Zarząd Dębu Barcin zapowiedział rezygnację. Mediacje pomiędzy zarządem a szefową BOSiR-u w zasadzie nie przyniosły efektu. Lena Patalas zobowiązała się jedynie sprawdzić w K-PZPN, czy możliwa jest zmiana nazwy klubu, aby zamiast BOSiR Dąb Barcin mogła funkcjonować nazwa BOSiR LKS Dąb Barcin. Dziś odbędzie się zebranie, na którym powoływany będzie nowy zarząd klubu.

Rozmowa Eugeniusza Tylkowskiego (z lewej) i Eugeniusza Kaczmarka z Leną Patalas przebiegała spokojnie, ale pełnej zgody między stronami nie było fot. Magdalena Kruszka
Rozmowa Eugeniusza Tylkowskiego (z lewej) i Eugeniusza Kaczmarka z Leną Patalas przebiegała spokojnie, ale pełnej zgody między stronami nie było fot. Magdalena Kruszka

    Jeszcze w ubiegłym tygodniu wydawało się, że komisja mediacyjna powołana do tego, aby zażegnać spór, jaki powstał pomiędzy zarządem Dębu Barcin z prezesem Marcinem Kaśków a prezes BOSiR Leną Patalas spełniła swoją rolę. Na jej czele stanął Eugeniusz Tylkowski. Komisja spotkała się z zarządem Dębu, a potem także z burmistrzem Michałem Pęziakiem i szefową BOSiR-u. Spisano pięć postulatów.
     1. Zgłaszanie drużyn do Kujawsko--Pomorskiego Związku Piłki Nożnej przez Ludowy Klub Sportowy Dąb Barcin i co za tym idzie powrót zawodników do LKS Dąb Barcin.
     2. Zatrudnianie trenerów przez LKS Dąb Barcin na zasadach ustalonych przez zarząd stowarzyszenia.
     3. Informowanie stowarzyszenia o kwocie, jaka została przydzielona przez burmistrza Barcina i realizacja budżetu zgodnie z przedstawionymi przez zarząd założeniami.
     4. Całkowity wgląd do pieniędzy pozyskiwanych od sponsorów i dysponowanie środkami zgodnie z wytycznymi stowarzyszenia.
     5. Udostępnienie pomieszczenia dla stowarzyszenia.
     TRZY POSTULATY REALIZOWANE, DWA NIEMOŻLIWE
     Jeszcze w ubiegłym tygodniu Eugeniusz Tylkowski był przekonany, że udało się wypracować porozumienie. W poniedziałek wraz z Eugeniuszem Kaczmarkiem poszedł na spotkanie z Leną Patalas, aby poczynić ustalenia na piśmie. Tam okazało się, że choć chęć współpracy jest z obu stron, to zgody w pewnych kwestiach nadal nie ma.
     - Dwie z tych rzeczy są niemożliwe do spełnienia, a trzy są realizowane cały czas - stwierdziła Lena Patalas. Jako niemożliwe do zrealizowania uznała powrót zawodników do LKS Dąb oraz informowanie o kwocie przyznanej stowarzyszeniu przez burmistrza. Uznała też, że nie ma mowy o żadnym aneksowaniu porozumienia podpisanego w styczniu tego roku ani o formułowaniu go na nowo.
     - Mieliśmy dopracować całe to porozumienie, my uważamy, że można je aneksować, a teraz się okazuje, że właściwie nic nie można zrobić i w sposób definitywny chce się zlikwidować klub - mówił Eugeniusz Tylkowski, a Lena Patalas podkreślała, że klub ma osobowość prawną i spółka nie ma prawa wpływać na funkcjonowanie stowarzyszenia. Zaznaczyła też, że nie było żadnych obietnic i zobowiązań do czegokolwiek.
     - To my chyba byliśmy na dwóch różnych spotkaniach - stwierdził przewodniczący komisji mediacyjnej. - Wyszliśmy z optymistycznym nastawieniem, że można dokonać pewnych delikatnych zmian.
     WERYFIKACJA NAZWY KLUBU
     Lena Patalas obiecała, że postara się sprawdzić, czy można dokonać zmian w nazwie klubu. Teraz w K-PZPN zgłoszony jest klub pod nazwą BOSiR Dąb Barcin. Po zmianie klub miałby nosić nazwę BOSiR LKS Dąb Barcin. Prezes Lena Patalas nie godzi się jednak na inne formy zaproponowane przez panów z komisji mediacyjnej, czyli LKS Dąb BOSiR Barcin ani LKS BOSiR Dąb Barcin, bo to sugerowałoby, że BOSiR jest sponsorem, a nie jest nim. Poza tym w K-PZPN jako klub funkcjonuje BOSiR, a nie LKS.
     Nieco inna sytuacja jest z Zagłębiem Piechcin. Tamten klub, mimo że podpisał dokładnie takie samo porozumienie jak Dąb Barcin, nie ma przedrostka BOSiR w nazwie. Dlaczego? Lena Patalas tłumaczy, że nie mogą być dwie drużyny pod BOSiR-em, bo wtedy nie mogłyby się obie piąć w tabeli podczas rozgrywek.
     Dlaczego zatem to Dąb Barcin zyskał przedrostek, a nie Zagłębie? - Bo jesteście pierwsi, ważniejsi - oświadczyła Lena Patalas i wyjaśniła, że w myśl porozumienia zarząd przekazał drużyny BOSiR-owi i zarząd wszedł w struktury spółki.
     NIE MA ZGODY NA PRZEKAZANIE DRUŻYN
     - Chłopcy sprzedali drużynę - stwierdził Eugeniusz Tylkowski. Zapytany, co mu się w porozumieniu nie podoba i co chciałby ewentualnie aneksować, stwierdził, że całe porozumienie jest w porządku oprócz jego założenia, czyli tego, że drużyny należą do BOSiR-u.
     - Panom się po prostu nie podoba całe porozumienie - powiedziała Lena Patalas i przypomniała, że pod koniec roku 2015, kiedy ustalono, że klub będzie finansowany przez spółkę, drużyna nie funkcjonowała dobrze, bo było 5-6 zawodników i były problemy z trenerem. Teraz natomiast jest trener, są zawodnicy, którzy trenują, są dla nich wynagrodzenia i ci zawodnicy mają zabezpieczone wszystko, począwszy od butów, strojów, a na transporcie kończąc.
     - Chcecie zmienić porozumienie, ale nie macie argumentów - mówiła szefowa BOSiR-u. - Chcecie po prostu innej formy funkcjonowania. Jeśli rozpatrywać, co jest nie tak w porozumieniu, to okazuje się, że wszystko jest w porządku. Ono zabezpiecza zawodników z każdej strony. Po prostu całość się nie podoba.
     Panowie z komisji mediacyjnej przyznali, że zawodnikom niczego nie brakuje, ale założenie porozumienia było od samego początku złe, czyli przekazanie drużyn BOSiR-owi.
     - Odpadają wam wszystkie obowiązki, a pozostaje reprezentatywność - stwierdziła Lena Patalas. - Chłopcy mają wszystko, a potrzebny jest ktoś, kto będzie przy tym chodził i tego doglądał. Pozostają te najmilsze obowiązki, jak choćby żegnanie zawodników.
     Eugeniusz Tylkowski podkreślił, że w całą tę sprawę wkłada nie tylko rozum, ale też serce, a to podpowiada mu, że trzeba zrobić wszystko, żeby się klub nie rozpadł. Mimo że porozumienie nie będzie zmieniane, a drużyny pozostaną w strukturze BOSiR-u, to jest optymistycznie nastawiony.
     ZAPOWIEDŹ REZYGNACJI I OŚWIADCZENIE
     Mimo optymistycznego podejścia komisji mediacyjnej, nie ma i nie będzie zgody pomiędzy zarządem a Leną Patalas. Już w ubiegłym tygodniu prezes Dębu Marcin Kaśków zapowiedział, że zarząd mając na uwadze przede wszystkim dobro stowarzyszenia podjął decyzję o rezygnacji i zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Sprawozdawczo-Wyborczego Zebrania Członków LKS Dąb Barcin. Ma się ono odbyć 22 czerwca. Kika dni później wystosował oświadczenie, w którym pisał, że zarząd rozważał różne warianty, ale uznał, że najlepszym jest złożenie rezygnacji.
     Chcielibyśmy zapewnić, że wszystkie działania były zawsze podejmowane tak, aby były one z korzyścią dla naszego Klubu - czytamy w oświadczeniu. - Wielu z nas cieszyło się z powodu upragnionej budowy stadionu. Wcześniej nasze środowisko bardzo mocno lobbowało ten pomysł. Barciński sport czekał na ten obiekt ponad 100 lat a LKS „Dąb“ Barcin ponad 50 lat. Niestety przenosiny na nowy obiekt i zderzenie się z reformą sportu w Barcinie jest dla nas bardzo smutne. Problemy nie zaczęły się miesiąc czy dwa temu. O nich, jako jedyni głośno mówiliśmy na kolejnych spotkaniach już w marcu ubiegłego roku, następnie w czerwcu. Zdajemy sobie sprawę, że byliśmy niewygodnymi partnerami do wprowadzenia tej reformy, gdyż wytykaliśmy i obnażaliśmy merytoryczne nieprzygotowanie BOSiR-u do tej kwestii. Bardzo długo zabiegaliśmy o porozumienie, ale nie w takiej formie, do którego zostaliśmy zmuszeni podpisać. Wielokrotnie powtarzaliśmy, że chcemy być traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo. Powoli, sukcesywnie zabierano nam niezależność i autonomię. Czujemy się kozłami ofiarnymi tej reformy.
     ZMARGINALIZOWANI I OPLUWANI
     Marcin Kaśków zaznaczał też, że LKS Dąb sumiennie realizował działalność statutową przy wielkim współudziale gminy Barcin i zawsze sumiennie podchodził do wydawania każdej złotówki, zarówno tej miejskiej, jak i sponsorskiej, a wszystkie rozliczenia - merytoryczne i finansowe - były zatwierdzane przez Urząd Miejski.
     Wielokrotnie mogliśmy liczyć na wsparcie ze strony pana burmistrza Michała Pęziaka, za co serdecznie dziękujemy, ale nie możemy zgodzić się z formą, w jaki sposób potraktowane i zmarginalizowane zostało stowarzyszenie działające na tym terenie od prawie 55 lat - czytamy w oświadczeniu. - Barciński Ośrodek Sportu i Rekreacji w Barcinie powinien służyć mieszkańcom i stowarzyszeniom, a nie odwrotnie. Zabija się w prosty sposób obywatelską inicjatywę. Mamy duży żal do innych stowarzyszeń, które jedynie w kuluarach potrafiły mówić o niedogodnościach i problemach. Wiele razy byliśmy atakowani i bezpodstawnie opluwani tylko i wyłącznie za bezgraniczne przywiązanie do czerwono-zielonych barw. Niegdyś na jednym z transparentów widniał napis: „LKS. Dla nas trzy litery święte“. Wielu urzędników bez pasji tego nie zrozumie.
     Prezes zaznaczył, że rezygnacja zarządu podyktowana jest również chęcią ze strony BOSiR-u do zreflektowania się i wdrożenia aneksu do obecnego porozumienia. Uznał, że jeśli mają dokonać się zmiany na rzecz odzyskania przez LKS autonomii kosztem zarządu, to niech tak się stanie.
     - Ponadto podczas ostatniego Walnego Zebrania LKS „Dąb“ Barcin z ust pani Leny Patalas i koordynatora ds. sportu pana Daniela Guzy padło zapewnienie, że mają oni 18 piłkarzy z Barcina chętnych do reprezentowania naszego klubu pod jednym warunkiem - musi zmienić się zarząd - stwierdza Marcin Kaśków. - W tej sytuacji nie możemy stawiać swoich ambicji ponad możliwość gry niemalże gotowej kadry. Co ważne, zawodnicy ci deklarują chęć gry za darmo. Odchodząc nie zostawiamy zgliszczy. Awanse i spadki są częścią futbolu. Obecnie w kadrze pierwszego zespołu jest kilkunastu wychowanków. Ponadto pozostawiamy bardzo istotny kapitał - kilkunastu sponsorów. Miesięczne wpływy na poziomie 3.500 zł.
     POROZUMIENIE MOŻNA WYPOWIEDZIEĆ
     Prezes przypomniał również, że wszyscy członkowie zarządu oraz komisji rewizyjnej pracowali społecznie i nikt nie pobierał wynagrodzenia. Informował również, że posiada opinię radcy prawnego, która jednoznaczne przedstawia: możliwość wypowiedzenia porozumienia podpisanego
     3 stycznia tego roku ze względu na niewywiązanie się BOSiR-u z paragrafu 3 pkt. 2 odnośnie zachowania nazwy drużyn stowarzyszenia - LKS Dąb Barcin, uznanie postanowień Walnego Zebrania za wiążące, uznanie, że zawodnicy są majątkiem klubu, czyli można oszacować ich wartość i transferować ich do innych klubów oraz uznanie, że jeśli porozumienie zostało podpisane pod naciskiem, szantażem, to może być sądownie unieważnione oraz stowarzyszenie może żądać zadośćuczynienia np. za poniesione straty w wyniku braku możliwości transferowania zawodników.
     - Jak widać powyżej przedstawione wcześniej informacje przez Prezes Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji panią Lenę Patalas miały na celu jedynie zdyskredytowanie nas w oczach piłkarzy, trenerów, kibiców i mieszkańców Barcina oraz wprowadzenie opinii publicznej w błąd - zakończył Marcin Kaśków.
     POTENCJALNI KANDYDACI
     Pozostaje pytanie, kto wejdzie do zarządu, kiedy obecny złoży rezygnację. Eugeniusz Tylkowski zapytany, czy będzie kandydował, stwierdził w poniedziałek, że jest to trudne pytanie i nie zna jeszcze na nie odpowiedzi.
     Na podobne pytanie Eugeniusz Kaczmarek odpowiedział, że nikt nie chciałby wchodzić do zarządu, jeśli miałby być tylko pionkiem. Swoich kandydatów nie ma także Lena Patalas, ale oświadczyła, że liczy na mediatorów, czyli na Eugeniusza Kaczmarka i Eugeniusza Tylkowskiego. - Liczę na tych panów z racji wieku, stażu i doświadczenia - powiedziała Lena Patalas.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1323 (25/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry