak: - Wynik będzie zgodny z oczekiwaniami wyborców.
- A jakie są oczekiwania wyborców?
- Wybrać najlepszego kandydata.
- Czyli kogo?
- Będzie wiadomo po drugiej turze.
- Zakładając, że wygra Pan drugą turę, komu zaproponuje Pan stanowisko zastępcy, sekretarza, skarbnika?
- Na dzień dzisiejszy nie chciałbym mówić o personaliach. Początkowo będę prowadzić gminę bez zastępcy.
- Jak długo?
- Przez jaki czas, to trudno mi teraz powiedzieć.
- Czy planuje Pan jakiekolwiek zmiany personalne i organizacyjne w Urzędzie?
- Ja na dzień dzisiejszy nie pracuję z tymi ludźmi. Nie wiem, na ile oni będą chcieli ze mną współpracować. Chciałbym zobaczyć, czy podołają mojemu tempu działania.
- Czyli nie rozpocznie Pan pracy na stanowisku burmistrza od czystek w Urzędzie?
- Jeśli zostanę burmistrzem, nie przeprowadzę żadnych czystek.
- Czy ma Pan w planach czteroletnią kadencję, czy chce Pan być burmistrzem do emerytury?
- Moim marzeniem jest zarządzanie gminą 12 lat. Po tym okresie sam zrezygnuję z dalszego ubiegania się o fotel burmistrza.
- Dlaczego akurat trzy kadencje?
- Uważam, że mój konkurent nie jest sobie w stanie poradzić z finansami publicznymi. Ja mam projekt ambitny, który pozwoli wyjść z zapaści finansowej. Dlatego 12 lat, bo burmistrz Jakubowski nas zadłużył. W projekcie budżetu na 2011 rok podał zadłużenie na poziomie 34% oraz kolejny kredyt na 12 lat, a przewidywane dodatkowe zadłużenie w przyszłym roku z tego tytułu wzrośnie o kolejne 6,5 mln zł.
DROGI
- Jak będzie wyglądał żniński rynek po rewitalizacji, jeśli zostanie Pan burmistrzem?
- Nastąpią korekty. Najpierw będę jednak chciał doprowadzić do przebudowy zgodnie z planem rewitalizacji i rozszerzyć ją o remont kamienic przez zastosowanie ulg dla właścicieli. Przedstawię również najbardziej dogodną koncepcję poruszania się po starówce. To co mamy na dzień dzisiejszy, jest nie do zaakceptowania przez społeczeństwo oraz przedsiębiorców świadczących usługi dla mieszkańców.
- Jaki jest Pana pomysł na parkowanie w centrum? Czy będzie wjazd na rynek? Parkowanie na rynku? Czy będzie parking między Gąsawką a zakładem kamieniarskim pana Jezierskiego? Jeśli tak, jaki duży?
- Parking koło pana Jezierskiego planowany jest od szeregu lat. To jedno z alternatywnych miejsc dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców i osób przyjeżdżających do Żnina. W projekcie budżetu na 2011 rok burmistrz nie ujął żadnych inwestycji drogowych. Jeśli chodzi o rynek, to o ile będzie zgoda konserwatora zabytków i architekta, to dokonam takich odstępstw.
- Jakich?
- Jeśli takie odstępstwa będą możliwe, to udostępnimy część rynku do bezpłatnego parkowania.
- Kiedy targowisko z placu Zamkowego zostanie przeniesione na Ułańską? Czy na tym miejscu jest planowany nowy parking w centrum?
- Moim pomysłem jest ulokowanie targowiska na bocznicy kolejowej przy ulicy Dworcowej po udostępnieniu terenu przez PKP Cargo, które już dawno chciało oddać we władanie gminy ten teren, jak i teren, przez który biegły tory do Szubina. Teren bocznicy kolejowej jest podwyższony, nieprzeszkadzający mieszkańcom. Można by tam swobodnie dojechać.
- A co z terenem na placu Zamkowym?
- Mógłby tam być parking.
- A jak zagospodarowałby Pan teren na Ułańskiej, gdzie planowane jest targowisko?
- Na Ułańskiej przy dobrej współpracy ze starostwem można by ten teren przeznaczyć na sport i rekreację ze względu na szkołę.
- A konkretnie?
- Boisko sportowe i salę gimnastyczną dla Zespołu Szkół Ekonomiczno-Handlowych.
- Jak i kiedy rozwiąże Pan problem drogi Jaroszewo - Brzyskorzystew?
- Nie ma żadnego problemu drogi. Jest tylko problem w podjęciu decyzji. Z wiejskimi drogami jest problem, bo nimi się nikt nie zajmował. Ja mogę się pochwalić jako przewodniczący Rady Miejskiej drogą w Cerekwicy, gdzie kosztowało to 200.000 zł, a problem został rozwiązany w 2 tygodnie.
- Ale jako wiceburmistrz drogi z Jaroszewa do Brzyskorzystwi Pan nie wyremontował i innych dróg wiejskich również.
Dariusz Kaźmierczak: - W krótkim okresie, kiedy byłem wiceburmistrzem, podjęliśmy się następujących działań: droga serwisowa na Aliantów, Kasztanowa, Dworcowa oraz uporaliśmy się z parkingiem naprzeciw „Orlenu”, planowanym od lat siedemdziesiątych. Powstały również drogi na wszystkich prostopadłych ulicach w stosunku do Ogrodowej. Wszystkie te zadania zostały wykonane ze środków unijnych.
- Czy na ulicach Zielnej, Polnej, Łąkowej, których mieszkańcy często do nas dzwonią, zamierza Pan położyć nawierzchnię w nadchodzącej kadencji?
- Tak, jak najbardziej. Te drogi muszą być remontowane. Jednak z obecnym burmistrzem mam inne zdanie na temat układania dróg, bo nie da się tak robić, że na ulicy Łąkowej jest polbruk, a na Pocztowej asfalt i do tego jeszcze bez kanalizacji. Asfalt powinien być na Łąkowej, a na Pocztowej polbruk. Przez to koszt Łąkowej byłby tańszy, a hierarchia Pocztowej by wzrosła. Wykonanie tych zadań w odwrotny sposób to pomylenie faktów.
- Co z kanalizacją deszczową na ulicach, które w tym roku były układane w ramach kiełbasy wyborczej? Co z Pocztową, Ptasią, Cichą i Opłotkową?
- Pocztowa bez dwóch zdań musi być uregulowana, jeśli chodzi o kanalizację. A to co się wydarzyło na osiedlu górskim, to jest jak gdyby zaprzeczenie nadania niektórym osobom tytułów zawodowych.
- A kogo Pan ma na myśli?
- Mam na myśli osoby odpowiedzialne za inwestycje. Jeśli tylko będzie możliwość technologiczna, to postaramy się te ulice doprowadzić do stanu oczekiwanego, zgodnie ze sztuką budowlaną. Załagodzimy to nieporozumienie, które mają dziś mieszkańcy. Nie może być tak, że przy spadzie ulice nie mają deszczówki.
- Jak rozwiązać problem przebiegu małej obwodnicy w okolicy skrzyżowania z ulicą Aliantów i kłopoty, które w związku z tym mają państwo Naliwajscy, Brzykcy i Kowalscy?
- Jestem w stu procentach pewien, że ta droga nie rozwiązuje problemu ruchu drogowego w Żninie w ogóle. Nie dokonano analizy SWAT co do zagrożeń i korzyści wynikających z budowy tej drogi. To sztuczna decyzja burmistrza i walka projektanta z mieszkańcami. To pomysł zły. Żnin potrzebuje obwodnicy i drogi ekspresowej S-5. I to ona pozwoli na spokojne poruszanie się po naszym mieście.
- Co trzeba zmienić w Urzędzie Miejskim, by nie pojawiały się w „Pałukach” takie tematy jak z ulicy Dąbrowskiego, że droga jest zaprojektowana pół metra wyżej niż poziom wjazdu do posesji? Że po raz kolejny przed „Peweksem” mamy kałużę? Że ścieżka rowerowa do Bożejewiczek jest budowana dwa lata?
- Mój pomysł na drogownictwo jest taki, że będzie telefon interwencyjny. Z każdą zapadniętą studzienką, dziurą, z każdego miejsca w gminie będzie można zadzwonić. Będziemy się starali w ciągu 8-12 godzin problem naprawić. Jeśli chodzi o kwestię drogownictwa w gminie, to - jak już powiedziałem wcześniej - mylą pewne fakty osoby odpowiedzialne za inwestycje, w tym inwestycje drogowe. Ja chcę, żeby Urząd był przyjazny mieszkańcom, w którym będzie obowiązywać zasada, że jedna niezadowolona osoba będzie motorem do podjęcia działania.
- Jaki jest Pana pomysł na ścieżki rowerowe w Żninie? W tym ścieżkę do Szubina po starym torowisku?
- Proszę to nazywać promenadą, ponieważ taki pomysł zamierzam realizować. Pobiegnie ona od Małego Jeziora, gdzie będzie się komponowała z plażą miejską. Nad Małym Jeziorem będzie wykonana z pali drewnianych. Następnie będzie przechodziła w polbruk i będzie przebiegać po starych plantach wzdłuż Gąsawki pod mostem kolejowym, w kierunku Dużego Jeziora i dalej w miejscu po starych torach do Jaroszewa. Most kolejowy po uzyskaniu zgody od konserwatora zabytków i właściciela, którym jest PKP, odrestaurujemy oraz poprawimy jego walory estetyczne i bezpieczeństwa, łącznie z oświetleniem, by piękno tej budowli widziały przejeżdżające ulicą Dworcową osoby. Tak jak w Bożejewiczkach ścieżka rowerowa musi powstać w celach bezpieczeństwa, tak promenada będzie służyć celom rekreacyjno-sportowym.
- Jak rozwiązać problem psów i ich odchodów na chodnikach?
- Poległ na tym obecny burmistrz. Jest to bardzo poważny temat. Tkwi on w problemie właścicieli tych psów. Dobrym rozwiązaniem będzie zastosowanie bezpłatnych torebek na odchody, które pozwolą na długofalowe rozwiązanie problemu.
INWESTYCJE
- Co z basenem? Jaki? Za ile? Z jakich pieniędzy, ile będzie kosztować utrzymanie? Czy gminę stać na ten wydatek?
- Obecny burmistrz, który nie wybudował basenu i dalej tylko mówi, że go wybuduje, nie zarezerwował na jego budowę w projekcie budżetu na 2011 rok ani złotówki. Ja planuję budowę basenu przy Gimnazjum nr 1 za kwotę około 7,5 mln zł, przy wsparciu pieniędzmi unijnymi. Ten basen będzie podstawowym elementem rozwoju młodzieży, a w godzinach popołudniowych będzie służył mieszkańcom. Szacuję, że roczny koszt jego utrzymania będzie wynosił 700.000 zł. Projekt basenu planowany przez pana Jakubowskiego jest nierealny w wybudowaniu, a w utrzymaniu w związku z zadłużeniem gminy do 2025 roku niemożliwy.
- Dlaczego?
- Koszt utrzymania tego basenu wyniósłby około 2 mln zł rocznie.
- A ja oprócz toru pływackiego chciałbym jeszcze saunę i jacuzzi.
- Jeśli po analizie projektu planowanego przez obecną władzę basenu nie będzie możliwości od jego odstąpienia, to wtedy przeprowadzimy konsultacje z mieszkańcami, czy chcą te wszystkie dodatkowe elementy. Ja chcę zbudować szkolny basen do nauki pływania.
- Jak Pan widzi przyszłość wysypiska w Wawrzynkach? Wyłącznie zasypywanie bez modernizacji, budowa kolejnych komór i coraz większe opłaty środowiskowe? Zakład utylizacji? Współpraca z firmą „Uskom”? Spalarnia?
- Planuję wysypisko śmieci, którego druga niecka realizowana ze środków Unii Europejskiej pozwalałaby na swobodne dysponowanie dla terenu gminy Żnin do 2015 roku. Obecny burmistrz pozwolił gminom ościennym przywozić odpady, które zasypują nowe wysypisko. Wysypisko w długiej perspektywie musi działać z segregacją. Nie tak jak „Uskom”, który sprowadza śmieci z zewnątrz już posegregowane. „Uskom” nie segreguje śmieci. Spalarnie mają natomiast powstać tylko w metropoliach, czyli miastach wojewódzkich lub ich obrzeżach. Ma ich powstać maksymalnie 16. My ustalamy tylko cenę na wysypisku, a opłatę środowiskową nakłada Urząd Marszałkowski.
- Dlaczego zburzył Pan koncepcję funkcjonowania wysypiska proponowaną przez Leszka Jakubowskiego?
Dariusz Kaźmierczak: - Jak jeden opozycjonista może zburzyć koncepcję 20 radnych koalicji? Proponowane zmiany były nieuczciwe, a wręcz karygodne. Jeśli jeden radny opozycyjny przegłosował 20 radnych, którzy byli za, to ja jestem pełen podziwu! Dlaczego burmistrz wycofał projekt uchwały spod obrad? Po prostu się bał. Taką sytuację już nam raz zafundował z ZEC-em. Jak wyszło, wszyscy wiedzą. Pan Jakubowski chciał przekazać teren wysypiska w prywatne ręce.
- Czy planuje Pan zmiany w organizacji zbierania, segregacji i wywożenia śmieci gospodarstw domowych?
- Z tego, co się orientuję, jest podpisana umowa na wywożenie segregowanych odpadów. Na rynku działają firmy konkurencyjne i mieszkańcy oceniają poziom oferowanych przez nie usług. Mają wybór w kwestii zawarcia umowy ze specjalistyczną firmą, która zajmuje się opróżnianiem ich pojemników.
- Czy będzie Pan dążył do tego, aby wybudować ujęcie wody w Słębowie, aby mieszkańcy nie byli zależni od „Cerplonu”? Jak duży to wydatek?
- Zgodnie z zaleceniami sztabu kryzysowego jestem za tym, by woda płynęła z dwóch kierunków. Sieć wodociągowa powinna być tak skonstruowana, by przy poważnej awarii wodę dostarczyć z drugiej strony lub doprowadzić wodociąg. Nie chodzi o to, żeby odebrać „Cerplonowi” hydrofornię, a chodzi o to, że tymi tematami powinny się zajmować firmy wykwalifikowane jak WiK. Nie tylko powinno powstać ujęcie wody, ale powinien też zostać wybudowany wodociąg. Jest to kwestia napisania odpowiedniego programu, który pozwoliłby na sfinansowanie tego ze środków unijnych.
- Kościół jest otwarty w sprawie oddania gminie Sufraganii, a może nawet i kina - czy byłoby to korzystne dla gminy? Na jakich warunkach? W jakim celu?
- Przejęcie tych obiektów jest jak najbardziej celowe, bo dobra kultury i dobra wpisujące się w architekturę miasta - jak kino „Pałuczanin” - nie powinny być pustostanami. Jeśli chodzi o ceny, jest to uzależnione od negocjacji. Podam przykład: kiedy byłem wiceburmistrzem przejęliśmy przedszkole cukrownicze od KSC za darmo, a obecny burmistrz za 10 mieszkań od tego samego KSC zapłacił około 1 mln zł oraz koszty aktu notarialnego.
- Na co w pierwszej kolejności po wyborach będą składane projekty unijne?
- Będą składane przede wszystkim na ulicę Przemysłową, basen, uaktywnienie środków, które są przydzielone na starówkę i budowę promenady. Muszę zaznaczyć, że aplikacje na lata 2007-2013 są na ukończeniu i w związku z tym, żeby słowa były wiarygodne, należy to zweryfikować w sensie takim, czy są jeszcze na to pieniądze.
- Czy możliwe jest, aby w gminie Żnin ruszyły programy utylizacji eternitu? Przydomowych oczyszczalni ścieków? Ekologicznych kotłowni?
- W gminie Żnin największe ośrodki mamy skanalizowane - łącznie z wsią. Dla oddalonych gospodarstw oczyszczalnie przydomowe z możliwością dofinansowania są bardzo dobrą alternatywą. Jeśli chodzi o ekologiczne kotłownie, gdzie źródłem ciepła jest słoma - są to inwestycje przeprowadzane indywidualnie. Gros przedsiębiorców produkuje pelet, który spala się w zwykłych lub specjalnych piecach. Z kolei na utylizację eternitu są programy rządowe. Jeśli pojawią się możliwości, to gmina przystąpi do każdej akcji utylizacji eternitu.
- Gdzie są możliwości pozyskiwania mieszkań socjalnych. Jakiej ilości? Za ile? Skąd pieniądze?
- Najprostszą rzeczą jest wybudowanie ich. Daje to najmniejszy koszt. W moim programie zakładam budowę mieszkań socjalnych w Żninie dla najbardziej potrzebujących oraz osób poszkodowanych przez los. Koszt budowy mieszkania wyniesie od 1.500 zł do 2.200 zł za 1 m2.
- Ile budynków socjalnych ma powstać w czasie najbliższej kadencji?
- To byłby jeden blok z mieszkaniami o powierzchni do 60 m2 na terenie miasta Żnina.
- Konkretnie gdzie?
- Miejscem pierwotnym od lat była ulica Klemensa Janickiego. Inwestycja byłaby dofinansowana z Banku Centralnego w wysokości do 30%. Na razie miałby powstać blok na 24 mieszkania. Na jednym budynku nie ma się jednak skończyć. Projekt będzie opracowywany na 48 mieszkań.
- A koszty?
- Jeden blok w stanie deweloperskim kosztowałby około 1.800.000 zł.
INSTYTUCJE GMINY
- Czy w gminie Żnin szkoły są dobrze prowadzone przez dyrektorów? Czy zamierza Pan dokonać zmian?
- Dyrektorzy kierują się zarządzaniem poprzez konkursy i wybór dyrektorów odbywa się w ramach konkursu. Jeśli nie ma rażących naruszeń, nie możemy mówić o zmianach. W szkołach trzeba doposażyć sale lekcyjne przedmiotowe, żeby szkoły nasze nadążały za trendem panującym w większych ośrodkach. Wiąże się to z pieniędzmi, które możemy dalej inwestować w szkoły.
- Czy w gminie Żnin jest potrzebny żłobek i czy będzie Pan dążył do jego otwarcia?
- W gminie jest problem z przedszkolami. Błędem była likwidacja przedszkola przy ulicy Szpitalnej. Sprawa żłobka to temat otwarty, aczkolwiek nie znam skali problemu, jeśli chodzi o ilość miejsc. Nie chciałbym urazić osób, które byłyby tym zainteresowane, ale jest to znikomy procent, więc nie wiem, czy tworzenie żłobka byłoby ekonomicznie uzasadnione.
- A jeśli nie jest to znikomy procent, lecz poważny problem wielu rodziców, którzy pracują i nie mają z kim zostawić dziecka?
- Jeśli wpłyną do mnie takie petycje, na pewno zlustruję temat i odpowiem, czy gminę Żnin stać na żłobek za przyzwoite pieniądze, czy ma to być żłobek komercyjny z wysokim czesnym. Na pewno rozważę ten problem.
- Czy przewidziana jest likwidacja kolejnych szkół, w tym prowadzonych przez stowarzyszenia?
- Chciałbym podać podstawową informację, że szkoły prowadzone przez stowarzyszenia podlegają swoim stowarzyszeniom, a nadzór nad nimi sprawuje kuratorium. To obecny burmistrz pozamykał te szkoły i powstały stowarzyszenia. Na dzień dzisiejszy nie przewiduję likwidacji żadnej ze szkół. Reforma oświaty w gminie nie przyniosła oczekiwanych efektów, a wręcz przeciwnie - utratę subwencji wiejskiej dla gminy.
- Jak Pan widzi przyszłość PGM?
- Powiem wprost - PGM jako instytucja wspomagająca burmistrza przy zasobach mieszkaniowych będzie dalej istniała. Nie będę jej prywatyzować, jak chce to zrobić obecny burmistrz. Aczkolwiek zarządzanie tą instytucją odbiega od moich oczekiwań. Można zatem spodziewać się innego zarządzania tą firmą.
- Czy będzie to realizował Wiesław Kwaśniewski?
Dariusz Kaźmierczak: - Nie.
- Jakie są Pana plany odnośnie organizacji robót publicznych? Czy są planowane zmiany?
- Tak, jak najbardziej. Robotom publicznym przede wszystkim należy się profesjonalne zarządzanie, zgodne z etyką i specyfiką godnego traktowania pracowników oraz przejrzystego przyjmowania ich do pracy, a także odciążenia z nich obowiązku, ażeby za zadania inwestycyjne byli odpowiedzialni ludzie, którzy mają doraźnie pomagać w utrzymaniu czystości gminy Żnin. Uważam, że zielenią i sprzątaniem powinny się zająć profesjonalne firmy. Natomiast roboty publiczne powinny zajmować się porządkowaniem terenów mniej uczęszczanych, aczkolwiek nie mniej ważnych dla gminy Żnin. Mogłoby to być np. dbanie o miejsca pamięci narodowej, tereny nad Dużym Jeziorem.
- Czyli Jan Zieliński musi odejść?
- Pan Zieliński nie będzie kierował robotami publicznymi, jeśli ja będę burmistrzem.
JEZIORA, TURYSTYKA
- Na ile gmina będzie się angażować w budowę bazy żeglarskiej nad Dużym Jeziorem, jeśli Pan zostanie burmistrzem?
- Baza żeglarska kosztowałaby od 10 do 20 mln zł, a w planie inwestycyjnym została zapisana na poziomie 12,5 mln zł. Na dzień dzisiejszy poza terenem kupionym od KSC nic nie zostało zrobione. Nie ma projektu, nie ma kosztorysu i należy się zastanowić, czy ktoś chciał to wybudować, czy tylko sprzedać jako projekt. Wojewódzka Baza Żeglarska miała powstać przy ulicy Wilczkowskiej jako inwestycja wojewódzka, a gmina miała tylko wspomagać w budowie. Uchwała cały czas obowiązuje, a w związku z tym chciałbym się dowiedzieć, czy województwo wycofało się z tego projektu? Ponadto w budżecie na 2011 rok nie ma żadnych pieniędzy na ten cel, więc burmistrz tak naprawdę nie chce tego budować.
- Co zrobić z resztą starego pomostu nad Małym Jeziorem? Co druga belka jest spróchniała i zagraża bezpieczeństwu.
- Jest projekt na rekonstrukcję żnińskiego molo, ale znów obecny burmistrz z tego nie skorzystał, tylko doprowadził do wycięcia części pomostu argumentując, że jest to zagrożenie. Przez 4 lata nic nie zrobił z tym pomostem. Najchętniej zawiesiłby tam tabliczkę ostrzegającą, że nie wolno tam wchodzić.
- Ale ja pytam, co zrobić z tą pozostałością pomostu?
- Uważam, że trzeba wrócić do projektu i uaktualnić go, by miejsce kultowe dla żninian przywrócić do świetności, bo to co powstało przy plaży nie można nazywać molem.
- Jaki jest pomysł na budynek dawnego OSiR-u? Sprzedać? Wyburzyć?
- Na dzień dzisiejszy był przeprowadzony przetarg na sprzedaż. Z tego co wiem, nie było na niego chętnych. Myślę, że procedura trwa nadal. Jeśli pojawi się inwestor, jeśli zgodnie z planem przestrzennego zagospodarowania będzie chciał świadczyć usługi dla mieszkańców, turystów oraz rozpowszechniać sporty wodne, będę w 100% za tym, żeby to sprzedać, bo musimy się do tego przyzwyczaić, że najlepszymi właścicielami są osoby prywatne. Przykładem niech będzie niedaleko istniejące gospodarstwo agroturystyczne „Pod Żurawiem”.
- Jak rozwiązać sytuację w Żnińskiej Kolei Powiatowej, której koszta są większe niż dochody?
- Moja propozycja jest niezmienna od czasu, gdy Andrzej Rosiak był dyrektorem muzeum. Proponowałem, żeby kolejkę i udziały większościowe przekazać gminie Żnin. Na dzień dzisiejszy mówię, że kolejka powinna przestać istnieć jako spółka prawa handlowego i powinna zostać wcielona do Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, gdzie funkcjonowałaby w ramach stałego budżetu opartego na kosztach, zgodnie z ustawą o finansach publicznych. Środki, które zdobywałaby w wyniku usług turystycznych, wpływałyby do budżetu i radni przeznaczaliby te pieniądze w celu napraw i inwestycji w kolejce wąskotorowej. Należy zaznaczyć, że spółki prawa handlowego nastawione są na maksymalizację zysku, a jednostki budżetowe działają in profit. Ta możliwość pozwalałaby na połączenie Muzeum Kolei Wąskotorowej z kolejką wąskotorową, która również w pewnym stopniu jest obiektem zabytkowym. Jednocześnie skończyłoby się licytowanie, ilu turystów było, a ilu nie było i czy jest sens ją utrzymywać, czy nie. Po prostu byłby to nasz produkt wysławiany na skalę kraju i świata ze stabilizacją dla pracujących tam osób.
FINANSE
- Jakie jest w tej chwili zadłużenie Żnina? Jakie będzie na zakończenie Pana kadencji?
- Zadłużenie budżetu gminy na dzień dzisiejszy wynosi 27,5%. Z projektu budżetu gminy na 2011 rok wynika, że wzrośnie ono do 34%. Według projektu budżetu prognoza zadłużenia na 2014 rok jest wysoka. Chciałbym w tym okresie mieć mniejsze zadłużenie niż to, jakie proponuje obecny burmistrz. Chcę pokazać, że będą o wiele wyższe inwestycje ze środków własnych, co będzie widoczne po 4 latach mojego urzędowania.
- Ale jakie będzie zadłużenie na koniec Pana kadencji?
- U mnie to będzie niżej.
- Szacunkowo ile?
- To zależeć będzie od inwestycji i pozyskanych środków unijnych.
- Jaka jest Pana opinia na temat dzisiejszego zadłużenia gminy?
- Bardzo negatywna, ponieważ zadłużenie, które jest w wysokości 27,5%, powinno spowodować inwestycje na poziomie 55%. Gdyby wykonano 55% inwestycji, to byśmy nie mówili dziś o braku basenu, braku nawierzchni na Przemysłowej, ścieżki rowerowej i kanalizacji w niektórych częściach miasta. Te inwestycje byłyby wykonane. A tymczasem zaciąga się kredyty, aby spłacić poprzednie kredyty na bieżącą działalność. W przyszłym roku zostanie zaciągnięty kolejny kredyt w wysokości 6,5 mln zł na spłatę poprzedniego kredytu. Takie zarządzanie finansami daleko odbiega od ideału i nie ma nic wspólnego z racjonalnym zarządzaniem finansami publicznymi. Kredyt jest zaciągnięty na 15 lat, gdzie dotychczas dobrą cechą burmistrzów było zaciąganie kredytu z okresem spłaty przez okres kadencji, tj. 4 lat. Inwestycje, które zostaną wykonane, ulegną już zniszczeniu, a kredyt jeszcze nie zostanie spłacony.
- Z czego Pan chce sfinansować planowane przez Pana wydatki? Z podnoszenia podatków? Sprzedaży mienia gminnego? Z innych źródeł?
- Przede wszystkim z podatków, środków pozabudżetowych i wpływów pochodzących z ferm wiatrowych. Nie zastosuję metody podnoszenia podatków, lecz racjonalnego gospodarzenia środkami publicznymi. Burmistrz oświadczył wszystkim, że w 2011 roku nie będzie żadnych podwyżek dla pracowników, a okazuje się, że na odprawę swoją zabezpieczono środki o 2% wyższe. Nowoczesne zarządzanie finansami spowoduje racjonalne ich wydatkowanie z racjonalnym nastawieniem na inwestycje i poprawę obsługi dla mieszkańców gminy. Te rzeczy będą widoczne po okresie roku i odczuwalne dla przeciętnego obywatela, a urzędnicy będą dumni, że pracują w Urzędzie Miejskim, bo będą mogli służyć wiedzą i pochwalić się, że uczestniczą w projekcie nowoczesnego zarządzania. Pozyskiwanie środków zewnętrznych, sprowadzanie firm leasingowych do Żnina i zapobieganie sytuacjom, w których przedsiębiorcy odeszli z gminy i nie płacą u nas podatków, to będzie kluczowe dla dochodów gminy. Porozmawiamy również z nowo powstającymi firmami, żeby ich siedzibą było miasto Żnin.
- Czym i jak będzie chciał Pan przyciągnąć do miasta inwestorów?
Dariusz Kaźmierczak:  - Głównie przejrzystością Urzędu. Każdy inwestor będzie fachowo obsługiwany. Udzielana będzie pomoc, żeby nikt się nie zraził do działania. Planuję obniżenie podatku od środków transportowych o 30%, dzięki czemu wzrośnie u nas rejestrowanie pojazdów. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy chcieli utworzyć inkubatory przedsiębiorczości. Ponadto stosowane będą ulgi podatkowe dla firm, a w zamian bezrobotni mieszkańcy gminy otrzymają zatrudnienie w nowo powstających firmach.
ZAKOŃCZENIE
- Które z elementów programu Macieja Wysockiego zamierza Pan realizować?
- Propozycje przedstawione przez pana Macieja Wysockiego są bardzo interesujące, o czym świadczy duże poparcie, jakie zdobył w pierwszej turze. Ja na pewno będę chciał skorzystać z koncepcji, które są dobre i do zrealizowania. W przyszłości, jeśli będę chciał z nich skorzystać, na pewno będę je wdrażał.
- Mianowicie co?
- Zgadzam się z nim w kwestii walki z bezrobociem, jak również co do finansów planowanych inwestycji, np. basenu.
- Co jest Pana największym błędem w czasie ostatniej kadencji?
- W obecnej kadencji nie popełniłem żadnych błędów, gdyż byłem tym radnym, który wskazywał na błędy, które popełniała obecna władza. To ja wskazałem na łamanie prawa pod względem finansów publicznych, co wykryła Regionalna Izba Obrachunkowa w Bydgoszczy i dopatrzyła się złamania dyscypliny budżetowej w kilku przypadkach. To ja wskazałem, że żadnej spalarni nie będzie. To ja wskazałem na szalejące zadłużenie gminy i nikt nie zwrócił na to uwagi.Uważam, że błędem było to, że nie wykorzystano moich uwag i mojej wiedzy w funkcjonowaniu Urzędu Miejskiego i Rady Miejskiej, gdyż dzisiaj skutki byłyby łagodniejsze. Nie chcę się wypowiadać co do pozostałych spraw, o których mówiłem na sesjach, a konsekwencje poniósł nie tyle burmistrz, ile całe społeczeństwo.
- Żadnych błędów? Nawet pomyłki w głosowaniu? Nie wierzę.
- Ale tak właśnie było.
- Co jest największym błędem Pana kontrkandydata w czasie ostatniej kadencji?
- Wygrane wybory bez pomysłu na rządzenie gminą. Nie zrealizował żadnego swojego programu. Rzeczy, które działy się w gminie, okrzyknięto pomysłami jego zastępczyni. Opinia jest taka, że nie on, tylko zastępca rządzi gminą. Wyrzucając poprzedniego skarbnika po omacku zarządzał finansami publicznymi, gdyż do dzisiaj trwa nauka. Obsadzanie kluczowych stanowisk osobami do tego nie przygotowanymi budziło i budzi do dziś kontrowersje. Ale wciąż podkreślał, że jest wybrany w wyborach powszechnych i może robić to, co chce. Ja uważam, że nie powinien robić tego, co chce, lecz tylko to, co jest najlepsze dla naszej gminy, bo oprócz tego, że jest się burmistrzem, jest się również urzędnikiem. Powinien stać na straży prawa, a nie działając na pograniczu prawa. Przykładem są procesy i doniesienia do prokuratury.
- Co jest Pana największym sukcesem w czasie ostatnich 4 lat?
- Moim sukcesem jest to, że jako typowy urzędnik dałem przykład innym urzędnikom, że potrafię się odnaleźć w gospodarce wolnorynkowej. Prowadziłem przez wiele lat własną firmę. Podjąłem się również budowania nowego wizerunku w Żninie wraz ze wspólnikiem, gdzie mimo przeszkód ze strony burmistrza doprowadzono inwestycję do końca. To jest również sygnałem, że do tematu burmistrza podchodzę bardzo poważnie, że zarządzanie finansami publicznymi chcę realizować na jeszcze wyższym poziomie wobec tego, co wykonuję w życiu prywatnym. I ludzie, którzy potrafią odróżniać kwotę netto i brutto, ludzie którzy wiedzą co to jest ZUS, ludzie którzy wypłacają wynagrodzenia swoim pracownikom, którzy chcą się podjąć i podejmują się pracy społecznej, zasługują na uznanie.
- Jak Pan zamierza współpracować z Radą, która jest w większości przychylna Pana konkurentowi?
- 16 lat byłem radnym gminnym. Chcę powiedzieć wprost, że znam tych wszystkich ludzi. Większość z nich już ze mną współpracowała na różnych szczeblach administracji. Znam ich na tyle, że wiem, iż większą wartością dla nich jest gmina i miasto, niż rozgrywki i obrażanie się, że ich kandydat przegrał. Oni również mnie znają. Wiedzą, że jestem bardzo konkretny i treściwy. Wierzę, że moje dobre pomysły będą popierać, a za złe - przygrożą palcem. Zawsze życzyłem sobie takiej Rady, gdzie jest młodość, doświadczenie i zaangażowanie.
- A jeśli jednak będą w opozycji, jak to się zdarzyło za kadencji burmistrza Rosiaka?
- Nie wierzę, żeby tym radnym nie zależało na tym samym co mnie - na rozwoju miasta i gminy.
- Dlaczego wyborcy powinni zagłosować na Pana, a nie kontrkandydata?
- Ja zdaję sobie sprawę, że potrzeba lepszej niż dostatecznej pracy, wykonywania działań z administracji publicznej z większą charyzmą, z większym zaangażowaniem oraz większą efektywnością. Ja nie mówię, że coś wybuduję, a czegoś nie wybuduję, jak obecny burmistrz, który  obiecał basen, nie wybudował go, a przekonuje ludzi do siebie, że działa dobrze. Takich przykładów by można mnożyć, a ja chcę po prostu pokazać lepszy styl zarządzania, który będzie z pożytkiem nie tylko dla osób, które na mnie głosują, ale również z pożytkiem dla tych, którzy w przyszłości będą na mnie głosować.

z Dariuszem Kaźmierczakiem
rozmawiał Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 981 (48/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry