O wadach i zaletach tygodnika Pałuki opowiadają mieszkańcy Pałuk.

Tomasz Michalczak, radny Rady Gminy w Rogowie, docenia uczestnictwo gazety w życiu lokalnym i informowanie o wydarzeniach w regionie, jak i planach z nimi związanymi. Za zaletę uznał też dużą liczbę artykułów, dobrą stronę internetową z relacjami foto i video, jak i dociekliwość dziennikarską. Za wadę uznał fakt, że w gazecie często skracane są tematy, nie ma miejsca na duże artykuły, które by oddawały rzeczywisty i pełen przebieg wydarzenia, i co za tym idzie nie wyczerpują w pełni tematu. Dodał, ze może warto zastanowić się nad zwiększeniem liczby stron i pełniejszymi relacjami.
Burmistrz Leszek Jakubowski: - „Pałuki” to zbiór wiadomości z tygodnia. Jest to czasopismo, które się dobrze u nas sprzedaje i ludzie czekają na kolejny numer. Moja uwaga i zarazem wada „Pałuk” jest taka, że często są wyolbrzymiane błahe sensacyjki, a za mało jest dobrych przykładów. Powinniście pokazywać więcej pozytywnych działań, a nie tylko szukać sensacyjek. Pełnić funkcję edukacyjną, a nie tylko kontrolną.
Dorota Czerwińska, właścicielka sklepu w Dziewierzewie, za zaletę Pałuk uznała to, że dociera i dotyka problemów mieszkańców tego regionu i malutkich wsi. Gazeta - jak zapewniła - zarówno przez nią jak i klientów odbierana jest pozytywnie, cieszy się dużym zainteresowaniem, jednak proponuje, by zamieścić informacje dla kobiet dotyczące mody, kosmetyków, coś, co zrównoważyłoby szeroki zakres informacji, jaki dostarczany jest męskiej części czytelników.
Katarzyna Poremska, dyrektor Zespołu Szkół w Łabiszynie: - Zaletą „Pałuk” jest ich dostępność, trzeba przyznać, że dociera ona do każdego człowieka. Jest to gazeta regionalna i dotyczy naszego środowiska. Jest swoistym informatorem o tym, co się dzieje w naszych gminach. Natomiast nie wypada mówić o wadach z okazji jubileuszu, można tylko gratulować. Nic do głowy mi nie przychodzi, jeśli chodzi o wady, może oprócz tego, że trudno w „Pałukach” doszukiwać się artykułów wysokich lotów, artykułów literackich. Gazeta informuje, a nie edukuje i wychowuje. Ale jako gazeta informacyjna, spełnia swoją rolę.
Ksiądz Ryszard Kwiatkowski, proboszcz parafii św. Mikołaja w Gąsawie: - O wadach to się mówi na spowiedzi. I kiedy „Pałuki” przyjdą do spowiedzi, to się z tych wad wyspowiadają. Gazeta bardzo dużo pisze o tym, co się dzieje na Pałukach. O Gąsawie robią to dobrze. Czy robią to do końca rzetelnie i obiektywnie, to ja nie wiem. Z okazji jubileuszu życzę, oby tych wyróżnień było jak najwięcej, a także zdrowia.
Józefa Tańska, mieszkanka Barcina: - Znajduję w waszej gazecie dużo ciekawych informacji z gminy. Zwłaszcza, że człowiek niecodziennie bywa w magistracie, a zawsze się tam dzieje coś ciekawego, co później ma wpływ na nas wszystkich, mieszkańców. Co do wad, to jest jedna. Dotyczy części z ogłoszeniami. Otóż jest ich dużo, ale ludzie najczęściej otwierają te ogłoszenia szukając ofert pracy. Dlatego myślę, że powinny być właśnie te oferty wytłuszczone i jako pierwsze w dziale ogłoszeń.
Marek Domżała, przewodniczący Rady Miejskiej w Szubinie, dyrektor Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie do spraw medycznych, ordynator Oddziału Dziecięcego w szubińskim szpitalu: - Dla mnie największą zaletą gazety jest to, że reaguje w stosownym czasie na wydarzenia. Z punku widzenia szpitala trzeba wspomnieć o tym, że w nieciekawych dla tej placówki czasach wiele artykułów pisanych przez pana Tomasza Rogacza pomogło szpitalowi. W porównaniu z innymi tego typu tygodnikami, wasza informacja jest rzetelna. Oddajecie wiernie to, co się dzieje. Nie jesteście skłonni do nacisków polityków. Jeśli miałbym mówić o minusach, to wspomniałbym o cenie, która ostatnio wzrosła i dla części osób, bo dla mnie akurat nie, może mieć to istotne znaczenie. Mogłaby być też nieco lepsza jakość zdjęć, papieru.
Jola Przybył, przedsiębiorca z Janowca Pałuki uważa za gazetę kompetentną, która rzetelnie opisuje to, co dzieje się jak najbliżej. Zauważa, że gazeta zwraca uwagę na osiągnięcia i porażki mieszkańców, rozumie problemy, dociera do potrzebujących i często rozwiązuje problemy bezradnych mieszkańców. Jak zapewnia, wad w gazecie nie widzi, brakuje jej może kącika poświęconego paniom, porad fryzjerskich, kosmetycznych, kulinarnych - takiej części poświęconej w pełni kobiecie.
Wojciech Jabłoński, szef żnińskiej prokuratury: - Za dociekliwość brawo. Wadą gazety jest to, że ukazuje się raz w tygodniu, przez co niektóre informacje ukazują się w niej z opóźnieniem. Nie wszystkie informacje, które ukazują się na forum internetowym zawierają merytoryczną treść niektórych ustaleń. Chodzi o ostatnie zdarzenia w Żninie, by nie pomawiać osób o rzeczy, które nie są sprawdzone, a idą w świat. Poza tym może warto by poprawić szatę graficzną gazety?
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie: - Zaletą „Pałuk” jest to, że przekazuje konkretne informacje z tego co się dzieje na naszym terenie. Z redaktorami dobrze się współpracuje. Wadą gazety jest to, że się ukazuje raz w tygodniu. Gdyby przynajmniej co 3 dni wychodziła, to by było dobrze.
Wacław Górny, szef Inter-Vaxu: - Największą zaletą jest to, że jest dużo przekazywanych informacji z naszego terenu. Są to aktualne informacje z naszego regionu. Jeśli chodzi o wady, to ich szczególnie nie dostrzegam.
Kazimierz Jańczak, przewodniczący komisji budżetu Rady Miejskiej w Żninie: - Generalnie wad to nie widzę. Według mojej oceny widzę wiele pozytywów. Przede wszystkim „Pałuki” opisują sprawy bieżące miasta i gminy. Ukazuje się wiele artykułów problemowych, z których można wyciągać wnioski. Jest wiele tekstów o charakterze informacyjnym. „Pałuki” informują na bieżąco, co się dzieje i co się będzie działo. Wiele artykułów dotyczy problemów społecznych, co wiąże się z wyciąganiem odpowiednich wniosków i udzielaniem pomocy. Są ciekawe komentarze, bardzo rozbudowany dział sportowy. Trudno w tym wszystkim dostrzec jakieś wady gazety. „Pałuki” czyta się z przyjemnością.
Piotr Chodkiewicz, dyrektor NZOZ Epoka: - Nazwa gazety adekwatna jest do tego, czym się zajmuje. Przekazuje lokalne informacje - to bardzo duża zaleta. Są one związane ze Żninem i okolicami, czyli Pałukami. Redaktorzy „Pałuk” znają ludzi, z którymi rozmawiają osobiście i doskonale wiedzą o co chodzi w przedstawianych tematach. Poza tym jako gazeta lokalna „Pałuki” sprawują funkcję kontrolną wobec działających instytucji oraz funkcję informacyjną. I to uważam za najważniejszą zaletę. Tak naprawdę to trudno znaleźć jakąś wadę w waszej działalności.
Tomasz Gronet, dyrektor Żnińskiego Domu Kultury: - Z okazji jubileuszu nie wypada mówić o wadach. Uważam, że jako gazeta wad nie posiadacie. Pewnie zdarzają się czasem jakieś błędy, jak każdemu z nas, bo ten kto nie popełnia błędów nie pracuje. Gazeta integruje lokalną społeczność. Pałuki to nasza mała ojczyzna. Dla wielu z nas najważniejsza w tym co dobre i w tym nad czym bolejemy, co chcielibyśmy zmienić. Uważam, że jako gazeta tym się zajmujecie. W kioskach często słyszę, że „Pałuki” najlepiej sprzedają się, kiedy piszą o tzw. pierdołach. Wobec tego życzę samych dobrych artykułów w „Pałukach”, dzięki którym sprzedaż będzie się zwiększać, czyli jak najwięcej tych pierdół.
Bożena Strzałka, sprzedawczyni w kiosku na rogu Kościuszki i placu Działowego: - Z perspektywy klientów wygląda to tak, że jeśli „Pałuki” opisują jakieś ważne wydarzenie, to gazeta bardzo dobrze się sprzedaje. Na ogół każdy chce wiedzieć, co się u nas dzieje i dlatego kupuje „Pałuki”, by być z informacjami lokalnymi na bieżąco. Jeśli w gazecie opisywane są takie wydarzenia jak z tą dwuletnią dziewczynką, to wtedy gazeta dobrze schodzi. Jeśli chodzi o wady, to klienci podkreślają, że w gazecie jest trochę za dużo reklam.
Marlena Jurek, sprzedawczyni w sklepie SR-H Rolnik w Gorzycach: - Zaletą gazety jest to, że na bieżąco informuje czytelników co się dzieje w Żninie i okolicy. Jeśli chodzi o wady to nie widzę żadnych. Ogólnie mi się „Pałuki” podobają.
Mariusz Kazik, radny Rady Gminy w Gąsawie: - Największą zaletą tygodnika „Pałuki” jest niezależność finansowa, co w realiach dzisiejszych czasów oznacza niezależność polityczną i obiektywizm wydawcy, potwierdzony od lat nagrodami ogólnopolskimi, m.in. dla dziennikarzy. Mimo że kocham sport, to w gazecie jest go zdecydowanie za dużo w stosunku do poruszanych spraw społecznych i gospodarczych regionu. I to jest moim zdaniem największa wada „Pałuk”.
Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie: - W „Pałukach” cenię podejmowanie tematów nie dla wszystkich wygodnych, chociaż nie wszyscy z równym zaangażowaniem tematy depcą. To co dobre i co wszystkich ludzi obchodzi, to fakt, że piszecie, co jest ważne dla regionu. Ja akurat cenię „Pałuki” za współpracę związaną z wydawaniem „Gazety Biskupińskiej”. Gazeta jest profesjonalna i ceniona. Ludzie z zagranicy są często zaskoczeni, bo to jedyny dziennik archeologiczny w Europie. Żałuję, że „Pałuki” nie ukazują się częściej, bo czasami nie ma tzw. „hot news”. Może warto pomyśleć, żeby oprócz oprócz tygodnika ukazywały coś dodatkowego jak „Wiadomości Pałuckie”, które mogłyby się ukazywać w poniedziałek.
Jacek Superczyński, dyrektor Zespołu Publicznych Szkół w Gąsawie: - „Pałuki” są gazetą, której nic nie umknie i zawsze dotrze do wszystkich wydarzeń, które dzieją się w terenie. To porównując tak jak nasza szkolna gazetka „Szpieg”, której na terenie szkoły wszystkie wydarzenia są znane i opisane. W „Pałukach” brakuje mi za to z powodu wykonywanego zawodu, cyklu artykułów, czy też porad i wypowiedzi różnych specjalistów teoretyków i praktyków, coś na wzór „Fortuna radzi”, porad dla rodziców dotyczących różnych dobrych sposobów wychowania dziecka. Ukazywanie zagrożeń Internetu, narkotyków, alkoholu, itp. i sposobów skutecznego odciągania dzieci i młodzieży od tych zagrożeń. Ponadto, gdy są publikowane wyniki sprawdzianów i egzaminów powinny być opatrzone analizą specjalistów, gdyż wiadomo, że na takie czy inne wyniki mają wpływ różne czynniki, które nie są uwzględniane przy okazji publikowania tychże wyników. Warto może by pomyśleć, aby publikować na łamach „Pałuk” w podobny sposób jak wyniki sprawdzianów czy też egzaminów osiągnięcia szkół ich uczniów w różnych konkursach i olimpiadach naukowych.
Marek Mikulski, szef restauracji Panorama w Gąsawie: - Zaletą gazety jest duże zainteresowanie nią i poczytność. To dobra gazeta z informacjami bieżącymi z terenu Pałuk. Wady znajduję w tym, że dwa razy napisaliście nie do końca prawdę.
Rafał Żelek, szef restauracji Prasłowiańska w Gąsawie: - Gazeta ma dobrą poczytność, dlatego się w niej reklamujemy, by pozyskiwać klientów. „Pałuki” to pismo regionalne, a o tych klientów nam przede wszystkim chodzi. Taka gazeta jest tutaj potrzebna. My, jako przedsiębiorcy również z tego korzystamy. Jedyna wada jaka dostrzegam jest taka, że reklamy są trochę schowane. Powinny być trochę bardziej zauważalne.
Marlena Jurek, sprzedawczyni w sklepie SR-H Rolnik w Gorzycach: - Zaletą gazety jest to, że na bieżąco informuje czytelników co się dzieje w Żninie i okolicy. Jeśli chodzi o wady to nie widzę żadnych. Ogólnie mi się „Pałuki” podobają.
Zbigniew Jaszczuk, starosta żniński:
- Dwadzieścia lat gazetę czytam i to systematycznie. W pierwszej kadencji, jak powstawał samorząd powiatowy, to w domu zebrałem dość dużą ilość gazet. Niedawno doszedłem do wniosku, że muszę to prywatne archiwum zlikwidować i jak doszedłem do gazet z okresu pierwszej kadencji Rady Powiatu, to się po prostu mocno uśmiałem, bo w tej pierwszej kadencji było u nas wyjątkowo „rozrywkowo i ciekawie”. Mieliście o czym pisać. Jak się czyta po 10, 11 latach, to aż dziw bierze, że takie rzeczy mogły dziać się na sesjach Rady Powiatu. Wy to opisywaliście i chyba dobrze, bo sytuacja była wtedy - powiedziałbym - lekko kabaretowa. Teraz na sesjach jest spokojnie i trwają rzeczowe dyskusje.
Na spotkaniu z dziennikarzami z Gruzji, które organizował Dominik Księski kilka lat temu, podały pytania czy jestem zwolennikiem wydawania prasy samorządowej, czy lepiej jest tak jak u nas w Żninie, że jest niezależny wydawca. Ja mogę powtórzyć to, co wtedy powiedziałem. W moim przekonaniu lepiej, że jest niezależny wydawca.Ja nie jestem zwolennikiem wydawania gazet samorządowych, bo gdyby np. samorząd powiatowy wydawał gazetę, to pisalibyśmy sami o sobie. Osobiście wolę, żeby to była prasa niezależna pod warunkiem, że redaktor naczelny, dziennikarze, którzy opisują problem, dochodzą do istoty rzeczy, sedna sprawy. I wtedy myślę, że ocena samorządu i władz samorządowych jest lepsza, bo bardziej obiektywna.
Czasami, co prawda nie z własnej inicjatywy, tylko jak ktoś mi podpowie, że na forum „Pałuk” różne rzeczy piszą, to czytam z uśmiechem takie komentarze, że Dominik Księski pisze tak, jak starosta chce. Nic bardziej błędnego, bo takiej sytuacji być tutaj nie może. Tekstów nie pisze Dominik Księski, tylko piszą dziennikarze. Naczelny czasami pisze komentarze. On jest oczywiście redaktorem naczelnym i wydawcą i to on odpowiada za to wydawnictwo i za tą gazetę. Ja z Dominikiem Księskim bardzo rzadko rozmawiam na temat tekstów. Jak rozmawiamy o tekstach, które piszecie, to może raz, dwa razy w roku. Ale to tylko w takich sytuacjach, gdzie jest nieścisłość, niepełna informacja. Jeżeli takie coś jest, to chce powiedzieć, że teraz to się rzadko zdarza, to się po prostu pisze sprostowanie. Ja też do tygodnika „Pałuki” w latach 2002-2003 wielokrotnie pisałem, a w ostatnim czasie zrobiło się u mnie w tym temacie bezrobocie, bo tych sprostowań nie muszę po prostu pisać.
Bardzo dobrze, że często dzwonicie, dopytujecie się o istotę rzeczy, bo na tym powinno polegać rzeczowe i dobre dziennikarstwo i dlatego ja do was nie mam pretensji, no bo o co będziemy się spierać, jeśli dotarliście do istoty rzeczy, do istoty problemu i opisaliście to tak, jak faktycznie było. Nie mamy wtedy do siebie nawzajem pretensji.
Ewa Sokołowska, sprzedawca z kiosku przy pl. Wolności 1 w Szubinie: - Ja tu wad nie widzę. Dobre są komentarze. Kompetentni ludzie pracują. Po prostu się ją czyta. Tylko, żeby o Szubinie było więcej. Jak jest, to się sprzedaje, a jak nie ma, to się nie sprzedaje.
Mirosław Rzeszowski, dyrektor Rejonowej Biblioteki Publicznej w Szubinie, prezes Szubińskiego Towarzystwa Kulturalnego: - Największą waszą zaletą jest to, że jesteście. Jesteście ważnym ogniwem w tworzeniu lokalnej świadomości społecznej. Świadomości przez duże „S”. Bez takiego tygodnika nie można wyobrazić sobie życia publicznego. Wy piszecie o tym, co się u nas dzieje, o sprawach, które nas dotyczą. Jesteście elementem scalającym gminy dawnego powiatu szubińskiego: Kcynia, Szubin, Barcin, Łabiszyn. Reforma administracyjna odcięła to wszystko jak siekierą. Cieszę się z tego, że jest przepływ informacji na tym terenie. Gdybym miał się czegoś przyczepić i gdybym miał wymieniać wady, to powiedziałbym, że waszą wadą są wasze ambicje. Ludzie są z natury leniwi i potrzebują informacji konkretnej, szybkiej, zasadniczej. Przeszkadza mi to, że czcionka jest mała, a teksty są rozwlekłe. Jako mieszkaniec Szubina zauważam, że nasza gmina traktowana jest po macoszemu. Ciążycie bardziej w kierunku południa regionu Pałuk. A informacji z Szubina jest mało, są rzadkie i rozproszone w gazecie. Poza tym informacja bez zdjęcia, to ćwierć informacji. Jak czytelnik nie zawiesi oka na zdjęciu, to nie zauważy, nie dotrze do informacji. Cenne są tanie ogłoszenia. Jest to niewątpliwie drugie życie gazety. Brakuje mi tekstów analitycznych, na przykład dotyczących losów dzieci w związku z brakiem dentystów na wsi.
Artur Michalak, mieszkaniec Rynarzewa, przewodniczący Rady Powiatu w Nakle, szef koła PO w gminie Szubin, sekretarz Stowarzyszenia Inicjatyw Rozwoju Rynarzewa, polonista w Gimnazjum nr 1 w Szubinie: - „Pałuki” to jest dobra gazeta regionalna. Powinien po nią sięgać każdy, kto chce poznać region Pałuk żnińskich, bo o wągrowieckich już nie piszecie. Czytam „Pałuki” co tydzień. Świetną rzeczą są felietony i komentarze. Jest to gazeta, którą się czyta dłużej niż godzinę. Niestety, pozostałe tygodniki tego nie mają. Piszecie świetne teksty dotyczące zabytków i kultury. Polecam go swoim uczniom. Do wad zaliczyłbym to, że jest jednak za mało Szubina. Jeśli nie idziecie już w kierunku Wągrowca, to naturalnie powinniście pójść w kierunku północnym i Szubin powinien być bardziej widoczny.
Mariusz Buczkowski, sołtys Małych Rud (gmina Szubin): - Zaletą waszą jest to, że jesteście. Największym problemem jest to, że o jednych rzeczach piszecie, a o innych nie. Nie wiem, czy chcecie, czy nie możecie. Powinno być napisane tak, jak w rzeczywistości było. Jak już nie chcecie pomagać, to nie przeszkadzajcie.
Ignacy Pogodziński, burmistrz Szubina: - Ja co czwartek dzień zaczynam od „Pałuk”. Najpierw czytam to, co dotyczy Szubina, a wieczorem całą resztę. Gazeta zawiera informacje z terenu całych Pałuk. Podchodzicie do tematów w sposób merytoryczny. Jestem człowiekiem, który stara się wad nie widzieć. Mogę jedynie czasami polemizować z niektórymi treściami i to wszystko.
Józefa Błajet, przewodnicząca Rady Powiatu w Żninie: - Muszę się do tego pytania o wady i zalety odnieść jako mieszkaniec i jako samorządowiec. Od lat czytam „Pałuki”. Jest to tygodnik potrzebny. Rozwinął się na przestrzeni 10-15 lat. Wielką zaletą gazety jest to, że piszecie o ważnych wydarzeniach. „Pałuki” są zróżnicowane, są komentarze, to co dzieje się w samorządach, są ogłoszenia. Dlatego ludzie kupują i czekają na czwartek. Jak w ferworze zajęć zapomnę, że jest czwartek, to po przyjeździe do domu mąż mnie pyta: a „Pałuki” gdzie? I wtedy przypominam sobie, że dziś jest czwartek. Z punktu widzenia samorządowca, to powiem, że potrzebna jest konstruktywna krytyka władz samorządowych na łamach niezależnej prasy. I tę niezależność, którą prezentujecie, bardzo sobie cenię. Dobrze, że nam ktoś na ręce patrzy. Co prawda dla prasy ciekawsze są wypowiedzi opozycji, ale wcale się temu nie dziwię, bo gdybym była redaktorem gazety, robiłabym podobnie. jakieś wady zawsze można znaleźć. Można przyczepić się do jakości papieru i kolorystyki, ale wtedy „Pałuki” nie kosztowałyby 3 zł, a 13 zł. Cenię komentarze „Wulkana”, choć czasami niekoniecznie się z nim zgadzam. Wadą gazety i generalnie prasy jest to, że na pierwszą stronę łatwiej przebijają się złe informacje. Można byłoby tchnąć więcej ducha optymistycznego. Szczególnie jeśli chodzi o prace samorządów. Więcej rzeczy dobrych. Życzę „Pałukom” kolejnych jubileuszy.
Tomasz Zwolenkiewicz, ordynator oddziału dziecięcego w Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie: - Dla mnie, jako stałego czytelnika, „Pałuki” są źródłem informacji lokalnych. Nie są uwikłane w rozgrywki i nie ulegają wpływom politycznym i samorządowym. Udaje się im zachować pewną obiektywność w ocenie sytuacji. Sukcesem gazety jest to, że udało się jej utrzymać na rynku. Jest to cenne źródło informacji o sprawach lokalnych. Wady? Czasami, jeśli nie ma spektakularnych tematów, podtrzymuje zainteresowanie gazetą za wszelką cenę. Z mało istotnych rzeczy próbuje się zrobić ważny temat. Ale takie postępowanie w sezonie ogórkowym daje się wszędzie zauważyć.
Maciej Rejment, właściciel studia fotograficznego w Szubinie: - To co fajne jest w gazecie, to ciekawe artykuły. Podoba mi się to, że patrzycie władzom na ręce, ale czasami zbyt pobłażliwie.
Marek Malak, nadleśniczy Nadleśnictwa Gołąbki: - Kiedy tutaj przyszedłem przed czterema laty, mogę powiedzieć, że czytając łamy waszego pisma i kontaktując się z ludźmi, słyszałem opinie krytyczne i pochlebne. Doszedłem do wniosku, że muszę opinię wyrobić sobie sam. Na przełomie 2008 i 2009 roku, kiedy przeżywaliśmy zawirowania związane ze sprawami związkowymi, byliście jedyną gazetą, która w sposób obiektywny i rzetelny przedstawiła sytuację. Dlatego w imieniu nie tylko swoim i grupy pracowników, ale również rodziny, która to razem ze mną przeżywała, jestem wam za to szalenie wdzięczny i zobowiązany. Pomimo gróźb, jakie dochodziły do pana Arka Majszaka, zajął on takie a nie inne stanowisko w oparciu o dokumenty. Wad nie dostrzegam. Nie wiem, czy jestem merytorycznie przygotowany, aby krytykować państwa. Wiem, że nie ma sytuacji, w trakcie jakiejkolwiek działalności, że odnosi się pasmo sukcesów. Gratuluje wam rocznicy i jubileuszu oraz takiego, a nie innego podejścia do sprawy.
Maciej Sobczak, burmistrz Janowca, za największą zaletę Pałuk uważa fakt, że są one jedynym tygodnikiem, z którego można dowiedzieć się, co dzieje się w terenie i w którym można zamieszczać lokalne informacje. Za wadę natomiast uważa zbyt mało pozytywów w gazecie, jak chociażby informacji o osiągnięciach mieszkańców.
Michał Werkowski, radny Rady Miejskiej w Janowcu, sołtys wsi Kołdrąb dostrzega, że Pałuki są tygodnikiem piszącym o jak najbardziej lokalnych sprawach. Docenił tradycyjną szatę graficzną gazety. Wśród wad podzielił zdanie powielane na forum, że tematy - zwłaszcza dotyczące Żnina - pisane są z pominięciem pewnych faktów i wytworzeniem odczucia, że asekuruje się pewną grupę osób. Znalazł tu też zaletę, że pisząc w ten sposób, Pałuki nie działają jak komercyjni wydawcy, którzy najpierw oskarżają publicznie, a później szukają na to dowodów.
Tomasz Majewski, dyrektor Domu Kultury w Janowcu, za największą zaletę Pałuk uważa fakt, że jej reporterzy docierają do najmniejszych miejscowości, są blisko wszystkich mieszkańców i na równi traktują tematy z miasta jak i nawet z najmniejszej wsi. Jak zapewnił, wady nie znalazł, bo ma w gazecie to, co jest mu potrzebne, cena jest również przystępna, wcześniej za wadę uznawał czarno-białe zdjęcia, teraz jest już kolor.
Joanna Malak, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Janowcu, za zaletę Pałuk uważa to, że opisuje bieżące sytuacje w każdej gminie, pisze o festynach, wydarzeniach, informuje mieszkańców o tym, co się dzieje. Przyznała, że osobiście bardzo lubi gazetę, czyta co tydzień z przyjemnością, ceni jej przejrzystość i szeroki zakres tematów ciekawie opisywanych. Wad nie dostrzega, bo oprócz wydarzeń życia codziennego, znajduje w artykułach odpowiedzi i wyjaśnienia nurtujących ją pytań.
Józef Koralewski, sołtys Dobieszewka, wad w Pałukach nie widzi, proponuje jednak, by poszerzyć dział dotyczący spraw rolniczych, pokazywać przykłady i osiągnięcia danych rolników, by mogli z tego korzystać również inni. Za zaletę uważa to, że gazeta podejmuje głoszone jej tematy, które ukazywane są zgodnie z prawdą tak jak faktycznie jest. Informacja jest rzetelna, dokładna i prawdziwa, nie wypisuje się głupot i zmyślonych informacji. Pokazuje uzasadnione fakty, dociera do świadków.
Marta Woźniak, mieszkanka Janowca, studentka administracji, Pałuki uważa za przejrzystą i przyjemną w odbiorze gazetę. Ceni sobie profesjonalizm, z jakim redaktorzy Pałuk podchodzą do swojej pracy. Za największą zaletę uważa uruchomienie prężnie działającej strony internetowej, którą odwiedza niemal każdego dnia. Wad w gazecie nie widzi, poza tym, że jest to tygodnik a chętnie zaglądałaby do niej częściej.
Jacek Idzi Kaczmarek, burmistrz Łabiszyna: - Ja generalnie oceniam „Pałuki” pozytywnie, choć niekiedy - powiem kolokwialnie - paprzą się w drobiazgach, które później nie mają pozytywnych następstw. Jeśli ktoś tylko rzuci jakieś hasło, zaraz jest materiał opracowywany i publikowany. Nie jet to poparte wewnętrzną analizą, czy warto to w ogóle robić. Poza tym „Pałuki” to bardzo dobra kronika wszelkich wydarzeń pałuckich. To także dobry informator, jeśli chodzi o kwestie handlowe i gospodarcze, zwłaszcza w dziedzinie rolnictwa. Zbyt dużo stron w moim odczuciu poświęcacie na sport. Poza tym pozytywnie oceniam szatę graficzną. A podoba mi się również to, że na łamach „Pałuk” obecna jest nie tylko współczesność, ale wiele artykułów nawiązuje także do przeszłości.
Karol Janicki, właściciel firmy Agromi w Janowcu zapewnił, że zadowolony jest z reklamowej promocji jego firmy w Pałukach, która daje korzyści. Ceni też obiektywizm i trafne przemyślenia w artykułach. Wadą, jaką dostrzega, jest zbyt duży nacisk na promowanie imprez z dużych miejscowości jak Barcin i Żnin, i tym samym ograniczanie miejsca na imprezy z mniejszych miejscowości. Dodał, że zbyt mało w Pałukach jest hokeja, zbyt mało wpuszcza się artykułów z nim związanych na łamy.
Jerzy Zieliński, przedsiębiorca z Janowca, który - jak zapewnia - od 20 lat reklamuje się na pierwszej stronie Pałuk stwierdził, że wad żadnych w gazecie nie widzi i nie stara się ich wymyślać, bo ich tam nie ma. Pałuki są w jego domu gazetą numer jeden, interesują go głównie tematy dotyczące gmin Janowiec i Żnin, z którymi jest najbardziej związany. Ceni publikacje rolnicze, tym bardziej, że współpracuje z rolnikami. Poza pracą reportera dużym uznaniem darzy dział reklam, gdzie - jak mówi - zawsze obsługiwany jest z pełnym profesjonalizmem.
Anna Polus, Pałuki sprzedaje w dwóch swoich sklepach w Sarbinowie i Kołdrąbiu. Zaletą Pałuk dla niej jest sam fakt, że jako prasa regionalna, stanowi cotygodniowy raport wydarzeń. Za wadę relacjonuje wypowiedzi czytelników, że jest zbyt wiele reklam. Poza ogólnymi tematami uważa, że zbyt słabo gazeta stara się zaspokoić oczekiwania kobiet. Widzi tu potrzebę porad kosmetycznych, kulinarnych porad praktycznych dla pań w rekompensacie ostatnich stron kierowanych głównie dla mężczyzn.
Andrzej Hłond, przewodniczący komisji budżetu, finansów i planowania w Radzie Miejskiej w Łabiszynie: - „Pałuki” czytam z przyjemnością od kilkunastu lat. Tygodnik ten jest dla mnie kopalnią wiedzy na temat wydarzeń kulturalnych, społecznych czy sportowych, które mają  miejsce nie tylko w gminie Łabiszyn, w której mieszkam, ale w całym powiecie żnińskim. Myślę, że nie ma lepszego źródła informacji o naszym regionie. Nie tylko ja przywykłem do tego, że czwartek kojarzy się z koniecznością zakupu „Pałuk”. Bardzo lubię czytać komentarze zamieszczone na ostatniej stronie gazety, ponieważ analizują najważniejsze wydarzenia w regionie. Choć muszę przyznać, że z niektórymi komentarzami zdecydowanie się nie zgadzam, ale na tym polega pluralizm. Z okazji dwudziestolecia „Pałuk” życzę wielu ciekawych artykułów, obiektywizmu i wrażliwości na ludzkie nieszczęścia.
Andrzej Budziak, dyrektor Pałacu Lubostroń: - Można zauważyć, że w ciągu tego dwudziestolecia państwo z roku na rok się coraz bardziej doskonalicie, a z mojego punktu widzenia, to końcówkę macie świetną. Należy państwu pogratulować, że w zasadzie wychowaliście już pokolenie. Muszę też przyznać jako przedstawiciel instytucji kultury, że nasza współpraca jest wzorowa. A gdyby chciało się cień rzucić to można by powiedzieć, że to pokolenie mogłoby być bogatsze w kulturę. Można by czasem zrezygnować z opisywania przekomarzań, choć one są wabiące dla gazety i zadbać o kulturę. Nosicie piękną nazwę „Pałuki” i pisząc o kulturze, robicie coś bardzo pożytecznego i na tę kulturę położyłbym większy nacisk, a niekoniecznie na wiadomości sensacyjne. Mogę tylko życzyć ciągłego rozwoju i zdobywania kolejnych czytelników.
Tomasz Szczepaniak, były burmistrz Kcyni, obecnie przedsiębiorca, za największą zaletę Pałuk uznaje to, że w sposób profesjonalny przedstawia wydarzenia. Szuka sedna sprawy a nie pobieżnie ocenia sytuację. Docenił, że gazeta stanowi przegląd gminy z ciekawymi zdjęciami i często dowcipną sentencją. Typowych wad nie widzi, jednak ubolewa, że tylko połowicznie przedstawia powiat nakielski, bo jedynie gminę Szubin i Kcynia, a jako tygodnik ukazujący cały teren powiatu, wyparłby inne tytuły, gdzie do przejęcia jest ponad 80 tysięcy czytelników. Zapewnił, że dostarczając informacji z całego powiatu, gazeta jest w stanie przejąć rynek.
Weronika Jędrzejczak, która wraz z mężem prowadzi rodzinną firmę Paw-Mar i sprzedaje w swym sklepie Pałuki za największą zaletę naszego tygodnika uznaje fakt, że jest dużo najświeższych  informacji z regionu i z powodzeniem zastępuje lokalne radio czy telewizję. Osobiście przyznała, że bardzo podoba jej się strona z informacjami i zdjęciami noworodków, co szczególnie ważne jest dla bliskich malucha. Jak wiele kobiet, chciałaby poczytać w Pałukach również artykuły kierowane typowo dla kobiet z poradami, a takiej strony kierowanej dla kobiet nie ma.
Agnieszka Pogiel-Kantorska, prezes Centrum Inicjatyw Edukacyjnych w Łabiszynie: - Według mnie pozytywną stroną „Pałuk” jest to, że ludzie stąd mają możliwość wypowiedzieć się na tematy bezpośrednio ich dotyczące czy bliskie im. Mogą też dowiedzieć się tego, co w ich najbliższym otoczeniu się dzieje. Plusem jest też szybki i bezpośredni kontakt z reporterem. Otwarty reporter lokalny przyczynia się do wizerunku gazety bliższej i przyjaźniejszej. A jeśli chodzi o negatywne strony, to w przeszłości zdarzały się artykuły zawierające niesprawdzone informacje. Po takim czymś gazeta musi na nowo starać się zyskać wiarygodność.
Maciej Banaś, nauczyciel w Zespole Szkół w Łabiszynie: - Na pewno zaletą gazety jest to, że aktywizuje i wspiera społeczność lokalną, szczególnie w działaniach społecznych. Poza tym pełni bardzo dobrze funkcję informatora. Jedyną wadą według mnie są niezrozumiałe komentarze „Wulkana”, nie bardzo wiem, o co w nich chodzi. Są to komentarze wysoce intelektualne, a skoro jest to gazeta ludowa, to można to uznać za wadę.
Sylwia Hajost, właścicielka kiosku przy ul. Odrodzenia w Łabiszynie: - Gazeta jest fajna, tylko jest mało informacji o Łabiszynie. Jeden, dwa artykuły z Łabiszyna to za mało. Dobrze, że jest program telewizyjny. On się przydaje. Poza tym ja zawsze lubię zajrzeć, kto się nowy urodził.
Felicja Zawistowska, właścicielka Masarni Władysławowo: - W „Pałukach” na pewno o tyle dobre jest to, że zamieszczane są w nich informacje z regionu. Żenujące są czasem pyskówki, ale żyjemy w takich czasach, że widocznie muszą one być. „Powiedziała baba babie” - nie dla wszystkich jest to smaczne. W „Pałukach” jest też dużo reklam, a to i plus, i minus. Ja lubię czytać wiadomości o imprezach, o tym, co się odbywa, o dzieciach naszych. To jest bardzo ciekawe.
Mirosław Sybilski, szef Biura Obsługi Nieruchomości z Łabiszyna: - „Pałuki” to tygodnik regionalny, który ma określony zasięg i w nim funkcjonuje. Z punktu widzenia reklamodawcy, to w zasadzie nie mam żadnych uwag. Z pracownikami bardzo dobrze się współpracuje, jeśli chodzi o terminy i treść reklam. Cenię sobie w tym względzie elastyczność. A jeśli chodzi o samą gazetę, to jej mocną stroną są teksty społeczne, o ludziach z sąsiedztwa, one są siłą tej gazety. Ja bym nawet więcej takich artykułów oczekiwał. Podobnie jak oczekiwałbym więcej tekstów o znanych osobach z regionu, o tym, czym się interesują, co robią na co dzień.
Ewa Bergandy, sprzedawczyni w kiosku na rynku w Łabiszynie: - „Pałuki” sprzedajemy przeważnie wszystkie. Ludzie je kupują ze względu na ogłoszenia albo ze względu na informacje o naszym mieście, powiecie. Ludzi interesuje to, co dzieje się w Łabiszynie czy w Żninie. W „Pałukach” piszecie o tym, o czym inne gazety lokalne z tego terenu nie piszą. Ostatnio ludzi bardzo zainteresowała sprawa pobicia dziecka. Nie słyszę, żeby coś się ludziom w „Pałukach” nie podobało. Często z niecierpliwością czekają na gazetę i w czwartek z samego rana przychodzą do kiosku.
Józef Sosnowski, wójt gminy Rogowo za największą zaletę Pałuk uznał szeroką tematykę z wielu dziedzin oraz to, że gazeta jest przejrzysta i prezentuje wydarzenia z regionu. Wadą -  zdaniem wójta - jest zbyt duży format gazety i to, że artykuły nie zawsze są dogłębnie sprawdzone i nie zawsze obiektywne. Dodał, że w opinii czytelników są zbyt drogie.
Alina Rogowa, szefowa Biblioteki Gminnej w Rogowie za zaletę Pałuk uważa fakt, że buduje poczucie więzi członków lokalnej społeczności, kształtuje poczucie dumy z przynależności do niej, a co z tym związane budzi poczucia solidarności lokalnej społeczności. Motywuje do aktywnego włączenia się w rozwiązywanie problemów miejscowej rzeczywistości, a nie tylko do poczytania o nich. Przede wszystkim to Pałuki informują mieszkańców o tym, co się dzieje w regionie. Wad gazety nie dostrzega.
Ks. Henryk Sawiński z parafii Nawiedzenia NMP w Gościeszynie zapewnił, że trudno mu mówić o wadach gazety, bo każda posiada własny profil. W zaletach zaznaczył, że w treści gazeta porusza sprawy lokalne i związane z mieszkańcami regionu. Przyznał, że potrzebne informacje znajduje na stronie internetowej Pałuk.
Robert Koniec, pedagog z Kcyni, Pałuki ceni za rzetelność i obiektywizm, Docenia też stworzenie elektronicznej wersji gazety, jednak za wadę uważa tu fakt, że trzeba za jej przeczytanie płacić w sytuacji, gdzie inne dzienniki albo tygodniki publikują teksty na stronach ogólnodostępnych. Uważa, że powinna być tu bardziej przyjazna dla czytelnika, lecz z drugiej strony rozumie względy ekonomiczne.
Katarzyna Kozłowska, sprzedawczyni w sklepie Jedynka Michała Chełminiaka w Gąsawie: - Uważam, że jest za dużo sportu i reklam. Bardzo dobrze, że są wiadomości z Gąsawy i okolic, chociaż mogłoby być ich jeszcze więcej.
Elżbieta Durmowicz, sprzedawczyni w kiosku Ruchu w Gąsawie: - Uważam, że w „Pałukach” jest wszystkiego w odpowiedniej ilości - i sportu, i wiadomości o Gąsawie i okolicach. Może brakuje w tej gazecie krzyżówki, bo przecież wiele osób lubi rozwiązywać krzyżówki.
Bogdan Ciesielski, prezes Stowarzyszenia Sympatyków Gąsawy: - Macie bardzo dobre pióro. Jestem zadowolony z wiadomości bieżących. Co tydzień czeka się za tymi informacjami. Cieszę się, że taka gazeta na naszym terenie jest. Jak pracuję na nocnej zmianie, to już o 330 mam te wiadomości, bo kolega przynosi mi gazetę. Chyba najwcześniej w Gąsawie zaczynam dzień z lekturą „Pałuk”. Wad w waszej gazecie nie dostrzegam. Tak trzymać dalej.
Wójt Zdzisław Kuczma, jak usłyszeliśmy od jego sekretarki, nie miał czasu na udzielenie odpowiedzi.
Jadwiga Katafiasz, kierownik sklepu GS w Królikowie, przewodnicząca zarządu Koła Gospodyń Wiejskich w Królikowie: - Jeśli chodzi o wady, to mało jest informacji z Szubina i Królikowa, a więcej ze Żnina, Rogowa, Gąsawy. Ale te artykuły są. I „Pałuki” u nas dobrze schodzą. I to jest zaleta. Że o nas piszecie.
Mieczysław Nowak, właściciel firmy budowlanej i tartaku, w Pałukach reklamuje tartak w Szubinie: - Wadą jest to, że macie za drogie reklamy. Nakło ma ceny lepsze. Natomiast zaletą jest to, że docieracie tam, gdzie docieracie. Gazeta obejmuje swym zasięgiem pewien region i ja z tego korzystam, docierając z ofertą do potencjalnych klientów.
Piotr Hmmerling, burmistrz Kcyni jako największą zaletę Pałuk uznał fakt, że poruszają sprawy lokalne, którymi żyje lokalna społeczność, rozmawiają o problemach i są najbliżej społeczności. Ceni fachowość i profesjonalizm reporterów i redaktorów, w porównaniu do innych tygodników. Wadą humorystycznie nazwał to, że nie zawsze w Pałukach pisze się to, co by się samorządowcom podobało.
Dariusz Kurdelski, radny Rady Miejskiej w Kcyni zapewnił, że wad nie widzi. Pałuki kupuje i czyta, jest w nich dużo polityki, sportu, tematów podejmujących problemy czytelników, dużo kultury, ogłoszeń. Znajduje tam wszystko czego szuka. Wśród innych zalet dostrzegł, że podają informacje rzeczowo. Docenił nieodzowny element gazety, jakim stała się strona internetowa i zamieszczane tam filmiki.
Kamila Marosz, dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Kcyni zapewniła, że Pałuki są gazetą profesjonalną, poziomem odbiegają od innych gazet lokalnych dostępnych na rynku. Informacje w nich są rzetelne, wyważone. Docenia to, że ukazują problem z dwóch stron, w artykułach przedstawiają obraz widziany z kilku płaszczyzn, dają szansę wypowiedzi najbardziej zainteresowanym. Wad nie widzi, przyznaje jednak, że chciałaby w nich znaleźć więcej informacji z powiatu nakielskiego.
Małgorzata Grabarska ze sklepu ABS, w którym sprzedawane są Pałuki zapewniła, że gazeta jest bardzo poczytna, sprzedaż jest bezproblemowa, klienci pytają już nawet w środę o Pałuki. Proponuje, by poświęcać w gazecie więcej miejsca na tematy związane z Kcynią i okolicą, więcej informacji było, kiedy była oddzielna wkładka, jednak teraz szata graficzna jest lepsza.
Joanna Tyzler, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Rogowie Pałuki ceni za to, że poruszają problemy te najbardziej bliskie mieszkańcom, nie opisują wydarzeń z drugiego końca województwa tylko z okolicznych gmin. Za zaletę uznaje również fakt, że gazeta ma szeroki przekrój, od przedszkola po sprawy budzące kontrowersje. Z własnej działki zawodowej doceniła uznanie jubilatów, publikację ich zdjęć i informacji o życiu. Typowych wad nie dostrzega, ma jednak marzenie, by zdjęcia były w lepszej jakości, bardziej wyraźne.
Edmund Paluch, rolnik z Recza docenia, że Pałuki nie są gazetą opiniotwórczą, nie narzucają czytelnikowi swojego punktu widzenia. Poruszają tematy ogólne, jak i dotyczące jednostek. Wadą - jego zdaniem - jest to, że w regionie typowo rolniczym jako lokalny tygodnik mogłyby poruszać więcej problemów dotyczących rolnictwa np. informować o sposobach pozyskiwania środków z UE, o aktualnych wymogach dla rolników.
Jacek Lis z Grochowisk Księżych za zaletę Pałuk uważa ścisłą i aktualną informację. Jego zdaniem, w niektórych numerach jest zbyt dużo szczegółowej polityki, brakuje mu natomiast informacji w dziale rolnictwa, na który poświęcone jest zbyt mało miejsca. W Pałukach brakuje mu również koloru, proponuje, by reklamy, ogłoszenia i szata graficzna były bardziej kolorowe. Uważa, że zbyt obszernie opisuje się wydarzenia małego klubu Jeziorak, przeznaczając miejsce na obszerne relacje kosztem innych grup sportowych w regionie.
Leokadia Łukomska, sprzedawca w sklepie Lucyny Jułkowskiej w Rogowie, uznała Pałuki za dobrą i ciekawą gazetę, która informuje co się dzieje w okolicy, co dzieje się w gminie, jakie decyzje podejmują radni, gdzie w najbliższym czasie planuje się ciekawe przedsięwzięcia. Wadą - jej zdaniem - jest zbyt dużo reklam i ogłoszeń.
Emilia Zabłocka ze Złotnik, w których Pałuki sprzedawane są w sklepie jej męża Rafała za zaletę Pałuk uznała fakt, że raz w tygodniu informuje o wydarzeniach z regionu, co się wydarzyło lub będzie działo w sąsiedztwie. Za wadę uznała brak kontynuacji tematów, informacji jak dane sprawy się zakończyły. Przy takiej ilości miejsca poświęconego na sport, chętnie by widziała również zagadnienia kierowane do kobiet, jak chociażby kącik z przepisami kulinarnymi.
Marian Słomkowski, szef firmy Eko-Rol w Rogowie Pałuki docenił za to, że jako tygodnik lokalny czytany przez odbiorców miejscowych producentów propaguje miejscowy przemysł. Gazeta odbierana jest przez niego pozytywnie, jako dobra robota dziennikarska. Wad nie widzi, ma jednak uwagę, by więcej miejsca poświęcić na promowanie miejscowych przedsiębiorców, młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają, pisać o ich problemach, jakie na swej drodze napotykają, pokazać ich walkę, udowodnić, że się udaje jeśli się tylko tego chce.
Zdzisław Krych, prezes Gminnej Spółdzielni w Kcyni zapewnił, że za sprawą tygodnika dowiadujemy się o wydarzeniach w regionie, które by często uleciały, gdyby nie znalazły się w Pałukach. Zapewnił też, że ważne, gorące tematy wpływają na poczytność danego numeru i  dyskusję społeczną. Zaznaczył, że ważny jest obiektywizm i docieranie do sedna sprawy.
Leonard Palka, dyrektor Zakładów Lafarge Kujawy w Bielawach, zasłużony dla gminy Barcin: - Czytam „Pałuki” regularnie, dlatego, że opisują środowisko, w którym żyję i pracuję. Co tydzień pojawiają się na moim biurku w pracy, w której spędzam większość czasu, choć mieszkam obecnie w Inowrocławiu. Traktuję tygodnik jako podstawowe, a często nawet jedyne źródło informacji na temat działań samorządów oraz wydarzeń społecznych na terenie od Piechcina po Żnin. Podstawowe, gdyż nigdzie indziej nie znajdę na te tematy tylu informacji, co w „Pałukach”. Gazety lokalne codzienne piszą o tym zaledwie w kilku akapitach, a Telewizji Lokalnej Barcin nie mam możliwości oglądać, podobnie, jak wielu mieszkańców gminy Barcin, którzy nie są mieszkańcami osiedli bloków w Barcinie i Piechcinie. „Pałuki” piszą obszernie i konkretnie, i z małymi wyjątkami mogę powiedzieć, że obiektywnie. Dla mnie lektura tygodnika jest niezbędna, ale nie czytam reklam i ogłoszeń, gdyż to mnie nie interesuje.
Krystyna Bartecka, przewodnicząca Rady Miejskiej Barcina: - Zaleta tygodnika jest taka, że jesteście jedyną gazetą, która w sposób zbiorczy przedstawia wiadomości z powiatu i jest tych wiadomości najwięcej. Co do wad... Moim marzeniem jest, żebyście byli wiarygodni i zawsze obiektywni, bo niektóre artykuły takie - póki co - nie są. Chciałabym lepszej współpracy z dziennikarzami.
Robert Markowski, właściciel sklepu przy ul. Artylerzystów w Barcinie, gdzie sprzedawane są Pałuki: - Piszecie o tym, o czym ludzie chcą wiedzieć. Jedyny minus to ten, że gazeta w czwartki zbyt późno trafia do sklepu. Do 900 w dniu wydania sprzedaje się około 60% egzemplarzy. Ja mam sklep otwarty od 500, ale „Pałuki” pojawiają się dopiero 2-3 godziny później, a w tym czasie ludzie, zanim wyjdą do pracy kupują bułki na śniadanie i pytają też o gazetę, a jej jeszcze nie ma.
Grzegorz Radzikowski, właściciel firmy Tele-Strop-System w Barcinie Wsi, reklamującej się w Pałukach: - Zaletą jest tematyka, którą podejmujecie. Podnosicie tematy dotyczące najbliższego środowiska, w którym żyjemy, a to interesuje mieszkańców Pałuk. Wiele reklam i ogłoszeń to też to, co interesuje nie tylko potencjalnych klientów, ale i przedsiębiorców. Wielką zaletą jest ostatnia strona z komentarzami. Zbyt dominujący w drugiej części gazety jest blok sportowy. Wolałbym czytać więcej informacji dotyczących samorządu, społeczeństwa, kryminalnych, kulturalnych, czy nawet tych jubileuszy małżeńskich, ale sportu jest za dużo. Szkoda, że nie ma już wkładki barcińskiej.
Grażyna Szafraniak, dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Barcinie im. Jakuba Wojciechowskiego: - To bardzo potrzebna gazeta, którą my w bibliotece prenumerujemy od wielu lat. Muszę powiedzieć, że często korzystają z naszych oprawionych roczników nie tylko uczniowie szkół, ale też studenci, gromadząc źródła do prac magisterskich i licencjackich, np. na temat historii sportu lokalnego, ale i innych. Bo zaletą gazety jest to, że podaje zbiorczo informacje ze wszystkich dziedzin życia społeczeństwa lokalnego. Osobiście bardzo lubię artykuły historyczne, które ukazują się w waszej gazecie. Wad większych nie obserwuję. Może tylko tę, że za dużo jest reklam, ale rozumiem, że tak musi być, gdyż gazeta musi się w dużej mierze z tego utrzymać.
Kamila Pliszkowska, kierownik sklepu GS Samopomoc Chłopska w Barcinie przy placu 1 Maja: - Gazeta jest bardzo dobra i ciekawa. Szata graficzna dobra, fajnie, że od jakiegoś czasu już jesteście gazetą kolorową na wszystkich stronach. Zaletą jest styl dziennikarza, który pisze o Barcinie. „Pałuki” dobrze się sprzedają, ale mogłyby lepiej, gdyby były tańsze. Uważam, że powinny być tańsze, skoro tak dużo jest w nich reklam i ogłoszeń, które coraz więcej zabierają miejsca kosztem artykułów, a to przecież artykuły interesują większość ludzi najbardziej, a nie ogłoszenia. Ponadto mało atrakcyjny jest dodatek telewizyjny. Gdyby był lepszy, a programy przedstawione szczegółowo i dotyczyły wszystkich stacji telewizyjnych, to sprzedaż byłaby jeszcze lepsza. A tak, to ludzie często nawet nie interesują się dodatkiem telewizyjnym i zostawiają go w sklepie, zapominając o nim, choć kupili gazetę.
Ks. Bogdan Wiśniewski, proboszcz parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego w Barcinie: - Gazeta jest ogólnie dostępna, ładnie wydana, są ciekawe informacje. O życiu parafii, jeśli dzieje się coś ważnego, też informujecie w wystarczający sposób. Wad nie widzę żadnych.
Marcin Kasprzak, właściciel firmy Kapral-car, Stacja Demontażu Pojazdów w Mamliczu: - Z punktu widzenia reklamodawcy uważam, że największa wasza zaleta jest też największą wadą. Jest to fakt, iż jesteście gazetą lokalną, czyli macie mały zasięg, ale docieracie do tych, których interesują reklamodawcy. Jednak reklamy u was są - biorąc pod uwagę mniejszy zasięg - za drogie. Podobnie ogłoszenia drobne, motoryzacyjne w „Anonsach” są tańsze, choć zasięg mają zdecydowanie większy. Jako czytelnik, niewiele powiem o gazecie. Czasami ją przeglądam, zwłaszcza zdjęcia, ale na szczegółowe czytanie nie mam za bardzo czasu.
Andrzej Erdmann, prezes GS Samopomoc Chłopska w Barcinie, w którego sklepach jest największa liczba punktów sprzedaży Pałuk w gminie Barcin: - Podstawową, główną zaletą jest to, że dzięki wam społeczeństwo jest zorientowane, co się dzieje w jego najbliższym środowisku, zwłaszcza w samorządzie, w społeczeństwie, w kulturze. Wadą jest to, że za dużo w gazecie sportu oraz zwłaszcza w dawniejszych kadencjach samorządu skupialiście się na polemikach między stronami sporu politycznego. Choć wiem, że z drugiej strony dla wielu to jest zaleta, gdyż chcą czytać takie sensacje.
Artur Jakubowski, dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Barcinie: - Zaletą jest tematyka, czyli własne podwórko, to, co człowiekowi najbliższe. Wadą jest to, iż niektóre wasze artykuły przypominają gazetę brukową.
Jadwiga Mateńko, radna Barcina: - Czasopismo jest ciekawe. Mąż je czytuje regularnie. Uważam, że ludzie chcą czytać to, co ich samych dotyczy. Wadą jest przytłaczająca ilość ogłoszeń. Przydałaby się krzyżówka, gdyż ja np. lubię rozwiązywać krzyżówki.
Hanna Pawłowska, mieszkanka Piechcina, pielęgniarka w NZOZ w Barcinie: - Według mnie to jest bardzo dobra gazeta. Informacje są interesujące. Interwencje reporterów są podejmowane w wielu ważnych sprawach. Dziennikarze pojawiają się wszędzie tam, gdzie trzeba, gdzie są wzywani. Wadą dla niektórych czytelników może być to, że literki są za małe w tekstach, ale dla innych to jest znowu zaleta, bo więcej treści można dzięki temu przeczytać.
Marek Piniarski, właściciel firmy Mark-Rol z Rogowa jako zaletę Pałuk uważa to, że dociera ona do potencjalnych klientów, wadą przy tym jest to, że reklama dzielona jest na powiat żniński i ościenne powiaty, a nie idzie w całym nakładzie. Przyznał, że dzięki Pałukom mieszkańcy dowiadują się wielu ciekawych informacji. Dostrzega jednak, że niektóre firmy są bardziej od innych promowane. W gazecie brakuje mu nacisku na rozwój turystyki i zagospodarowania terenu jezior, gdzie mimo dobrych wiatrów, wielu jezior nie ma plaż, sportów wodnych. Wspomniał o klubie żeglarza działającym niegdyś w Rogowie.

Leszek Duszyński, burmistrz Mogilna: - Tygodnik „Pałuki” przyczynił się do budowy społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swych praw i obowiązków. Tygodnik „Pałuki” odbudował lokalne więzi społeczne i poczucie wspólnoty. Jest tygodnikiem na pewno potrzebnym na lokalnym rynku prasowym. Wynika to z jego rzetelności i fachowości.
Ewaryst Matczak, burmistrz Strzelna: - Zaletą „Pałuk” jest to, że dzięki nim mamy cotygodniową informację o aktualnych zdarzeniach na terenie gminy. Dodatkową zaletą jest to, że „Pałuki” są na imprezach, które np. organizowane są przez organizacje gminne, ale także w sytuacjach zdarzeń losowych i te informacje są na pierwszej stronie i w ogóle w „Pałukach” publikowane. To jest tak, jak informacja z pierwszej ręki podawana w najkrótszym możliwym czasie. Wadą „Pałuk” są niekiedy podawane nieobiektywne informacje i nieobiektywne komentarze. Ponadto za bardzo „Pałuki” są gazetą upolitycznioną - to mnie niepokoi. Z niektórymi komentarzami się nie zgadzam, bo są one też krzywdzące, jakby podjudzające do pewnych rzeczy. Czasami zdarzają się przekłamania, których sam doświadczyłem, zdarzało się, że w moje usta bywały włożone słowa, których nie powiedziałem. To uważam za bardzo krzywdzące i z takimi rzeczami się nie zgadzam.
Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna: - W moim przekonaniu największą zaletą jest to, że jest to gazeta niezależna, więc powinna być obiektywna. Docieracie do wszystkich środowisk, np. do gospodyń wiejskich i tam gdzie 3 lub 4 osoby założą jakieś stowarzyszenie, to też gazeta jest. Zaletą „Pałuk” jest też bardzo dobry serwis sportowy. Kolejnym plusem są komentarze na ostatniej stronie i bardzo dobre felietony. Gazeta została też zauważona, bo w końcu jej dziennikarze zdobyli kilka, prestiżowych - jak uważam - nagród. Nie wszyscy redaktorzy są do końca obiektywni. Próbują oni kreować pewne zachowania i poglądy. Jest to na szczęście zdecydowana mniejszość dziennikarzy tej gazety. Dotyczy to tylko pewnej wąskiej grupy. Denerwuje mnie także publikowanie informacji nieoficjalnych. Denerwuje mnie też, że „Pałuki” publikują oświadczenia majątkowe burmistrza i radnych, a przecież można je przeczytać w BIP-ie. To mnie trochę drażni.
Teodor Pryka, wójt Orchowa: - Zaletą są informacje bezpośrednio dotyczące naszych terenów i obejmujące szeroki wachlarz informacji i zdarzeń. Zbyt mało tłumaczy się mieszkańcom, na czym polega samorządność, co to jest samorząd i jakie ma zadania. Nie tłumaczy się też, kim powinni być radni i co powinni reprezentować.
Marcin Barczykowski, wójt Dąbrowy: - Uważam, że jedną z największych zalet „Pałuk” są bieżące informacje z terenu gmin. Dużo jest też wiadomości dla miłośników sportu. A poza tym pracują tam bardzo fajne dziewczyny, które pozdrawiam. Jeśli chodzi o wady, to za dużo w „Pałukach” jest artykułów politycznych i komentarzy, do tego artykuły są za długie. Z kolei za mało jest artykułów publicystycznych i felietonów.
Zbysław Woźniakowski, wójt Jezior Wielkich: - To dzięki wam mamy pewną informację, co się dzieje na terenie gminy, powiatu i naszego okręgu. Dzięki „Pałukom” mamy przegląd wypowiedzi, czy to burmistrzów, czy wójtów. Z tego można czegoś się nauczyć, wyciągnąć wnioski i z niejednych rzeczy można skorzystać i wprowadzać u siebie. Tak ja to widzę. Muszę powiedzieć, że „Pałuki” czytam i pewne wnioski wyciągam, nie ukrywam, że mi to pomaga. Z racji tego, że sportowcem jestem od urodzenia, to mam u was serwis sportowy na bieżąco, wszystkie halówki, składy drużyn. Dzięki temu człowiek ma możliwość śledzić karierę tych ludzi. W gminie Jeziora Wielkie „Pałuki” są na każdej imprezie i jest z nich relacja, co nie ukrywam, jest to jakaś promocja gminy.
Witold Pochylski, radny Rady Powiatu w Mogilnie: - Dobrze, że tygodnik „Pałuki i Ziemia Mogileńska” jest gazetą lokalną. Dobrze, że zajmuje się nie tylko plotkami, tu ze wskazaniem na kulturę i tematy społeczne, ale w tym trochę szerszym rozumieniu. A wada, to nie lubię polityki, chociaż sam zacząłem się w to bawić.
Edward Załęski, lekarz z przychodni Zdrowie przy ul. Langiewicza w Trzemesznie: - Gazeta jest obiektywna. Zamieszcza wszystkie opinie, a nie tak jak „Przemiany Ziemi Gnieźnieńskiej”, które są tendencyjne. Brakuje głębszych refleksji mieszkańców Trzemeszna. Uwag czy skarg i tego, co ich nęka w Trzemesznie, np. sprawy związane z pracą czy sytuacją mieszkaniową. Nie ma typowych ciekawostek z życia ludzi. Opinii ludzi np. o tym, jak policja pracuje, co ich denerwuje np. meliny alkoholowe. Dlaczego to jest tolerowane i ludzie przez to umierają. Gazeta mogłaby też np. zainteresować się profilaktyką stomatologiczną u dzieci z klas I-III.
Mariola Drzewiecka, sprzedawca w sklepie przy Rynku w Strzelnie: - Jako zaletę uważam to, że bardzo dobrze, że „Pałuki” w ogóle istnieją. Dzięki nim zwykły człowiek dowie się wielu rzeczy i ciekawostek, które dzieją się na naszym terenie. Jako wadę uważam to, że czasami są tam jakieś wyolbrzymione sytuacje opisywane. Warto by też o ważnych sprawach Strzelna opisywanych w środku gazety informować na pierwszej stronie, bo to jest tak samo jak towar w sklepie. Jak wystawiony na przód, to zaraz idzie, a jak schowany do tyłu, to ze sprzedażą gorzej.
Halina Płachcińska, mieszkanka Wójcina (gm. Jeziora Wielkie), członek Fundacji Sąsiedzi Wokół Szlaku Piastowskiego: - Jak czegoś nie wiem, to z „Pałuk” się dowiaduję. I są to bliższe wiadomości tzw. z podwórka życiowego, których akurat nie wiem. Są dobrym przepływem informacji. - Nie podoba mi się pisanie niektórych artykułów w sposób, a pani powiedziała coś tam, a pan powiedział coś tam. Ten styl mi się nie podoba w tej gazecie. I ta forma mi nie odpowiada.
Genowefa Woźniak, sprzedawczyni w sklepie spożywczym w Słowikowie (gm. Orchowo): - Dobrze, że są wiadomości z naszej gminy i z najbliższych miejscowości. Cena jest największą wadą. Bo gazeta nie jest tania.
Irena Bosiacka, właścicielka kiosku przy ul. Centralnej w Dąbrowie: -”Pałuki” u mnie sprzedają się super. Szczerze mówiąc sprzedaję wszystkie egzemplarze. A jeśli jest coś więcej o Dąbrowie, to czasem nawet brakuje „Pałuk”. To jedyna gazeta w regionie, z której możemy dowiedzieć się dosłownie wszystkiego. Na każdej stronie jest coś ciekawego. Mieszkańcy bardzo chwalą też rubrykę ogłoszeń. Ja raczej nie mam żadnych zastrzeżeń. W „Pałukach” każdy może znaleźć coś dla siebie.
Przemysław Majcherkiewicz, pracownik Starostwa Powiatowego w Mogilnie, radny Rady Miejskiej w Mogilnie: - Za pozytywy „Pałuk” uważam dział sportu, bardzo dobry dział kultury oraz informacji ze wszystkich miejscowości o wydarzeniach, jakie tam się odbywają, zarówno na wsi jak i w mieście. Wiele artykułów historycznych to spory sukces „Pałuk” i wkład w pamięć o naszym regionie. Moim zdaniem na przestrzeni wielu lat „Pałuki” są gazetą mało rzetelną, niezbyt obiektywną względem ludzi i faktów. Jest to gazeta bardzo tendencyjna, jednostronna, nie wysłuchuje opinii drugiej strony. Nie konsultuje opinii drugiej strony.
Andżelika Kulczycka, mieszkanka Młynic (gm. Strzelno): - Zaletą „Pałuk” jest podawanie na bieżąco ważnych informacji tak, że każdy mieszkaniec dzięki wam dokładnie wie, co dzieje się na terenie gminy Strzelno i w obrębie całego powiatu mogileńskiego. Wadą, według mnie, jest to, że jest w nich troszeczkę za mało kultury. Za mało jest  informacji z tego co dzieje się w przedszkolach, szkołach. Ja kupuję gazetę właśnie dla tematów kulturalnych i sportowych, bo tam często uczestnikami są moje dzieci oraz mąż. Dlatego moim zdaniem powinniście zamieszczać więcej zdjęć z imprez kulturalnych.
Bożena Morzyńska, lekarz, właściciel Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Poradnia Lekarza Rodzinnego przy ul. Szkolnej w Dąbrowie: - Moim zdaniem największą zaletą „Pałuk” jest to, że są blisko i zawsze opisują sprawy, które są związane z tymi gminami tu najbliższymi. Dzięki „Pałukom” poznajemy właśnie wszystkie cenne wiadomości z regionu. Nie ma takiej drugiej gazety.
Tomasz Nowicki, właściciel firmy Dag-Bud z Zielenia (gm. Trzemeszno): - Są ciekawe informacje z naszego rejonu. Są one rzetelne i obiektywne, przynajmniej te o Trzemesznie, bo o Mogilnie czy innych gminach to nie zawsze czytam. Rzadko są tam też jakieś oceny i to dobrze bo według mnie dziennikarz powinien przedstawiać informacje, a nie oceniać. Za mało jest informacji o Trzemesznie. O Mogilnie to jest kilkanaście stron. Wadą są też za wysokie ceny za reklamy. Dla mnie jako dla przedsiębiorcy, który działa w Trzemesznie i okolicy, to niewiele daje, że reklama idzie też w Żninie czy Jeziorach Wielkich, a muszę więcej płacić za reklamę niż płaciłem kiedyś, gdy była nakładka trzemeszeńska.
Małgorzata Kasprzak, sprzedawca w sklepie Jagoda przy ul. Powstańców Wielkopolskich w Orchowie: - Jest to dobra gazeta, tylko żeby było więcej o Orchowie. Jak jest więcej pisane o Orchowie, to wtedy gazeta lepiej idzie. Wada to cena gazety. Nie odpowiada wszystkim. 3 zł to za drogo.
Henryk Leszczyński, firma Pol-Złom Nowa Wieś (gm. Jeziora Wielkie): - Bardzo dużo jest informacji, które nas interesują i są reklamy, informacje o powiecie i co się dzieje u nas. Są dość czytelnie te informacje przekazywane. Jesteśmy zadowoleni z tej gazety, bo inaczej byśmy się w niej nie reklamowali. Jeżeli chodzi o minusy, to nic mi do głowy nie przychodzi i nie mogę tu nic powiedzieć, żebym coś tam chociaż wymyślał, ale tego czegoś nie ma.
Bożena Buczyńska, kierownik apteki Hibiskus przy ul. Mickiewicza w Trzemesznie: - Można się dowiedzieć, gdzie co słychać. Znajome nazwiska się przewijają. Tematyka też jest dobra, bo zróżnicowana. Za dużo jest reklam i ogłoszeń. Za mało jest stron. Mogłoby być jeszcze więcej wiadomości z naszego regionu. Szata graficzna powinna być bardziej kolorowa. Mogłaby też być w gazecie jakaś rozrywka umysłowa, np. krzyżówka.
Tomasz Rybczyński, oficer prasowy KPP w Mogilnie: - To, że tygodnik „Pałuki” jest jedynym tego typu pismem wychodzącym na naszym terenie jest jego mocną, a zarazem słabą stroną. Jak pokazuje historia, przetrwał na lokalnym rynku prasowym, kiedy czytelników próbowały mu odebrać konkurencyjne tytuły, lecz dalsze funkcjonowanie bez mocnej „pisanej” konkurencji może mieć wpływ na jakość prezentowanych treści. Kilkunastoletnie ukazywanie się tytułu to bezsprzecznie zasługa bardzo dobrego kolportażu (własna sieć). Dzięki temu tygodnik dociera praktycznie do każdej miejscowości w powiecie. Doświadczeni i aktywni dziennikarze mający „rozpoznanie środowiska” i dotarcie do informacji. Pozytywna rola tygodnika, jeżeli chodzi o kształtowanie lokalnej tożsamości - w myśl zasady im więcej wiem o mojej miejscowości (małej ojczyźnie), tym bardziej jestem z nią związany. Komercja i pogoń za sensacją nie jest głównym wyznacznikiem prasowej aktywności pisma.
Ludwik Zbytniewski, emerytowany dyrektor strzeleńskiego LO: - Zaletą „Pałuk” jest to, że dochodzi ona do wszystkich ludzi z naszego terenu i całego powiatu. Jest to taka po prostu nasza gazeta, bo piszecie w niej o wszystkich sprawach interesujących nas ludzi. Jako wadę mogę podać to, że zauważyłem w niej pewną tendencję jej szefostwa po stronie którejś z partii politycznej, nie będę tutaj wymieniał której. Ale wydaje mi się, że cieszy się ona jakąś większą protekcją w waszej gazecie i to było widać np. przy wyborach. Czasami zmieniłbym układ artykułów na stronach, tak, żeby np. Mogilno było na pierwszej stronie w jednym tygodniu, a Strzelno w drugim itd. Zauważam także, że artykuły z Mogilna są zawsze bliżej przodu, a te ze Strzelna wypychane są nieco głębiej gazety. Potrzeba jest także na pierwszej stronie bardziej uwydatnionych wzmianek, np. tego co w danym numerze jest ze Strzelna. W sumie informacji ze Strzelna jest w gazecie mało, a jest ono pod względem liczby mieszkańców drugą po Mogilnie gminą powiatu.
Iwona Górna, policjantka z Orchowa: - Podajecie informacje dotyczące np. działalności naszych samorządów lokalnych,  miejscowości, które znamy, osób nam znanych, czasem bliskich, wszelkiego rodzaju ogłoszeń wartych zainteresowania. W waszej gazecie często można znaleźć artykuły o miejscowych inwestycjach, o tym co dzieje się w szkołach, o imprezach kulturalnych. Zbyt wiele reklam, niestosowne do sytuacji sformułowania i nie zawsze obiektywnie przedstawiane problemy. Powoduje to, że gazeta może stać się nieufnym źródłem informacji. Trzeba brać odpowiedzialność za słowo, bo poruszane tematy dotyczą najważniejszej materii, czyli człowieka.
Aleksandra Figaj, sprzedawczyni ze sklepu spożywczego przy ul. św. Jana w Trzemesznie: - Jak jest dużo ciekawych wiadomości z tego terenu, to gazeta idzie. Dobrze, że ogłoszenia są usystematyzowane. Jak są tylko z Mogilna informacje, to gazeta nie ma popytu. Cena jest za wysoka. Dużo większa niż za „Przemiany Ziemi Gnieźnieńskiej”.
Emilia Żmudzińska, przewodnicząca Rady Gminy w Dąbrowie: - Gros informacji na temat tego, co się dzieje, to człowiek właściwie z „Pałuk” czerpie. „Pałuki” oceniam bardzo wysoko. Fajną sprawą jest dodatek gospodarczy. Sama widzę, jak mój mąż go studiuje, co sprzedać, gdzie co kupić. Co mi się podoba w tej chwili, bo kiedyś miałam takie mieszane uczucia. Relacje są autentyczne, prawdziwe z wszystkich wydarzeń. Mogę się nie zgadzać z komentarzami na ostatniej stronie, ale bardzo chętnie je czytam. Nam tu w Szczepanowie brakuje wiadomości o Barcinie. Bo my kupujemy najczęściej te „Pałuki” mogileńskie, a ja kupuję również „Pałuki” żnińskie. A to jednak jest cena i nie każdy może sobie na to pozwolić. Chciałabym, aby właśnie do „Pałuk” mogileńskich dołączyć informacje z Barcina, bo nas ten teren bardzo interesuje. My tacy kresowiacy jesteśmy, więc fajnie by było na nasz teren zrobić taki miks, jak to mówią żnińsko-mogileński. Raz po raz jest coś o Barcinie, ale to taki niedosyt jest. Przydałaby się taka środkowa opcja. Wad to właściwie nie dostrzegam. To jest specyficzna, bardzo fajna praca. Samo to, że ludzie kupują „Pałuki” mimo ceny, to jest takim, tak mi się wydaje waszym najlepszym miernikiem sukcesu.
Grzegorz Przybylski, naczelnik OSP Jeziora Wielkie: - Ja czekam na „Pałuki”, na wiadomości sportowe. O naszej gminie są bardzo ciekawe i interesujące artykuły. O Mogilnie i Strzelnie też czytam. A tak  w ogóle to czytam „Pałuki” od deski do deski nawet dwukrotnie. Negatywnego nic nie zauważyłem, może na początku, kiedyś jak „Pałuki” nastawały w Jeziorach Wielkich, to była mowa, że brukowiec i tym podobne. Ale teraz jest wspaniałą gazetą.
Jan Szymański, dyrektor Mogileńskiego Domu Kultury oraz Muzeum Ziemi Mogileńskiej w Chabsku: - Dla mnie „Pałuki” to przede wszystkim wszechstronna informacja. Reporterzy „Pałuk” są widoczni wszędzie, gdzie coś się dzieje. W sposób aktywny docierają do informacji. Dla mnie oraz instytucji, którymi zarządzam, bardzo ważne jest to, że z dużą uwagą „Pałuki” śledzą wydarzenia kulturalne oraz bardzo często wspierają nas, chociażby przez to, że obejmują patronat medialny nad większością imprez. Jeśli chodzi o wady, to żadnych nie dostrzegam.
Ireneusz Janus, nauczyciel historii w Zespole Szkół w Dąbrowie: - Tylko w „Pałukach” możemy znaleźć informacje z naszej najbliższej okolicy. „Pałuki” pokazują, że otaczają nas ludzie mądrzy, zdolni, zaangażowani w działalność społeczną. Promują uczniowskie talenty. Uczestniczą w życiu szkół naszego regionu. Dzięki „Pałukom” wiele ciekawych imprez wychodzi poza mury szkoły. Nasi uczniowie są dumni, kiedy o swoich sukcesach mogą przeczytać w lokalnej prasie. To motywuje ich do podejmowania nowych wyzwań. Życzyłbym „Pałukom” większej dozy optymizmu, poszukiwania nie skandali i afer, ale pokazywania tego, co piękne, szlachetne i wartościowe. Przecież takich rzeczy nie brakuje i w naszej najbliższej okolicy.
Przemysław Zowczak, radny powiatowy z Zofijówki (gm. Strzelno): - Wielką zaletą „Pałuk” jest to, że to one umożliwiły dokonanie pewnych transformacji w mentalności ludzi. Bez nich te zmiany by następowały dużo wolniej. Wtedy, kiedy one powstawały, to była rzeczywiście wolna, niezależna i pierwsza taka prasa w naszym regionie, która sięgała do szerszego grona osób. Ludzie wielu rzeczy po raz pierwszy dowiedzieli się właśnie z „Pałuk”. Twierdzę, że do dzisiaj wszystko byłoby po staremu, że nie pękłby ten stary układ, gdyby nie „Pałuki”. Wadą „Pałuk” według mnie jest to, że stały się one aktywnym uczestnikiem gry politycznej nie ponosząc tak naprawdę odpowiedzialności politycznej, a jedynie finansową. Nie oznacza to, że stają one po jednej ze stron, czy cały czas tę jedną stronę faworyzują. „Pałuki” w moim przekonaniu też mają swoich przeciwników, czy sojuszników politycznych, również ich zmieniają. Natomiast dla mnie są podmiotem biorącym aktywny udział w grze  politycznej. To jest gazeta lokalna i ona nie powinna brać czynnego udziału w grze politycznej, powinna zgodnie z ustawą prawo prasowe w sposób wierny oddawać opisywane zjawiska.
Monika Krzewińska, właściciel Saloniku Prasowego przy ul. Dworcowej w Mogilnie: - „Pałuki” to jedyna regionalna gazeta, która dociera do każdego czytelnika z najbardziej odległych zakątków regionu. Informacje podawane są na bieżąco. Ukazują się zdjęcia dobrej jakości i relacje nawet z tych najmniejszych wsi, które bardzo interesują czytelników. Dzięki odpowiednio rozmieszczonym artykułom gazeta jest bardzo czytelna. Plusem na pewno jest to, że sporo jest zdjęć z życia mieszkańców, szczególnie dzieci, z wydarzeń w szkole i przedszkolu, czy imprez kulturalnych. Moim zdaniem fajnie byłoby stworzyć w „Pałukach” jakąś rubrykę dla dzieci, może łamigłówki oraz konkursy dla czytelników, bo tego brakuje. Powiększyć by też można było rubrykę opinii ludzi, czyli rubrykę „Naszym zdaniem” oraz wcześniej zamieszczać zapowiedzi o zbliżających się wydarzeniach kulturalnych, jak m.in. koncerty. Dobrze by też było, aby kończyć poruszane na łamach gazety tematy problemowe. Przydałaby się również rubryka ludzi udzielających się społecznie. Niektórzy klienci skarżą się na cenę. Ale ja uważam, że te 3 zł to nie jest dużo, jeśli chodzi o pracę dziennikarzy. Żeby stworzyć ciekawy materiał trzeba się najeździć i poświęcić sporo czasu, to jest ciężki kawałek chleba.
Edyta Górska, kierownik sklepu GS Samopomoc Chłopska przy ul. Kasztanowej w Dąbrowie: - „Pałuki” są dobrą gazetą. Dobrze się sprzedają. Jest dużo wiadomości z regionu. Dzięki „Pałukom” wiemy, co dzieje się w okolicy, w naszej gminie, czy też gminach sąsiednich. Nie ma takiej innej regionalnej gazety, z której dowiedzielibyśmy się, co dzieje się na naszym terenie. W „Pałukach” poruszane są sprawy bieżące, sprawy takie między nami i to jest dobre. Wadą na pewno jest cena. Mogła by być trochę niższa.
Grzegorz Matkowski, sekretarz gminy Orchowo: - Jako gazeta samorządowa umożliwiacie śledzić losy sąsiadów, więc realizujecie swoje zadania. Staram się was czytać, choć czasem z przymrużeniem oka. Czasami warto zrewidować jakiś temat, jeśli w Orchowie są dwie gazety. Ale dobrze, że jesteście. Z jednej strony macie takie trochę podejście sensacyjne. Choć to normalne, bo poczytność wtedy wzrasta.
Tomasz Bauza, radny Rady Miejskiej w Trzemesznie: - Jest dużo sportu trzemeszeńskiego w porównaniu do innych gazet. Wszystko o sporcie jest na bieżąco i o seniorach, juniorach i o indywidualnie startujących osobach z naszej gminy. To jest fajne. Można się też dowiedzieć, co się dzieje w tej gminie, jeśli chodzi o sprawy rady. Trochę za mało jest krytyki. Na przykład jak nie było w tym roku koncertu z okazji finału WOŚP. Za mało też wywiadów ze znanymi osobami z Trzemeszna, np. z trenerem „Zjednoczonych” czy prezesem „Paroca”.
Marian Przybylski, prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna: - Zaletą „Pałuk” jest to, że ukazują się od 20 lat i w miarę wyczerpująco informują mieszkańców ziemi mogileńskiej o wydarzeniach i to niekoniecznie tych najważniejszych. Dla regionalistów są skarbnicą wiedzy o dorobku kulturowym poszczególnych środowisk. Ciekawe i przez wielu nieznane wątki z historii regionu. Promowanie kultury i sportu. Stawanie po stronie pokrzywdzonych i słabszych. Największą wadą „Pałuk” jest zbyt czytelne i wyraziste okazywanie sympatii politycznej jednej opcji. Ten sam autor relacji i komentarza. Duże dysproporcje w relacjonowaniu wydarzeń z życia samorządów poszczególnych gmin. Najobszerniej z Mogilna, mniej ze Strzelna oraz malutko z Jezior Wielkich i Dąbrowy. Stosunkowo mało o powiecie.
Zofia Eckert, prezes Stowarzyszenia Witalis w Szczepanowie: - Jedną z zalet „Pałuk” są na pewno aktualne informacje z życia regionu. Można znaleźć informacje polityczne i społeczne. Dużą zaletą są też bieżące ogłoszenia. Fajną sprawą są również publikowane życzenia m.in. z okazji Dnia Babci i Dziadka, czy Dnia Matki. Ważne jest też to, że w „Pałukach” są publikacje, które tworzą osoby nam osobiście znane. Utożsamiamy się z ich poglądami bądź też nie. Wadą może jest to, jak we wszystkich mediach, że czasem dajemy się zaszufladkować biorąc czyjeś poglądy za własne. Osoba, która pisze chociażby felietony, to są jej odczucia, z którymi albo się identyfikujemy, albo nie. Ale często łapiemy się właśnie na tym, że jak we wszystkich mediach, wyrabiają nam zdanie, a dopiero po bliższym zapoznaniu się z daną sprawą mamy swoje odrębne zdanie.
Jarosław Skoczylas, właściciel i sprzedawca w sklepie w Golejewie (gm. Jeziora Wielkie): - Lubię poczytać, zwłaszcza rubryczkę z notesu policyjnego. W „Pałukach” jest też sporo ciekawostek, takie plotki z naszego regionu i dzięki temu można wszystkiego się dowiedzieć. Klienci mówią, że drogo. Innej wady nie widzę, może tyle, że mogłaby być grubsza i wtedy więcej informacji z naszej gminy byście pisali.
Roman Szargan, komendant gminny OSP w gm. Orchowo i naczelnik OSP Bielsko: - Artykuły dotyczące straży były w dobrym tonie przekazywane. Te sprawy, o które sam się do was zwracałem, też były zawsze poruszane. Brakuje tego, żeby z działaczami społecznymi, raz czy dwa razy w miesiącu reporter porozmawiał, żeby ukierunkować pewne sprawy, które działaczowi nie pasuje samemu poruszyć. Można wtedy wskazać, gdzie można zapuścić redakcyjne oko.
Mariusz Ostrowski, właściciel sklepu spożywczo-przemysłowego w Strzelcach (gm. Mogilno): - Tygodnik „Pałuki”, który ukazuje się od tak wielu lat na naszym lokalnym rynku, jest z pewnością wartościowym źródłem informacji dla mieszkańców tego regionu. Czytelnicy mogą tu znaleźć wiadomości, które dotyczą bezpośrednio ich miejsca zamieszkania i tego, co dzieje się w ich otoczeniu. Moim zdaniem te newsy, to główny impuls, który zachęca do sięgnięcia po ten tygodnik. Poza tym każdy znajduje w nim to, co go najbardziej interesuje, czyli wydarzenia z kręgu sportu, kultury i polityki. Zainteresowani znajdują też ogłoszenia sprzedaży i kupna. Do krytycznych uwag, które słyszę na co dzień od klientów, można zaliczyć cenę, która według niektórych jest zbyt wygórowana. Zwracają też czasami uwagę na brak interesujących tematów, które pozwalałyby na głębszą lekturę tygodnika.
Tadeusz Popielarz, prezes GS Samopomoc Chłopska przy ul. Szkolnej w Dąbrowie: - Uważam, że w „Pałukach” jest wszystko ok. Są bardzo dobre. To co piszą reporterzy, jest bardzo przydatne i bardzo ciekawe. I do tego zawsze są bieżące informacje.
Piotr Dubicki, radny Rady Miejskiej w Strzelnie: - Zaletą „Pałuk” jest to, że są w nich publikowane wiadomości z pierwszej ręki i na bieżąco informujecie o tym, co się u nas dzieje. Szkoda, że wychodzą tylko raz w tygodniu. To jest moim zdaniem jedyna wada. Może warto by pomyśleć, aby gazeta ukazywała się dwa razy w tygodniu.
Zygmunt Nowaczyk, były wiceburmistrz Trzemeszna i były komendant KPP w Mogilnie: - Docieracie tam, gdzie inni nie docierają. Piszecie o tych najmniejszych społecznościach, o ich problemach i sukcesach. Oni naprawdę tego oczekują. To wielka radość dla drużyny podwórkowej, Koła Gospodyń Wiejskich, laureata konkursu w wiejskiej szkole, gdy mogą przeczytać o sobie w gazecie. Podobnie z problemami. Gazeta ogólnopolska nie napisze, że gdzieś, np w gminie Trzemeszno, woda zalewa komuś podwórze. Zbyt długie artykuły. Czasami ta sama informacja mogłaby zajmować 1/3 tekstu, a dowiedzielibyśmy się tyle samo. Staracie się być obiektywni, zazwyczaj wam to wychodzi. No, chyba, że piszecie o burmistrzu Mogilna lub staroście mogileńskim. Wtedy wam to nie wychodzi.
Marcin Pryka, mieszkaniec Bielska, student V roku politologii, specjalizacja dziennikarska: - Gazeta porusza tematy dotyczące bezpośrednio zwykłych ludzi. Pod względem szaty graficznej też jest okey. Za mało piszecie o Orchowie. Nie ma wydzielonego miejsca na poszczególne gminy, więc informacji o Orchowie trzeba szukać.
Sławomir Jendrzejczak, radny gminny Jeziora Wielkie: - Różnorodność informacji, dużo informacji sportowych oraz o problemach gmin, czy naszego powiatu. Dużo reklam. Są czasami niedoprecyzowane artykuły, które niedoinformują czytelników. „Pałuki” dużo na ten PSL wciąż piszą, że taki niedobry. Wadą jest również cena, bo niektórzy mówią 3 zł, to dużo. Ale na tyle informacji, to chyba jednak nie jest wysoka cena.
Marcin Koczorowski, student z Mogilna: - Za główne zalety uważam dział ogłoszeń, w którym można wiele rzeczy potrzebnych znaleźć a także sprzedać. Zaletą na pewno jest dział sportu, który informuje o wszystkich wydarzeniach w regionie od najmłodszych po weteranów. Coroczny plebiscyt na Najpopularniejszego Sportowca Ziemi Mogileńskiej również uważam za sukces. Wadą „Pałuk” jest słaba szata graficzna, która się nie zmienia od wielu lat. Wadą jest zbyt wysoka cena, zbyt polityczny stosunek tygodnika do wielu spraw, mała obiektywność szczególnie w komentarzach, które są przeważnie jednostronne. Jest też zbyt dużo informacji mało istotnych, jak Dzień Dziadka, Dzień Kobiet, itp.
Beata Jania, pracownik firmy Conrado w Żabnie (gm. Mogilno): - My jesteśmy bardzo zadowoleni z tygodnika „Pałuki” z tego względu, że mamy reklamę naszej firmy w gazecie i są to reklamy niedrogie. Dzięki tym reklamom uzyskujemy oczywiście klientów. Poza tym kiedy przychodzimy do redakcji, redaktorzy są mili, zawsze są na czas i otwarci są na każdą naszą prośbę. Fajnym pomysłem jest kalendarz, który wychodzi pod koniec każdego roku. Ja osobiście „Pałuki” kupuję i bardzo lubię czytać. Dzięki „Pałukom” jesteśmy na bieżąco, zawsze wiemy, co dzieje się w naszym powiecie.
Stanisław Sochaczewski, właściciel Sklepu Spożywczo-Przemysłowego w Mierucinie (gm. Dąbrowa): - Jedną z największych zalet jest na pewno to, że w „Pałukach” zawsze są aktualne informacje. Gazeta jest bardzo poczytna, dobrze się sprzedaje. Trochę mało informacji jest z gminy Dąbrowa. Są oczywiście artykuły z Dąbrowy, o tym co się w poszczególnych wioskach dzieje, ale mogłoby być trochę więcej wiadomości z sesji. Nie da się ukryć, że ludzi do kupowania „Pałuk” przyciągają tematy policyjne oraz nekrologi. Minusem jest to, że cena poszła trochę w górę.
Maria Witczak, sprzedawca w sklepie przy ul. Powstania Wielkopolskiego w Strzelnie: - Waszą zaletą jest to, że drukujecie stronę z noworodkami. Dla mnie to jest pierwsza strona, na której otwieram czwartkowe „Pałuki”. Tak ogólnie to dobrze, że one są, bo pokazują życie ludzi, często opisujecie to, co naprawdę ludzi boli. Ich wadą moim zdaniem jest to, że są za drogie.
Włodzimierz Losik, były dyrektor Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie, radny powiatu gnieźnieńskiego: - Jesteście w każdym miejscu tam, gdzie coś się dzieje, gdzie są znaczące wydarzenia. Czasami pomijacie ciekawe wydarzenia dobre, na konto ekstremalnych, które wzbudzają większe zainteresowaniem, bo coś złego się dzieje. Te złe informacje są bardziej postrzegane niż te dobre.
Andrzej Zieliński, właściciel firmy Handlowej Bartex przy pl. Wolności w Mogilnie: - Jeżeli chodzi o zalety „Pałuk”, to największą z nich jest to, że są zamieszczane wszystkie bieżące wiadomości z wydarzeń, które mają miejsce na naszym terenie. Dzięki „Pałukom” reklama dociera wszędzie do klientów w terenie. Jeśli chodzi o wady, to ta cena mogłaby być troszeczkę niższa. A ponadto stałych klientów można by trochę lepiej szanować.
Grażyna Leśniewska, sekretarz Gminy Jeziora Wielkie: - Myślę, że najważniejsze to jest to, że informacje, które są w tej prasie, są informacjami z naszego terenu, co jest najbliższe wszystkim, że to są informacje takie z naszego podwórka. Nie chcę się wypowiadać, czy artykuły są obiektywne, bo jednak trzeba by znać całą sprawę, żeby powiedzieć, czy piszecie obiektywnie, czy nie. Teksty opisane są językiem dostępnym, nie są wyszukiwane jakieś sformułowania górnolotne. To dla przeciętnego czytelnika jest dobre, bo nie musi się zastanawiać co redaktor chciał przez to powiedzieć. Wydaje mi się, że jest to zaleta. Zaletą jest jeszcze to, że jesteście wszędzie tam, gdzie się coś dzieje. Czy to jest ważniejsza sprawa, czy mniej ważna, ale jesteście i to jest też plus. Trzeba by się zastanowić, bo jeżeli chodzi o stronę graficzną, to nie jest to gazeta super ilustrowana, ale każdy tygodnik tak wygląda, więc trudno mówić tu o jakiejś wadzie. Trudno mi tu wady poszukać - chociaż z chęcią bym wam przyłożyła - ale nie wiem jaką. Nic mi nie przychodzi na myśl, ale cały czas szukam.
Ewa Szarzyńska, prezes Stowarzyszenia Jarzębina w Strzelcach: - Tygodnik „Pałuki i Ziemia Mogileńska” kupuję i czytam od wielu lat. Można w nim znaleźć wiele ciekawych informacji o życiu, problemach i sukcesach lokalnej społeczności. Dużą zaletą tej gazety jest fakt, iż dużo czasu poświęca się na jej łamach sprawom zwykłych mieszkańców, a reporterzy nie są obojętni na ich problemy. Z „Pałuk” dowiaduję się również, jak aktywnie i twórczo działają stowarzyszenia i inne organizacje pozarządowe z terenu powiatu mogileńskiego, z którymi na co dzień współpracuję. W gazecie tej znaleźć można również informacje o negatywnych przejawach życia publicznego, co świadczy o jej rzetelności. Dużym atutem „Pałuk” jest możliwość wypowiadania się czytelników na nurtujące ich tematy na łamach w rubryce „Naszym zdaniem”.
Barbara Lech, sołtys wsi Żabno/Żabienko: - Dzięki gazecie „Pałuki” małe miejscowości takie jak nasze Żabno-Żabienko i nie tylko, niewątpliwie są promowane. Mieszkańcy naszych wsi organizując wspólnie różnego rodzaju festyny, imprezy, wycieczki, zebrania itp. właśnie dzięki „Pałukom” mają możliwość przedstawienia relacji z życia kulturalnego i sportowego, co promuje środowisko wiejskie i dodatkowo mobilizuje tych ludzi do dalszej działalności. Niewątpliwie środowiska lokalne w ten sposób dzielą się swoją aktywnością społeczną, następuje rywalizacja, co zachęca do coraz większej działalności. Ponadto z gazety można dowiedzieć się o terminach różnych kursów, szkoleń, czy też znaleźć różne ogłoszenia itp., które do małych miejscowości słabo docierają. Jeśli chodzi o wady, to w zasadzie ich nie ma, jednak uważam, że gazeta powinna być zawsze obiektywna, nie ważne jaka opcja polityczna rządzi gminą czy powiatem.
Agnieszka Ziółkowska, prezes Stowarzyszenia Młode Dęby w Dąbrowie: - Jeśli chodzi o zalety, to jedną z największych zalet jest wzorcowy kontakt z reporterami „Pałuk”.  Z kolei jedną z wad jest zamieszczanie informacji z wydarzeń kulturalnych z dużym opóźnieniem. Poza tym uważam, że nie wszystkie zamieszczane informacje są aż tak istotne, żeby je zamieszczać na łamach gazety.
Ewa Kapela, sprzedawczyni w sklepie Delikatesy w Trzemesznie przy ul. Mickiewicza: - Gazeta pomaga załatwić różne sprawy, jak jest coś opisane w niej. Trochę za dużo ogłoszeń.
Urszula Adamska, mieszkanka Strzelna: - Zaletą „Pałuk” jest to, że po troszeczku wszystkiego się od was dowiadujemy. Nie musimy pytać ludzi, tylko wiem, że kupując w czwartek „Pałuki” coś tam o naszym mieście, co się wydarzyło wyczytam. Mogłoby być więcej informacji z tego, co dzieje się w Strzelnie, szczególnie w polityce. Nie chodzę na sesje, bo pracuję. Chciałabym dzięki wam więcej dowiadywać się o tym co robią nasi radni, a tych wiadomości ze Strzelna jest mało. My, jak nie wyczytamy u was w gazecie, to praktycznie nic nie wiemy.
Roman Górny, kierownik Zakładu Energetyki Cieplnej w MPGK Mogilno: - Istnienie „Pałuk” uważam za potrzebne dla naszego lokalnego społeczeństwa. Największy pozytyw to dział sportowy. Obecny „Przegląd Sportowy” może się wiele uczyć od działu sportu „Pałuk”, który jest wzorowany na tradycji dziennikarstwa sportowego przedwojennego. Największy mankament to brak możliwości wyrobienia sobie własnej opinii na daną sprawę. „Pałuki” nie wysłuchują dwóch stron. Przedstawiają tylko swoje zdanie, które czytelnicy mają uważać za swoje. Mamy z góry ustalony pogląd, który ma być obowiązujący.
Danuta Pawłowska, właścicielka i sprzedawczyni w sklepie w Rzeszynie (gm. Jeziora Wielkie): - Jest u was wszystkiego po trochu z całej okolicy. Wszystkie najciekawsze wydarzenia, takie nasze, takie przyziemne jak to się mówi. Ważne, że nie ma w nich samej polityki i są ogłoszenia, i to jest dobre. Jeden raz była na pierwszej stronie rubryczka, w której było wypisane, co jest w danym numerze. Teraz nie ma, a powinno być, tego mi brakuje. Na pierwszej stronie powinna być stała rubryczka, co w dzisiejszym numerze, to przyciąga czytelnika. Bo taki jeden czy dwa tytuły nie wystarczą. 

Pałuki nr 992 (7/2011)

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 992 (7/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry