Wizyta gruzińskich wydawców i redaktorów naczelnych w Żninie
   
    Gazeta Pomorska, Express Bydgoski, Pałuki, burmistrz i starosta na jednej sali dyskutowali na temat relacji władzy lokalnej z prasą lokalną. Dyskusji przysłuchiwali się goście z Gruzji, którzy przyjechali do Polski, by na żywo obejrzeć polską demokrację.


    W czwartek 23 listopada w grodzie Śniadeckich gościły wydawczynie i redaktorki naczelne gruzińskich gazet: Ia Mamaladze, Maia Kalabegaszwili, Ia Bobochidze, Maia Mamulaszwili oraz dyrektor programowy fundacji Irex, zajmującej się rozwojem i pomocą gruzińskim mediom, Lia Chakhunaszwili. Przyjechały do Polski na zaproszenie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. Gruzińskie dziennikarki wzięły udział w dyskusji z miejscowymi władzami i dziennikarzami. Tematem spotkania były relacje władzy lokalnej z prasą lokalną.
    Starosta Zbigniew Jaszczuk podkreślił, że najistotniejszą rzeczą jest dziennikarska rzetelność, polegająca na wysłuchaniu w każdej sprawie co najmniej dwóch stron.

 
Na ekranie - gruziński radny. Maia Kalabegaszwili (z prawej) otworzyła
stronę internetową gazety "Guria News" i opowiadała sekretarzowi redakcji
"Pałuk" Staszkowi Tyrakowskiemu o perypetiach wzajemnych kontaktów.
Z lewej - Maia Mamulaszwili.                                                              
fot. Arkadiusz Majszak

    - Patrzenie władzy na ręce to dobry mechanizm i ja to pochwalam - powiedział starosta. Według Zbigniewa Jaszczuka, zdecydowanie lepszym narzędziem kontroli władzy jest gazeta niezależna, a nie gazeta samorządowa, która będzie pisać pod dyktando starosty lub burmistrza.     Dlatego starosta nie widzi potrzeby wydawania gazety samorządowej, gdy działa prasa lokalna.
Redaktor naczelny Pałuk Dominik Księski zwrócił uwagę, że inne zadania wobec społeczeństwa ma władza, a inne prasa. Żnin jest enklawą, w której od 1989 r. (czyli narodzin niezależnej prasy w Polsce) stosunki między władzą a prasą lokalną układały się bez większych zadrażnień.
    - Lecz są takie miejsca w Polsce, gdzie władza robi wszystko, żeby prasę zniszczyć, a prasa robi wszystko, żeby zniszczyć władzę. W momencie, kiedy władza wie, że prasa nie jest uczestnikiem walki politycznej, tylko jest kibicem, wtedy artykuły krytyczne mogą być traktowane ze zrozumieniem roli prasy. Jeśli jedna gazeta straciłaby obiektywizm i zawsze wychwalała jednych, a ganiła drugich, to stałaby się uczestnikiem życia politycznego, a nie jego obserwatorem. A to jest relacją złą - powiedział Dominik Księski.
    Burmistrz Jarosław Jaworski uważa, że rolą władzy i mieszkańców jest wspólne budowanie. Podejście do artykułów prasowych jako do narzędzia wzniecającego nienawiść między konkurentami politycznymi nie prowadzi do budowania.
    - Czytając tekst krytyczny trzeba sobie zadać pytanie, czy jest to tekst prawdziwy czy nie. Jeśli jest prawdziwy, to nie ma się na co obrażać. Jeżeli tekst jest nieprawdziwy, to istnieje formuła sprostowania - dodał starosta.
    Dziennikarka Expressu Żnińskiego Maria Warda powiedziała, że dziennikarze gazet lokalnych nie przyjaźnią się z władzami, ale również nie są ich wrogami. Dzięki lokalnej prasie władza czuje, że jest obserwowana, przez co musi czuć się odpowiedzialna za podejmowane decyzje.
    Kierownik żnińskiego oddziału Gazety Pomorskiej Iwona Woźniak zwróciła uwagę na tematykę, która poruszana jest w prasie za sprawą przychodzących do redakcji czytelników. Bardzo często ludzie przychodzą do gazety mając nadzieję, że dziennikarzom uda się załatwić jakiś problem.
    Dziennikarki z Gruzji wydają gazety o nakładzie od 1.000 do 5.000 egzemplarzy. Gruzinki podkreślały, że nakłady są niewielkie, gdyż uwarunkowane są problemami politycznymi, nieugruntowanym podłożem politycznym. Demokracja w Gruzji dopiero się rodzi. Podobnie jak wolne media. Gruzja jest na etapie reformy prasy. Niedługo zostanie podjęta ustawa gwarantująca mediom wiele wolności.
    - Mamy nadzieję, że za 10 lat pokonamy te problemy, które państwu udało się pokonać - uważa Maia Mamulaszwili, która jest wydawczynią jednej z pierwszych niezależnych gazet w Gruzji, ukazującej się od 4 lat.
    Dziennikarki nie ukrywały, że w Gruzji zdarza się, że dziennikarze stają się ofiarami pobicia.
    - Nie ma cenzury w Gruzji, ale władze mniej słuchają dziennikarzy. Ustawa gwarantuje mediom wiele wolności, ale urzędnicy państwowi w regionach nie rozumieją do końca znaczenia wolnego słowa i zdarza się wywieranie nacisku na wolne media. Trudno jest dotrzeć do informacji. Zdarzały się przypadki, że dziennikarzom grożono i aresztowano, a później te fakty nie są wyjaśniane - powiedziała Lia Chakhunaszwili.
    Gazeta Guria News pisze o problemach społeczno-politycznych. Redaktorka naczelna tej gazety Ia Mamaladze mówi, że poruszane są tematy socjalne, politycznych, samorządowe, kulturalne i sportowe.
    - Ludzie często przychodzą do redakcji. Gazeta zajmuje się nawet tak drobiazgowymi problemami jak zapewnienie kobiecie opału na zimę. Emerytura w Gruzji wynosi około 15 dolarów na miesiąc. Około 15% mieszkańców żyje na pograniczu życia i śmierci. Według nieoficjalnych statystyk bezrobocie wynosi w Gruzji ponad 60%. Jedna piąta mieszkańców Gruzji wyjechała za granicę. Dlatego nasze gazety mają małe nakłady. To, że te gazety istnieją, to głównie zasługa międzynarodowej organizacji, a także czytelników - mówią Ia Mamaladze i Lia Chakhunaszwili.
    Dziennikarki z Gruzji miały wiele pytań do starosty i burmistrza. Między innymi pytały o wysokość budżetów, jakie partie zasiadają w radzie oraz o formę wyboru starosty i burmistrza.
    Spotkanie w żniń-skim magistracie zaowocowało deklaracjami rewizyty.
    - Kiedy nam się skończy kadencja, jedziemy do Gruzji i bierzemy się za robotę - żartował Zbigniew Jaszczuk.
    Wieczorem dziennikarki odwiedziły siedzibę redakcji Pałuk i wzięły udział w dyskusji z redaktorem naczelnym, sekretarzem redakcji i reporterami naszej redakcji. Gruzinki były zainteresowane wszystkim. Interesowały je wpływy z reklam i sprzedaży, praca reporterów. Nas z kolei interesowały wszelkie informacje związane z pracą dziennikarza w Gruzji.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 720 (48/2005)

 

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry