Drukuj
   
    Wśród gości w "Parkowej" był także reżyser filmu o Żninie Stanisław Manturzewski. Gość - choć z Warszawy - nikogo w kompleksy nie wpędził. Swego czasu pan ten napisał artykuł o Żninie, w którym nasze miasto pokazał jako zapyziałą dziurę. Obcując z panem Manturzewskim oko w oko, śmiało mogę powiedzieć, że mieszkając w Warszawie można być bardziej prowincjonalnym i pretensjonalnym, niż mieszkając w Żninie.

    W czasie spotkania ujawniło się jak bardzo potrzeba nam takich rodzinnych spotkań ze śpiewem i muzyką. Szkoda tylko, że czas postu nie pozwolił na tańce chociaż nogi aż się do tego rwały, kiedy grała kapela.
    Zdradzić też muszę, że dopiero przy takich kameralnych spotkaniach objawiają się ukryte talenty. Na przykład nasz zazwyczaj spokojny korektor Stasiu Tyrakowski rozbawiał wszystkich do łez. Z kolei Jacek Mielcarzewicz okazał wielką pogodę ducha.
    Wszystko co miłe ma swój koniec. Tak i my musieliśmy się rozstać. Przekraczając gościnny próg "Parkowej" wkroczyliśmy w drugie pięciolecie. Będzie to czas pracowity, tym bardziej, że "Pałuki" wchodzą na teren gminy Mogilno. Już za tydzień.
Maria Warda
Pałuki nr 210 (Dodatek Jubileuszowy Pałuki) 9/1996