Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Najnowsze artykuły

loading...
Najnowsze artykuły

Najnowsze - uroczystości

loading...
Najnowsze - uroczystości

Najnowsze - w szkole

loading...
Najnowsze - w szkole

Najnowsze - na sygnale

loading...
Najnowsze - na sygnale

Najnowsze - sport

loading...
Najnowsze - sport
loading...
  Drogi
  Kultura
  Zdrowie
  Polityka

Wykonawca drogi wojewódzkiej nr 251 ze Żnina do Damasławka zdecydował o przeprogramowaniu sygnalizacji świetlnej, by zielone światło na remontowanym odcinku w Juncewie od strony Damasławka paliło się dłużej. Stało się tak po naszej interwencji na otrzymany telefon od naszej czytelniczki, która doświadczyła w Juncewie niemiłej sytuacji.

Nasza czytelniczka w zeszły czwartek wybrała się do Wapna. Jadąc ze Żnina drogą w kierunku Janowca przez Świątkowo dotarła do remontowanej drogi nr 251. Przez pierwszy remontowany odcinek, na którym ruch jest regulowany światłami wahadłowo, przejechała bez problemu i dotarła do kolejnego remontowanego fragmentu drogi tuż przed Juncewem. Jak mówi, czekała tutaj około 5 minut, aż zapaliło się zielone światło, by mogła kontynuować jazdę. Odcinek przez Juncewo musiała przejechać bardzo wolno. Nawierzchnia pokryta jest licznymi dziurami i kontynuacja jazdy z prędkością nawet 50 km/h może narazić kierowcę na uszkodzenie samochodu. Jakie było jej zaskoczenie, kiedy tuż przy wyjeździe zauważyła jadące z naprzeciwka samochody. Przypomnijmy, że ruch na remontowanej drodze wojewódzkiej nr 251 odbywa się wahadłowo jednym pasem ruchu w jedną i drugą stronę.
- Ten przejazd przez Juncewo to jest masakra. Te światła prawdopodobnie od strony Damasławka zapalają się za szybko. Ci ludzie, którzy jechali z naprzeciwka byli bardzo agresywni. Mówili, że mieli już zielone, a przecież ja nie zdążyłam jeszcze przez to wahadło przejechać. Ja im nie udowodnię, jakie mieli światło. Znam repertuar łaciny kuchennej, ale ten pan, który jechał od Damasławka jako pierwszy był tak niemiły, że uszy mi zwiędły. Starsza pani, która siedziała na miejscu pasażera krzyczała, że ma dzwonić na policję. Byli tam pracownicy, ale tej sytuacji nie widzieli, bo mieli przerwę śniadaniową. Ci z przeciwka nie mieli zamiaru się wycofać, więc zarówno ja, jak i kierowca, który jechał za mną musieliśmy się wycofać. Dobrze, że było trochę miejsca na placu koło kościoła, gdzie można było zjechać, bo sytuacja mogła być patowa. Nie ukrywam, że trochę nerwów mnie ta sytuacja kosztowała i była bardzo niemiła. Z Wapna dotarłam do Żnina już drogą przez Janowiec. Nadrobiłam trochę kilometrów, ale przejechałam spokojnie, bez przykrych incydentów - relacjonuje nasza czytelniczka.
Zaistniałą sytuację zasygnalizowaliśmy Michałowi Sitarkowi, rzecznikowi prasowemu Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. Po naszej rozmowie Michał Sitarek zgłosił problem inżynierowi kontraktu i kierownikowi robót z ramienia Zarządu Dróg Wojewódzkich. Na miejscu był też wykonawca robót i zdecydował o przeprogramowaniu sygnalizacji świetlnej.
- Zielone światło na zgłoszonym odcinku będzie palić się dłużej - zapewnił Michał Sitarek.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1383 (33/2018)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukitv.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.