Drukuj

Zwycięstwo dziennikarza Pałuk przed sądem po oskarżeniu przez prokuraturę

    
Prokurator Helena Krupińska oskarżała: - Pomimo nieprzyznania się podejrzanych do zarzucanych im czynów, wina ich nie budzi wątpliwości. Sędzia Małgorzata Lessnau-Sieradzka uważała inaczej: - W przedmiotowej sprawie zdaniem Sądu nie zostały zrealizowane znamiona występku z art. 241 paragraf 1 kk. Sąd (najpierw w Mogilnie a po odwołaniu prokuratury - w Bydgoszczy) orzekł, iż dziennikarz Pałuk, Marek Holak nie popełnił przestępstwa. Orzeczenie jest prawomocne.

zezna8-m.jpg
Dziennikarz gazety lokalnej jest jednym z filarów demokracji lokalnej. Na zdjęciu - Marek Holak, redaktor naczelny tygodnika "Pałuki i Ziemia Mogileńska" przygotowuje następny artykuł.    
   fot. Roman Wolek

    W 2005 r. i 2006 r. w kilku artykułach pisaliśmy o postępowaniu, jakie prowadziła mogileńska Prokuratura Rejonowa po oskarżeniach skierowanych 3 października 2005 roku przez dwie pracownice komórki świadczeń rodzinnych pod adresem kierownika M-GOPS w Mogilnie Dariusza Stalinskiego. Zarzuty dotyczyły łamania praw pracowniczych, a w ich tle było przyznawanie świadczeniobiorcom zasiłków celowych na poczet nadpłat dokonanych w 2004 r. przez komórkę świadczeń rodzinnych kierowaną przez sekretarza gminy Mariolę Źrałkę. Głębokim tłem tej sprawy było zawyżenie, naliczenie i wypłaty w 2004 r. kilku zasiłków (przesłuchano około 200 świadków), w konsekwencji czego tym, którzy otrzymali owe nadpłaty, przyznawano nowe zasiłki celowe, by mogli ją zwrócić do kasy M-GOPS.
    19 października 2005 roku wszczęto śledztwo we wszystkich podnoszonych przez pracownice opieki społecznej sprawach. 27 stycznia 2006 r. Prokuratura Rejonowa w Mogilnie postawiła kierownikowi M-GOPS Dariuszowi Stalińskiemu zarzut w sprawie wypłat zasiłków, a po dwóch miesiącach, 31 marca 2006 r. sprawa została umorzona ze względu na znikomą szkodliwość społeczną. Prokuratura co prawda dopatrzyła się pewnej nieprawidłowości czy uchybienia, jednak - jej zdaniem - do popełnienia przestępstwa nie doszło.  Nieco wcześniej, 17 marca 2006 r. umorzone zostało postępowanie w sprawie łamania praw pracowniczych.  
Wszystkie sprawy więc zostały zamknięte, a postanowienia uprawomocniły się.
   
PUBLIKUJEMY 8 ZEZNAŃ
    W numerze 21 Pałuk i Ziemi Mogileńskiej z 25 maja 2006 r. obok artykułu Marka Holaka o umorzeniu spraw przeciwko kierownikowi M-GOPS zamieściliśmy zeznania 7 pracowników socjalnych Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mogilnie oraz zeznanie sekretarza gminy Marioli Źrałki. Zeznania pochodziły z przesłuchań pracowników przez policję i prokuraturę.
    Pracownice zeznawały o złej atmosferze pracy w zakładzie, o przyznawaniu zasiłków celowych na poczet nadpłaconych świadczeń, itp. Pełen tekst artykułu informującego o umorzeniu oraz zeznania można przeczytać na naszej stronie internetowej www.paluki.tygodnik.pl/zeznania. - Zamieściliśmy je, by pokazać opinii publicznej, jakim materiałem dysponowali prokuratorzy, umarzając sprawy - mówi redaktor naczelny tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska Marek Holak.
   
DOBRZE POINFORMOWANY KIEROWNIK
    20 czerwca 2006 r. redaktor naczelny Pałuk i Ziemi Mogileńskiej otrzymał od kierownika M-GOPS Dariusza Stalinskiego pisemne oświadczenie, w którym ze zdziwieniem przeczytał, że w sprawie zamieszczenia przez nas zeznań toczy się jakieś postępowanie. Kierownik M-GOPS pisał m.in.: - "Szanowni państwo, trzeba zadać pytanie, dlaczego tak "obiektywna" gazeta jak "Pałuki" nie podaje informacji, że toczy się postępowanie prokuratorskie za rozpowszechnianie zeznań świadków (pracowników socjalnych)".
    Prokurator Rejonowy Wiesława Szajda potwierdziła nam wtedy w rozmowie telefonicznej, że toczy się postępowanie w sprawie rozpowszechniania zeznań. Pytana, wyjaśniła, że postępowanie nie jest wszczęte z urzędu, tylko do prokuratury przyszło w tej sprawie pismo od pracownic socjalnych M-GOPS. Postępowanie było w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.
   
7 PRACOWNIC CHCE WYJAŚNIEŃ
    Okazało się, że 4 dni po publikacji zeznań w Pałukach, 29 maja 7 pracownic socjalnych, których zeznania zamieściliśmy: Róża Nowacka, Edyta Gołach, Marta Błaszak, Wanda Sielecka, Alicja Malendowicz, Małgorzata Kulczak i Teresa Leszczyńska wysłało pismo do prokuratury. Pracownice prosiły o wyjaśnienie dwóch rzeczy: jak to się stało, że zeznania pracowników socjalnych ujrzały światło dzienne, czy reporter miał je od prokuratora prowadzącego sprawę oraz czy mógł je opublikować w gazecie.
   
PROKURATURA SZUKA PRZECIEKU
    Postępowanie prowadzone było w związku z artykułem 241 Kodeksu Karnego, który brzmi: - Kto bez zezwolenia rozpowszechnia posiadane wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Tego samego dnia, w którym otrzymaliśmy oświadczenie kierownika Stalinskiego przyszedł do redakcji Pałuk policjant, by "rozpytać Marka Holaka na okoliczność publikacji". Naczelny  pytany przez policjanta odmówił - zgodnie z prawem prasowym - podania źródła, skąd mieliśmy zeznania. Wyjaśnił, że zeznania były opublikowane już po prawomocnej decyzji prokuratury, umarzającej sprawę kierownika M-GOPS i ich zamieszczenie w żaden sposób nie mogło wpłynąć na prowadzone postępowanie. Ze względu na to, że publikacja nie mogła wpłynąć na zeznania innych świadków, w żaden sposób nie utrudniła ona śledztwa ani nie wpłynęła na śledztwo prokuratorskie.
    - Zadzwoniłem wtedy jednocześnie do kierownika Stalinskiego z pytaniem, skąd akurat on ma informacje o sprawie prowadzonej w Prokuraturze. Odpowiedział, że mówią o tym pracownicy w firmie, mieszkańcy i właśnie stąd o tym wie - mówi Marek Holak.
   
POLICJA STAWIA ZARZUT
    30 sierpnia 2006 r. mogileńska policja postawiła Markowi Holakowi zarzut popełnienia przestępstwa z art. 241 paragraf 1 kk. Zarzut brzmiał: W dniu 24.05.2006 r. w Mogilnie bez zezwolenia rozpowszechnił publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego dotyczącego nieprawidłowości w M-GOPS w Mogilnie w ten sposób, iż opublikował treści zeznań świadków w lokalnej gazecie Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 21/2006.
Policjant, który przedstawiał reporterowi zarzut, spytał się tylko, skąd gazeta miała zeznania. Usłyszał, że zgodnie z prawem prasowym reporter chroni swe źródło informacji oraz, że publikacja zeznań odbyła się po prawomocnym zakończeniu sprawy przez prokuraturę. Marek Holak nie przyznał się do winy. Policjant innych pytań nie miał. Policjant chciał za to pobrać odciski palców, ale dziennikarz nie wyraził na to zgody.
Na kolejnych etapach prowadzonego śledztwa policja ani prokuratura nie miała już żadnych innych pytań do podejrzanego. Przesłuchiwano za to wielu pracowników prokuratury, by sprawdzić, czy Pałuki nie miały zeznań od kogoś z prokuratury.
   
PROKURATOR KRUPIŃSKA: HOLAK WINNY
    30 listopada 2006 r., prowadząca sprawę prokurator Helena Krupiń-ska skierowała do Sądu Rejonowego w Mogilnie II Wydział Karny wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego przeciwko Markowi Holakowi oraz dwóm osobom, które podejrzewała o to, że przekazały reporterowi zeznania. Prokurator żądał dla Marka Holaka wyznaczenia okresu próby na 1 rok oraz 800 zł grzywny.
    W uzasadnieniu prokurator Helena Krupińska napisała m.in., że: "W toku postępowania wykluczono, by autor artykułu uzyskał zgodę prokuratora na opublikowanie materiałów z postępowania przygotowawczego. Nadto ustalono, że (...) obieg dokumentów między organami ścigania wyklucza dostęp do nich osób postronnych. Prokuratura była pewna, pisząc we wniosku do sądu: - W świetle całokształtu materiału dowodowego, pomimo nieprzyznania się podejrzanych do zarzucanych im czynów, wina ich nie budzi wątpliwości.
   
SĄD MIAŁ INNE ZDANIE
    Sąd Rejonowy w Mogilnie odbył w tej sprawie 2 posiedzenia. 15 stycznia tego roku podjął decyzję o umorzeniu postępowania wobec Marka Holaka i osób, które prokurator Krupińska oskarżyła o przekazanie dziennikarzowi zeznań. Kosztami postępowania został obciążony Skarb Państwa.
    Prowadząca sprawę Małgorzata Lessnau-Sieradzka w uzasadnieniu stawia kwestię, czy zachowanie Marka Holaka oraz pozostałych oskarżonych wyczerpuje znamiona popełnienia przestępstwa z art. 241 paragraf 1 KK. W uzasadnieniu czytamy: "Przedmiotem ochrony przestępstwa z art. 241 paragraf 1 KK jest zapewnienie prawidłowego wymiaru sprawiedliwości przez zabezpieczenie śledztwa lub dochodzenia przed przedwczesnym rozpowszechnieniem zgromadzonych w tym stadium postępowania wiadomości, co mogłoby utrudnić lub uniemożliwić postępowanie karne lub wykrycie sprawcy przestępstwa (patrz uchwała składu 9 sędziów z dnia 21.06.1983 r. OSNKW 1983, z.12, poz.95) Postępowaniem przygotowawczym w rozumieniu art. 241 paragraf 1 KK jest nie tylko śledztwo lub dochodzenie, ale pojęciem tym należy objąć również postępowanie sprawdzające i czynności w niezbędnym zakresie, które są prowadzone przed wszczęciem śledztwa lub dochodzenia. Postępowanie przygotowawcze kończy się z chwilą przekazania aktu oskarżenia do sądu lub umorzenia postępowania (...) W przedmiotowej sprawie zdaniem Sądu nie zostały zrealizowane znamiona występku z art. 241 paragraf 1 kk. W momencie opublikowania treści zeznań świadków (...) postępowania przygotowawcze było już prawomocnie zakończone, a więc nie było już przedmiotu ochrony przestępstwa z art. 241 paragraf 1 kk. Po prawomocnym umorzeniu śledztwa nie ma już możliwości utrudnienia lub uniemożliwienia postępowania karnego".
    Okazało się także, że właściwie prokurator Krupińska w ogóle nie powinna tą sprawą się zajmować, gdyż okazało się, że okoliczności ujawnione w postępowaniu przygotowawczym zostały oficjalnie ujawnione w postępowaniu przed Sądem. Sąd w Mogilnie przeprowadził taki dowód z akt sprawy 10 maja 2006 r, a więc 2 tygodnie przed publikacją w Pałukach, na co także sędzia Lessnau-Sieradzka zwróciła uwagę w uzasadnieniu.
   
PROKURATURA SIĘ ODWOŁUJE
    Mogileńska prokuratura jednak nie dała za wygraną i odwołała się do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. W poniedziałek, 19 lutego odbyło się posiedzenie sądu.
    W całości odrzucił on zażalenie prokuratury i utrzymał w mocy decyzję mogileńskiego sądu o umorzeniu postępowania. Postanowienie jest prawomocne.
   
WYGRAŁA WOLNOŚĆ SŁOWA
    - Chciałbym zwrócić uwagę, że sąd uzasadniając w tej części swoje stanowisko, w formie rozszerzonej powiedział to samo, co ja zeznałem na policji, gdy stawiano mi zarzut. Nikt jednak, ani policja ani prokuratura z jakichś nieznanych mi powodów nie chciała tego przyjąć do wiadomości - mówi Marek Holak i dodaje: - Przykro mi, że coś, co jest prawem mieszkańców do informacji, gwarancją wolności słowa, prokuratura mogileńska odbiera jako przestępstwo. Z drugiej strony cieszy mnie, że to postanowienie sądu potwierdza, iż dobrze rozumiemy zasady polskiego wymiaru sprawiedliwości i granice wolności słowa.   
    W konkursie na najlepszy tekst opublikowany w prasie wydawanej przez wydawnictwo Wulkan, za publikację zeznań Marek Holak otrzymał drugą nagrodę (pierwsza też przypadła jemu - za publikację cyklu o rurach, które zapadły się pod ziemię). Jury stanowiło czternastu redaktorów naczelnych gazet lokalnych z całej Polski, a przedstawiając tekst do nagrody wydawca Pałuk Dominik Księski argumentował: "O sile tych tekstów stanowi prostota redakcyjna. Prostota formy. Są to fragmenty zeznań opublikowane w czystej formie, bez omówień, skrótów, na czysto, a la saute. Autor nie musiał dokładać nic od siebie. Dość już o sprawie napisał. Ale nie to, co napisał, wstrząsnęło miastem najbardziej, lecz to, co ludzie zeznali: o kulisach poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz o technice przekraczania uprawnień funkcjonariusza publicznego. Autor zdobył te zeznania. Poczekał, aż umorzenie się uprawomocni. Wydrukował, bo wymiar sprawiedliwości nie opiera się w naszym ustroju na fundamentach inkwizycyjnych, nakazujących tajność postępowania sądowego. Jego jawność jest rękojmią praworządności i (w teorii oczywiście) pewnym zabezpieczeniem przed fałszywymi oskarżeniami, konfabulowaniem, oszukiwaniem i zmyślaniem przy składaniu zeznań; obywatel może też obserwować pracę sądu, wydającego w imieniu tegoż obywatela wyroki (zastrzeżenia w prawie prasowym dotyczą jedynie mediów i jedynie pewnych aspektów publikacji). Przez publikację tego tekstu czytelnicy dowiedzieli się, na podstawie jakiego materiału prokuratura umorzyła postępowanie. Warto dodać, że autor został następnie oskarżony przez prokuraturę o ujawnienie informacji, co traktuję wprost jako skierowanie przez nią na moje ręce wniosku o nagrodę, gdyż dziennikarz jest właśnie po to, by informować".

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 784 (8/2007)