Przemysław Zowczak, Rada Miejska, wybory, Magdalena Harasimowicz-Zawodniak, wypowiedź
Nie zasłaniać się tym, co ludzie mówią w aptece
    Artykuł Kto komu na sesji nie patrzył w oczy, opublikowany tydzień temu w naszym tygodniku - szczególnie wypowiedzi radnej Magdaleny Harasimowicz-Zawodniak na temat wyborów i podziału stanowisk w Radzie Miejskiej - przyniósł przysłowiową burzę na sesji 5 grudnia.

     POMÓWIENIA, OSZCZERSTWA
     Radna Irena Mohylowska mówiła:- Bardzo dobrze, że artykuł się ukazał, bo przynajmniej możemy powiedzieć co niektórzy myślą o wyborach, także o tym, jak należy głosować.
     Dalej odniosła się do słów, które Magdalena Harasimowicz-Zawodniak w artykule wypowiedziała na jej temat: - Zacytuję, bo to akurat mnie dotyczy: „Ludzie przychodzą do apteki i mówią jakie były przekręty robione podczas wyborów, jak dostawiane były krzyżyki. Padają nawet słowa, gdzie zostały one postawione. Taki przypadek był w okręgu, gdzie startował Jan Szarek. Ja sama mówiłam Jankowi, żeby się odwołał. Z tego co wiem, to osoba startująca z tego co wiem nie może pełnić roli męża zaufania, a pani Irena Mohylowska była w okręgu pani Ireny Pułkownik mężem zaufania”. To są kłamliwe oszczerstwa proszę państwa, za które pani powinna ponieść konsekwencje. Takimi wiadomościami, jakie pani tutaj miała, powinna się pani podzielić z prokuraturą (...) Proszę pani, to są zdania twierdzące nie przypuszczające. Pani oskarża członków komisji wyborczej, w której także była przedstawicielka komitetu wyborczego pana Szarka o dopisywanie krzyżyków. W tym momencie pani zszargała godność, honor i uczciwość komisji wyborczej. Pani twierdzi, że ja byłam mężem zaufania w okręgu pani Ireny Pułkownik. Też kłamstwo i też oszustwo - mówiła podczas sesji Irena Mohylowska.
     Odniosła się też do stwierdzenia radnej Zawodniak dotyczącego wyboru na przewodniczącą komisji finansów i budżetu Emilii Walkowiak, że jej wybór, jako radnej zupełnie niedoświadczonej jest największą porażką. - Mogła się pani zgłosić do tej komisji, mogła pani objąć równie dobre przewodnictwo w tej komisji i tego pani nie zrobiła. Jakim prawem pani ocenia umiejętności radnej, przewodniczącej komisji finansów i budżetu. Okazuje się, że pełniąc funkcję radnej, albo radnego należy ważyć słowa. Przede wszystkim nie mówić o czymś, czego się dokładnie nie wie. Nie zasłaniać się wyborcami, tym co ludzie mówią w aptece. Kadencja Rady dla mnie przynajmniej zaczęła się od pomówień i oszczerstw. Czytając cały ten tekst pani mówi, że nie interesowały ją żadne stołki, no ale ja tutaj myślę zupełnie inaczej. Powinno to wszystko się zacząć od rzetelnej pracy na rzecz naszej gminy i naszego miasta. Myślę, że praca w gminie, jeśli chodzi o nowych radnych będzie wspaniała i nie musimy się uczyć, tak jak niektórzy 2 lata samorządu, o samorządzie i samorządności. Myślę, że będzie to krócej i będzie to dobra współpraca - radna Irena Mohylowska kierowała te słowa do radnej Zawodniak.      ODWROTNIE
     Magdalena Harasimowicz-Zawodniak nie zabrała głosu podczas sesji. Poinformowała natomiast reportera, że jeśli chodzi o męża zaufania, to w poprzedniej rozmowie z reporterem została źle zrozumiana. Jej zdaniem chodziło jej o to, że to Irena Pułkownik była mężem zaufania w okręgu, gdzie startowała Irena Mohylowska, a nie odwrotnie.
     GŁOSOWAŁA, POTEM KRYTYKOWAŁA
     Głos w tej sprawie zabrała też radna Emilia Walkowiak, wybrana podczas poprzedniej sesji na przewodniczącą komisji finansów i budżetu.
     Zwróciła się do radnej Zawodniak w kwestii negatywnych słów dotyczących jej osoby, które zamieszczone były w tym samym artykule, o którym mówiła radna Mohylowska. Radnej Walkowiak chodziło dokładnie o słowa, które padły z ust radnej Zawodniak: „Dlaczego powierza się takie ważne stanowisko komuś, kto nie ma o tym pojęcia, bo po prostu machnie ręką i podpisze nawet tego nie czytając”.
     - Kto według pani radnej jest godnym kandydatem na stanowisko przewodniczącej komisji finansów i budżetu. Proponuję pani to stanowisko. Nie rozumiem, przecież pani na sesji w dniu 1 grudnia wraz z radnymi jednogłośnie poparła moją kandydaturę. Jest mi bardzo przykro, gdyż nie miałam okazji zacząć pracy, jako radna i jako przewodnicząca komisji finansów i budżetu, a pani publicznie, negatywnie i w sposób poniżający oceniła moją osobę. Nie rozumiem pani zachowania. Kandydując do Rady Gminy byłam świadoma swojej odpowiedzialnej pracy na rzecz mieszkańców gminy. Powierzając mi tę funkcję - przyjęłam ją, ponieważ moim obowiązkiem jest pracować i służyć ludziom, bo oni mnie wybrali i zaufali, i oni mnie ocenią za 4 lata. Nie rozumiem dlaczego już dziś pani oceniła moją jeszcze nie rozpoczętą pracę. Drodzy radni, to tak ma wyglądać nasza współpraca? Jest mi bardzo przykro - mówiła Emilia Walkowiak.
     MA UDOKUMENTOWANE
     W obronie Magdaleny Harasimowicz-Zawodniak stanął Przemysław Zowczak. Próbował, jak powiedział, odnieść się do ataku na jej osobę. Miał propozycję, by pewne rzeczy odłożyć na bok i zrezygnować z pewnych sporów.
     - Nie będę mówił o co mi chodzi. Ale gdybym ja w podobny sposób podgrzewał pewne rzeczy i poszedłbym z pewnymi informacjami do organów ścigania, to z prawdopodobieństwem graniczącym nieomalże z pewnością mogę powiedzieć, że przynajmniej jeden mandat tutaj też byłby najprawdopodobniej wygaszony w Radzie Miejskiej. Na szczęście dla siebie udało mi się pewne rzeczy udokumentować. Moja gorąca prośba i apel, żeby na tej sesji skończyć rozrachunki z przeszłością - mówił Przemysław Zowczak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1191 (50/2014)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry